Amanci kina dokumentalnego. Rzecz o premierze filmu „Blogersi”


poniedziałek 05/12/2011
1

29 listopada świat ujrzał, nareszcie, gotowy już film „Blogersi” autorstwa Jarka Rybusa. Film traktujący o rzeczywistej, domniemanej lub jak kto woli potencjalnej sile Internetu. Poniżej kreślę kilka słów na temat tego co zobaczyłem na dużym ekranie. Po pierwsze to muszę film, który trwa 19 minut, zobaczyć jeszcze raz. Już spokojnie, bez emocji. To dopiero da podstawę do solidnej oceny. To co zobaczyłem i do mnie dotarło, a na pewno jeszcze nie wszystko co z obrazka dotrzeć może, trawiłem tydzień prawie by móc o tym napisać.

Zgodnie z założeniem film pokazuje siłę jaką mogą mieć Ludzie Globalnej Sieci. Moim zdaniem podsumowuje on pewien etap funkcjonowania polskiej blogosfery i w zasadzie niewiele można dodać poza jakimś rzutem statystycznym, którego nikt jednak nie zrobi ze względu na całkowity brak badań tego segmentu sieci. Mamy zatem i niesmaczny budyń i spotkanie z premierem. Kilka innych rzeczy, które ja zobaczyłem, a nie zaanonsowanych w głównych przesłaniach dorzucam na końcu postu.

Główna teza filmu nie była w zasadzie dyskutowana bo nie było do niej zwyczajnie co dodać. Film całkowicie wyczerpał ten temat. Dyskusja skupiła się zatem na anonimowości w sieci. Głównymi dyskutantami byli: Jarek Rybus, Kamil Durczok, Tomek „Kominek” Tomczyk, Maciej Budzich i Artur Kurasiński. Dyskusja podkreśliła, że każdy z nas ma swój internet – wybaczcie truizm. Mnie na przykład pomysł A. Kurasińskiego żeby połączyć komentarze na blogu z kontami z Feacebooka w celu ucywilizowania dyskusji wydaje się kompletnie absurdalny, co mogę logicznie uargumentować jeśli ktoś ciekaw. Co wszelako nie oznacza, że w „Jego Internecie” ta wizja nie jest smart, sexi, and cool.

Dyskusję o tym jaki paskudny jest ten anonimowy internet rozpoczął oczywiście wróg jego zaciekły, czyli Kamil Durczok. Debata zogniskowała się zatem wokół tego co rzekł przedstawiciel mediów archaicznych, ale za to dużych :-) I tu słowo o tym co jeszcze do mnie dotarło z filmu. Póki co media tradycyjne mogą swobodnie tę całą naszą blogosferę rozklepać. Serio – mogą kreować kto jest fajny bloger, a kto nie. Mogą spokojnie podpieprzać z blogów wątki nie powołując się na autora, bo to w końcu „tylko” działania spod skrótu: UCC. Niewątpliwie blogerzy mają aspirację do wykopania starego świata mediów, ale chyba za bardzo uwierzyli, że ten cel to jest tuż, tuż za rogiem.

Niestety przyszło nam blogować w kraju, w którym tylko nieco ponad połowa obywateli ma dostęp do Internetu, z czego większość to, zgodnie z definicją Briana Solisa, „obserwatorzy”, a zatem Ci, którzy korzystają niego tak samo jak z prasy, tylko przy użyciu nowych technologii. Pomyślmy teraz co będzie jak Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji każe płacić abonament posiadaczom kompów, a Ekipa Premiera zabierze ulgę na internet. Dla mnie to wszystko jest obrona starego, znanego porządku. Przynajmniej wiadomo z kim decydenci mają przysłowiową wódkę pić, a napij się tu człowieku z całą blogosferą – wątroba nie wyrobi. Czyli kolejne próby ograniczania, blokowania, czy cenzurowania
Internetu to w gruncie rzeczy działania prozdrowotne.

Cieszę się, że ten obraz powstał. Na pewno nie wystąpili w nim wszyscy, którzy na to zasługiwali, czy powinni. Mnie na przykład brakowało w gronie Mirosława Usidusa i Ewarysta Fedorowicza, ale to nie mój film tylko Jarka. I on musiał dokonać selekcji, czego Mu wcale nie zazdroszczę. Myślę, że w gronie sieciowych ignorantów blogosfera zasłuży na trochę więcej szacunku. Wyglądamy w nim jak groźna subkultura, która próbuje się nico ucywilizować. Jak wszyscy barbarzyńcy wpuszczeni do ogrodu wyglądali przez wieki całe.

A jaka będzie przyszłość blogosfery? Myślę, że bardziej podobieństw trzeba upatrywać na rynku muzycznym niż na rynku mediów. Nowe powstanie albo w garażu gdzieś ktoś wywala swoje uczucia na struny, albo stworzy je wielka wytwórnia płytowa i wciśnie dzieciakom jako underground.

Zachęcam do obejrzenia filmu jak tylko stanie się on dobrem ogólnie dostępnym. Na szczęście nie jest on zbiorem gadających głów. Są przerywniki, w tym poetyckie, pozwalające na przetrawienie już otrzymanych komunikatów.

Zapraszam też na stronę WWW filmu i blog o nim. Na blogu są już z djęcia z premiery. Na zdjęciu numer 5 dowód, że byłem ;-)

.


Komentarze 1 Dodaj komentarz

 

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


dziewięć − = 8

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Dowcip o social mediach na koniec

piątek 31/05/2019
2

Bodaj najbardziej adekwatny dowcip o social mediach wymyślono i opublikowano w czasach PRL. Podziwiam wizjonerstwo autora, który tak trafnie opisał rzeczywistość komunikacji XXI wieku. Dobry…


Marketing i sztuczna inteligencja

środa 06/12/2017
1

Każde działania marketingowe powinny zaczynać się wewnątrz (organizacji, czy jednostki terytorialnej). W czasach upowszechniającego się dostępu do Internetu i mediów społecznościowych w zasadzie nie ma…


#DzieńBezPolityków - krótki komentarz o oczywistych skutkach wprowadzenia zakazu

piątek 16/12/2016
14

Wczoraj był protest pod Sejmem. Dziś mamy #DzieńBezPolityków w mediach. W normalnym roku nazywa się to: „Dzień dobrych wiadomości”. ;-) Nie wiem, czy to zauważyliście,…


Dlaczego „Wiadomości” TVP są do kitu?

środa 30/11/2016
4

Na początek poszukajmy odpowiedzi na tytułowe pytanie. Dlaczego „Wiadomości” TVP są do kitu? Bo są stronnicze? A kto nie jest? Bo uprawiają nachalną propagandę? Fakt,…


Wyjęli mi sukienkę z koszyka… (rzecz o wyprzedażach w sklepach internetowych)

czwartek 18/08/2016
476

Wyobraźmy sobie taką sytuację. Stoimy w kolejce do kasy. Pani pyta: czy zapłacimy kartą, czy gotówką? Dokonujemy bohatersko tego prozaicznego wyboru. Zaglądamy do koszyka i…


Komunikacja w dyplomacji (dziwna wojna, zagłada Żydów i Solidarność)

poniedziałek 23/05/2016
4

Podobnie jak każda szanująca się organizacja również państwa mają swoją komunikację wewnętrzną i zewnętrzną. Mają też cele długofalowe, które kolejne rządy, a nawet pokolenia przekazują…


Obrona demokracji – kampania społeczna skazana na (nie)powodzenie?

czwartek 19/05/2016
0

Kampanie społeczne w Polsce często straszą. Nie wiem skąd bierze się przeświadczenie, że odbiorca wystraszony więcej zapamiętuje z przesłania. Przypominacie sobie na przykład tego ducha…


Błękitny Marsz w czasach social mediów, czyli nie tędy droga

czwartek 12/05/2016
0

Obrazek – sobota 7 maja 2016 roku, pośpieszny przegląd treści na Facebook.com. Większość znajomych: grilluje, trenuje przed biegiem, albo biegnie, łazi po górach, koncertuje albo…


Metafor weekendowy (odcinek IV)

niedziela 10/01/2016
0

Tydzień upłynął na dalszej dewaluacji pisania listów. Dyspucie o wolności słowa i luźnych rozważaniach na temat mediów publicznych i mediów narodowych. Do kompletu przyjechał na…


Metafor (po) weekendowy (odcinek III)

poniedziałek 04/01/2016
2

Przysnąłem i dlatego „Metafor” dopiero dzisiaj. Zresztą – wczoraj i tak pewnie nikt by go nie przeczytał, bo zaangażowani politycznie czytają tylko i wyłącznie sami…