Pani Premier, „House of Cards” i koniec komunikacyjnego dnia dziecka


wtorek 02/06/2015
9

Wydawało mi się i to aż do piątku, że politycy powinni się wystrzegać skojarzeń z serialem „House of Cards”. W końcu przed chwilą próbowano w ten sposób zdyskredytować Andrzeja Dudę kandydata na Prezydenta RP. Najwidoczniej jednak to, co u Dudy jest be, u Ewy Kopacz jest spoko i cool. Oto spotkanie z najmłodszymi z okazji Dnia Dziecka nazwała Kancelaria Prezesa Rady Ministrów: „House of kids sezon 3”. Nawiązania do serialu traktującego o brzydocie i cynizmie w polityce są aż nadto oczywiste.

Pytania o to, dlaczego Polski Premier organizując Dzień Dziecka dla polskich dzieci, nazywa imprezę w obcym języku, pozostawiam jako otwarte. Pragnę jedynie zauważyć, że ostatnie wybory pokazały, iż skończył się w marketingu politycznym komunikacyjny Dzień Dziecka i trzeba naprawdę uważać, co się mówi, jak się mówi, do kogo, kiedy i wreszcie – po co się nadaje.

Egzamin poprawkowy z komunikacji międzyludzkiej partia rządząca zdaje jesienią. Następne podejście dopiero w 2018, w wyborach samorządowych. Tylko nie wydaje mnie się, by partia władzy bez władzy i do tego pozbawiona silnego kręgosłupa ideowego tyle przetrwała.


Komentarze 9 Dodaj komentarz

 
  1. „Pytania o to, dlaczego Polski Premier organizując Dzień Dziecka dla polskich dzieci, nazywa imprezę w obcym języku, pozostawiam jako otwarte.”

    Ales?… nein, nein, nein…

       Odpowiedz
    4
    4
      • W/g oficjalnych danych organizacja liczy 120 000 istot.Ale… jej siła przebicia [rażenia?] jest ogromna.To młodzieżówka CDU/CSU bardzo ale to bardzo jednak nacjonalistyczna i anty anglosaska!.Gdyby Merkel Angela zresztą nazwała tak jak Kopacz z „hamerykańska” swój własny Junge elektorat to spalili by ją jako czarownicę…

        pozdrawiam

        Aga

           Odpowiedz
        4
        4
        • Tak, Die Junge Union to potęga. Zmiotła z powierzchni ziemi drugą organizację młodzieżową zrzeszoną z CDU (Fresh Luft?). Jestem pewien, że ekipa Merkel nie pozwoliłaby sobie na tego typu niestosowność.

          Z pozdrowieniem, ZB

             Odpowiedz
          0
          0
          • Die Junge Union Deutschlands czyli po naszemu Unia Młodych Niemiec [uwaga NIE NIEMCÓW!] to przybudówka partyjna CDU i CSU – dwóch chrześcijańskich potęg politycznych BRD. W zalewie islamu i hmm… „lewaków” wszelakich orientacji Merkelowej nie stać na flirty z „odmieńcami” jeśli Niemcy chcą być potęgą. Przecież Niemcy zabiegają o status stałego członka Rady Bezpieczeństwa a tego im „tęczowi” czy „islamiści” nie załatwią.Chcąc mieć „kamienny elektorat” trzeba było poświęcić „lewacko-tęczowego” koalicjanta CDU.Cena władzy.Według wtajemniczonych warunkiem do pozyskania Jungersów CSU była czystka w CDU tak „starców” jak i Jungersów. Mamy co mamy… takich mamy sąsiadów – sorki…

              
            0
            0
  2. A tak zupełnie a’propos … Fresh Luft nasi sąsiedzi co jakiś czas urządzają staruszce Europie – co się będzie stara przemęczać, robią za okurzacz, usuwają „śmieci”…
    Tak,tak… nasze „somsiady” to czyścioszki nie co te polnishe świnie przy korycie…

       Odpowiedz
    0
    0
  3. Nie będę przytaczać liczb z tytułu posiadania dwóch nieścisłych relacji jednak kiedyś [dawno, dawno temu w odległej Galaktyce] w wyniku referendum [podobno] w dzisiejszej „juesejce” dziamgotają slangiem Shakespeara a nie Goethego.

    Ilość populacji z krain nadreńskich [tych na wschód] w USA była większa niż anglosasów.Podobno, rzekomo… głosami Kreolów z Luizjany i black menów i „czerwonych” tzn Italczyków wygrali biali czyli anglo a nawet sasi.

    Według moich znajomych a także rodziny ludność pro niemiecka stanowi establishment tak polityczny jak i gospodarczy USA i … uwaga, uwaga… to „piąta kolumna” BRD.

    Zastanawiający jest lub zastanawiająca polityka elit RP.
    Każdy kraj nie tylko europejski wykorzystuje swoją diasporę w USA a Polska?

    GW i nie tylko opluwa działaczy polonijnych.Takie akty to działanie na szkodę interesu Polski.
    Zaznaczmy, że każdy usiłuje zdezawuować wpływy diaspory strony konkurencyjnej ale nie oczernić.

    Czuć w tych działaniach „somsiadów”.Ponadto „somsiedzi” posiadają dyplomację ideową – stara szkoła „nierdzewieje”
    Deutschland, Deutschland über alles
    bez względu na orientację

       Odpowiedz
    0
    0
    • Z pierwszej połowy lat dziewięćdziesiątych pamiętam taki wykład otwarty, na którym padło stwierdzenie, że jedyne dalekowzroczne projekty dyplomatyczne w Europie posiadają Niemcy i Rosja.

      Z perspektywy minionych dwóch dziesięcioleci, trudno się z tym nie zgodzić. „Przyczajony tygrys, ukryty smok (czyt. niedźwiedzie – berliński i moskiewski)” – ten stan trwał dość długo, ale był budowaniem solidnych fundamentów. Polska dyplomacja myśli w kategoriach od wyborów, do wyborów i bardziej z nastawieniem na rynek wewnętrzny, niż na faktyczne działania propagujące nasz punkt widzenia.

      Weźmy pod lupę „pyłki” -marketing terytorialny. W Konstancji byłem w 2011 roku na prezentacji działań zaplanowanych na lata 2014 – 2018. Nikt się w tamtym, gotyckim ratuszu nie zastanawiał, czy wygra wybory i doprowadzi projekt do końca. Oczywistym było, że tworzy się działania, w ramach ponadczasowych. Takie oderwanie od myślenia w kategorii kadencji jest Polsce bardzo potrzebne.

      Pozdrawiam serdecznie, ZB

         Odpowiedz
      0
      0

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


7 − = pięć

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Dowcip o social mediach na koniec

piątek 31/05/2019
2

Bodaj najbardziej adekwatny dowcip o social mediach wymyślono i opublikowano w czasach PRL. Podziwiam wizjonerstwo autora, który tak trafnie opisał rzeczywistość komunikacji XXI wieku. Dobry…


Marketing i sztuczna inteligencja

środa 06/12/2017
1

Każde działania marketingowe powinny zaczynać się wewnątrz (organizacji, czy jednostki terytorialnej). W czasach upowszechniającego się dostępu do Internetu i mediów społecznościowych w zasadzie nie ma…


#DzieńBezPolityków - krótki komentarz o oczywistych skutkach wprowadzenia zakazu

piątek 16/12/2016
14

Wczoraj był protest pod Sejmem. Dziś mamy #DzieńBezPolityków w mediach. W normalnym roku nazywa się to: „Dzień dobrych wiadomości”. ;-) Nie wiem, czy to zauważyliście,…


Dlaczego „Wiadomości” TVP są do kitu?

środa 30/11/2016
4

Na początek poszukajmy odpowiedzi na tytułowe pytanie. Dlaczego „Wiadomości” TVP są do kitu? Bo są stronnicze? A kto nie jest? Bo uprawiają nachalną propagandę? Fakt,…


Wyjęli mi sukienkę z koszyka… (rzecz o wyprzedażach w sklepach internetowych)

czwartek 18/08/2016
677

Wyobraźmy sobie taką sytuację. Stoimy w kolejce do kasy. Pani pyta: czy zapłacimy kartą, czy gotówką? Dokonujemy bohatersko tego prozaicznego wyboru. Zaglądamy do koszyka i…


Komunikacja w dyplomacji (dziwna wojna, zagłada Żydów i Solidarność)

poniedziałek 23/05/2016
4

Podobnie jak każda szanująca się organizacja również państwa mają swoją komunikację wewnętrzną i zewnętrzną. Mają też cele długofalowe, które kolejne rządy, a nawet pokolenia przekazują…


Obrona demokracji – kampania społeczna skazana na (nie)powodzenie?

czwartek 19/05/2016
0

Kampanie społeczne w Polsce często straszą. Nie wiem skąd bierze się przeświadczenie, że odbiorca wystraszony więcej zapamiętuje z przesłania. Przypominacie sobie na przykład tego ducha…


Błękitny Marsz w czasach social mediów, czyli nie tędy droga

czwartek 12/05/2016
0

Obrazek – sobota 7 maja 2016 roku, pośpieszny przegląd treści na Facebook.com. Większość znajomych: grilluje, trenuje przed biegiem, albo biegnie, łazi po górach, koncertuje albo…


Metafor weekendowy (odcinek IV)

niedziela 10/01/2016
0

Tydzień upłynął na dalszej dewaluacji pisania listów. Dyspucie o wolności słowa i luźnych rozważaniach na temat mediów publicznych i mediów narodowych. Do kompletu przyjechał na…


Metafor (po) weekendowy (odcinek III)

poniedziałek 04/01/2016
2

Przysnąłem i dlatego „Metafor” dopiero dzisiaj. Zresztą – wczoraj i tak pewnie nikt by go nie przeczytał, bo zaangażowani politycznie czytają tylko i wyłącznie sami…