O wyrażaniu opinii (w kontekście debaty o Katastrofie Smoleńskiej i związkach partnerskich)


sobota 02/02/2013

Nie posiadamy prawdy – w żadnej sprawie i na żaden temat. Taka ułomność gatunkowa. Rzadko też rozumiemy pojęcie prawdy jako takiej. Jak zatem, z takim brzemieniem, wyrażać opinie? Formułować wyroki i chłostać słowem? Tym bardziej gdy tematy, o których mówimy budzą emocje, a nam zależy na… No właśnie – na czym? Na poszukiwaniu odpowiedzi? Na kształtowaniu opinii? Czy może na prowokowaniu polemiki pozbawionej poziomu byle tylko licznik hulał?

„Cóż jest prawda?” („Paragraf 22″)

Grecy zostawili nam pojęcie „Aletheia” – mówienie „nie” temu co ukryte. Prawda jednak pozostała domeną boską, co potwierdza Ewangelia i słynne pytanie Piłata skierowana do Mesjasza mówiącego, że przychodzi z królestwa prawdy. Po słowach: „i cóż to jest ta prawda” zapada znamienna cisza. Nie pojmiemy…

Ksiądz Józef Tischner podzielił to co nam na Ziemi z prawdy pozostało na powszechnie chyba znane trzy kategorie: świento prowda, tyż prowda i gówno prowda. Zerkając na poziom polemiki w RP można raczej dodać, że prawda owa jest jak dziura w zadku i każdy ma własną.

No dobrze – wracamy do świata ideału, czyli nie mamy prawdy i mieć jej nie możemy. Możemy za to w jakiejś kwestii mieć rację. Z racją jednak też należy postępować ostrożnie… Kiedy zatem i komu możemy wygłosić „naszą prawdę”, czyli ową „rację”?

Wymaga to spełnienia pewny warunków. Po pierwsze muszą się spotkać ludzie na tym samym poziomie. Po drugie muszą mieć nastawienie dialogowe. Nadawca komunikatu zaś powinien się zastanowić „przed”, czy jego prawda nie jest niebezpieczna (bo w takim wypadku należy ją powierzyć bóstwu czasu – Chronosowi – i niech Chronos decyduje, czy kiedykolwiek ma ona ujrzeć światło dzienne). Dopiero w takiej sytuacji możemy „naszą prawdę” wygarnąć, wykrzyczeć lub wyszeptać. To się nazywa „mówić językiem prawdy”.

Jak wbijał nam do głów w Collegium Kołłątaja prof. Kazimierz Korus – ile razy masz rację, tyle razy zapytaj siebie czy masz agape (a zatem, czy postępujesz z wrażliwością na drugiego człowieka). Ile razy zaś powstrzymasz się od oceny o tyle będziesz szczęśliwszy.

Tyle, że z głupcem nie rozmawiamy „językiem prawdy”, ale językiem jego samego. Tu może istnieć pewne ryzyko znane z powiedzenia „nigdy nie dyskutuj z głupcem bo sprowadzi cię do swojego poziomu i pokona doświadczeniem”. Wybór należy do nas. Profesor Janusz Tazbir rzekł: „broń mnie Boże bym rozmawiał w każdej sytuacji, z każdym i na każdy temat” i warto o tych słowach pamiętać.

Mając zatem rację postępujmy z wrażliwością na drugiego człowieka. Z drugiej zaś strony tzw. polityczna poprawność nie prowadzi do niczego dobrego, a taplanie się w papce relatywizmu sprawia, że nie ma rzeczy ładnych i brzydkich, czy spraw dobrych i złych tylko „bardziej lub mniej interesujące” (polecam przynajmniej pierwsze strony książeczki „Kultura” Chrisa Jenksa). Dodajmy do tego jeszcze jedno – nie warto być mdłym.

Zgodnie zatem z powyższymi zasadami pragnę wspomnieć o dwóch sprawach

Bez względu na mój stosunek do śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego uważam, że to skandal, iż mijają trzy lata od katastrofy i ciągle nie wiemy co się stało. W sferze zaś polityki wizerunkowej (nie będę jej określał mianem „zagranicznej” bo to za duże słowo) polski rząd przypomina grupkę szczyli. Po ogłoszonym raporcie MAK (której prace zalegalizowaliśmy przecież) trudno wyczuć czemu służyła prezentacja wyników badań Komisji Millera (swoją drogą czego jeszcze dotyczy rosyjskie śledztwo prowadzone pod osobistym nadzorem Putina zakładając, że blokowanie zwrotu wraku Tupolewa nie jest jedynym celem…). Światowa opinia publiczna już opis katastrofy otrzymała. Jedyną szansą na zmianę dawał film w „National Geographic”. Wiadomo było, że taki powstanie i nie trzeba być przesadnie dużym chłopcem by docenić wagę tego nośnika informacji. Na tym polu też nie zrobiono nic. Wizerunkowo nie radzimy sobie kompletnie, więc mówienie o rządzie Tuska, że stosuje „PijaRowskie” zagrywki – przepraszam, ale ląduje o kilometry od celu.

Ustawa o związkach partnerskich

Słyszeliście już, że „społeczeństwo nie jest jeszcze (?) gotowe do zaakceptowania związków homoseksualnych, dlatego też wprowadźmy związki partnerskie poczynając od związków heteroseksualnych”? Brzmi genialnie – trafia na podatny grunt. Tylko, albo jesteśmy dogadani co do tego, że rodzina jest wartością, którą należy chronić, albo należy ją zdemontować. Bo czymże jest ten projekt jak nie demontażem rodziny?
Karol Wojtyła w „Przed sklepem jubilera” napisał „Miłość jest ciągłym wyzwaniem rzucanym nam przez Boga”. Nikt nam nie zagwarantuje, że wytrwamy w trwałym związku, że stworzymy wspaniałą rodzinę, że przetrwamy wszystkie próby, na które zostaniemy wystawieni, że przetrwamy prozę życia i próbę czasu. Nie wszystkim nam się po prostu uda. Nie oznacza to jednak, że zakładanie rodziny traci przez to sens. Ciągnijmy rozwiązania prawne w górę, a nie zniżajmy ich do naszych ułomności, słabości, czy zwykłego wygodnictwa. Nie sprowadzajmy też najintymniejszej z możliwych relacji międzyludzkiej do poziomu rozmowy o rozliczeniach podatkowych. Please…

I tyle ode mnie na dziś. W następnym wpisie słowo o spsieniu informacji w polskim Internecie, a w nim nawiązanie do Bajki Ezopa o chłopcu, który wołał wilk!


Moje najnowsze wpisy

 

Dowcip o social mediach na koniec

piątek 31/05/2019

Bodaj najbardziej adekwatny dowcip o social mediach wymyślono i opublikowano w czasach PRL. Podziwiam wizjonerstwo autora, który tak trafnie opisał rzeczywistość komunikacji XXI wieku. Dobry…


Marketing i sztuczna inteligencja

środa 06/12/2017

Każde działania marketingowe powinny zaczynać się wewnątrz (organizacji, czy jednostki terytorialnej). W czasach upowszechniającego się dostępu do Internetu i mediów społecznościowych w zasadzie nie ma…


#DzieńBezPolityków - krótki komentarz o oczywistych skutkach wprowadzenia zakazu

piątek 16/12/2016

Wczoraj był protest pod Sejmem. Dziś mamy #DzieńBezPolityków w mediach. W normalnym roku nazywa się to: „Dzień dobrych wiadomości”. ;-) Nie wiem, czy to zauważyliście,…


Dlaczego „Wiadomości” TVP są do kitu?

środa 30/11/2016

Na początek poszukajmy odpowiedzi na tytułowe pytanie. Dlaczego „Wiadomości” TVP są do kitu? Bo są stronnicze? A kto nie jest? Bo uprawiają nachalną propagandę? Fakt,…


Wyjęli mi sukienkę z koszyka… (rzecz o wyprzedażach w sklepach internetowych)

czwartek 18/08/2016

Wyobraźmy sobie taką sytuację. Stoimy w kolejce do kasy. Pani pyta: czy zapłacimy kartą, czy gotówką? Dokonujemy bohatersko tego prozaicznego wyboru. Zaglądamy do koszyka i…


Komunikacja w dyplomacji (dziwna wojna, zagłada Żydów i Solidarność)

poniedziałek 23/05/2016

Podobnie jak każda szanująca się organizacja również państwa mają swoją komunikację wewnętrzną i zewnętrzną. Mają też cele długofalowe, które kolejne rządy, a nawet pokolenia przekazują…


Obrona demokracji – kampania społeczna skazana na (nie)powodzenie?

czwartek 19/05/2016

Kampanie społeczne w Polsce często straszą. Nie wiem skąd bierze się przeświadczenie, że odbiorca wystraszony więcej zapamiętuje z przesłania. Przypominacie sobie na przykład tego ducha…


Błękitny Marsz w czasach social mediów, czyli nie tędy droga

czwartek 12/05/2016

Obrazek – sobota 7 maja 2016 roku, pośpieszny przegląd treści na Facebook.com. Większość znajomych: grilluje, trenuje przed biegiem, albo biegnie, łazi po górach, koncertuje albo…


Metafor weekendowy (odcinek IV)

niedziela 10/01/2016

Tydzień upłynął na dalszej dewaluacji pisania listów. Dyspucie o wolności słowa i luźnych rozważaniach na temat mediów publicznych i mediów narodowych. Do kompletu przyjechał na…


Metafor (po) weekendowy (odcinek III)

poniedziałek 04/01/2016

Przysnąłem i dlatego „Metafor” dopiero dzisiaj. Zresztą – wczoraj i tak pewnie nikt by go nie przeczytał, bo zaangażowani politycznie czytają tylko i wyłącznie sami…