Raport z zasnutego dymem miejsca


niedziela 24/01/2021

Blisko południa zaczyna przebijać słońce przez grubą warstwę jednorodnych watowych chmur z których rano prószyło coś na podobieństwo śniegu. W ogrodzie resztki onego po ostatnim ataku „bestii ze wschodu”. Patrzę w okno z mojego ulubionego miejsca na szczycie stołu (ten można rozłożyć na 12 osób) na pierwszy plan wybija się pomarańczowy kolor plastikowej studzienki drenażowej – pozostałość po pracach odwodnienia terenu wokół posesji, które wykonałem ubiegłego roku, a przed mrozami wykorzystałem jako osłonę dla jednej z moich zielonych roślin. Inne zostawiłem same sobie ze względu na grubą kołdrę puszystego śniegu, który dokładnie okrył rośliny przed tęgim – na szczęście nie długim – mrozem. Minus siedemnaście kresek robi wrażenie. Mam nadzieję, że największe wywarł na całej masie szkodników, które od wczesnej wiosny atakują bukszpany, a potem prawie wszystkie kwiaty niszcząc ich soczyste listki i łodygi nie pozwalając osiągnąć wieku dojrzałego. Aby temu zapobiec trzeba posypywać rabaty niebieskimi kulkami na „ślimaki bezdomne” robić opryski przeciw tarcznikom i całej reszcie żarłocznych stworzeń, które trudno dostrzec gołym okiem. Efekt ich łakomstwa widzimy najczęściej, kiedy z rabaty kwiatowej zniknęły cynie, a z warzywnej sałata, kiedy liście roślin pokrywają bąble, pajęczyna, lub okropne ciemnobrązowe plamy. Nie piszę podręcznika o szkodnikach, tylko luźny felieton o relacji dymu z komina ze świeżym powietrzem, którego jestem beneficjentem. Moje zimowe przemyślenia na temat siedemnastu kresek poniżej zera i szkodników zweryfikuje wczesna wiosna, a zatem już niebawem – myślę, że gdzieś w drugiej połowie marca.

Kiedy spoglądam w okno i widzę bezruch wyniosłych sosen, buków i dębów ponad czerwoną linią dachówek domów z pierwszego rzędu i kiedy widziany obraz jest rozmyty przypomina zdjęcie starej czarno-białej fotografii jakbym patrzył przez niedomyte okno, to już wiem, że nici ze spaceru, że to nie wina starej rozmytej fotografii ani niedomytego okna tylko jakości powietrza.

Zielone płuca Wrocławia wyglądają jak płuca nałogowego palacza po 30 latach zaciągania się papierosowym dymem. Co prawda do ściany lasu od strony zachodniej mam nieco ponad 90 metrów i ten odcinek mógłbym przebyć prawie na bezdechu, to jednak na nic się za wiele zda.

Las przypomina park, nie za sprawą plątaniny asfaltowych ścieżek, które odróżniają lasy od parków, to efekt bezmyślnego trzebienia lasów, a ściślej rzecz ujmując rabunkowa gospodarka leśna. To nie fikcja ani brak umiejętności rozróżnienia między planową a rabunkową gospodarką leśną, to co piszę to smutny fakt, który już niebawem przyniesie Obornikom Śląskim przykre konsekwencje.

Ostatnia dekada owocowała w niespodziewane i niespotykane dotąd na taką skalę silne porywy wiatrów mierzone siłą huraganów. Tylko patrzeć jak przez ten przerzedzony obornicki las przypominający formą byle jaki park przeleci jak przez durszlak silny podmuch i zdejmie dachy jak zdejmuje czapki z głów przechodniów. Oczywistym staje się, że wpierw odczują to trzy rzędy – przewaga wiatrów zachodnich jakie są efektem ruchu wirowego Ziemi.  W tym lesie ścieżki jak i cała reszta zostały zdemolowane przez ciężki sprzęt, tak że bez specjalnego obuwia, najlepiej kaloszy wchodzić doń nie warto. Zima, kalosze i mgła dymów z kominów jakoś mi nie za bardzo w zestawie razem ze sobą pasuje.

Za linią dachów nadal bezruch; na pierwszym planie uparcie wybija pomarańcz ryflowanej rury o średnicy sześćdziesiąt centymetrów.  Tuż za nią przybrudzona biel orzecha włoskiego, a dalej kolejne nagie drzewa i krzewy tylko kasztan jadalny nie zrzucił swych liści obok zieleni juki jasnobrązowy kolor solidnych liści lancetowatych kasztana stanowią ciekawą kompozycję kształtu i koloru. Dwie kule bukszpanu prowadzą wzrok do wielkiej stożkowej bryły żywotnika rosnącego przy domu sąsiadów z naprzeciwka. Przymglone powietrze nie zachęca do wyjścia na zewnątrz. zatem nic innego jak tylko zająć się czymś równie sensownym jak spacer i akurat tak się dzieje, że swą okładką w pole szachownicy z białymi i czarnymi pionkami kusi napoczęta kilka dni temu książka Achille Mbembe: Polityka wrogości.


Moje najnowsze wpisy

 

Kiedy wszystko się pier…li

czwartek 02/12/2021

To jest tak. Zdrowie jak to zdrowie czasem jest i funkcjonuje bez zarzutu, a czasem się sypnie jak paciorki zerwanego różańca. I jak masz szczęście…


Śmierć lekarza rodzinnego

niedziela 28/03/2021

Na każdego przychodzi koniec i nie jest to żadne odkrycie i w zasadzie nic nowego nie wnosi. Człowiek, jak powiadają, to nie samochód, a pacjent…


Rasizm, seksizm i… Co jest z nami nie tak?

niedziela 21/02/2021

Już od jakiegoś czasu media bez wizji wałkują temat wyjmowania ze znanych nam obrazków co rusz to kogoś lub czegoś nowego. Ostatnim takim wyjęciem jest…


Od strąków fasoli do szybkich mutacji

niedziela 14/02/2021

Wszystko takie piękne i dorodne: jabłka jak malowane i każde, jedno w jedno, takie same. Wielkość i kształt i kolor, każde z tej samej strony…


Targały nim miłość, pożądanie i zdrada, chęć posiadania i rozdawania jednocześnie

czwartek 04/02/2021

Kiedy czytam, że „nowe warianty wirusa” B 1.1.7 nie będą wybaczać tym którzy nie stosują się do wytycznych, to za każdym takim przesłaniem uruchamia się…


Dziewczyna w jednej skarpetce z dziurą na dużym palcu

czwartek 31/12/2020

  Na niewielkim biurku z sekretarzykiem z dwiema szufladkami i dużą taflą lustra opartą o ścianę leży kilka książek, dwa notesy i jeden zeszyt formatu…


Koleżanki i koledzy lekarze!

sobota 10/10/2020

Tytułem wstępu. Nie pamiętam już kiedy ostatnio polecałem czyjś tekst – w tym przypadku apel – zawieszając taki na swoim blogu. Skoro nie pamiętam musi być, że…


Współudział w przestępstwie?

czwartek 08/10/2020

  Ziemia kręci się ze stałą prędkością krążąc po swojej orbicie. Polska dyplomacja też się kręci niczym pies za własnym ogonem albo g..wno w przerębli.…


Sezon na szczaw i mirabelki

środa 29/07/2020

Od kilku dni w radio (tylko trójkowych wiadomości jeszcze słucham) toczą się spekulacje na temat: kto zostanie, a kto odejdzie z tzw. rządu. Piszę „tzw.”…


Można pieprzyć różne dyrdymały, o covid19 też

poniedziałek 27/07/2020

Przyznaję, że nie wiem o co tak naprawdę chodzi z całym tym covidem z tą pandemią, dla której zabrakło ustawy* aby zgodnie z literą prawa…