NOWOMODA NA NOWOMOWę


poniedziałek 28/08/2006

Nie bez kozery użyłam w „blogosferowym powitaniu” paru „małopolsko” brzmiących słów – nie mylić z jednym z województw. Jazzy, nappy, trendy, hippie, flashy, ritzy, edgy, modish, groovy. Do wyboru, do koloru. Jedne nadal w obiegu, inne – dawno już z niego wypadły. Kalki z angielskiego robią zawrotną wręcz karierę. Słowotwórstwo zapożyczeń jest jak ziemniaczana stonka, która pustoszy polski język w takim tempie, że biedny Mickiewicz przewraca się w grobie…  

Zachodnie wpływy to jednak nic w porównaniu z nowomową „patriotów”. W młodzieżowym słowniku obowiązują takie zwroty, jak: zajefajnie, zajedwabiście, w porzo, padaka, ustawka, full wypas, wyczes, lansacja mózgu, niezła schiza, luzik, xeroboy, kminić, dać czadu, spoko, pozdro, czy nara. I tak jak znaczeń większości z nich można z łatwością się domyślić, to są i takie, co do znaczenia których można mieć pewne wątpliwości. I tak np. „kitraj matrix”, to po prostu „chowaj narkotyki” – bo np. zbliża się patrol. A „no to grubo”, to nic innego, jak „no to nieźle”. Najbardziej bawi mnie chyba jednak: „Turlaj dropsa”. Przyznać musicie, że to nad wyraz delikatna forma powiedzenia komuś, żeby się odczepił i już sobie poszedł. A jeśli nie kminisz któregoś z w/w słów, to poracha na pełnej linii. Lepiej wbij się więc na kwadrat na jakąś wypasioną imprę do spoko zioma. I luzik – skumasz czaczę w trymiga. Centralnie.

Wydawać by się mogło, że to słownictwo rodem z zawodówki, gimnazjum, tudzież liceum. A i owszem. Choć większość z tych słów pada również z ust 30-letnich wykształconych ludzi. W największe jednak zdumienie wprawiła mnie Kinga Dunin, która swego czasu w ten oto sposób zrecenzowała książkę „Ucho, gardło, nóż” V. Rudan: „Zajebista!”. Zaiste – „zajebista” to recenzja… Nie omieszkam przeczytać tej pozycji, by osobiście przekonać się o jej „zajebistości”. Wracając jednak do naszych baranów. Lemowskie neologizmy cenię sobie nad wyraz, jednak ta swoista nowomowa, rodem z Orwellowskich wizji, wywołuje u mnie konwulsyjne drgawki. Warto by się może zastanowić, dlaczego takie słowa robią zawrotną karierę, i to nie tylko za murami gimnazjów. To w sumie oczywiste – bo są oryginalne i niebanalne. I takimi też chcą być ich użytkownicy. Oryginalni i na czasie.

Prawdą jest, że nasz rodzimy język pełen jest rozmaitych zapożyczeń i procesu jego „zapożyczeniowego” rozwoju zatrzymać się nie da. Język żyje własnym życiem – to jasne jak słońce. Ale jeśli polscy trendsetterzy dalej będą lansować modę na oryginalność wysławiania się, to – mówiąc brzydko – nasz język opanuje wkrótce totalne skundlenie…


Moje najnowsze wpisy

 

Londyńskie spotkania

niedziela 23/09/2007

Właśnie wróciłam z ekipą z kolejnego nagrania VIP’a w Londynie. Jako jedyna telewizja z Polski mieliśmy okazję uczestniczyć w koncercie Peace One Day, który odbył…


głodni goście rautów

czwartek 12/10/2006

Przyznam szczerze, że nigdy nie mogłam pojąć fenomenu „rzucania się na jedzenie” na uroczystych bankietach, imprezach, premierach, etc. Za każdym razem ze zdumieniem przyglądam się…


Dzień sądu..

sobota 23/09/2006

Jeden z forumowiczów - komentatorów namawiał, by blog miał bardziej osobisty charakter: „rodzaj pamiętnika” – jak to określił. Specjalnie więc dla niejakiego „Karo” – będzie…


Kibice kibicują Kubicy, czyli eksplozja Kubicomanii

środa 06/09/2006

I zaczęło się. Istne szaleństwo. Po erze Małyszomanii i Otyliomanii, nadszedł czas na Kubicomanię. W ciągu zaledwie kilku tygodni skromny i pracowity 21-latek stał się…


‘BLOGOSFEROWE POWITANIE’

piątek 25/08/2006

No i stało się... Zostałam blogerem, a może raczej blogerką. I tym sposobem dołączyłam do kilkudziesięciomilionowej blogerowej społeczności, uprawiającej na łamach Internetu swoisty ekshibicjonizm myśli..…