Snując się po okolicy


wtorek 21/07/2020
1

Początek roku nie rokował dobrze, ale też nie zapowiadał, że będzie aż tak źle, że o dobrze można zapomnieć – wykreślić to słowo na trwałe, przynajmniej na ten rok, z zasobu słów, którymi się dysponuje na co dzień. Sylwester minął tak szybko, że Nowy Rok, który napadł następnego dnia był bezbarwny, co prawda szarość bywa ciekawa zważywszy, że mamy na uwadze wszelkiej maści kafelki, farby, struktury tynków i betonu, ale to za oknem oprócz swej bylejakości: bo jakże u licha nazwać styczeń bez śniegu?! No dobra umówmy się, że śniegu akurat mogło zabraknąć na ten kawałek ziemi, na którym swój nędzny żywot wiódł Martin. Ale, żeby mrozu nie było, to już skandal.

Jak w takich warunkach przyrody można wyjść na dwór, lub jak mawiają krakusy w pole i, i co? W nozdrza nie uderza ożywcze mroźne powietrze świdrujące aż po ostatnią przestrzeń zatok tylko taka smutna jesienna nostalgia wymieszana z resztkami gnijącej polskiej złotej jesieni. I tak cały styczeń z kilkoma kreskami na plusie na termometrze za oknem. Luty też nieciekawy, a w marcu jak w garncu.

Za to kwiecień przyniósł lekką odmianę, tu i ówdzie coś zaczęło kiełkować w suchej i wciąż zimnej ziemi. Kwiecień to akurat ta pora, kiedy powinno być nieco cieplej i wilgotniej – było odwrotnie: poranne przymrozki i wiatr wyrywający ziemi reszki wilgoci zatrzymał wegetację. Maj i początek czerwca bardzo podobny – chłodny, a na dodatek mokry jakby na przekór tym wszystkim, którzy w marcu wieszczyli suszę, a co się z nią wiąże porażająco* wysokie ceny owoców, warzyw i ziemiopłodów. Ale tak to już bywa, kiedy pseudo fachowcy biorą się za interpretację pogody wróżąc ją z fusów i zupełnie pomijając plany Pana Boga.

Tacy fachowcy, specjaliści od wszystkiego nie są w stanie rzetelnie przedstawić pogody z dnia poprzedniego, że o przewidywaniu lepiej nie mówić. Rzetelność ma to do siebie, że wymaga odpowiedniej ilości szarych komórek zaangażowanych do konkretnej pracy – ustawionych na cel, wymaga poświęcenia odpowiedniej ilości czasu i odrobinę, no troszkę więcej jak odrobinę, wiedzy. Zaangażowanie plus czas wiąże się z wydatkowaniem pewnej ilości energii, a to dla celebryckich „fachowców” za wysoko ustawiona poprzeczka. A zatem mykają pod nią uznając, że i tak nikt nie zauważy, nie połapie się. I w pewnym sensie mają rację zważywszy, że ciemny lud łyka wszystko co im pani lub pan z ekranu zaordynuje. No i tak jest i niestety przez jakiś czas pobędzie – na Ziemię Bóg zrzucił Czasy Szatana. Patrzy, jak w tym czarcim miocie wije się zło i zgorszenie. I nie jest to tak, że Stwórca zapomniał o ludziach, że przekreślił swoje Dzieło. Czas Próby, być może ostatecznej, jaka czeka naszą cywilizację na początku trzeciego tysiąclecia licząc od narodzin Chrystusa.

Lipiec też nie rozpieszcza, co prawda ostatnie ciepłe dni spowodowały, że z przemoczonej na wskroś ziemi bujnie wystrzeliło to co przetrwało okres uprawy ryżu; gałęzie drzew i krzewów oblepione owocem. Tylko miejscami zboża na polach wyłożyły się i jeśli dalej będzie mokro, a wszystko na to wskazuje, to część ta pójdzie na straty.

Na to wszystko, i na zachowania ludzi w czasie pandemii, Martin patrzy z niepokojem – wie, że Nowe Czasy przyniosą nowe sytuacje, że zniewolenie ludzi na całym świecie przeszło na zupełnie inny poziom. Poziom 4.0 i wyższy.
Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki gdzieś zniknęło tzw. Państwo islamskie (jak nic, CIA schowała je w jednym z wielu garaży w Langley lub w innym miejscu otrzymanym od „sojuszników” za nieewidencjonowane dolary, funty, franki i korony równiutko ułożone w kilku kartonach na obuwie w rozmiarze 46.); umilkły odgłosy wybuchów zamachów terrorystycznych; zaprzestano porwań dla okupu, ustało szereg innych zdarzeń „dnia codziennego” sprzed pandemii covid 19.

Zapewne już niebawem za terrorystę planującego zamach na życie, zdrowie i mienie innych będzie uznana osoba przyłapana bez „obowiązkowej” maseczki.

Za chwilę, a w zasadzie to już dziś, lipiec wejdzie w trzecią dekadę, kończy się sezon na truskawki: cena za kilogram tego smakołyku osiąga cenę przedsezonową – 15 złotych! A skoro znikną koszyki z truskawkami ze straganów i nastąpił już zmierzch innego smacznego owocu – czereśni, a jedno i drugie połączymy z regularnie coraz krótszym dniem, to oznaczać może tylko jedno. Trzeba zbierać opał na ciemne i długie wieczory jesieni i zimy kupować ogórki i je kisić potem kapustę i buraki i to samo do beczki. Jak sobie dojrzeją to po pierwszej wizycie grypy, która, jak zapowiadają szumowskie i tacy tam, tej jesieni przyjdzie pod rękę z ulubionym mechanizmem manipulacji społeczeństwem covidem-19. nic tylko sięgać po podstawowe prawdziwe źródło witamin i nie dać się choróbsku i propagandzie.

Ocieplenie klimatu spowodowało, że sezon grzewczy w Polsce trwa już prawie osiem miesięcy, a nawet dłużej jeśli weźmiemy pod uwagę kiepską izolację starych budynków a też fakt, że temperatura pomieszczeń dla małych dzieci i starych ludzi potrzeba jest nieco wyższa.

Lipcowe niebo ponad pułapem waciastych chmur jest o tej porze ciekawe, ale niestety nie może nacieszyć oczu tych, którzy jak Martin regularnie późnymi wieczorami spoglądają w niebo szukając na nim jakiegoś znaku. Niejeden raz doświadczał tego tajemnego uczucia jakim były pojedyncze mrugnięcia samego Boga. Teraz, przez ten stan pogody, pogoda jego ducha podupadła, jakby coś z jego duszy uciekło, jak potrafi uciekać powietrze przez ledwie widoczną dziurkę w dętce piłki lub koła roweru. Ujście powietrza spotęgowała „czarna dziura”, na którą Martin wpadł trzy niedziele temu stając w progu salonu.

Troje „Obcych” emanowało swą przepastną ciemną materią – bezrefleksyjnie wysysali resztki tlenu co sprawiało, że salon wolno przeobrażał się w kawałek kosmosu, na którego krańcach znajduje się czarna dziura. Wysysaniu towarzyszyło oddanie się błogiemu lenistwu, ich twarze nie zmącone głębszą myślą wypełniła bezsilność trawienna w jaką troje obcych wpadli po opróżnieniu wielkich półmisków – stół po biesiadzie przypominał zbombardowany port w Per Harbor. Dramatycznie niski poziom tlenu balansował na krawędzi do tego stopnia, że kadry na ekranie telewizora zamiast płynąć stawały się pojedynczymi obrazami, a słowa z niego płynące brzmiały miej więcej tak:

– Czyyyyy tyyyy mnieeee jeeeeeszczeeee kooooochaaaasz Niiiiikooooołaaaajuuuu ? – zapytała ciemna brunetka o wielkich piwnych oczach, które dominowały nad delikatnym rysunkiem jej szczupłej śniadej twarzy – Ooooczyyyyywiiiiiśśścieeee żeeee taaak Aaameeeelioooo – odpowiedział zapytany…

Martin miał już coś powiedzieć ale zdał sobie szybko sprawę, że trud to daremny. Raz jeszcze spojrzał na zbombardowany port na stole i na „obcych”, i aby dobrać właściwe słowa do zastanej rzeczywistości na myśl przyszedł mu film Londyński bulwar, w którym szef londyńskiego gangu Rob Gant opisałby sytuację w swoim stylu, i styl ten wydawał się Martinowi w tym momencie za jedynie słuszny oddający prawdę „ekranu” kwitując to prostą konstatacją:

Dwie kanapy w salonie zalegały trzy pi(piiii)dy. Jedna bardziej pizdo…ta od drugiej, a druga od trzeciej i na odwyrtkę.

Czarna Dziura Trzech Pi(piiii)d wysysała całą energię okolic w obrębie kilkunastu kilometrów. Najpewniej zdarzenie to zostało odnotowane przez urządzenia monitorujące zjawiska paranormalne. Jądro tej „czarnej dziury” stanowił klon Ferdka Kiepskiego, który w swym czterdziestoletnim życiu pączusia w maśle nie uzbierał pięciu lat pracy kierując się neomarksistowską zasadą, że każda praca hańbi, a praca zarobkowa szczególnie, że nic go tak nie wzbogaca jak czerpanie korzyści z cudzej pracy.


Komentarze 1 Dodaj komentarz

 

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


7 − trzy =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Sezon na szczaw i mirabelki

środa 29/07/2020
1

Od kilku dni w radio (tylko trójkowych wiadomości jeszcze słucham) toczą się spekulacje na temat: kto zostanie, a kto odejdzie z tzw. rządu. Piszę „tzw.”…


Można pieprzyć różne dyrdymały, o covid19 też

poniedziałek 27/07/2020
1

Przyznaję, że nie wiem o co tak naprawdę chodzi z całym tym covidem z tą pandemią, dla której zabrakło ustawy* aby zgodnie z literą prawa…


Jana Kowalika przypadeczków ciąg dalszy

poniedziałek 13/07/2020
0

W głowie Jana Kowalika dudniło niczym w pustej blaszanej beczce po rozpuszczalniku TRI: „Nie będziesz miał cudzych Bogów przede mną”; „Nie pożądaj żony bliźniego ani…


Przypadeczki i przypadki – rzecz o niby niczym

sobota 11/07/2020
0

Tyle na głowę tak nagle się zwaliło, i wszystko za sprawą wirusa oznaczonego jako covid19. Dwa metry odstępu między nami, co drugie miejsce wolne w…


Zbrodnie komunistyczne będą nadal ścigane

piątek 03/07/2020
0

Taką informację można było usłyszeć pierwszego dnia lipca, w wiadomościach porannych (ja nadal naiwnie słucham radiowej trójki wierząc, że Kuba Strzyczkowski, któremu z kolei nie…


Jeśli to prawda

środa 06/05/2020
0

że Gowin (ludzie Gowina) dorwał się do Totalizatora Sportowego, to całe to zamieszanie w przepychankach sejmowych ma zupełnie inny wymiar. Nigdy nie miałem najmniejszej wątpliwości,…


Szewski mat lub obrona francuska

niedziela 29/03/2020
0

W gabinecie prezydenta Warszawy głośniej od wentylatora pracowały myśli prezydenta i jego sekretarza. Chodził jeden z drugim w tę i tamtą stronę i głowili się,…


Rozmyślania w czasach zarazy

piątek 27/03/2020
0

Patrzę na kosa, który sfrunął z wielkiego orzecha włoskiego na ścieżkę przecinającą ogród na dwie części: jego czerń pięknie odcina się od pobielonych drzew. W…


Dziewczyny, bądźcie dla nas dobre na wiosnę

poniedziałek 23/03/2020
0

W kalendarzu odnotowałem kilka drobnych szczegółów: 23 marca 2020, godzina 6:30 za oknem minus siedem kresek. Wiosna?! Słońce liże oszroniony dach sąsiada, potem przejdzie na…


Czerwony telefon

sobota 14/03/2020
1

Ten kto uknuł pojęcie „teoria spiskowa” należał do tajnej grupy zajmującej się … spiskowaniem i aby zamknąć niedowiarkom usta podpiął ich przypuszczania i dowody pod…