Wolność słowa z inicjatywami ustawodawczymi PiS-u w tle


wtorek 18/12/2007
2

Były premier Jarosław Kaczyński zapowiedział ostatnio walkę o wolność słowa i usunięcie ze stosownego Kodeksu odpowiedzialności karnej dziennikarzy za wypowiadane „logos-y”. Być może zapomniał, że tym samym podjął walkę o ową wolność również dla „tej małpy w czerwonym” i „niemieckiej gazety wydawanej po polsku…” (czyli: „I kto to mówi IV (RP)”)

Profesor Jacek Sobczak podczas konferencji zorganizowanej przez Fundację „Media Pro Bono” i Uniwersytet Warszawski stwierdził, że on osobiście optowałby za stawianiem prawa cywilnego przed karnym tylko „nie wie czy do tego dorośliśmy”… Jak stwierdził zgodnie z orzeczeniem Sądu Najwyższego – tam kończy się wolność słowa, gdzie zaczyna się kłamstwo… – warto o tym pamiętać!

Na tym samym panelu prof. Jan Błeszyński mówiąc o relacjach między pojęciem dobra a „wolnością słowa” zapytał: dlaczego kolportowane są relacje od „nieznanego sprawcy”? Podkreślił też, że ochrona dóbr osobistych zapisana w Kodeksie Postępowania Cywilnego funkcjonuje w niezmienionej w zasadzie postaci od 1950 roku i najlepiej prezentuje się w… encyklopedii. W praktyce udowodnienie dziennikarzowi, że „nie dołożył należytej staranności” w przygotowaniu materiału jest oczywiście niemożliwe. Jak stwierdził, „a w zasadzie co mnie to obchodzi jako oplutego, czy on dołożył staranności, czy nie dołożył”? Podkreślił, że stanowczo trzeba podjąć na ten temat szerszą debatę, bo prawo mamy nader ułomne.

Kończąc cytaty odwołam się jeszcze do słów Juliusza Brauna, który na debacie oksfordzkiej w Kielcach poświęconej właśnie granicom wolności słowa powiedział, że w Polsce można na pierwszej stronie napisać, że Prezydent ukradł milion dolarów, a potem zasłonić się „tajemnicą dziennikarską”. Podkreślił też, że takie praktyki będą stosowane dopóki sądy nie będą wymierzać kar, które zatrzęsą podstawami finansowymi tego, czy innego medium (a ponoć są takie, które koszta procesu mają już wliczone w koszta ogólne publikacji).

Jak to zatem jest z wolnością słowa, kłamstwem i sobiepaństwem dziennikarzy?

1. Opluć można każdego;

2. Opluty ma marne szanse dochodzenia swoich racji bo nie udowodni, nikomu, że dziennikarz „nie dołożył należytej staranności”;

3. Sprostowań się w RP raczej nie publikuje bo po co, skoro artykuł 33 Prawa Prasowego na to pozwala bez względu na okoliczności (bardzo lubię odpowiedzi Zastępców Redaktorów Naczelnych, sami Naczelni, na takie bzdury jak sprostowania nie będą przecież reagować, dlaczego sprostowania „nie budiet”. Najbardziej podobała mi się odpowiedź mniej więcej w takim tonie: nieprawdą jest, że napisaliśmy, iż prowadzi Pan dziką weryfikację mas członkowskich! Napisaliśmy, że prowadzona jest dzika weryfikacja a pan za tym stoi :-) )?

Z tymi sprostowaniami to jest zresztą tak, że nikt prawie nie prowadzi badań, z których można by wywnioskować, co o tym sądzą odbiorcy mediów. Prowadzili je chyba tylko Francuzi i im wyszło, że czytelnicy, słuchacze lub oglądacze uważają, że sprostowania są „ok. ” bo jest jakaś interakcja na publikowany materiał. Kiedy pytałem Kolegów z niemieckiego CDU, czy walczą o sprostowania to stwierdzili, że nie – z dwóch powodów, a) przy sprostowaniu temat żyje dłużej, b) jak medium jest wredne to napisze sprostowanie w takim tonie „pisaliśmy ostatnio, że udziałem CDU było to, to i to i jeszcze tamto”, na końcu zaś dodadzą: „a dziś piszemy, że to nieprawda…”.

Zakończę powyższe dywagacje jednak jeszcze jednym cytatem: „Twoja wolność jest fajna dopóki nie ogranicza mojej wolności”. Wolność słowa – również.


Komentarze 2 Dodaj komentarz

 
  1. Święta idą! Więc może lepiej coś o choince, czy innym karpiu?

       Odpowiedz
    0
    0
  2. gkaminski 2010-05-27| 13:34:52
    Ciekawy głos – do tego oblepiony „zapychaczami”, a przecież ten kto pracuje w mediach wie, że przychodzi „Człowiek Decydent” od „Właściciela” czy też z „Nadania Politycznego” i „ustawia” pracę „niezależnych dziennikarzy” pod aktualne trendy czy też piar! Przecież w Polsce nie ma niezależnego dziennikarstwa – a prawica i lewica – pilnują aby nie przekroczyć wytyczonej przez siebie ścieżki!!! Dlatego bliżej nam „Latynizacji” niż „Europeizacji” mediów, a styl tego dziennikarstwa?

    ZB 2010-05-28| 08:40:53
    Witam serdecznie – dziękuję za opinię! Fakt – środowisko wymaga wsparcia, tyle, że nie na poziomie pięknoduchowatości a zwykłego pragmatyzmu.
    Niestety / na szczęście, jesteśmy dość emocjonalni.
    pozdrawiam
    ZB

    Jam 2010-06-16| 09:55:03
    Przecież GKaminski bardzo pragmatycznie się wypowiedział czyż nie ? Natomiast zamiast rzeczowej reakcji na fakty, a w ripoście widać emocje ?
    Dorzucę kolejny pragmatyczny aspekt; to umiejętność działania, identyfikowania się z interesem wspólnym, gdy się jest polemice czy nawet w otwartym sporze.
    Niestety ta wartość prawie zaginęła, znikała systematycznie z przestrzeni publicznej przez 20 ostatnich lat.
    Konsekwentne akcje medialno polityczne nie służące wspólnocie polskiej, z udziałem od lat stałych „autorytetów dziennikarstwa”, wmontowały w umysły szerokich elit dziennikarskich jeden sposób działania; antagonizm, skrajną polaryzację, jak nie jesteś za to znaczy jesteś przeciw ( skąd znamy tego typu spuściznę demokracji ?).
    A wolność „słowa” (czyli także wyboru) będzie istnieć wtedy, gdy zaistnieje przestrzeń w której będzie w czym wybierać. Teraz ta przestrzeń ma najuboższy, jednowymiarowy kształt, spolaryzowany odcinek stanowisk, poglądów, w dwóch przeciwstawnych końcach.
    Może więc chodzi o przechwycenie inicjatywy i efektywne kierowanie okolicznościami przez stosowanie zasady divide et impera, w możliwie prostym „nieskomplikowanym środowisku” ? To ułatwia kreację przewidywalnych zdarzeń i skuteczną realizację zleceń piar. Na koniec ankieta prawdę ci powie, czy utrzymasz się przy władzy.

    Kto inwestuje czas, inicjatywę, pieniądze w podsycanie i utrzymywanie tej polaryzacji? Rozwikłanie zagadki żmudne ale powinno być proste. Takie „śledztwo” , zaprowadzi nas może do głównych, faktycznych rozgrywających tą sytuacją person jeśli takie są….
    Bardzo chętnie wybiera się manierę sprowadzania obrazu konfliktów do poziomu bójki ulicznej, z czego frontowe intelekty dziennikarskie niecącą, się wyrwać, bo to albo źródło ich przychodu, konieczność współpracy z piar, albo poprawność polityczna albo naiwność. Komentowanie zdarzeń sprowadza się do rozsądzania kto jak zadaje ciosy, czy użył kastetu czy noża – a nie jakie bójka ma przyczyny, kto, czym prowokuje krewkich bitników, skąd oni w ogóle zjawiają się na ulicy, zanim chwycą się za gardła? Nieważne jest, jakie to ma później skutki dla OBYDWU stron walczących, dla wspólnoty dzięki której zwalczające się „gangi” i dziennikarze w ogóle istnieją, mają szerokie pole do działania.

    W podejściu naiwnym; to jakieś samoczynne mechanizmy społeczne hodują ten chorobliwy stan. Opisywana w „Rzepie” inicjatywa dziennikarzy to jakby naturalny odruch sprzeciwu wobec objawów, drażniących sytuacji na rynku mediów. Nie uwzględnia się przyczyn wpływających na debatę, wynikających ze usilnego, zamierzonego polaryzowania „środowiska”.
    Ten problem moim zadaniem jest źle rozpoznany, źle zdefiniowany, bo pomaga podsycać stan chorobowy, ułatwia wyszydzać na razie ograniczaną swoim społecznym zasięgiem „wolnościową” inicjatywę 2010.
    Nie mam pewności czy wyrażam się odpowiednio jasno, czy te wynurzenia nadają się pod przeprowadzenie ankiety ? Prawda będzie objawiona i niepodważalna.
    Inżynier

    ZB 2010-06-16| 12:52:18
    @Jam – dążenie do polaryzacji to główny kierunek działań w marketingu politycznym. Wtedy wychodzi jeden na jednego, czyli się robi prościej. Potem już tylko trzeba zdobyć 50% plus, tylko, 1 głos.

    Zresztą apele opiniotwórczych mediów brzmiące: nie głosujcie na… – „nie marnujcie głosu” mają już długa tradycję. Nihil novi…

    Odruch? Może i słuszny tyle, że chybiony i tu pełna zgoda.

    z pozdrowieniami
    ZB

    Riposta
    Jam
    Proszę czytać co napisałem, nie chybiony odruch, tylko brak własciwej diagnozy predystynuje ta aktywność do instyktownego odruchu obronnego.
    Co do diagnozy ;
    Więc do grona władz niewybieralnych, obok Komisji Europejskiej dołanczają spece od ankiet i marketingu politycznego?
    To niszczy dorobek demokracji, wolność wyboru jest szkodliwe społecznie jak handel narkotykami, wyrabianie wódki, prostytucja i powinno być działalnością regulowana pod ścisłym nadzorem społecznym. Inaczej żegnaj wolności i zegnajcie zasady demokracji. Jedziemy na wstecznym biegu.
    Taki znak czasu, ale widać nie wszystkim odpowiada, tak oceniam tą nową inicjatywę dziennikarską.

       Odpowiedz
    0
    0

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


cztery + 6 =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Marketing i sztuczna inteligencja

środa 06/12/2017
1

Każde działania marketingowe powinny zaczynać się wewnątrz (organizacji, czy jednostki terytorialnej). W czasach upowszechniającego się dostępu do Internetu i mediów społecznościowych w zasadzie nie ma…


#DzieńBezPolityków - krótki komentarz o oczywistych skutkach wprowadzenia zakazu

piątek 16/12/2016
13

Wczoraj był protest pod Sejmem. Dziś mamy #DzieńBezPolityków w mediach. W normalnym roku nazywa się to: „Dzień dobrych wiadomości”. ;-) Nie wiem, czy to zauważyliście,…


Dlaczego „Wiadomości” TVP są do kitu?

środa 30/11/2016
4

Na początek poszukajmy odpowiedzi na tytułowe pytanie. Dlaczego „Wiadomości” TVP są do kitu? Bo są stronnicze? A kto nie jest? Bo uprawiają nachalną propagandę? Fakt,…


Wyjęli mi sukienkę z koszyka… (rzecz o wyprzedażach w sklepach internetowych)

czwartek 18/08/2016
216

Wyobraźmy sobie taką sytuację. Stoimy w kolejce do kasy. Pani pyta: czy zapłacimy kartą, czy gotówką? Dokonujemy bohatersko tego prozaicznego wyboru. Zaglądamy do koszyka i…


Komunikacja w dyplomacji (dziwna wojna, zagłada Żydów i Solidarność)

poniedziałek 23/05/2016
4

Podobnie jak każda szanująca się organizacja również państwa mają swoją komunikację wewnętrzną i zewnętrzną. Mają też cele długofalowe, które kolejne rządy, a nawet pokolenia przekazują…


Obrona demokracji – kampania społeczna skazana na (nie)powodzenie?

czwartek 19/05/2016
0

Kampanie społeczne w Polsce często straszą. Nie wiem skąd bierze się przeświadczenie, że odbiorca wystraszony więcej zapamiętuje z przesłania. Przypominacie sobie na przykład tego ducha…


Błękitny Marsz w czasach social mediów, czyli nie tędy droga

czwartek 12/05/2016
0

Obrazek – sobota 7 maja 2016 roku, pośpieszny przegląd treści na Facebook.com. Większość znajomych: grilluje, trenuje przed biegiem, albo biegnie, łazi po górach, koncertuje albo…


Metafor weekendowy (odcinek IV)

niedziela 10/01/2016
0

Tydzień upłynął na dalszej dewaluacji pisania listów. Dyspucie o wolności słowa i luźnych rozważaniach na temat mediów publicznych i mediów narodowych. Do kompletu przyjechał na…


Metafor (po) weekendowy (odcinek III)

poniedziałek 04/01/2016
2

Przysnąłem i dlatego „Metafor” dopiero dzisiaj. Zresztą – wczoraj i tak pewnie nikt by go nie przeczytał, bo zaangażowani politycznie czytają tylko i wyłącznie sami…


Reforma mediów publicznych w dwóch turach – krok rodzący nadzieję

wtorek 29/12/2015
16

Prawo i Sprawiedliwość wraca po dekadzie do reformowania rynku medialnego. Zaczynając od wymiany obecnych władz mediów publicznych (vide projekt nowelizacji). Oczywiście, gdyby PO i PSL…