Polska i jej promocja na sprężynach oparta


wtorek 11/11/2014
6

Po obejrzeniu spotu „Polska. Where the unbelievable happens”, którego twórcy zachęcają do odwiedzenia, naszego kraju pokazując niewolnictwo, zamieszki na ulicach, niebezpieczne ruchy tektoniczne, a rodzimy biznes obdarzając postacią smoka (obawiam się, że skojarzenia ze Smaugiem nie zachęcają do robienia interesów…), zastanowiłem się raz jeszcze na czym polega problem? Wychodzi mi na to, że na naszych kompleksach wobec świata.

Dwa lata temu miałem zaszczyt rozmawiać długo z Wojciechem Siudmakiem. Jednym z najwybitniejszych malarzy współczesnych, mieszkającym od 1967 roku we Francji. Siudmak mówił, że jego nigdy w życiu, nie spotkała żadna przykrość, z tego powodu, że jest Polakiem. Opowiadał jednak, że na początku swojej emigracji, miał kompleksy wobec hydraulika, bo ten miał lepszy akcent. Refleksja nastąpiła później: „co z tego, że ona ma lepszy akcent, skoro nie ma nic ciekawego do powiedzenia”? Siudmak mówił, że takich Polaków chciałby spotykać w świecie, pewnych siebie, pozbawionych kompleksów wobec zachodu, walczących o swoje znaczenie, również w kontekście historycznym. Zapamiętajmy tę uwagę – przyda się za chwilę.

Jednolita linia promocyjna

W czerwcu pisałem, że jestem zdecydowanie za wprowadzeniem jednolitej linii promocyjnej Polski, czyli przyjęciem i wdrożeniem strategii, która będzie nadrzędna, wobec działań szczegółowych (np. kierowanych tylko i wyłącznie wobec biznesu, lub tylko i wyłącznie wobec mieszkańców jakiegoś kraju). Dokument „Zasady komunikacji marki Polska”, stanowiący w tym wypadku podstawę, szanuję za zwięzłość. Bo ze zwięzłości wynika możliwość użycia w praktyce. Uważam jednak, że warto pracować dalej i zakładam, że jest to tak oczywiste, iż nie ma co wątku rozwijać. Jak w schemacie ROSIE, w którym analizujemy sytuację i tworzymy nową strategię.

Więcej na ten temat w tekście: „Nóż sprężynowy w kieszeni, czyli „O zasadach komunikacji marki POLSKA”

Jednolita linia, wymaga jednak konsekwencji w działaniu, której ostatnio ewidentnie zabrakło.

Sprężyna

Już latem było wiadomo, że zaproponowana wersja logotypu promującego nasz kraj, nie jest wersją ostateczną. Rada Promocji Polski przy Ministerstwie Spraw Zagranicznych przyjęła jednak ten „sprężynowy kierunek”. Myślę, że październikowej zadymy, związanej z logotypem dla Polski, nikt nie przewidział. Niewinne głosowanie nad trzema wzorcami logotypu spowodowało wyjątkowo silną reakcję. Sądzę, że zarówno twórcy jak i promotorzy poczuli się w początkowej fazie przyparci do muru. Szczególnie blado w social mediach wypadli zwolennicy „sprężyny”, targani emocjami. Przykładów zabierania głosów w sposób będący zdecydowanie poniżej profesjonalnej komunikacji, typu: „a ty jakie ważne logotypy już stworzyłeś, żeby śmieć się wypowiadać” (lub, że Wolly Olins nie mógł się mylić! Musielibyśmy co prawda założyć w tym wypadku, że był bogiem. Skoro uznajemy, że był człowiekiem, to mógł się mylić i w tym wypadku tak właśnie jest – pomylił się, co się i gigantom zdarza), było aż za dużo. Szybko też sprawa dobrnęła do trzeciego szeregu i głos musieli zabrać liderzy projektu. Szkoda, że tej awantury nie było wiosną, może wtedy udałoby się sprężyny, która nie ma żadnego sensownego uzasadnienia, uniknąć.

„Polska. Where the unbelievable happens” – jako symbol porażki

Ten spot jest porażką koncepcji, którą MSZ dopiero przyjął, a zatem wspomnianych już „Zasad komunikacji marki Polska”. Jedynym śladem jej funkcjonowania w tym filmiku jest słowo „Polska” zamiast „Poland” użyte w tytule. Z reszty nie zostało nic. Nie rozumiem dlaczego Ministerstwo Spraw Zagranicznych zdecydowało się zlecić i puścić materiał nie oparty na jak rozumiem obowiązującej strategii – wręcz ją olewający łącznie z hasłem i sprężyną, o promowaniu Polski poprzez pokazywanie polaków nie wspominając. Najlepiej pokazany w filmiku został władca Litwy kniaź Witold.

Spot jest o niczym i dla nikogo. Jest bardzo europejski i bardzo mało Polski. I tu docieramy do sedna, do kompleksów narodowych.

„Byle było bez martyrologii i nowocześnie”

Bodaj najczęściej padające słowa w obronie przywołanego przed chwilą spotu. Z dalszych dialogów wynika, że w zasadzie nie mamy się czym pochwalić przed światem, a niewolnicy, ruchy tektoniczne, zamieszki i interesy ze smokami to szczyt naszych możliwości, w zachęcaniu do zawarcia z nami bliższej znajomości. Do tego nasze sukcesy to już wszystkie były dawno więc o czym tu gadać?

Jak na tym tle wygląda Europa? W Konstancji trwają i trwać będą do 2018 roku włącznie, wydarzenia nawiązujące do Wielkiego Soboru lat 1414 – 1418. Wielka akcja promocyjno – edukacyjna, o której już pisałem o tu. Nikt nie ma problemu, że:

  • - było to dawno – okrągłe 600 lat
  • - wydarzenie ma silny kontekst katolicki (sobór zakończył schizmę, dokonując wyboru Marcina V na jedynego papieża kościoła rzymskokatolickiego)
  • - spalili Jana Husa na stosie (a zatem nietolerancyjnie jak cholera).

 

Zero kompleksu. To tylko nam się wydaje, że świat pomyśli, iż to „siara”. „Świat” zaś jest z siebie i ze swojej przeszłości (i – przynajmniej na zewnątrz – teraźniejszości) zwyczajnie dumny. Popatrzmy na Anglików, na Szkotów, nawet na Rosjan. Wstydzenie się samych siebie, wyrasta na jedną z naszych głównych cech narodowych.

Sprawdźmy, czy faktycznie nie mamy o czym opowiadać? Na początek samo średniowiecze, skoro już zahaczyliśmy o tę epokę: wygraliśmy największą bitwę średniowiecznej Europy, u nas powstała największa kronika spisana w tej epoce („Annales” Jana Długosza – na marginesie: kanonika kieleckiego), wprowadziliśmy nauczanie historii narodowej do programu uniwersyteckiego (Jan Dąbrówka – również kanonik kielecki), Paweł Włodkowic był bodaj najwybitniejszym prawnikiem epoki, a Kopernik wstrzymał słońce i ruszył ziemię.

We wszystkich epokach, mamy co pokazać światu. Ba pokazać, że nasze było: lepsze, większe, fajniejsze, ciekawsze. :-) Możemy udowodnić, że bez nas by się nie wydarzyło to co dla świata ważne (vide np. upadek Muru Berlińskiego, Odsiecz Wiedeńska, czy Bitwa o Anglię). No cóż, jak to wyrażają słowa przypisywane Churchillowi: „Polacy, to naród, który kompletnie sobie nie radzi z sukcesem”.

Jesteśmy narodem wysoko ceniącym swoje wolności. Szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie! Państwo bez stosów. Kiedy zabrakło dynastii sami wybieraliśmy sobie władców i to w drodze wyborów. Skacząc przez płot potrafimy obalić mur. Poskręcamy drutem i będzie działało. To wszystko my. Dlatego motyw promocji Polski, poprzez polaków do mnie trafia.

Diagnozy problemu ciąg dalszy

Druga rzecz, która mi przyszła do głowy, to zgubny efekt przemian obyczajowych. Przestaliśmy zapraszać się do domów. Urodziny, chrzciny, integracje, biznes, to wszystko przejęły lokale, kawiarenki, hotele. Zapomnieliśmy już o tym, jak to jest, kiedy chce się kogoś zaprosić do domu.

Grzegorz Halama, w swojej przeróbce utwory „Freedom” (Wolna Chata) Georga Michela, opowiada historię chłopca, który chce zaprosić do siebie dziewczynę i robi to tak:
„mam w domu wspaniały komplet wiertarek
Wiesz, takich z przystawką do udaru
Mogłabyś je zobaczyć, bo moi rodzice wyjechali dziś z domu!
Freedom! Wolna chata! Freedom! Wolna chata!” ;-)

Przypomnijmy sobie dlaczego chcieliśmy kogoś zaprosić do domu:

  • - bo mamy piękny komplet wiertarek?
  • - bo posiadamy coś, czym chcemy się pochwalić?
  • - bo w domu rozmawia się najlepiej?
  • - bo w domu możemy coś sami upitrasić?
  • - bo mamy muzykę, której nie puszcza się w knajpach?
  • - bo mamy pomysł na biznes i chcemy o nim porozmawiać?

 

Przypomnijmy sobie i z takich samych powodów zaprośmy do Polski i tak samo zaprośmy. Przecież potrafimy to zrobić!

Fundament wyłaniania kandydatów na twórców spotów promujących Polskę

Moim zdaniem MSZ powinien przy przetargach, czy zleceniach, na kolejne produkcje zadawać kandydatom również takie pytania:

  • - kiedy zaprosiłeś kogoś nie będącego członkiem rodziny do siebie do domu?
  • - kiedy ostatnio mówiłeś z dumą o miejscu, z którego pochodzisz?
  • - kiedy o swojej okolicy napisałeś ostatnio coś ciekawego w social mediach?
  • - co wyróżnia miejsce, z którego pochodzisz, od reszty Polski?

I już – tylko tyle, czy może aż tyle. Nikt z kompleksami tego testu nie zda.

Dalsza lektura:

Polecam interesujące wpisy na blogu CreamTeam traktujące o logotypie dla Polski i filmach promujących. Dużo ciekawych spostrzeżeń, z oceną poziomu dyskusji dotyczącej logotypu włącznie.

Po stronie zwolenników sprężyny wystąpił m.in. Mirek Połyniak, negując przy okazji część przyjętej strategii.

Na koniec coś dla miłośników oparcia logotypu na kształcie niemających nawet stu lat obecnych granic Polski. Prosta gra – The Countries of Europe. Powodzenia!


Komentarze 6 Dodaj komentarz

 
  1. Dziękuję Zbyszku za bardzo wartościowy tekts, z którym się w dużej rozciągłości zgadzam ( bałagan w promowaniu Polski jest okrutny, typowe i smutne Polnische Wirtschaft jak to trafnie określają nasi zachodni sąsiedzi).
    Ostatniego spotu nawet nie chcę komentować – bo IMO nie ma czego – ale subiektywnie uważam, że „sprężynka” – a tak naprawdę strategia POLAND.SPRING INTO NEW z genialny spotem z udziałem Chrisa Niedenthala – może być, po dopracowaniu, naprawdę skuteczna.
    Pozwalam sobie wrzucić link do moich przemyśleń w temacie
    http://mirek-polyniak.pl/2014/11/sprezynka-logo-polski-poland-spring-into-new-strategia/

       Odpowiedz
    1
    0
  2. Pingback: Unbelievable Happens! | Creamteam Branding & Advertising Design Studio

  3. Pingback: Tłumacz potrzebny od zaraz! | Creamteam Branding & Advertising Design Studio

  4. Creamteam Branding & Advertising Design Studio dziękuje za dostrzeżenie naszych przemyśleń i wysłuchanie naszego głosu.

    Ponieważ w linku do nas, który Zbyszku zamieściłeś w artykule, są dalsze linki do naszych poglądów na temat „sprężynowy”, w tym miejscu się zatrzymamy. O tu.

    PZDR
    mareksy

       Odpowiedz
    1
    0
    • Dzień dobry!
      Linki i owszem zamieściłem. Zamieściłem tym chętniej, że w kilku dyskusjach zdążyłem wziąć udział. :-)
      Pozdrawiam serdecznie, ZB

         Odpowiedz
      1
      0

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


4 × = osiem

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Dowcip o social mediach na koniec

piątek 31/05/2019
2

Bodaj najbardziej adekwatny dowcip o social mediach wymyślono i opublikowano w czasach PRL. Podziwiam wizjonerstwo autora, który tak trafnie opisał rzeczywistość komunikacji XXI wieku. Dobry…


Marketing i sztuczna inteligencja

środa 06/12/2017
1

Każde działania marketingowe powinny zaczynać się wewnątrz (organizacji, czy jednostki terytorialnej). W czasach upowszechniającego się dostępu do Internetu i mediów społecznościowych w zasadzie nie ma…


#DzieńBezPolityków - krótki komentarz o oczywistych skutkach wprowadzenia zakazu

piątek 16/12/2016
14

Wczoraj był protest pod Sejmem. Dziś mamy #DzieńBezPolityków w mediach. W normalnym roku nazywa się to: „Dzień dobrych wiadomości”. ;-) Nie wiem, czy to zauważyliście,…


Dlaczego „Wiadomości” TVP są do kitu?

środa 30/11/2016
4

Na początek poszukajmy odpowiedzi na tytułowe pytanie. Dlaczego „Wiadomości” TVP są do kitu? Bo są stronnicze? A kto nie jest? Bo uprawiają nachalną propagandę? Fakt,…


Wyjęli mi sukienkę z koszyka… (rzecz o wyprzedażach w sklepach internetowych)

czwartek 18/08/2016
664

Wyobraźmy sobie taką sytuację. Stoimy w kolejce do kasy. Pani pyta: czy zapłacimy kartą, czy gotówką? Dokonujemy bohatersko tego prozaicznego wyboru. Zaglądamy do koszyka i…


Komunikacja w dyplomacji (dziwna wojna, zagłada Żydów i Solidarność)

poniedziałek 23/05/2016
4

Podobnie jak każda szanująca się organizacja również państwa mają swoją komunikację wewnętrzną i zewnętrzną. Mają też cele długofalowe, które kolejne rządy, a nawet pokolenia przekazują…


Obrona demokracji – kampania społeczna skazana na (nie)powodzenie?

czwartek 19/05/2016
0

Kampanie społeczne w Polsce często straszą. Nie wiem skąd bierze się przeświadczenie, że odbiorca wystraszony więcej zapamiętuje z przesłania. Przypominacie sobie na przykład tego ducha…


Błękitny Marsz w czasach social mediów, czyli nie tędy droga

czwartek 12/05/2016
0

Obrazek – sobota 7 maja 2016 roku, pośpieszny przegląd treści na Facebook.com. Większość znajomych: grilluje, trenuje przed biegiem, albo biegnie, łazi po górach, koncertuje albo…


Metafor weekendowy (odcinek IV)

niedziela 10/01/2016
0

Tydzień upłynął na dalszej dewaluacji pisania listów. Dyspucie o wolności słowa i luźnych rozważaniach na temat mediów publicznych i mediów narodowych. Do kompletu przyjechał na…


Metafor (po) weekendowy (odcinek III)

poniedziałek 04/01/2016
2

Przysnąłem i dlatego „Metafor” dopiero dzisiaj. Zresztą – wczoraj i tak pewnie nikt by go nie przeczytał, bo zaangażowani politycznie czytają tylko i wyłącznie sami…