Co my wiemy o Ich Internecie? Rzecz o byciu sobą (na marginesie filmu „Wyloguj się”)


poniedziałek 30/12/2013

Ile mieliście lat kiedy zaczęliście korzystać z zasobów Sieci? Ja 24 – 25, dokładnie nie pamiętam. Pierwsze teksty zamieściłem za to na pewno mając lat 26. Konkretniej to je napisałem w Wordzie wersja 6.0. i zgrałem na dyskietkę, a publikował Kolega Inżynier Informatyk, bo sformatowanie tekstu wymagało posiadania wiedzy ezoterycznej i płyty CD z wypalonymi ciągami znaków oznaczających np. akapit. Nie były to też teksty o tym, że zjadłem dziś śniadanie, a wieczorem idę na balety tylko artykuły popularnonaukowe. I trudno mi prorokować co „by było gdyby”, gdyby istniał wtedy Facebook i inni przedstawiciele rewolucji Internetu społecznościowego.

Irena Czusz (art direktor, Creamteam) zwróciła mi przed Świętami Bożego Narodzenia uwagę na film „Wyloguj się” (pięknie dziękuję! :-) ), stanowiący część projektu: „Wyloguj się do życia”. Obrazek do obejrzenia o tu (jedyne 11 minut – tyle można zawsze stracić). Polecam rzut okiem i wyciągnięcie własnych wniosków nim poznacie moje.

Zaczynając od spraw oczywistych – prawo głosu w wyborach zdobywają właśnie pokolenia, które nie znają świata bez Internetu. Podobnie jak nie znają świata bez paszportów, z pozamykanymi granicami i podsycanego przez oba kanały telewizji reżimowej lęku przed wojną atomową.

„Wyloguj się”, poruszając temat, który być może jest istotny, skupia się w mojej ocenie na porównaniu „my lepiej oni gorzej”. My to biegaliśmy cały dzień po podwórku, mieli prawdziwych przyjaciół, a nie na Facebooku etc. etc. A teraz to młodzi tylko „zamulają w sieci”.

No to skoro jesteśmy tacy boscy to dlaczego w filmie tyle określeń pejoratywnych? Przykłady? Żaden problem: „(…) zapostowały jej równie mądre koleżanki”; „chcesz wyglądać jak te wszystkie idiotki?”

Co my – dwa, trzy razy starsi robimy w sieci tak genialnego, by stwierdzić w sposób kategoryczny, że „psuje się młodzież”? Co jest tą wartością godną pokazania? Wykład pani Siwiec o tym „jak zdobywać lajki i zawsze być na topie”, z cytatem urody prześlicznej: „trochę dupa rządzi światem”? Politycy próbujący prowadzić komunikację z rodakami, przy użyciu 140 znaków? Pragnący zresztą władzy dla samej władzy, a nie po to by cokolwiek sensownego zrobić. Artyści, którym nawet przez myśl nie przeszło by choć raz zabrać swoich czytelników, widzów, fanów „wyżej”, bo jedynym celem jest popularność?

Jaką Sieć dajemy Im w ręce? Przywołując Briana Solisa „mnóstwo ludzi zdobywa popularność w Internecie. Przeważnie są to idioci”… Dołóżmy i Lema: „Dopóki nie skorzystałem z Internetu nie wiedziałem, że na świecie jest tyle idiotów”.

Nie widzę pola, które pozwalałoby nam z perspektywy „naszej” Sieci, w kogokolwiek rzucać kamieniem.

Aldous Huxley w „Drzwiach percepcji” pisał, o samotności. Oczywiście nie o samotności w sieci, bo takiej nie było (pierwsze wydanie 1954 rok), ale o tym, że jesteśmy – każdy z nas – odrębnymi wszechświatami. Co więcej nigdy nie przekonamy się jak to jest być kimś innym ponieważ „Możemy gromadzić informacje o doświadczeniach, ale nigdy samych doświadczeń (poza własnymi)”. Możemy być empatyczni, ale nigdy nie znajdziemy się w czyjejś głowie. Nie poznamy jak to jest być papieżem Franciszkiem, Dodą, czy dzieckiem umierającym na rzadką chorobę.

Wynikają z tego dla naszych rozważań dwa istotne wnioski. Po pierwsze „My” (pokolenia znające świat nie tylko pozbawiony Facebooka, ale nawet Globalnej Sieci) nie jesteśmy w stanie wejść w umysły obecnych nastolatków i stwierdzić, czy mają problem, czy nie.

Nie jesteśmy w stanie w naszych wizjach przyszłości wyjrzeć za winkiel na tej ulicy czasu na tyle, żeby stwierdzić, czy owo „zamulanie” w Sieci nie okaże się najistotniejszą umiejętnością w ich dorosłym, zawodowym życiu.

Filmik traktuje Internet społeczności owy jako zło wcielone. Identyczny obrazek twórcy zrobiliby na temat alkoholu, czy dowolnych innych używek. Wypadałoby zapytać jak jeden z moich dawnych wykładowców „rozumiem, że Panowie abstynenci”? To jaka droga jest lepsza? Powiedzieć, że alkohol jest zły i nie ruszaj (bo do tego sprowadza się przedmiotowy zbiór obrazków ruchomych) bo się stoczysz „szybciej niż pijany dekarz z dachu” (Heinrich Böll, „Zwierzenia Clowna”)? Czy może pokazać jak tego z głową używać? Co w tym dobrego i jakie są zagrożenia.

Mirosław Usidus, czyli – w tym wypadku – mój ulubiony ekspert ds. społeczności w sieci, powiedział kiedyś o Facebook’u, że to Internet polegającym na spędzaniu w nim czasu. I tego się akurat nie da ukryć. :-) Walka o uwagę. Poszukiwanie interakcji. Poszukiwanie ludzi, kogoś kto na coś mi zwróci uwagę, skłoni do refleksji, polemiki. Z pośladkami pani Siwiec raczej trudno polemizować. Jeszcze by mogły odpowiedzieć… Świat kontaktów Internetowych, staje się – stał się – światem kontaktów normalnych. Padające w „Wyloguj się” stwierdzenie „CHAT nie jest rozmową” mocno mnie w tym kontekście zastanawia.

Oczywiście można to uzasadniać, np., że treść to zaledwie 7% w całości komunikacji międzyludzkiej (bo nie ma tembru głosu i komunikacji niewerbalnej jak zauważył Albert Mehrabian). Skoro 93% komunikatu odtwarza się w głowie rozmówcy faktycznie można mieć problem. Z powodzeniem można sobie w głowie wyhodować anioła lub demona i co gorsza dać się „oswoić”, że przywołam na koniec roku i „Małego księcia” jako świadka.

Jak ktoś ma ochotę sprawdzić w czym rzecz to polecam ćwiczenie banalne. Siadamy z kimś (kimkolwiek) do siebie plecami i próbujemy pogadać na dowolny temat.

Lis w przywołanym już „Małym księciu” mówi o tym, iż to język jest źródłem nieporozumień. „Czatując” możemy wpaść w sidła nieporozumień nawet z ludźmi, których dobrze znamy. Jest to fakt. Próba jednak postawienia zjawiska poza światem „normalnej” komunikacji jest cośkolwiek nie na miejscu. W ten sam sposób przekreślamy całą epistolografię, a nawet kartki, na których z kolegą z ławki wymieniało się poglądy na lekcjach, bo przecież rozmawiać nie wolno.

Wróćmy do Huxleya. Zgodnie z jego tezą w życiu możemy zostać tylko i wyłącznie sobą i nikim innym. Jakbyśmy się nie starali, udawali i tak dalej doświadczenia, które gromadzimy będą tylko i wyłącznie naszymi doświadczeniami.

Internet społecznościowy jest tu już na dobre, a czy mu będzie na imię Facebook, Milyjon, czy Legion, to już kwestie bez znaczenia. To jest świat, który musimy oswoić. I tu każdy jest tym samotnym wszechświatem z „Drzwi percepcji”. Czy mnożna się od niego uzależnić? Od wszystkiego można. Znów Huxley: „Innymi słowy, każdy z nas może być w stanie wytworzyć (we własnym organizmie – przyp. ZB) substancję chemiczną, której małe dawki, jak wiemy, wywołują głębokie zmiany w świadomości” (zaskoczeni?). No to żeby tak nie zostawić młodych pokoleń w próżni i nie wystąpić choć raz jako wujek dobra rada zacytuję na koniec Remarque’a: „Do niczego nie wolno się przyzwyczajać. Nawet do czyjegoś ciała”.

Ps. Podawaniu jakichkolwiek statystyk bez wskazania źródła mówię głośne i stanowcze „nie”!


Moje najnowsze wpisy

 

Dowcip o social mediach na koniec

piątek 31/05/2019

Bodaj najbardziej adekwatny dowcip o social mediach wymyślono i opublikowano w czasach PRL. Podziwiam wizjonerstwo autora, który tak trafnie opisał rzeczywistość komunikacji XXI wieku. Dobry…


Marketing i sztuczna inteligencja

środa 06/12/2017

Każde działania marketingowe powinny zaczynać się wewnątrz (organizacji, czy jednostki terytorialnej). W czasach upowszechniającego się dostępu do Internetu i mediów społecznościowych w zasadzie nie ma…


#DzieńBezPolityków - krótki komentarz o oczywistych skutkach wprowadzenia zakazu

piątek 16/12/2016

Wczoraj był protest pod Sejmem. Dziś mamy #DzieńBezPolityków w mediach. W normalnym roku nazywa się to: „Dzień dobrych wiadomości”. ;-) Nie wiem, czy to zauważyliście,…


Dlaczego „Wiadomości” TVP są do kitu?

środa 30/11/2016

Na początek poszukajmy odpowiedzi na tytułowe pytanie. Dlaczego „Wiadomości” TVP są do kitu? Bo są stronnicze? A kto nie jest? Bo uprawiają nachalną propagandę? Fakt,…


Wyjęli mi sukienkę z koszyka… (rzecz o wyprzedażach w sklepach internetowych)

czwartek 18/08/2016

Wyobraźmy sobie taką sytuację. Stoimy w kolejce do kasy. Pani pyta: czy zapłacimy kartą, czy gotówką? Dokonujemy bohatersko tego prozaicznego wyboru. Zaglądamy do koszyka i…


Komunikacja w dyplomacji (dziwna wojna, zagłada Żydów i Solidarność)

poniedziałek 23/05/2016

Podobnie jak każda szanująca się organizacja również państwa mają swoją komunikację wewnętrzną i zewnętrzną. Mają też cele długofalowe, które kolejne rządy, a nawet pokolenia przekazują…


Obrona demokracji – kampania społeczna skazana na (nie)powodzenie?

czwartek 19/05/2016

Kampanie społeczne w Polsce często straszą. Nie wiem skąd bierze się przeświadczenie, że odbiorca wystraszony więcej zapamiętuje z przesłania. Przypominacie sobie na przykład tego ducha…


Błękitny Marsz w czasach social mediów, czyli nie tędy droga

czwartek 12/05/2016

Obrazek – sobota 7 maja 2016 roku, pośpieszny przegląd treści na Facebook.com. Większość znajomych: grilluje, trenuje przed biegiem, albo biegnie, łazi po górach, koncertuje albo…


Metafor weekendowy (odcinek IV)

niedziela 10/01/2016

Tydzień upłynął na dalszej dewaluacji pisania listów. Dyspucie o wolności słowa i luźnych rozważaniach na temat mediów publicznych i mediów narodowych. Do kompletu przyjechał na…


Metafor (po) weekendowy (odcinek III)

poniedziałek 04/01/2016

Przysnąłem i dlatego „Metafor” dopiero dzisiaj. Zresztą – wczoraj i tak pewnie nikt by go nie przeczytał, bo zaangażowani politycznie czytają tylko i wyłącznie sami…