Pochwała podróżowania (wpis o marketingu miejsca i prowadzeniu szkoleń poniekąd)


piątek 11/11/2011

Podróżowanie to jedno z najstarszych i najpowszechniejszych marzeń ludzkości. Moim zdaniem to właśnie te pragnienia spowodowały, że wyszliśmy jako gatunek z tej pierwszej wioski w Afryce. Czy jednak powody, dla których odwiedzamy te, a nie inne miejsca da się w ogóle ogarnąć??? Ba, czy da się wypromować nowe miejsca? Kilka słów na ten temat poniżej. W zasadzie od kolebki cywilizacji śródziemnomorskiej spotykamy się ze światem wypraw. Od razu też pojawił się charakterystyczny podział, na te z mieczem w dłoni i na te bez miecza. W starożytnej Grecji do najpopularniejszej literatury należały przewodniki. Tyle, że się ich mało zachowało, ale dzieło Pauzaniasza Periegety pokazuje jak obszerne były to opracowania.

W średniowieczu znów świat podróży wiązał się z tymi z mieczem i tymi bez miecza. Oba rodzaje ekspedycji zapewniały uczestnikom inne doznania, choć w obu wypadkach bywały to sporty ekstremalne. Zwłaszcza, że ci podróżujący bez miecza mogli spotkać tych z mieczem co z kolei mogło doprowadzić do konfrontacji odmiennych poglądów. Kto podróżował bez miecza? Pielgrzymi oczywiście. Dokąd peregrynanci dążyli? Do najbardziej znanych sanktuariów. Rozbudowany prozelityzm opiekunów każdego znaczącego locum sacrum miał uzasadnić przewagę tego świętego miejsca nad innymi. Kto jeszcze? A za nauką się wędrowało, zwłaszcza, że kadra profesorska potrafiła się przenieść z jednego uniwersytetu na drugi, a brać studencka szła w ślad za mistrzami. Dyplomaci też podróżowali.

Tak to trwało przez wieki całe. Jak szlachcic z Litwy Stanisław Samuel Szmiot spisał swoją wyprawę za Kraków i z powrotem to wpis do Silva Rerum nazwał: „Diariusz peregrynacyj na różne miejsca święte szczęśliwie odprawionej Anno 1680” (tu domniemana najstarsza polska wzmianka o Tatrach). Mimo, że jego pamiętnik to opisy turystyczne typu „wewnątrz gwałt vot i obraz Przenajświętszej Panienki nieszpetny”.

Mamy XXI wiek, podróże z mieczem wciąż nie tracą na popularności za to te bez miecza uległy sekularyzacji. Pielgrzymki i owszem istnieją. Za nauką się przemieszczamy, za pracą i owszem, ale też po to by pozwiedzać, bez żadnej innej przyczyny niż odkrywanie nowego i wypoczynek.

Żeby było ciekawiej odwiedzamy przede wszystkim te miejsca, które wylansowali już nasi przodkowie. Zwłaszcza w romantycznym okresie XIX stulecia i początku XX wieku. Czy można wylansować nowe, czy na pewno ludzie pojadą wszędzie gdzie im zaproponujemy w reklamie? Osobiście nie sądzę.

Parę miesięcy temu prowadziłem szkolenia z wykorzystania sieci do kontaktów gminy ze światem zewnętrznym i tzw. marketingu miejsca. Uczestnicy mieli między innymi do wykonania takie oto zadanie – wypisać, którą z już odbytych podróży uważają za wyprawę życia i dlaczego udali się akurat tam.

Miejsca wskazane były różne, a wśród powodów wyjazdu w obu grupach królowała rekomendacja: partnera życiowego, znajomych, a w ostatniej kolejności pracowników biura podróży. Na drugim miejscu były eventy. Na przykład – podróż życia z Pomorza do Warszawy??? Oczywiście! Na koncert AC/DC! W jednym wypadku była to podróż za Ocean, by sprawdzić w realu potencjał zawarty w powiedzeniu „Życie jak w Kanadzie”. Nikt nie kierował się reklamą, publikacją w prasie, czy filmem.

W mojej ocenie są miejsca, w które mało kto zechce pojechać choćby reklama wisiała na każdym słupie. Walka zaś o zmianę sytuacji będzie, w tym wypadku wyjątkowo długa.

Na koniec jedna uwaga dotycząca szkoleń o wykorzystaniu globalnej sieci (w skrócie GS) do marketingu miejsca. Od uczestników tamtego cyklu szkoleń usłyszałem wiele o agencjach oferujących działania ewidentnie naruszające regulamin Facebooka na przykład (gmina jako profil osobisty, plus konkursy typu daj lajka etc. ), lub zakładających wykonanie płatnych analiz stron WWW w oparciu o bezpłatne narzędzia…

Cóż – jak to mądrze rzekł ostatnio kolega – rynek szkoleń uległ ostatnimi czasy spsieniu. Dodam niestety, ale na koniec dorzucę też pytanie dla szkolących. Do udzielenia rzecz jasnawe własnym sumieniu (ja już się z nim zmierzyłem i swój rozkład procentowy – czego ile – już mam).

Kiedy prowadzisz szkolenia to o co grasz?
- o sławę?
- o pieniądze?
- o to żeby świat był lepszy?

Zakończę powiedzonkiem, które kiedyś dostałem od koleżanki (dzięki – EJW): "Poślesz go do Paryża osiełkiem głupiego. Skoro tu był osłem, tam nie będzie koń z niego. " Bo w trakcie podróży najwięcej dowiadujemy się o nas samych ;-) .


Moje najnowsze wpisy

 

Dowcip o social mediach na koniec

piątek 31/05/2019

Bodaj najbardziej adekwatny dowcip o social mediach wymyślono i opublikowano w czasach PRL. Podziwiam wizjonerstwo autora, który tak trafnie opisał rzeczywistość komunikacji XXI wieku. Dobry…


Marketing i sztuczna inteligencja

środa 06/12/2017

Każde działania marketingowe powinny zaczynać się wewnątrz (organizacji, czy jednostki terytorialnej). W czasach upowszechniającego się dostępu do Internetu i mediów społecznościowych w zasadzie nie ma…


#DzieńBezPolityków - krótki komentarz o oczywistych skutkach wprowadzenia zakazu

piątek 16/12/2016

Wczoraj był protest pod Sejmem. Dziś mamy #DzieńBezPolityków w mediach. W normalnym roku nazywa się to: „Dzień dobrych wiadomości”. ;-) Nie wiem, czy to zauważyliście,…


Dlaczego „Wiadomości” TVP są do kitu?

środa 30/11/2016

Na początek poszukajmy odpowiedzi na tytułowe pytanie. Dlaczego „Wiadomości” TVP są do kitu? Bo są stronnicze? A kto nie jest? Bo uprawiają nachalną propagandę? Fakt,…


Wyjęli mi sukienkę z koszyka… (rzecz o wyprzedażach w sklepach internetowych)

czwartek 18/08/2016

Wyobraźmy sobie taką sytuację. Stoimy w kolejce do kasy. Pani pyta: czy zapłacimy kartą, czy gotówką? Dokonujemy bohatersko tego prozaicznego wyboru. Zaglądamy do koszyka i…


Komunikacja w dyplomacji (dziwna wojna, zagłada Żydów i Solidarność)

poniedziałek 23/05/2016

Podobnie jak każda szanująca się organizacja również państwa mają swoją komunikację wewnętrzną i zewnętrzną. Mają też cele długofalowe, które kolejne rządy, a nawet pokolenia przekazują…


Obrona demokracji – kampania społeczna skazana na (nie)powodzenie?

czwartek 19/05/2016

Kampanie społeczne w Polsce często straszą. Nie wiem skąd bierze się przeświadczenie, że odbiorca wystraszony więcej zapamiętuje z przesłania. Przypominacie sobie na przykład tego ducha…


Błękitny Marsz w czasach social mediów, czyli nie tędy droga

czwartek 12/05/2016

Obrazek – sobota 7 maja 2016 roku, pośpieszny przegląd treści na Facebook.com. Większość znajomych: grilluje, trenuje przed biegiem, albo biegnie, łazi po górach, koncertuje albo…


Metafor weekendowy (odcinek IV)

niedziela 10/01/2016

Tydzień upłynął na dalszej dewaluacji pisania listów. Dyspucie o wolności słowa i luźnych rozważaniach na temat mediów publicznych i mediów narodowych. Do kompletu przyjechał na…


Metafor (po) weekendowy (odcinek III)

poniedziałek 04/01/2016

Przysnąłem i dlatego „Metafor” dopiero dzisiaj. Zresztą – wczoraj i tak pewnie nikt by go nie przeczytał, bo zaangażowani politycznie czytają tylko i wyłącznie sami…