Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich nauczanie na odległość


piątek 03/01/2014
2

Poprzedni wpis był polemiką z opowieścią o Internecie, jako o miejscu, z którego wieje grozą. Dla równowagi słowo o pozytywnych stronach globalnej komunikacji – wyrównywaniu szans i dostępie do edukacji. O rzeczach pozornie oczywistych przypominam, bo moim zdaniem, takie będą Rzeczypospolite jakie ich nauczanie na odległość.

Mieszkając w regionie świętokrzyskim, dla którego Komisja Europejska rekomenduje dalsze inwestowanie w rozwój infrastruktury, trudno nie dostrzegać potencjału jaki daje globalna sieć.

Internet sprawia, że możemy zdobyć dostęp do wykładów, czy kursów prowadzonych przez wybitnych specjalistów w swoich dziedzinach. Niestety umiejętności korzystania z e-learningu, nie wynosi się w naszym kraju ze szkoły, czy z domu. Promujemy edukację realizowaną w trybach tradycyjnych. Ławki, tablice – choćby i interaktywne. Uczenie pamięciowe. Pal sześć, gdyby ze szkół wszelakich wynosiło się przynajmniej umiejętność pracy w zespole, ale i to nie…

Edukacja na odległość wymaga zbioru zupełnie innych cech niż potrzebnych do przesiedzenia w szkolnej, czy akademickiej ławie określonej liczby godzin. Wymaga zachłanności na wiedzę, samodyscypliny i umiejętnego zarządzania czasem.

Wymaga też bogatej oferty rynkowej… I na tym polu mamy problem. Polskie uczelnie niespecjalnie sięgają po narzędzia e-learningowe. Oferta studiów prowadzonych w trybie nauczania na odległość nie należy do bogatych. Podobnie ze szkoleniami realizowanymi w takich trybach. Ciekawe doświadczenia w tym kontekście przynosi „rozpoznanie bojem”. Kolega robiący w ten sposób podyplomówkę dostając kolejną wiadomość e-mail z wykładem w formie pliku „doc” odpisał: „a może by tak coś bardziej interaktywnie?”. Kolejny e-mail zawierał materiały w formie PDF… Dołóżmy do tego kursy kończące się certyfikatami wymagające wkucia na blachę (jak ktoś uczciwy) wykładów, oczywiście w formie tekstowej i zdania testu na odpowiednim poziomie. Gdy zaś ktoś bardziej nastawiony na „wynik” niż wiedzę, to jest to kwestia doproszenia znajomych do składu i posadzenie przed monitorem. Ewentualnie skrzyknięcia się w grupę i podzielenie materiałem do zdania.

Nauczanie na odległość nie stanowiło w trakcie realizacji POKL-u oczka w głowie gremiów rekomendujących (taka, tajemnica poliszynela…). Z jednej strony patrząc, na powyższe przykłady ten brak zaufania nie dziwi, z drugiej zaś zablokowano rozwój tej ścieżki edukacyjnej. Nie zainwestowano nawet w stworzenie standardów, czy dobrych wzorców.

Co z tego wynika? Każdy orze jak może…

Tymczasem przyszłość to nie tylko potęga nauczania na odległość, to nie tylko świat ludzi, pozytywnie spaskudzonych przez dostęp do różnych rzeczy „na żądanie”, którzy korzystają z dobrodziejstw edukacji w czasie, który jest dla nich dogodny. Wygląda na to, że nadchodzi czas szkoleń totalnych.

Wprawka z futurologii – X jedzie dowolnym środkiem komunikacji publicznej, przeglądając na „czymś” mobilnym program zajęć. Na miejsce spotkania z żywym trenerem prowadzi go nawigacja w tymże urządzeniu. Intensywny warsztat z trenerem przeplatany jest spotkaniami online z autorytetami w dziedzinie, której dotyczy szkolenie. Powrót do domu, po drodze odbiór wiadomości z materiałami z kursu. Rzeczywistość rozszerzona wspiera przy tym naukę obsługi urządzeń. Jeszcze tylko krótki komunikat przypominający o terminie kolejnych zajęć i egzaminu końcowego.

Daleko wyjrzałem za winkiel czasu? Nie – bardzo blisko, bo to wszystko można zrobić już teraz… :-)
Dla skutecznej edukacji mieszajmy w niej (blended learning) co się da! Nic gorszego niż nudne nauczanie…

Przyszłość edukacji dorosłych to stawianie na szybkość i skuteczność.

Z empirii – poruszając się po polach komunikacyjnych i okolicach kariery zaczęliśmy (2011 rok) robić wspólnie z Sylwią Bernacką i Filipem Lepuckim kursy w formule rapid e-learningowej. Warsztatu uczyliśmy się oczywiście w drodze rozpoznania bojem. Popełniając błędy. Chłonąc informacje od uczestników*. A później, z tych prób zrodził się i projekt innowacyjny „Kielecki Kombinat Kariery” (wsparcia w zakresie pisania udzieliły nam mistrzynie: Agnieszka Kaleciańska i Renata Gorgis), który nie znalazł niestety zrozumienia instytucji pośredniczącej drugiego stopnia. 5 miejsce w rankingu, wyprzedziliśmy kilka szkół wyższych, generalnie bez kompleksów, ale dofinansowanie dostały tylko dwa projekty.

Z sympatią patrzę na rozwój webinariów. Z powodzeniem mogę polecić te, realizowane przez Agnieszkę Cierszko. Różne formy relacji bezpośrednich z konferencji to kolejne pozytywne pole na ścieżkach edukacji. W mojej ocenie im lepszą będziemy posiadali ofertę nauczania na odległość (w dowolnej – byle dopasowanej do tematu i odbiorcy formule) i, im bardziej sami się nauczymy, bądź zostaniemy nauczeni skutecznego korzystania z tej formy rozwoju, tym dla rozwoju Polski lepiej. W końcu takie będą Rzeczypospolite, jakie ich nauczanie na odległość.

*Po dwóch zamkniętych cyklach, czyli prawie na gorąco dzielimy się tym co już „mamy” z czytelnikami kwartalnika „Doradca Zawodowy (Psychologia – Kariera – Rynek Pracy)” wydawanym podówczas przez Ecorys Polska (obecnie: NeoKariera): S. Bernacka i Z. Brzeziński, Rapid e-learning – nowoczesne narzędzie w pracy doradcy zawodowego, „Doradca Zawodowy”, 2012, nr 2 (19), s. 5 – 7.


Komentarze 2 Dodaj komentarz

 

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


× osiem = 56

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Dowcip o social mediach na koniec

piątek 31/05/2019
13

Bodaj najbardziej adekwatny dowcip o social mediach wymyślono i opublikowano w czasach PRL. Podziwiam wizjonerstwo autora, który tak trafnie opisał rzeczywistość komunikacji XXI wieku. Dobry…


Marketing i sztuczna inteligencja

środa 06/12/2017
10

Każde działania marketingowe powinny zaczynać się wewnątrz (organizacji, czy jednostki terytorialnej). W czasach upowszechniającego się dostępu do Internetu i mediów społecznościowych w zasadzie nie ma…


#DzieńBezPolityków - krótki komentarz o oczywistych skutkach wprowadzenia zakazu

piątek 16/12/2016
23

Wczoraj był protest pod Sejmem. Dziś mamy #DzieńBezPolityków w mediach. W normalnym roku nazywa się to: „Dzień dobrych wiadomości”. ;-) Nie wiem, czy to zauważyliście,…


Dlaczego „Wiadomości” TVP są do kitu?

środa 30/11/2016
14

Na początek poszukajmy odpowiedzi na tytułowe pytanie. Dlaczego „Wiadomości” TVP są do kitu? Bo są stronnicze? A kto nie jest? Bo uprawiają nachalną propagandę? Fakt,…


Wyjęli mi sukienkę z koszyka… (rzecz o wyprzedażach w sklepach internetowych)

czwartek 18/08/2016
686

Wyobraźmy sobie taką sytuację. Stoimy w kolejce do kasy. Pani pyta: czy zapłacimy kartą, czy gotówką? Dokonujemy bohatersko tego prozaicznego wyboru. Zaglądamy do koszyka i…


Komunikacja w dyplomacji (dziwna wojna, zagłada Żydów i Solidarność)

poniedziałek 23/05/2016
24

Podobnie jak każda szanująca się organizacja również państwa mają swoją komunikację wewnętrzną i zewnętrzną. Mają też cele długofalowe, które kolejne rządy, a nawet pokolenia przekazują…


Obrona demokracji – kampania społeczna skazana na (nie)powodzenie?

czwartek 19/05/2016
9

Kampanie społeczne w Polsce często straszą. Nie wiem skąd bierze się przeświadczenie, że odbiorca wystraszony więcej zapamiętuje z przesłania. Przypominacie sobie na przykład tego ducha…


Błękitny Marsz w czasach social mediów, czyli nie tędy droga

czwartek 12/05/2016
12

Obrazek – sobota 7 maja 2016 roku, pośpieszny przegląd treści na Facebook.com. Większość znajomych: grilluje, trenuje przed biegiem, albo biegnie, łazi po górach, koncertuje albo…


Metafor weekendowy (odcinek IV)

niedziela 10/01/2016
2

Tydzień upłynął na dalszej dewaluacji pisania listów. Dyspucie o wolności słowa i luźnych rozważaniach na temat mediów publicznych i mediów narodowych. Do kompletu przyjechał na…


Metafor (po) weekendowy (odcinek III)

poniedziałek 04/01/2016
13

Przysnąłem i dlatego „Metafor” dopiero dzisiaj. Zresztą – wczoraj i tak pewnie nikt by go nie przeczytał, bo zaangażowani politycznie czytają tylko i wyłącznie sami…