Politycy a social media. Wpis pro publico bono (bonus 010310)


sobota 27/02/2010

Wybory nadchodzą wielkimi krokami. Niby ordynacja wyborcza zakłada, że jeszcze kampania się nie zaczęła i do lata mamy przysłowiowy luz, ale zapisy sobie a realia sobie. Politycy (samorządowiec też polityk) rozpoczynają desant internetowej gminy. Najszybsi już wystartowali reszta lada chwila zapakuje po brzegi swoje statki barbarzyńców i wyruszy na kolonizację. Obecność pań i panów polityków w świecie rzeczywistym jest wystarczająco męcząca, postanowiłem więc nieco ucywilizować ichnią obecność na wielkim internetowym kontynencie jak to określił był Benedykt XVI. Kilka zatem uwag czego nie robić i kilka przykładów dla potwierdzenia słów piszącego. Zapraszam! Politycy – przeważnie sami bo są wszechwiedzący, ale i ich sztabowcy traktują przeważnie sieć jako dodatkowy kanał promocji. W efekcie czego włażą z butami w życie spokojnych (acz groźnych…) ludzi i uzyskują taki efekt jak niemiecka CDU, kiedy przy wysokich sondażach plakatowała bastiony SPD (dzielnice robotnicze dużych miast). Zmobilizowało to elektorat negatywny i chadecy ponieśli spore straty…

Zanim zatem Drodzy Sztabowcy i Drodzy Politycy założycie konta gdzie się da, na Facebookach, „Naszych Klasach”, Blipach, Twitterach; nim zaczniecie prowadzić blogi pomyślcie (przeważnie nie boli, tylko czasem lepiej nie myśleć :-) )
Wyobraźcie sobie, że social media to dodatkowa, duża gmina. Gmina, w której nie byliście przez całą prawie kadencję i nic żeście dla niej nie zrobili. Wyobrażacie sobie takie spotkanie face to face? To tak będzie w necie. Jeśli to sobie uświadomicie będziecie podchodzić do mieszkańców z szacunkiem. Jako mieszkaniec takiej gminy tego sobie właśnie życzę.

Kilka – tylko – przykładów czego nie robić:

  • Nie zakładajcie kont jeśli nie macie zamiaru z nich korzystać

Oczywista oczywistość. Jak nie rozumiecie to nie siadajcie do kompów.

  • Nie zapraszajcie do dyskusji jeśli nie chcecie rozmawiać

Blokowanie komentarzy – bardzo częsta choroba w tym światku – żenujące.

  • Nie zakładajcie, że internauci nie używają mediów tradycyjnych

Przykład – kandydat do Parlamentu Europejskiego mówi w wywiadzie, że nie potrafi obsługiwać komputera. W trakcie kampanii sztabowcy zakładają mu konto na „Naszej Klasie” i polecają prowadzenie bloga. Media tradycyjne informują przy tym, że kandydat raz w tygodniu siada do kompa i koresponduje ze znajomymi z „NK”. Media poświęcają złośliwy artykuł owemu „blogowaniu”

  • Nie pozwólcie na prowadzenie floga!

Nikt nie może za was wygłaszać opinii! Zakładając, ze na wszelki wypadek weźmiecie sztabowców głupszych od siebie (bo mądrzejsi mogą być groźni) mogą wpisać w waszym imieniu opinię po której się nie pozbieranie. Podobnie jak w chwili, w której „sprawa się rypnie”.

  • Jeśli nie macie nic do powiedzenia – nie mówcie

Bez komentarza

W ustach polityków często słyszałem: internauci – eee, specyficzna grupa. I to raczej postponowanie było niż cokolwiek innego. Fakt grupa jest specyficzna. Liczba świadomych użytkowników sieci przekracza 50%, a treści „Wiadomości” nie pojmowało coś koło 80%. (aktualnych badań nie znam) Czyli nie tylko piwo i pornole ;-)

Po kampanii wyborczej w sieci wersja AD 2010 deklaruję wyrazić swoje zdanie na temat jej przebiegu. Zakładam, że grono do analizy spod hasła exempla będzie bardzo liczne.

BONUS z 1 marca. Jak podał dzisiejszy serwis WM PO chce zakazać płatnej reklamy w radio i telewizji. Podsumuję słowami z "Pulp fiction" odnoszącymi się do masowania stóp cudzej żony: "oryginalna koncepcja".

.


Moje najnowsze wpisy

 

Dowcip o social mediach na koniec

piątek 31/05/2019

Bodaj najbardziej adekwatny dowcip o social mediach wymyślono i opublikowano w czasach PRL. Podziwiam wizjonerstwo autora, który tak trafnie opisał rzeczywistość komunikacji XXI wieku. Dobry…


Marketing i sztuczna inteligencja

środa 06/12/2017

Każde działania marketingowe powinny zaczynać się wewnątrz (organizacji, czy jednostki terytorialnej). W czasach upowszechniającego się dostępu do Internetu i mediów społecznościowych w zasadzie nie ma…


#DzieńBezPolityków - krótki komentarz o oczywistych skutkach wprowadzenia zakazu

piątek 16/12/2016

Wczoraj był protest pod Sejmem. Dziś mamy #DzieńBezPolityków w mediach. W normalnym roku nazywa się to: „Dzień dobrych wiadomości”. ;-) Nie wiem, czy to zauważyliście,…


Dlaczego „Wiadomości” TVP są do kitu?

środa 30/11/2016

Na początek poszukajmy odpowiedzi na tytułowe pytanie. Dlaczego „Wiadomości” TVP są do kitu? Bo są stronnicze? A kto nie jest? Bo uprawiają nachalną propagandę? Fakt,…


Wyjęli mi sukienkę z koszyka… (rzecz o wyprzedażach w sklepach internetowych)

czwartek 18/08/2016

Wyobraźmy sobie taką sytuację. Stoimy w kolejce do kasy. Pani pyta: czy zapłacimy kartą, czy gotówką? Dokonujemy bohatersko tego prozaicznego wyboru. Zaglądamy do koszyka i…


Komunikacja w dyplomacji (dziwna wojna, zagłada Żydów i Solidarność)

poniedziałek 23/05/2016

Podobnie jak każda szanująca się organizacja również państwa mają swoją komunikację wewnętrzną i zewnętrzną. Mają też cele długofalowe, które kolejne rządy, a nawet pokolenia przekazują…


Obrona demokracji – kampania społeczna skazana na (nie)powodzenie?

czwartek 19/05/2016

Kampanie społeczne w Polsce często straszą. Nie wiem skąd bierze się przeświadczenie, że odbiorca wystraszony więcej zapamiętuje z przesłania. Przypominacie sobie na przykład tego ducha…


Błękitny Marsz w czasach social mediów, czyli nie tędy droga

czwartek 12/05/2016

Obrazek – sobota 7 maja 2016 roku, pośpieszny przegląd treści na Facebook.com. Większość znajomych: grilluje, trenuje przed biegiem, albo biegnie, łazi po górach, koncertuje albo…


Metafor weekendowy (odcinek IV)

niedziela 10/01/2016

Tydzień upłynął na dalszej dewaluacji pisania listów. Dyspucie o wolności słowa i luźnych rozważaniach na temat mediów publicznych i mediów narodowych. Do kompletu przyjechał na…


Metafor (po) weekendowy (odcinek III)

poniedziałek 04/01/2016

Przysnąłem i dlatego „Metafor” dopiero dzisiaj. Zresztą – wczoraj i tak pewnie nikt by go nie przeczytał, bo zaangażowani politycznie czytają tylko i wyłącznie sami…