O komunikacji romansowej przed Facebook.com i GG (post z okazji 149 rocznicy urodzin Stefana Żeromskiego)


wtorek 15/10/2013
4

Wczoraj minęła rocznica urodzin Stefana Żeromskiego. Pisarza, o którym z pełnym szacunkiem powiedzieć należy, że dobry był! Tyle, że po drodze sponiewierała go komuna, a później szkoła… Za PRL-u starano się z niego zrobić pisarza socjalistę -uśmiałby się. A szkoła zrobiła zeń sztywniaka – i tu by się uśmiał jeszcze bardziej. Trochę zmieniając ten obrazek postanowiłem napisać o tym jak wyglądała komunikacja romansu nim powstał Facebook, czy inne Gadu Gadu.

Młodzież w szkołach (no dobra – uczniowie szkół ponadgimnazjalnych) – przynajmniej jako lekturę dodatkową powinna mieć „Dzienniki” Stefana Żeromskiego. Gdzie pisał o romansie z mężatką, czy o uprawianiu seksu w powozie „o zgrozo” (jego słowa) na drodze publicznej. No, ale to całkiem inna historia. Skupmy się jak na zawodowców przystało na stylu uprawiania komunikacji. A żeby dodać całości choć trochę pikanterii będzie o korespondencji romansu.

Nie będzie nas tu zajmował urok miłosnych schadzek, ale to co pomiędzy. Nie było GG, nie było Facebook.com, nawet poczciwego weterana e-maila jak więc dbano o intymność wyznań słanych w listach?

Pisano na Poste restante…

I znowu okazuje się, że poza szybkością nie osiągnęliśmy i na tym polu wiele więcej niż wydumały poprzednie pokolenia. Owo pisanie na Poste restante oznacza, że korespondencję adresowano na wybrany urząd pocztowy (nie koniecznie w pobliżu miejsca zamieszkania adresatki lub adresata – taka konspira). Przesyłkę mógł odebrać tylko adresat i to po okazaniu dokumentu. Pełna intymność.

E-mail, sms, poczta wewnętrzna Facebook.com, GG – zmiana w szybkości, a czy w jakości? Hm…

Tu miejsce na ostrzeżenie, a później na jedną dobrą radę (spokojnie – nie moją!)
Co stało się z ową intymną korespondencją młodego pisarza z seksowną mężatką? Stefan przepisał ją do swoich dzienników… A dzienniki wydano drukiem bo wielkim pisarzem Stefan był! Każdy może siąść i poczytać naprawdę ładne listy i opisane w nich różne romantyczne awantury, między kochankami – m. in. wspominany już seks „o zgrozo” w powozie na drodze publicznej. Kiedy wydawano te materiały Pisarz nie żył już prawie od ćwierć wieku.

Obecnie – no cóż – szybkość. Zawsze rozmawiają ze sobą – przynajmniej… – dwie osoby. Możliwości upublicznienia treści są w dobie Internetu gigantyczne. A może się to stać już za życia bohaterów.
Dobra rada – prof. Janusz Tazbir: „broń mnie Panie Boże żebym rozmawiał z każdym, w każdym miejscu i na każdy temat”. Wybierajcie mądrze!

Na koniec polecam serdecznie lekturę „Dzienników” Stefana Żeromskiego gdzie te pełne namiętnego ognia listy można przeczytać. Dorzucam „Snobizm i postęp”, gdzie Stefan rozliczył się z socjalizmem (jedyne chyba dzieło pisarza niewznowione w czasach PeReLu). Jako góral świętokrzyski polecam jeszcze „Puszczę jodłową” – bo tak się z życiem należy żegnać! A jako posiadacz serca i dzieło „Uciekła mi przepióreczka”. Profesor Przełęcki z dramatu, który w chwili próby potrafił „podeptać chwałę swoją złotą” to dla mnie autentyczny bohater.

Ps. Gdyby kogoś interesował wątek „Stefan Żeromski” jako mediewista to uprzejmie informuję, że popełniłem taki tekst kilka lat temu i jest dostępny w zbiorach Muzeum Lat Szkolnych Stefana Żeromskiego w Kielcach, albo proszę o kontakt – podeślę PDF.


Komentarze 4 Dodaj komentarz

 

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


sześć + = 8

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Dowcip o social mediach na koniec

piątek 31/05/2019
2

Bodaj najbardziej adekwatny dowcip o social mediach wymyślono i opublikowano w czasach PRL. Podziwiam wizjonerstwo autora, który tak trafnie opisał rzeczywistość komunikacji XXI wieku. Dobry…


Marketing i sztuczna inteligencja

środa 06/12/2017
1

Każde działania marketingowe powinny zaczynać się wewnątrz (organizacji, czy jednostki terytorialnej). W czasach upowszechniającego się dostępu do Internetu i mediów społecznościowych w zasadzie nie ma…


#DzieńBezPolityków - krótki komentarz o oczywistych skutkach wprowadzenia zakazu

piątek 16/12/2016
14

Wczoraj był protest pod Sejmem. Dziś mamy #DzieńBezPolityków w mediach. W normalnym roku nazywa się to: „Dzień dobrych wiadomości”. ;-) Nie wiem, czy to zauważyliście,…


Dlaczego „Wiadomości” TVP są do kitu?

środa 30/11/2016
4

Na początek poszukajmy odpowiedzi na tytułowe pytanie. Dlaczego „Wiadomości” TVP są do kitu? Bo są stronnicze? A kto nie jest? Bo uprawiają nachalną propagandę? Fakt,…


Wyjęli mi sukienkę z koszyka… (rzecz o wyprzedażach w sklepach internetowych)

czwartek 18/08/2016
658

Wyobraźmy sobie taką sytuację. Stoimy w kolejce do kasy. Pani pyta: czy zapłacimy kartą, czy gotówką? Dokonujemy bohatersko tego prozaicznego wyboru. Zaglądamy do koszyka i…


Komunikacja w dyplomacji (dziwna wojna, zagłada Żydów i Solidarność)

poniedziałek 23/05/2016
4

Podobnie jak każda szanująca się organizacja również państwa mają swoją komunikację wewnętrzną i zewnętrzną. Mają też cele długofalowe, które kolejne rządy, a nawet pokolenia przekazują…


Obrona demokracji – kampania społeczna skazana na (nie)powodzenie?

czwartek 19/05/2016
0

Kampanie społeczne w Polsce często straszą. Nie wiem skąd bierze się przeświadczenie, że odbiorca wystraszony więcej zapamiętuje z przesłania. Przypominacie sobie na przykład tego ducha…


Błękitny Marsz w czasach social mediów, czyli nie tędy droga

czwartek 12/05/2016
0

Obrazek – sobota 7 maja 2016 roku, pośpieszny przegląd treści na Facebook.com. Większość znajomych: grilluje, trenuje przed biegiem, albo biegnie, łazi po górach, koncertuje albo…


Metafor weekendowy (odcinek IV)

niedziela 10/01/2016
0

Tydzień upłynął na dalszej dewaluacji pisania listów. Dyspucie o wolności słowa i luźnych rozważaniach na temat mediów publicznych i mediów narodowych. Do kompletu przyjechał na…


Metafor (po) weekendowy (odcinek III)

poniedziałek 04/01/2016
2

Przysnąłem i dlatego „Metafor” dopiero dzisiaj. Zresztą – wczoraj i tak pewnie nikt by go nie przeczytał, bo zaangażowani politycznie czytają tylko i wyłącznie sami…