Popularyzacja przez komiks


piątek 28/08/2009

Popularyzacja wiedzy to zagadnienie tyleż trudne co ciekawe. W Polsce w tym względzie zaczęto na nowo odkrywać komiks – jak na mój gust poniewczasie.

Za komuny komiks był dobrem trudno dostępnym, aczkolwiek popularyzacji różnych rzeczy służył :-) W Stanach w tym czasie wykorzystywano komiksy do promocji lektur szkolnych i innej poważnej literatury. Sytuacja w latach dziewięćdziesiątych się zmieniła czego świadectwem choćby film „W pogoni za Amy”. Komiks stał się dziełem sztuki o niszowej grupie docelowej.

W tym samym okresie w wolnej już Polsce trwała debata na temat komiksu. Kolega Edward Stelmach pisał na łamach „Fantastyki” tekst „w obronie komiksu”. Świat się dalej zmieniał, zamiast dwóch programów tv zrobiło się kilkadziesiąt, z siłą tornada wkroczył Internet, gry komputerowe… I co prawda wizje przyszłości w stylu cyber – punk zakładają, że znaczna część ludzkości utraci zdolność pisania i czytania, a rozumieć będzie li tylko piktogramy, to jednak komiks i w RP stał się formą sztuki o niszowym, acz interesującym środowisku fascynatów. Czy może zatem komiks służyć popularyzacji wiedzy, imprezy, miejsca? Osobiście wątpię.

Pretekstem do powyższej refleksji jest wydany z okazji wejścia Kadrówki komiks autorstwa Artura Smigrockiego (tak nazwisko podano na okładce komiksu więc się tej wersji będę trzymał…) i zapowiedź komiksu promującego świętokrzyskie.

U mnie pojawia się na przysłowiowe dzień dobry problem rzetelności przekazu. Mnie osobiście ani kreska Tegoż Autora, ani styl językowy nie powala (zeszyt do obejrzenia tu). Widziałem też w necie druzgocącą opinię (autorstwa Roberta Wyrzykowskiego) o jego komiksie dotyczącym kapitana Morro… No ale są i inne punkty widzenia, które stanowią, że ktoś dał pieniądze na ten o Kadrówce i wyróżnienie za ten o kapitanie Andrzeju Romockim…

Pomijając zatem naiwność tak rysunków jak przekazu pragnę zatrzymać się w jednym li tylko punkcie uderzającym w Moje Miasto Legionów. Na stronie 21 wyczytałem następujące słowa:

„Strzelcy powoli szli cichymi i wyludnionymi ulicami miasta. Tylko niewielkie grupki mieszkańców witały ich z radością. Większość kielczan zachowała rezerwę pamiętając carskie represje w 1863 roku. Strzelcu czuli się rozczarowani…”

To, że autor nic nie wie o Kielcach w 1831 i 1863 to pal sześć – nie o tym pisał, ale to, że posiada luki w temacie, o którym pisze to już gorzej. Szkoda, że autor nie zrobił w tym miejscu przypisu. Oddajmy głos uczestnikowi wydarzeń. Oto garść ze wspomnień dr Stefana Pomarańskiego (opublikowana w 1934 roku) żołnierza Kadrówki, późniejszego majora piechoty, filozofa:

„Nigdy nie zapomnę chwili wkroczenia do Kielc. Ludność, częściowo uprzedzona o naszym przybyciu… wybiegła dość licznie na nasze spotkanie. Rzucano nam kwiaty pod nogi, witano okrzykami nieskrępowanej radości… W późniejszych czasach słyszałem nieraz zarzut, jakoby ówczesne powitanie wojska polskiego i jego Wodza przez Kielczan nie było takie, jakim być powinno. Być może, iż mogło być lepsze, jeszcze bardzie tłumne, jeszcze bardziej żywiołowe. Wszakże stanowczo wymaga sprostowania, jakoby wkraczające wtedy do Kielc kompanie strzeleckie spotkały się z chłodem i rezerwą”…

Gdy żołnierze Piłsudskiego wkroczyli do Kielc po raz wtóry – 19 sierpnia – do ich szeregów zgłosiło się 945 mężczyzn… Słowa nie ma w komiksie dotyczącym przecież Kadrówki o zaangażowaniu Miasta Legionów w powitania marszów szlakiem I Kampanii Kadrowej. W czasie pierwszego marszu w 1924 na czele Komitetu Przyjęcia stali: ppłk Jan Bold ze stacjonującego w Kielcach 2 Pułku Artylerii Lekkiej i wojewoda Ignacy Manteuffel. To w Kielcach w 1926 poświęcono sztandar dla Związku Strzeleckiego. Jest za to dużo wtrętów natury ogólnej: 1 IX wybuchała wojna, 17 września wkroczyli sowieci, w 1989 upadł komunizm… O tym zaś, że żołnierze 4 Pułku Piechoty Legionów z Kielc zapłacili daninę krwi broniąc Westerplatte też nie ma słowa… Tak jak o hasłach Strzelców wchodzących do Kielc w 1992: „My nigdy nie poddamy się: komunie, KGB i SB”!

Wygląda na to, że Autor próbował rysować obrazki i pisać tekst do rzeczy, o których miał bardzo mało pojęcia – mimo reklamy, że jest on „historykiem i uczestnikiem Marszu Szlakiem I Kompanii Kadrowej”, widać to aż nadto. O komiksie promującym region nie wspominam – na razie opublikowano dwie strony, które nie mieszczą się moim zdaniem w ramach rzetelności przekazu. Może mam inne poczucie humoru :-)

Aha – i proszę nie myśleć: „to tylko komiks”… Nie ma: „tylko”!

.


Moje najnowsze wpisy

 

Dowcip o social mediach na koniec

piątek 31/05/2019

Bodaj najbardziej adekwatny dowcip o social mediach wymyślono i opublikowano w czasach PRL. Podziwiam wizjonerstwo autora, który tak trafnie opisał rzeczywistość komunikacji XXI wieku. Dobry…


Marketing i sztuczna inteligencja

środa 06/12/2017

Każde działania marketingowe powinny zaczynać się wewnątrz (organizacji, czy jednostki terytorialnej). W czasach upowszechniającego się dostępu do Internetu i mediów społecznościowych w zasadzie nie ma…


#DzieńBezPolityków - krótki komentarz o oczywistych skutkach wprowadzenia zakazu

piątek 16/12/2016

Wczoraj był protest pod Sejmem. Dziś mamy #DzieńBezPolityków w mediach. W normalnym roku nazywa się to: „Dzień dobrych wiadomości”. ;-) Nie wiem, czy to zauważyliście,…


Dlaczego „Wiadomości” TVP są do kitu?

środa 30/11/2016

Na początek poszukajmy odpowiedzi na tytułowe pytanie. Dlaczego „Wiadomości” TVP są do kitu? Bo są stronnicze? A kto nie jest? Bo uprawiają nachalną propagandę? Fakt,…


Wyjęli mi sukienkę z koszyka… (rzecz o wyprzedażach w sklepach internetowych)

czwartek 18/08/2016

Wyobraźmy sobie taką sytuację. Stoimy w kolejce do kasy. Pani pyta: czy zapłacimy kartą, czy gotówką? Dokonujemy bohatersko tego prozaicznego wyboru. Zaglądamy do koszyka i…


Komunikacja w dyplomacji (dziwna wojna, zagłada Żydów i Solidarność)

poniedziałek 23/05/2016

Podobnie jak każda szanująca się organizacja również państwa mają swoją komunikację wewnętrzną i zewnętrzną. Mają też cele długofalowe, które kolejne rządy, a nawet pokolenia przekazują…


Obrona demokracji – kampania społeczna skazana na (nie)powodzenie?

czwartek 19/05/2016

Kampanie społeczne w Polsce często straszą. Nie wiem skąd bierze się przeświadczenie, że odbiorca wystraszony więcej zapamiętuje z przesłania. Przypominacie sobie na przykład tego ducha…


Błękitny Marsz w czasach social mediów, czyli nie tędy droga

czwartek 12/05/2016

Obrazek – sobota 7 maja 2016 roku, pośpieszny przegląd treści na Facebook.com. Większość znajomych: grilluje, trenuje przed biegiem, albo biegnie, łazi po górach, koncertuje albo…


Metafor weekendowy (odcinek IV)

niedziela 10/01/2016

Tydzień upłynął na dalszej dewaluacji pisania listów. Dyspucie o wolności słowa i luźnych rozważaniach na temat mediów publicznych i mediów narodowych. Do kompletu przyjechał na…


Metafor (po) weekendowy (odcinek III)

poniedziałek 04/01/2016

Przysnąłem i dlatego „Metafor” dopiero dzisiaj. Zresztą – wczoraj i tak pewnie nikt by go nie przeczytał, bo zaangażowani politycznie czytają tylko i wyłącznie sami…