O ideach, seksie i korporacji


wtorek 04/12/2007
2

MOTTO: Uprawianie polityki bez idei jest jak uprawianie seksu bez miłości. Uzasadnienie do motta na końcu.

Po sześciu latach obecności w polskim życiu politycznym nadszedł w moim mniemaniu czas na napisanie syntezy o tym jakie to życie jest, a jakie chciałbym żeby było (o karierze politycznej piszącego w Post Scriptum).

Dzisiejszą podróż zaczynamy od zespołu wartości, który cenię:

Pluralizm – dla mnie wartość sama w sobie, tak w mediach elektronicznych, jak w życiu wewnętrznym partii. Nie pozwala na utracenie kontaktu z rzeczywistością i pozbywa złudzenia, że wszyscy podzielają nasze poglądy, które oczywiście są jedyne i słuszne :-)

Demokracja – szeroki udział wypowiadających się na tematy istotne dla struktury sprawia, że nikt nie marudzi, iż zadecydowano za niego. Pamiętać przy tym należy, że lider i tak bierze indywidualną odpowiedzialność za podjęte decyzje, nawet jeśli zostanie przegłosowany :-) (ot taki miły paradoks).

Pokora, czyli nie przypisywanie sobie cech boskich. Anielski Doktor – Św. Tomasz z Akwinu, sam będąc miłośnikiem myśli Arystotelesa dość brutalnie rozprawiał się z tymi, którzy otoczyli Stagirytę kultem. Mawiał – jeśli Arystoteles się nie mylił to znaczy, że był Bogiem. Jeśli jednak nie był Bogiem tylko człowiekiem to mógł się mylić! Trzeba przyjąć za pewnik tę ułomność i dopuścić ewentualność tak pomyłki własnej jak i najbliższego otoczenia.

Dialog – Heidegger stwierdził, że „człowiek jest rozmową”. Jan Paweł II zaś, że pokój jest to stan permanentnego dialogu. Bez dialogu nie ma pokoju, nie da się też uprawiać polityki gdy zrywają się „stosunki dyplomatyczne”. Po zerwaniu „stosunków dyplomatycznych” wojna wszak wisi w powietrzu. Nie mówiąc już o tym, że, jak stwierdził Jakub z Paradyża, wiedza powstaje w toku dyskusji i tylko poprzez poznanie argumentów pro et contra może zabrzmieć jak dzwon uderzony przez serce!

Ja nielublju:

Polityczna poprawność – prowadzi do nikąd, spłaszcza scenę polityczną, nie pozwala na swobodne wypowiadanie swojego zdania (pamiętacie historię tego biedaka, który „ośmielił się” powiedzieć, że homoseksualizm jest grzechem? W imię poprawności politycznej został zaszczuty). Ostatnio sporo było o brutalizacji polskiej sceny politycznej. Tu pragnę zwrócić uwagę na język jakim pisał wybitny uczony Aleksander Brückner (twórca m. in. polskiego słownika etymologicznego – znaczy się polszczyznę znał :-) ). Jak jakiś uczony publikował bzdury to Brückner pisał o nim np. : „a to bałamut wierutny”, „a to kłamca”. W nauce też mamy dużo politycznej poprawności, ale to całkiem inny film.

Przypisywania sobie cech boskich, czyli braku pokory w uprawianiu polityki – słowem punkt widzenia Kalego (ukraść krowę – dobrze, zabrali Kali krowę – niedobrze, czy Kali się do czegokolwiek nadaje to kwestia wtórna i Kalego oraz jego otoczenia nie intersująca).

Ucieczki od pluralizmu – motywacje wstrząsając: „swój” może i mniej wie, mnie widzi i mniej rozumie, ale głosuje tak jak chce „boski Kali” (jw. ).

Gwałcenia demokracji – w wąskim gronie łatwiej o zdobycie przewagi – w większym trzeba (jak sam przymiotnik wskazuje) przekonać do swoich racji większe grono osób. Tu potrzeba poświęcenia czasu, silnych argumentów. Największy zawsze problem stanowią ci co to nie są ani „od nas”, ani „od nich” – bo cholera wie jak rękę podniosą. Lepiej więc żeby byli tylko „ich” i „nasi” tylko, że „naszych” ma być więcej.

Wiary, że „my to kolektyw, a klika to oni” – tu nie ma różnicy (sic!). Dodatek dla fanów Tolkiena: jest taki moment we „Władcy pierścieni” kiedy Hobbici wyrażają żal z powodu tego, że między Isengardem, a Mordoerm leży Gondor, bo gdyby nie leżał to Sauron mógłby się lać z Sarumanem i kośby tam wygrał. Na to Gandalf Szary odpowiada, że to błędna kalkulacja: zwycięzca wyjdzie z tego starcia jeszcze silniejszym (nikczemny już jest), a Gondorowi i tak to żadnego pożytku nie przyniesie. Można też wspomnieć z „Bajek robotów” Lema historię o umieszczaniu na antyksiężycu antysmoka…

Zarządzanie zatem w polityce ma sens tylko poprzez zasady pokory, pluralizmu, demokracji i dialogu.

Teraz o partii jako emanacji systemu korporacji. Tak w formacji politycznej, jak w korporacji dopóki generuje się zyski jest dobrze. Kiedy przestaje się generować zyski (o przynoszeniu strat wolę nie myśleć) korporacja bez żalu dziękuje za współpracę, wszak „następcy stoją o bram, ich gitary mają siłę dział”. Inna cecha charakterystyczna – przeważnie słabe, powierzchowne i nietrwałe relacje międzyludzkie.

Na koniec rzecz o wstępnym motto: uprawianie polityki bez idei, jest jak uprawianie seksu bez miłości. Seks bez miłości służy: zaspokojeniu czyichś potrzeb (to może być w końcu całkiem spore grono osób…), chwilowej satysfakcji, może nawet chwili uniesienia. Tyle tylko, że nic z tego nie ma prawa powstać, na przykład: (chciana) rodzina. Nie zostaje zatem nic trwałego. Czy wobec powyższego warto? Oczywiście trzeba przyjąć, że ludzie mają swoje potrzeby i chcą je zaspakajać. Na szczęście są zdolni też do wyższych uczyć z miłością na czele.

Ps. ZBIGNIEW BRZEZIŃSKI

W Platformie Obywatelskiej od początku jej istnienia jako partii politycznej – marzec 2002; Założyciel koła „Kielce – Południe” i jego pierwszy przewodniczący; Od 2003 roku (do 5 grudnia br. – sic!) Sekretarz Regionu Świętokrzyskiego PO RP; Założyciel koła środowiskowego „Kultura” kieleckiej PO – 2004 rok; Pełnomocnik rozwiązanej przez Zarząd Regionu Świętokrzyskiego w 2005 roku struktury kieleckiej; Od 2006 roku do września 2007 – Przewodniczący kieleckiej PO RP. Na zjeździe powiatu otrzymał niemal 100% poparcie – 60 głosów na 61 możliwych.

Kampanie Wyborcze: W kampanii wyborczej do samorządu 2002 – członek sztabu sejmikowego; Koordynator kampanii w okręgu Małopolska – Świętokrzyskie podczas wyborów do Parlamentu Europejskiego; W wyborach parlamentarnych 2005 szef Zespołu Prasowego i Pełnomocnik ds. mediów; Kampania samorządowa 2006 – Szef Regionalnego Sztabu Wyborczego; Wybory AD 2007 – członek Sztabu lidera listy w okręgu 33 (plus działania pomocnicze na rzecz Sztabu Regionu).

Współkoordynator akcji "POwiedz 4 x tak dla Polski" (wyjątkowy sukces w woj. świętokrzyskim).

Prace programowe: Współtwórca programu „kultura” KWW Porozumienie Samorządowe – Wojciech Lubawski w 2002 roku (PO wchodziła w Kielcach w skład tegoż komitetu); Konsultant Krajowej Rady programowej Platformy Obywatelskiej RP przed wyborami do Parlamentu Europejskiego (2004); Współtwórca wojewódzkiego programu „kultury” KW Platforma Obywatelska RP w wyborach parlamentarnych 2005. Uczestnik prac stolika "kultura i media elektroniczne" podczas debaty programowej PO – 26 maja 2007.

Serio ktoś dotąd doczytał? – No to POzdro i SZACUN!

.


Komentarze 2 Dodaj komentarz

 
  1. Pomarzyć miło – tylko, że to utopia. Są Panie Kolego w polskiej polityce formacje, w których zarządzenia i tryb podejmowaniadecyzji oparty jest o suto zastawiony stół i tyle. Każdy ma ciągotę do decydowania w gronie osób, z którymi się dobrze czuje (czyt. pije wóde) – głupie? Głupie! Ale tak jest i Pan też tego nie zmienisz. Co więcej jeśli trafi się taki co nie będzie chciał uprawiać polityki podczas libacji to szybko straci rację bytu – jeśli wlazłeś między wrony itd. itp. Błędne koło i tyle.

       Odpowiedz
    0
    0
  2. „Ostateczny krach systemu korporacji wizualizuje owszem się. Ma się zacząć kiedy wrócę z wakacji…”

       Odpowiedz
    0
    0

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


+ 7 = jedenaście

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Dowcip o social mediach na koniec

piątek 31/05/2019
0

Bodaj najbardziej adekwatny dowcip o social mediach wymyślono i opublikowano w czasach PRL. Podziwiam wizjonerstwo autora, który tak trafnie opisał rzeczywistość komunikacji XXI wieku. Dobry…


Marketing i sztuczna inteligencja

środa 06/12/2017
1

Każde działania marketingowe powinny zaczynać się wewnątrz (organizacji, czy jednostki terytorialnej). W czasach upowszechniającego się dostępu do Internetu i mediów społecznościowych w zasadzie nie ma…


#DzieńBezPolityków - krótki komentarz o oczywistych skutkach wprowadzenia zakazu

piątek 16/12/2016
13

Wczoraj był protest pod Sejmem. Dziś mamy #DzieńBezPolityków w mediach. W normalnym roku nazywa się to: „Dzień dobrych wiadomości”. ;-) Nie wiem, czy to zauważyliście,…


Dlaczego „Wiadomości” TVP są do kitu?

środa 30/11/2016
4

Na początek poszukajmy odpowiedzi na tytułowe pytanie. Dlaczego „Wiadomości” TVP są do kitu? Bo są stronnicze? A kto nie jest? Bo uprawiają nachalną propagandę? Fakt,…


Wyjęli mi sukienkę z koszyka… (rzecz o wyprzedażach w sklepach internetowych)

czwartek 18/08/2016
373

Wyobraźmy sobie taką sytuację. Stoimy w kolejce do kasy. Pani pyta: czy zapłacimy kartą, czy gotówką? Dokonujemy bohatersko tego prozaicznego wyboru. Zaglądamy do koszyka i…


Komunikacja w dyplomacji (dziwna wojna, zagłada Żydów i Solidarność)

poniedziałek 23/05/2016
4

Podobnie jak każda szanująca się organizacja również państwa mają swoją komunikację wewnętrzną i zewnętrzną. Mają też cele długofalowe, które kolejne rządy, a nawet pokolenia przekazują…


Obrona demokracji – kampania społeczna skazana na (nie)powodzenie?

czwartek 19/05/2016
0

Kampanie społeczne w Polsce często straszą. Nie wiem skąd bierze się przeświadczenie, że odbiorca wystraszony więcej zapamiętuje z przesłania. Przypominacie sobie na przykład tego ducha…


Błękitny Marsz w czasach social mediów, czyli nie tędy droga

czwartek 12/05/2016
0

Obrazek – sobota 7 maja 2016 roku, pośpieszny przegląd treści na Facebook.com. Większość znajomych: grilluje, trenuje przed biegiem, albo biegnie, łazi po górach, koncertuje albo…


Metafor weekendowy (odcinek IV)

niedziela 10/01/2016
0

Tydzień upłynął na dalszej dewaluacji pisania listów. Dyspucie o wolności słowa i luźnych rozważaniach na temat mediów publicznych i mediów narodowych. Do kompletu przyjechał na…


Metafor (po) weekendowy (odcinek III)

poniedziałek 04/01/2016
2

Przysnąłem i dlatego „Metafor” dopiero dzisiaj. Zresztą – wczoraj i tak pewnie nikt by go nie przeczytał, bo zaangażowani politycznie czytają tylko i wyłącznie sami…