Mój obiad jest ważny! (wpis z okazji 11 urodzin Facebook.com)


środa 04/02/2015
0

Cofnijmy się trochę w czasie, niedaleko – do pierwszego kwartału 2004 roku. Polska jeszcze nie była w Unii Europejskiej i byliśmy przekonani, że członkostwo w NATO, w zupełności wystarcza dla zapewnienia nam bezpieczeństwa. A Internet… był trochę inny…

Skupiając się na udostępnianych treściach, można zauważyć, że istniały w tym Internecie portale ogólnoinformacyjne. Raczkowała w sieci prasa, której posiadacze wciąż wierzyli, że ludzie będą wiecznie inwestować w papier. Gazeta wrzucona na stronę redakcji dopiero dzień po wydaniu papierowym, w PDF-ie, który otwierał się godzinami i z usuniętymi reklamami (bo klient za reklamę w sieci nie płacił…), nie była niczym szczególnie dziwnym. Kroniki towarzyskie były tylko zabawnym dodatkiem do ważniejszych treści (newsów, felietonów, reportaży, wywiadów…)– takim na pół strony. Istniała oczywiście i polska Yellow Press – oczywiście na papierze. Blogowanie miało dopiero „wybuchnąć”. Zachodnia definicja WebLog, czyli dziennik pisany w sieci, w zasadzie nigdy nie pasowała do tego zjawiska w Polsce.

Kiedy ktoś już miał swoją witrynę lub kolaborował z jakąś stroną Internetową, musiał posiadać wysublimowaną wiedzę na temat edycji tekstu i jego publikacji. Zamieszczenie zdjęcia zaczynało się od jego ściągnięcia na serwer… Wyższa szkoła jazdy. A video? Lepiej – „nie idźmy w tę stronę”! :-D

Posiadacze stron domowych starali się pisać na jakiś temat. O rodzinie – jasne, ale w formie genealogii. O regionie – pewnie! Na przykład w kontekście przyrodniczym lub historycznym. Mimo wszystko – jak coś nie istniało w Internecie, to nie istniało.

Takie mieliśmy realia, kiedy narodził się Facebook.com. Co się zmieniło?

Po pierwsze – przestały istnieć portale ogólnoinformacyjne. To znaczy – istnieją nadal, tylko jedyne czym się zajmują to sensacja. Liczba nagłówków z hasłem: Sensacja! Niesłychane! Niesamowite! Musisz to zobaczyć! pokazuje wyraźnie, że dziennikarstwo zostało tam zmiecione z powierzchni Ziemi.

Gazety w sieci? Gdyby potraktować całą prasę ogólną publikowaną w Sieci, jak jedną gazetę, to łatwo zauważyć, że kronika towarzyska, która 11 lat temu zajmowała owe pół strony, rozrosła się tak, że teraz pół strony pozostało na newsy i publicystykę razem wzięte.

Media tradycyjne nadrabiają w Sieci straty wynikające z długoletnich zaniedbań. Gonią więc „najlepszych” – czyli portale ogólnoinformacyjne. Poziom wyrównuje się na zdecydowaną niekorzyść dla… poziomu (materiałów). Do rangi wydarzenia urasta fakt, że jakaś gwiazdunia (płeć obojętna i niekoniecznie ktoś bardzo znany) zjadła obiad. Mamy zdjęcia gwiazduni zrobione przez paparazzich (z daleka, więc marnej jakości, chyba że to „ustawka” z gazetą – wtedy są dobre). Może nielegalne nagrania wykonane przez kelnerów, jeśli to porządny lokal. ;-) Całość wieńczą rozważania na temat tego z kim gwiazdunia była, co jadła i gdzie kupiła kieckę, no i powszechne – czy pokazała za dużo, czy za mało i czy to tak wypada oraz czy jej ewentualnie nie wstyd (i kto tu o wstyd śmie pytać? Autor takiego gównianego tekstu?). Zdarza się przy tym, że gwiazdunia jest postacią jeszcze kompletnie nieznaną, bo dopiero zaczyna się ją lansować. Nic to – Internet jest pojemny, a cierpliwość czytelników – co potrafi zadziwiać, jest większa niż miłosierdzie Allacha…

W takim oto świecie, przepełnionym marnymi treściami tworzonymi przez zawodowców funkcjonuje sobie Facebook. Każdy może tu napisać co mu się żywnie podoba, dodać foteczkę i zamieścić filmik – bez trudu (no, chyba że jest wykluczony cyfrowo…). Nie ma się co dziwić, że użytkownicy idą tropem wytyczonym przez mistrzów (czyli dziennikarzy). Skoro obiad gwiazduni jest ważny, to niby dlaczego mój ma taki nie być? Mój obiad jest ważny! Mogę z niego zrobić obszerny opis ze zdjęciem, filmem, podcastem i podyskutować ze znajomymi – wolno mi! Bo taki już jest urok Facebooka, że realizuje iście marksistowską ideę równości społecznej, czyli autorem / dziennikarzem być każdy może. Problem polskiego Internetu jest jednak taki, że idea ta przelała się poza społeczności i dotyka poważnych kiedyś mediów.

Czujecie się oburzeni tym stwierdzeniem? Uważacie, że jest mnóstwo wartościowego dziennikarstwa w rodzimym Internecie, wystarczy poszukać?! Pełna zgoda! Na Facebook.com, też jest mnóstwo fajnych treści i też wystarczy poszukać. Tylko to, że „społeczności” internetowe z kontentem tworzonym w znacznym stopniu przez amatorów wymagają poszukiwania fajnych treści, to normalne. To zaś, że tego samego wymagają profesjonalne media, to zdecydowanie chore.

I tym optymistycznym akcentem kończę wpis napisany z okazji 11 urodzin Fejsa. Najlepszego wszystkim! ;-)


Komentarze Dodaj komentarz

 

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


− jeden = 2

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Dowcip o social mediach na koniec

piątek 31/05/2019
2

Bodaj najbardziej adekwatny dowcip o social mediach wymyślono i opublikowano w czasach PRL. Podziwiam wizjonerstwo autora, który tak trafnie opisał rzeczywistość komunikacji XXI wieku. Dobry…


Marketing i sztuczna inteligencja

środa 06/12/2017
1

Każde działania marketingowe powinny zaczynać się wewnątrz (organizacji, czy jednostki terytorialnej). W czasach upowszechniającego się dostępu do Internetu i mediów społecznościowych w zasadzie nie ma…


#DzieńBezPolityków - krótki komentarz o oczywistych skutkach wprowadzenia zakazu

piątek 16/12/2016
14

Wczoraj był protest pod Sejmem. Dziś mamy #DzieńBezPolityków w mediach. W normalnym roku nazywa się to: „Dzień dobrych wiadomości”. ;-) Nie wiem, czy to zauważyliście,…


Dlaczego „Wiadomości” TVP są do kitu?

środa 30/11/2016
4

Na początek poszukajmy odpowiedzi na tytułowe pytanie. Dlaczego „Wiadomości” TVP są do kitu? Bo są stronnicze? A kto nie jest? Bo uprawiają nachalną propagandę? Fakt,…


Wyjęli mi sukienkę z koszyka… (rzecz o wyprzedażach w sklepach internetowych)

czwartek 18/08/2016
677

Wyobraźmy sobie taką sytuację. Stoimy w kolejce do kasy. Pani pyta: czy zapłacimy kartą, czy gotówką? Dokonujemy bohatersko tego prozaicznego wyboru. Zaglądamy do koszyka i…


Komunikacja w dyplomacji (dziwna wojna, zagłada Żydów i Solidarność)

poniedziałek 23/05/2016
4

Podobnie jak każda szanująca się organizacja również państwa mają swoją komunikację wewnętrzną i zewnętrzną. Mają też cele długofalowe, które kolejne rządy, a nawet pokolenia przekazują…


Obrona demokracji – kampania społeczna skazana na (nie)powodzenie?

czwartek 19/05/2016
0

Kampanie społeczne w Polsce często straszą. Nie wiem skąd bierze się przeświadczenie, że odbiorca wystraszony więcej zapamiętuje z przesłania. Przypominacie sobie na przykład tego ducha…


Błękitny Marsz w czasach social mediów, czyli nie tędy droga

czwartek 12/05/2016
0

Obrazek – sobota 7 maja 2016 roku, pośpieszny przegląd treści na Facebook.com. Większość znajomych: grilluje, trenuje przed biegiem, albo biegnie, łazi po górach, koncertuje albo…


Metafor weekendowy (odcinek IV)

niedziela 10/01/2016
0

Tydzień upłynął na dalszej dewaluacji pisania listów. Dyspucie o wolności słowa i luźnych rozważaniach na temat mediów publicznych i mediów narodowych. Do kompletu przyjechał na…


Metafor (po) weekendowy (odcinek III)

poniedziałek 04/01/2016
2

Przysnąłem i dlatego „Metafor” dopiero dzisiaj. Zresztą – wczoraj i tak pewnie nikt by go nie przeczytał, bo zaangażowani politycznie czytają tylko i wyłącznie sami…