Pożegnanie z Browarem, czyli krótka historia o piwie (bonus z 13.09.09)


sobota 12/09/2009
17

Kryzys znowu zapukał do drzwi mojego miasta. eu/apps/pbcs. dll/article?AID=/20090908/POWIAT0104/488238903″> We wtorek Kompania Piwowarska zadecydowała o zamknięciu Browaru kieleckiego, albo jak kto woli belgijskiego – bo się w końcu Belgia nazywał.

Coś się kończy stąd dzisiejsza garść wspomnień. Tak szczerze jak myślę o lokalnym piwie to pierwsze co mi się nasuwa to produkty z nieistniejącego już od lat Browaru Jędrzejów. Te oto napoje swojsko nazywane „Zemstą Jędrzejowa” (naprawdę piwo nazywało się np. „Słoneczne”) przychodziło mi smakować w końcówce lat osiemdziesiątych podczas ognisk organizowanych niezmiennie na stokach mojej góry domowej, czyli Telegrafu. Cóż pewnie najbardziej pamięta się te pierwsze doświadczenia, tak jak nigdy nie zapomni się pierwszej, hm: gitary. Pamiętam też pewnych 12 niepasteryzowanych (!) „Leżajskich”… Podczas wędrówki nieoświetloną ulicą Ogrodową w moim rodzinnym Suchedniowie, wpadłem w równie nie oświetloną dziurę. Nie upadłem, ale plecak mi odskoczył od pleców i przyłożył w nery… Raczej się niezgodę z kapelą Wańka Wstańka twierdzącą, że „najlepsze piwo to leżajski full”, ale mogę potwierdzić, że piwo w nery daje okrutnie…

Od gitary przejść można śmiało do kieleckiego Browaru Belgia. Podczas otwarcia Puby przy Browarze Belgia (wówczas mieszczącego się w Kielcach, przy ul. Witosa) część artystyczną zapewnialiśmy z Andrzejem „Czaplarem” Czaplarskim – podówczas aktorem Teatru im. Stefana Żeromskiego. Czaplar opowiadał głupie dowcipy, ja podgrywałem równie głupie piosenki. Miło było, zwłaszcza, że następnego poranka z szedłem z kumplami w Świętuchy :-) W dziedzinie grania w knajpie był to dla mnie pierwszy i ostatni raz, ale jak pitolę przy ogniu (który jak mawiali starożytni „rodzi się, zjada swoje pożywienie i umiera…”) „Autobiografię” to mniej więcej czaję co poeta miał na myśli.

Ajentem Pubu był podówczas Dionizy „Dyzio” Krawczyński – fighter z KPN-u, obecnie odwalający kawał dobrej roboty jako lider grupy rekonstrukcji bitewnych „Jodła” (ostatnio inscenizowali rozbicie przez oddział „Szarego” kieleckiego więzienia i uwolnienie przetrzymywanych tam AK-owców). To już chyba było po zamknięciu innej knajpy Dyzia – „Pigwy”. Zamknięcie „Pigwy” przeszło zresztą do środowiskowej legendy. Było to bowiem następstwem kontroli, która wpadła do „Pigwy” po tym jak Dyzio z megafonem w ręku zwalczał pod Kieleckim Centrum Kultury wizytę „Kwacha”. Kontrola zanotował na przykład w protokole mniej więcej takie słowa „obuwie jest trzymane na beczkach z piwem, a nie w szafce na odzież roboczą. ” Fakt – było – Dyzio przyniósł sobie właśnie buty od szewca odłożył na beki i zajął się obsługa klientów.

Dziś trudno uwierzyć, ale nie tak dawno temu wcale nie łatwo było mieć inne poglądy niż SLD-owskie w Mieście K…

Wczoraj urządziliśmy „Pożegnanie z Browarem”. Wspólnie z Żoną i przyjacielem domu Romanem wypiliśmy parę „Gingersów” i „Wojaków”. Prywatnie nic już więcej nie jesteśmy w stanie zrobić. Szkoda.

Bonus z 13 września 2009: Kolega Chuligan ogłosił u siebie bojkot produktów Kompanii Piwowarskiej. Niniejszym donoszę, że się dołączam. I to tyle bonusa "zdziś".

.


Komentarze 17 Dodaj komentarz

 
  1. Ech. Pigwa, to była mordownia :) . Każdy mógł napisać na ścianie co mu się podobało. A jak Dyzio musiał w trybie pilnym udać się do domu lub gdzieś indziej to zostawiał nam klucze od knajpy. Oj się działo :) . A z pubu na Witosa przy starym browarze pamiętam specyficzny stół bilardowy – z takimi grzybkami na środku. I łamaną angielszczyzną rozmowy z Belgami, których sporo pracowało wtedy w browarze. Dyzio i Darek Gacek handlowali piwem na różnych festynach, czasem nas zatrudniali do sprzedaży. Nigdy nie zapomnę, jak wybuchła nam butla z CO2… Cudem wtedy z Cybólskim uniknęliśmy… nieważne. Browar kielcecki to kawał historii, równiesz naszej. Szkoda i żal.

       Odpowiedz
    0
    0
    • Hej Dziadu! Miło, że wpadłeś :-) Też handlowałem u Dyzia. Zwłaszcza pamiętam mecz KS Nowiny – Wierna Małogoszcz… Na ścianie Pigwy moim dziełem był Sakramentarz Karola Wielkiego (na prawo do baru). Rysowałem chyba z pół godziny :-) Pozdrawiam! ZB

         Odpowiedz
      0
      0
  2. Hej ja wprawdzie nie znam waszych klimatow pochodze z pomorza ,ale tak sie zlozylo ze pije wlasnie mojego ulubionego Gingersa<, wiec ten nastepny lyk bedzie za Browar kielecki pozdrawiam

       Odpowiedz
    0
    0
    • No nie to jeszcze raz ja polknelo mi moja wypowiedz chcialam tylko dodac ze skoro pije to piwko to jeden lyczek bedzie za Browar Kielecki pozdrawiam .Zdrowko.

         Odpowiedz
      0
      0
      • ja mysle ze browar pada bo mnie tam nie ma a zrobilbym wszystko zeby go ratowac(nie mowiac ze bez osobistej przyjemnosci i satysfakcji)

           Odpowiedz
        0
        0
        • No pewnie Cyból, żebyś się przydał bo ja widać sami nie wyrabiamy mimo ściągnięcia Romka z Bydgoszczy :-) Pzdr i SZACUN! ZB

             Odpowiedz
          0
          0
  3. szkoda, że jacyś pajace dopuścili do tzw’ „prywatyzacji”. Metody typowe kupić, zamknąć. Tak jak z polskimi cukrowniami. Kupili „krzyżacy” by zamknąć i zlikwidować-zdewastować, zezłomować.
    To taka polska specjalność- oddać obcym za grosze i zlikwidować.
    Podziękujmy „ludziom etosu styropianowego”.
    Czy mamy MY Polacy coś jeszcze polskiego w naszym kraju?
    Ostatni „Mohikanie” własności polskiej to chyba tylko KGHM i stocznia.
    Resztę majątku wytworzonego przez Naród polski rozgrabiono, zlikwidowano. Należy pamiętać, że zniszczono bezpowrotnie miejsca pracy POLAKÓW.

       Odpowiedz
    0
    0
    • Witam! To nie do końca tak bo Browar w Kielcach to od razu była inwestycja prywatna – konkretnie belgijska. Nie trzeba więc było prywatyzować. Co do kwestii rudymentarnych to zawsze warto pamiętać, że żeby była obecna prywatyzacja najpierw musiało być bandyckie upaństwowienie. Zawsze też warto ocenić, czy firma tzw. państwowa (czyli czyja?) nie istnieje aby po to, żeby paru kumpli z rządzącej partii (takiej czy innej – nie stanowi) miało dobrą posadkę. Tu uwaga do uwagi – jak się owi z partii znają na robocie to problemu nie ma, gorzej ich jedyny atut to odpowiednia legitymacja w kieszeni… Dziękuję za uwagę. Pozdrawiam, ZB

         Odpowiedz
      0
      0
  4. Ale browar w Jędrzejowie istnieje i robi niezłe piwo, naprawde dobre – Strzelec!

       Odpowiedz
    0
    0
    • Witam i przepraszam za nadużycie semantyczne, czy też inny skrót myślowy :-) Mea culpa, ale miałem na myśli browar jędrzejowski, z okresu upaństwowienia, produkujący, podłe, w 20% składające się z jakichś paprochów „Zamkowe” na przykład :-) Ten zdechł na początku lat dziewięćdziesiątych. Okres od wykupienia i zmiany nazwy (może i złośliwie bo inwestor chyba z Krakowa był :-) ) na „Browary Małopolskie” – to już zupełnie inna karta dziejów. Niemniej jednak bardzo dziękuję za uwagę i pozdrawiam, ZB

         Odpowiedz
      0
      0
  5. Zapomniałeś Zbyszku wspomnieć o bardzo dobrym piwie Grunengold – zwłaszcza wersja „export” godna uwagi. Był do kupienia w kilku tylko sklepach w Kielcach, no bo przecież export :) . No i niezapomniane piwo „palm”…do dzisiaj mam gdzieś w domu takie polarowe czapeczki z daszkiem, sztuk chyba z cztery. Dawali je swego czasu w sklepie „Lider Market” przy zakupie czteropaka Palmu. O Pigwie niestety tylko słyszałem – nie to pokolenie, nie zdążyłem doświadczyć i żałuję…Pozdrawiam!

       Odpowiedz
    0
    0
    • No fakt – „Palm” był „kultowy” – co by ten wyraz nie oznaczał :-) „Grunengold” zaś mógł spoko startować w kategorii: „dobre lokalne piwo” – bo dobre lokalne piwo to też element owego marketingu miejsca, o którym ostatnio głośno. Dzięki za uwagę! Pozdrawiam, ZB

         Odpowiedz
      0
      0
      • oj, znaczenie wyrazu, marketing…w smaku dobre były! Ja na jednej imprezie (chyba zresztą naszej wspólnej – ognisko urodzinowe w Piekoszowie) zaopatrzony byłem w bodaj 10 sztuk Grunengold export, i miło wspominam ten smak :) .

           Odpowiedz
        0
        0
        • Hm, w Piekoszowie nie byłem… no chyba, że są jakieś foty potwierdzające, że jednak byłem :-) pzdr, ZB

             Odpowiedz
          0
          0
          • Fot co prawda nie ma, za to były kiedyś jakieś nagrania. To ta impreza z gitarą…

              
            0
            0
          • Ta z gitarą – to była działka przeuroczej Koleżanki Radnej i Twoje pożegnanie z funkcją :-) ZB

              
            0
            0

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


3 − dwa =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Dowcip o social mediach na koniec

piątek 31/05/2019
2

Bodaj najbardziej adekwatny dowcip o social mediach wymyślono i opublikowano w czasach PRL. Podziwiam wizjonerstwo autora, który tak trafnie opisał rzeczywistość komunikacji XXI wieku. Dobry…


Marketing i sztuczna inteligencja

środa 06/12/2017
1

Każde działania marketingowe powinny zaczynać się wewnątrz (organizacji, czy jednostki terytorialnej). W czasach upowszechniającego się dostępu do Internetu i mediów społecznościowych w zasadzie nie ma…


#DzieńBezPolityków - krótki komentarz o oczywistych skutkach wprowadzenia zakazu

piątek 16/12/2016
14

Wczoraj był protest pod Sejmem. Dziś mamy #DzieńBezPolityków w mediach. W normalnym roku nazywa się to: „Dzień dobrych wiadomości”. ;-) Nie wiem, czy to zauważyliście,…


Dlaczego „Wiadomości” TVP są do kitu?

środa 30/11/2016
4

Na początek poszukajmy odpowiedzi na tytułowe pytanie. Dlaczego „Wiadomości” TVP są do kitu? Bo są stronnicze? A kto nie jest? Bo uprawiają nachalną propagandę? Fakt,…


Wyjęli mi sukienkę z koszyka… (rzecz o wyprzedażach w sklepach internetowych)

czwartek 18/08/2016
674

Wyobraźmy sobie taką sytuację. Stoimy w kolejce do kasy. Pani pyta: czy zapłacimy kartą, czy gotówką? Dokonujemy bohatersko tego prozaicznego wyboru. Zaglądamy do koszyka i…


Komunikacja w dyplomacji (dziwna wojna, zagłada Żydów i Solidarność)

poniedziałek 23/05/2016
4

Podobnie jak każda szanująca się organizacja również państwa mają swoją komunikację wewnętrzną i zewnętrzną. Mają też cele długofalowe, które kolejne rządy, a nawet pokolenia przekazują…


Obrona demokracji – kampania społeczna skazana na (nie)powodzenie?

czwartek 19/05/2016
0

Kampanie społeczne w Polsce często straszą. Nie wiem skąd bierze się przeświadczenie, że odbiorca wystraszony więcej zapamiętuje z przesłania. Przypominacie sobie na przykład tego ducha…


Błękitny Marsz w czasach social mediów, czyli nie tędy droga

czwartek 12/05/2016
0

Obrazek – sobota 7 maja 2016 roku, pośpieszny przegląd treści na Facebook.com. Większość znajomych: grilluje, trenuje przed biegiem, albo biegnie, łazi po górach, koncertuje albo…


Metafor weekendowy (odcinek IV)

niedziela 10/01/2016
0

Tydzień upłynął na dalszej dewaluacji pisania listów. Dyspucie o wolności słowa i luźnych rozważaniach na temat mediów publicznych i mediów narodowych. Do kompletu przyjechał na…


Metafor (po) weekendowy (odcinek III)

poniedziałek 04/01/2016
2

Przysnąłem i dlatego „Metafor” dopiero dzisiaj. Zresztą – wczoraj i tak pewnie nikt by go nie przeczytał, bo zaangażowani politycznie czytają tylko i wyłącznie sami…