Rozgrywki w marketingu miejsca: Konstancja – Polska 10 – 00


sobota 22/10/2011
8

W zasadzie to miałem już o rodzimy marketingu terytorialnym nie pisać. pl/index. php?/authors/131-Zbigniew-Brzezinski/archives/3882-Marketing-miejsca,-czyli-kryzys-w-branzy-szarlatanow. html”> W maju 2010 roku opublikowałem post o kryzysie w branży szarlatanów i śledząc to, co się w niej dzieje zmiany na lepsze zwyczajnie nie widzę. Z tego postanowienia wyrwała mnie jednak prezentacja, na której byłem w Konstancji 5 października 2011 roku. O zauważonych różnicach chcę Wam teraz trochę opowiedzieć. Kampania „600 Jahre Konstanzer Konzil 2014 – 2018”

W sali obrad Ratusza w Konstancji dotarło do mnie na czym polega podstawowy problem polskiego marketingu miejsca (na końcu niniejszego wpisu znajduje się link do galerii obrazów, na której można też zobaczyć kilka zdjęć z tegoż ratusza). Siedząc w tym miejscu czuć ducha przodków, tego, że potęga miasta, jego mieszkańców oraz jego samorząd narastały przez wieki. Nie można zaś nie odczuwać ciążącej na tych, którzy chwilowo przecież piastują swoje mandaty, odpowiedzialności. W takim otoczeniu musi działać się ze świadomością zarówno przeszłych jak i przyszłych pokoleń. Oryginalny strop, drewniane kolumny, okna wypełnione szklanymi gomółkami i witrażami, plus nowoczesne fotele i mikrofony.

Moje wrażenie potwierdziła prezentacja kampanii, która zacznie się dopiero za trzy lata, a potrwa lat pięć. Zamierzenie jest ambitne – kampania ma połączyć Europę, wyostrzyć świadomość europejską i stworzyć długotrwałe związki wśród różnych instytucji. Nad kampanią intensywnie pracują środowiska związane z kulturą, nauką, turystyką, gospodarką oraz Kościoły. Z zaangażowaniem oczywiście zarówno samorządu lokalnego jak i rządu landu Badenia – Wirtembergia. Nikt tu nie pyta o datę wyborów, bo myśli się w kategorii miasta i pokoleń właśnie a nie własnego (bardzo) małego interesu.

W latach 1414 – 1418 trwał w Konstancji Wielki Sobór, który zakończył okres panowania trzech papieży. Do Soboru doprowadził cesarz Zygmunt (podówczas – król). W toku obrad nowym papieżem wybrany został Marcin V.

Koncepcja – 5 lat – 5 osobowości – 5 tematów

2014 – osobowość: król (późniejszy cesarz) Zygmunt Luksemburski – „Rok spotkań europejskich”. Cel: zwrócenie uwagi na Konstancję jako miejsce wymiany kulturalnej.

2015 – Jan Hus – „Rok sprawiedliwości”. Cel: propagowanie idei tolerancji i poszanowania innych religii i kultur (zmiana o 180 stopni w stosunku do średniowiecza – Husa skazano w trakcie Soboru i spalono na stosie 6 lipca 1415 roku…).

2016 – Imperia – „Życie codzienne średniowiecza”. Zaplanowane wydarzenia mają kierować uwagę na „doświadczenie życia” (mocno powiedziane – Imperię znajdziecie w podlinkowanej galerii).

2017 – Papież Marcin V – „Rok religii” – Konstancja jako miejsce dialogu między religiami Europy. Zwracam uwagę, że data nie jest z przysłowiowej czapy – 500 lat wcześniej zaczęła się reformacja.

2018 – Oswald von Wolkenstein (średniowieczny rycerz i wędrowny śpiewak zarazem) – „rok kultury” – główny temat to europejska wymiana kulturalna.

Rozmach, dbałość o szczegóły robią wrażenie. Już dziś istnieją materiały promocyjne 600 lecie Soboru w Konstancji oraz strona internetowa. Przygotowanie eksperckie budzi szacunek i podziw.

Z tym obrazem w oczach odpłyńmy od Jeziora Bodeńskiego i powróćmy do Kraju nad Wisłą.

Nie widzę kampanii, które zasadzone byłyby na tak solidnych, naukowych filarach jak powyższa. Nie wiedzę kampanii, które potrafiłyby skupić wokół jednej idei samorząd, biznes, naukę, kulturę danego Regionu a nawet Kościoły różnych wyznań. Nie wiedzę kampanii obliczonych na tak duży dystans i do tego tak ambitnych pod kątem oczekiwanych efektów.

W mojej ocenie zbyt mało korzysta się w rodzimych produktach tego typu z eksperckiego wsparcia. Nie mam przy tym na myśli ekspertów od szeroko rozumianej komunikacji, ale ludzi uczonych – znawców terenu, którzy stoją chyba na końcu potencjalnych kandydatów do listy płac i to nawet w tych kampaniach o wielomilionowych budżetach. Promując dowolny produkt PijaRowiec, czy Reklamiarz najpierw go pozna, zbierze wszelkie możliwe informacje dotyczące jego powstania, funkcjonowania i przewagi konkurencyjnej. Dlaczego w marketingu miejsca ta "oczywista oczywistość" bywa tak rzadko uwzględniana w działaniu? Cóż może po prostu współpraca ze światem nauki jest mniej spektakularna niż z celebrytami znanymi z plotkarskich portali?

O Regionie Świętokrzyskim wiem stosunkowo dużo. Mam zaszczyt prowadzić czasem wykłady dla Przewodników Świętokrzyskich, nauczycieli – regionalistów, czy występować gościnnie na seminariach doktorskich z historii średniowiecza i epoki wczesnonowożytnej. Publikuję też czasem w regionalnej prasie takiej jak Świętokrzyski Miesięcznik Kulturalny „Teraz”, czy „Obecni” (organ Wyższego Seminarium Duchownego w Kielcach). Czasem prowadzę też szkolenia z wykorzystania globalnej sieci do komunikacji samorządów ze światem zewnętrznym. A przecież więcej o Regionie Gór Świętokrzyskich nie wiem, niż wiem. O roślinności na przykład wiele Wam nie powiem, o geologii, o zwierzętach… A przecież wiedza to nie tylko wydarzenie mające, jak Sobór w Konstancji, prawie 600 lat. To istotne rzeczy, które miały miejsce całkiem niedawno.

Nie będzie sensownego marketingu miejsca w Polsce jeśli nie zacznie się go planować ze świadomością przeszłych i przyszłych pokoleń, bez zainwestowania w dostęp wiedzy eksperckiej i budowania szerokiego partnerstwa wokół idei. Dopóki taki pomysł na marketing terytorialny nie zacznie dochodzić do głosu nie wiedzę sensu by więcej o nim pisać.

Zapraszam do galerii, w której i wnętrze Ratusza w Konstancji i Imperia ze swym miażdżącym przesłaniem. .


Komentarze 8 Dodaj komentarz

 
  1. Gratuluję zdobywania szczytów, nawet w przeciągach! Pamiętam własne wrażenia ze szczytu Sorbony, po prostu warto się trochę zmęczyć, wtedy osiągnięta perspektywa chyba lepiej do nas dociera. Sęk w tym, że nasi decydenci albo latają za wysoko, albo pełzają limuzynami o ciemnych szybkach, skąd dostrzegają tylko końcówki własnych nosów…Może warto by ich przegonić po tych schodach w ramach jakichś projektów europejskich pt.:”7władców na 7 szczytach Europy” ? Ale to chyba w innej epoce…
    Dzięki za piękne widoki, pzdr., r.

       Odpowiedz
    0
    0
    • Patrząc na powyższy post i na komentarz nie od razu załapałem, że wypowiedź dotyczy galerii :-)
      A z przeciągami to tak, że w Roku Pańskim 1991 złapałem pierwszy raz w życiu zapalenie uczą. to był maj, Tatry, wiatr i brak czapki. Stąd taki wyczulony teraz jestem na szybsze przemieszczanie się warstw powietrza.
      Co do Decydentów, to u mnie pewnie znowu się obrazili, czyli jak zawsze po wpisie na ten temat. Może gdzie indziej włączy się trochę myślenia, tak ukierunkowanego. Zobaczymy.
      pozdrawiam!
      ZB

         Odpowiedz
      0
      0
  2. Pytanie może z trochę innej beczki: jakie widzi Pan szanse na to, że jakiekolwiek polskie miasto zechce ze swojej historii eksponować postacie podobnego rodzaju jak Imperia i Hus?

       Odpowiedz
    0
    0
    • Ciekawe pytanie. Szczerze mówiąc i patrząc przez pryzmat tego na czyim wizerunku miejscowości potrafię się oprzeć, myślę, że prawie każde. I to nie jest jakaś wielka specyfika – można się oprzeć na Wladzie Palowniku? Można! Grunt to zrobić to z klasą.
      Pozdrawiam, ZB

         Odpowiedz
      0
      0
  3. Nasze miasta stawiają raczej na nowoczesność, nowe świeżo oddane obiekty, podkreślające zasługi rządzących. Tak było z kampaniami Warszawy i jak widzę z najnowszą kampanią Gdańska „Wyjdź poza ramy. Dotknij wolności.” Ale to może taki wymóg czasu – EURO2012 za pasem.

       Odpowiedz
    0
    0
    • Taka Imperia tez całkiem niedawno była „nówka sztuka”, tyle, że się pojawiła nie jako strzał z biodra, a jako dzieło wkomponowane w przeszłość miasta. Nowe nie jest złe, o ile szanuje stare.

      Gdańsk – w mojej ocenie (a jestem w Gdańsku parę razy w roku), obok działań, przy których można tylko klaskać (np. „Blog Forum Gdańsk – bez korzyści dla blogosfery, ale z pomysłem na promocje Gdańska. Jako przykład marketingu terytorialnego: dobra robota!), ma i takie, z których wynika, że próbują uciec od dziejów dawniejszych, niż Obrona Poczty i Solidarność. W mojej ocenie, nawet Jan Heweliusz został potraktowany skromniej niż na to zasługiwał.

      Ale co tam – polski marketing miejsca to twór nowy, ciągle na etapie raczkowania. Może jeszcze coś pięknego z niego wyrośnie!

      Pozdrawiam! ZB

         Odpowiedz
      0
      0
  4. Panie Zbigniewie – zaryzykuję i powiem, że wg mnie problem jest (ujmę to krótko, bo pora wieczorowa) prosty, jak przysłowiowa konstrukcja cepa:

    w Niemczech, marketing miejsca, to jest od dawna poważny biznes
    w Polsce – to jest i jeszcze długo będzie geszeft.

    I tym, optymistycznym akcentem… :-)

       Odpowiedz
    0
    0
    • Szanowny Panie Ewaryście!

      Serdeczne Bóg zapłać za słowo proste i celne. To się zowie prawdziwy cep bojowy!!!

      Pozdrawiam!
      ZB

         Odpowiedz
      0
      0

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


9 × dziewięć =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Marketing i sztuczna inteligencja

środa 06/12/2017
1

Każde działania marketingowe powinny zaczynać się wewnątrz (organizacji, czy jednostki terytorialnej). W czasach upowszechniającego się dostępu do Internetu i mediów społecznościowych w zasadzie nie ma…


#DzieńBezPolityków - krótki komentarz o oczywistych skutkach wprowadzenia zakazu

piątek 16/12/2016
2

Wczoraj był protest pod Sejmem. Dziś mamy #DzieńBezPolityków w mediach. W normalnym roku nazywa się to: „Dzień dobrych wiadomości”. ;-) Nie wiem, czy to zauważyliście,…


Dlaczego „Wiadomości” TVP są do kitu?

środa 30/11/2016
4

Na początek poszukajmy odpowiedzi na tytułowe pytanie. Dlaczego „Wiadomości” TVP są do kitu? Bo są stronnicze? A kto nie jest? Bo uprawiają nachalną propagandę? Fakt,…


Wyjęli mi sukienkę z koszyka… (rzecz o wyprzedażach w sklepach internetowych)

czwartek 18/08/2016
38

Wyobraźmy sobie taką sytuację. Stoimy w kolejce do kasy. Pani pyta: czy zapłacimy kartą, czy gotówką? Dokonujemy bohatersko tego prozaicznego wyboru. Zaglądamy do koszyka i…


Komunikacja w dyplomacji (dziwna wojna, zagłada Żydów i Solidarność)

poniedziałek 23/05/2016
4

Podobnie jak każda szanująca się organizacja również państwa mają swoją komunikację wewnętrzną i zewnętrzną. Mają też cele długofalowe, które kolejne rządy, a nawet pokolenia przekazują…


Obrona demokracji – kampania społeczna skazana na (nie)powodzenie?

czwartek 19/05/2016
0

Kampanie społeczne w Polsce często straszą. Nie wiem skąd bierze się przeświadczenie, że odbiorca wystraszony więcej zapamiętuje z przesłania. Przypominacie sobie na przykład tego ducha…


Błękitny Marsz w czasach social mediów, czyli nie tędy droga

czwartek 12/05/2016
0

Obrazek – sobota 7 maja 2016 roku, pośpieszny przegląd treści na Facebook.com. Większość znajomych: grilluje, trenuje przed biegiem, albo biegnie, łazi po górach, koncertuje albo…


Metafor weekendowy (odcinek IV)

niedziela 10/01/2016
0

Tydzień upłynął na dalszej dewaluacji pisania listów. Dyspucie o wolności słowa i luźnych rozważaniach na temat mediów publicznych i mediów narodowych. Do kompletu przyjechał na…


Metafor (po) weekendowy (odcinek III)

poniedziałek 04/01/2016
2

Przysnąłem i dlatego „Metafor” dopiero dzisiaj. Zresztą – wczoraj i tak pewnie nikt by go nie przeczytał, bo zaangażowani politycznie czytają tylko i wyłącznie sami…


Reforma mediów publicznych w dwóch turach – krok rodzący nadzieję

wtorek 29/12/2015
6

Prawo i Sprawiedliwość wraca po dekadzie do reformowania rynku medialnego. Zaczynając od wymiany obecnych władz mediów publicznych (vide projekt nowelizacji). Oczywiście, gdyby PO i PSL…