Internet społecznościowy, a potrzeba przynależności (droga na skróty, czy droga donikąd?)


czwartek 27/02/2014

Wybitny psycholog Abraham Maslow, autor „piramidy potrzeb”, umieścił w samym jej środku potrzebę przynależności. Nie chcemy być osamotnieni, wyalienowani. Chcemy być częścią grupy. Szukamy możliwości identyfikowania się. Budowania relacji intymnych, tajemniczych, ezoterycznych. Na przestrzeni dziejów, wiele dróg bywało zamkniętych. Dotarcie, do takiej, czy innej grupy społecznej było determinowane przez miejsce urodzenia, czy stan. Świat się zmieniał. Wiek XX przyniósł wyjątkowy „wysyp” subkultur młodzieżowych. Byli hippisi, punkowcy, metale… Identyfikacja z grupą wiązała się przeważnie z manifestowaniem tego faktu strojem i uczestniczeniem w różnych „rytuałach”.

Wywodzę się z nurtów subkulturowych. Owszem – harcerzem też byłem, a mój zastęp nazywał się „Czarne pantery”. Mając lat 14 zostałem członkiem zdecydowanie metalowych „Lwów Ognia”. Później były i inne fankluby i nieformalne zrzeszenia (np. Elitarny Dyskusyjny Klub Filmowy ;-) ). Już bez groźnych drapieżników w nazwach. Czasem ze składkami członkowskimi. Czasem nawet z legitymacjami. Bycie uczestnikiem organizacji dawało dostęp do taśm demo, zdjęć, tekstów. Tego wszystkiego co wypełnia po brzegi dzisiejszą sieć.
Związek z subkulturą to dobra szkoła. Uczy wyrażania i manifestowania poglądów. Sam „inny” wygląd pewnie jeszcze długo będzie w moim kraju prowokacją.

Bycie w grupie, to budowanie wspólnoty. Wspólne przeżycia, imprezy, plany, koncerty, wymiana trudno dostępnych informacji. Tamte, „analogowe” subkultury miały swój stosunkowo trwały charakter. Lemmy Kilmister – lider Motorhead, to rówieśnik mojej Mamy. Dziś słucham też zespołów, w których grają ludzie o połowę młodsi ode mnie. Takich też widzę na koncertach. Jest w tym ciągłość. Potwierdzenie tezy Ferdynanda Braudela, o długim trwaniu zjawisk historycznych.

Internet społecznościowy, oczywiście pozwala na zaspokojenie potrzeby przynależności do grupy. Pisałem już o tym, ale powtórzę raz jeszcze: William Gibson, w napisanej w 1984 roku książce „Neuromancer”, pisząc o świecie przyszłości, zauważył, że w cyberprzestrzeni subkultury potrafią zrodzić się jednej nocy, kwitnąć przez kilka tygodni, poczym zniknąć bez śladu. Tyle, że wymienione przez niego „Modernistyczne Pantery” potrafiły się też wyróżniać wyglądem i stylem bycia. To zjawisko w strefie zwanej social media, dzieje się teraz.

Ćwierć wieku temu zostanie częścią nieformalnej grupy stanowiło pewne wyzwanie. Trzeba było nawiązać kontakty. Udowodnić – i to swoim życiem – związek z taką, czy inną ideą. Jeszcze większej aktywności potrafiło wymagać zostanie członkiem fan clubu. Przecież trzeba było takowy namierzyć (a bazy danych były dobrem o znaczeniu strategicznym dla bezpieczeństwa PRL-u…). Napisać list. Poczekać na przyjęcie. Opłacić składki…

W porównaniu z tamtym światem obecne internetowe społeczności jawią się jako coś zupełnie innego. Do jednej z grup fanów muzyki heavy metal, mającej globalny zasięg, mogę dołączyć po prostu wyrażając taką chęć, a zatem klikając „lubię to”. Na pierwsze pole wysuwa się więc nie poziom behawioralny, dotyczący moich postaw, zaangażowania, manifestowania, aktywności i szczerości działań, lecz prosta deklaracja.
W samym zresztą zwrocie „like it” nie ma przecież zaangażowania. Po prostu „lubię to”. Lubię też schabowe własnej roboty i piwo…

Nie znam badań, które określałyby ile kont zakładanych jest w mediach społecznościowych, po to, by zaspokoić potrzebę przynależności. By stać się częścią grupy. Zastanawia mnie poważnie, czy ta łatwość, w dotarciu do interesującego mnie środowiska, to zjawisko pozytywne. Czy może też ta dobra strona jest li tylko pozorna? Owszem – dotrzemy do ludzi o podobnych zainteresowaniach, poglądach, ale poznamy ich na poziomie deklaracji. Nie na ulicach.

Jedno pewne – badanie zachowań ludzkich w sieci to duże wyzwanie i w zasadzie obowiązek, który stoi przed psychologią i socjologią. Dotychczasowe narzędzia, na zbyt wiele pytań po prostu nie znajdą odpowiedzi. Pozostaje więc czekać, aż nauka dogoni Internet, obserwować i stawiać pytania.


Moje najnowsze wpisy

 

Dowcip o social mediach na koniec

piątek 31/05/2019

Bodaj najbardziej adekwatny dowcip o social mediach wymyślono i opublikowano w czasach PRL. Podziwiam wizjonerstwo autora, który tak trafnie opisał rzeczywistość komunikacji XXI wieku. Dobry…


Marketing i sztuczna inteligencja

środa 06/12/2017

Każde działania marketingowe powinny zaczynać się wewnątrz (organizacji, czy jednostki terytorialnej). W czasach upowszechniającego się dostępu do Internetu i mediów społecznościowych w zasadzie nie ma…


#DzieńBezPolityków - krótki komentarz o oczywistych skutkach wprowadzenia zakazu

piątek 16/12/2016

Wczoraj był protest pod Sejmem. Dziś mamy #DzieńBezPolityków w mediach. W normalnym roku nazywa się to: „Dzień dobrych wiadomości”. ;-) Nie wiem, czy to zauważyliście,…


Dlaczego „Wiadomości” TVP są do kitu?

środa 30/11/2016

Na początek poszukajmy odpowiedzi na tytułowe pytanie. Dlaczego „Wiadomości” TVP są do kitu? Bo są stronnicze? A kto nie jest? Bo uprawiają nachalną propagandę? Fakt,…


Wyjęli mi sukienkę z koszyka… (rzecz o wyprzedażach w sklepach internetowych)

czwartek 18/08/2016

Wyobraźmy sobie taką sytuację. Stoimy w kolejce do kasy. Pani pyta: czy zapłacimy kartą, czy gotówką? Dokonujemy bohatersko tego prozaicznego wyboru. Zaglądamy do koszyka i…


Komunikacja w dyplomacji (dziwna wojna, zagłada Żydów i Solidarność)

poniedziałek 23/05/2016

Podobnie jak każda szanująca się organizacja również państwa mają swoją komunikację wewnętrzną i zewnętrzną. Mają też cele długofalowe, które kolejne rządy, a nawet pokolenia przekazują…


Obrona demokracji – kampania społeczna skazana na (nie)powodzenie?

czwartek 19/05/2016

Kampanie społeczne w Polsce często straszą. Nie wiem skąd bierze się przeświadczenie, że odbiorca wystraszony więcej zapamiętuje z przesłania. Przypominacie sobie na przykład tego ducha…


Błękitny Marsz w czasach social mediów, czyli nie tędy droga

czwartek 12/05/2016

Obrazek – sobota 7 maja 2016 roku, pośpieszny przegląd treści na Facebook.com. Większość znajomych: grilluje, trenuje przed biegiem, albo biegnie, łazi po górach, koncertuje albo…


Metafor weekendowy (odcinek IV)

niedziela 10/01/2016

Tydzień upłynął na dalszej dewaluacji pisania listów. Dyspucie o wolności słowa i luźnych rozważaniach na temat mediów publicznych i mediów narodowych. Do kompletu przyjechał na…


Metafor (po) weekendowy (odcinek III)

poniedziałek 04/01/2016

Przysnąłem i dlatego „Metafor” dopiero dzisiaj. Zresztą – wczoraj i tak pewnie nikt by go nie przeczytał, bo zaangażowani politycznie czytają tylko i wyłącznie sami…