Przypadeczki i przypadki – rzecz o niby niczym


sobota 11/07/2020
0

Tyle na głowę tak nagle się zwaliło,
i wszystko za sprawą wirusa oznaczonego jako covid19. Dwa metry odstępu między nami, co drugie miejsce wolne w środkach komunikacji, na widowni w kinie teatrze i na stadionie.  A jak na złość co drugi środek komunikacji wypada z rozkładu i co drugi przystanek/stacja też.

Tak się złożyło, że Jan Kowalik mieszka w Gdyni; jego rodzina (żona z córką i synami) w Brzegu dokładnie w połowie trasy między Wrocławiem a Opolem. Tam też jest zarejestrowany w spisie osób uprawnionych jako wyborca, i tam też ma zamiar oddać swój głos na swojego kandydata.

Jan Kowalik otworzył swój notes z kalendarzem, przed sobą na stole rozłożył mapę połączeń kolejowych i oblicza warianty:

Jeśli wyruszę w niedzielę pociągiem relacji Gdynia – Kraków, wyjazd z Gdyni o 5.38, to licząc stacje na których pociąg się nie zatrzyma wypada, że w Brzegu pociąg nie staje. Mógłbym pojechać do Wrocławia a stamtąd do Brzegu, gdzie ten pociąg się zatrzyma gdyż to akurat pierwsza stacja za Wrocławiem. Tylko cholera nie lubię przesiadać się w Wrocławiu, to raz a dwa; bilet do Krakowa jest tańszy – taka kolejowa logika: im dalej tym taniej.
No to ustalone: wsiadam do pociągu w Gdyni i pomykam do Krakowa, a stamtąd pociągiem powrotnym, który licząc odwrotnie akurat w Brzegu się zatrzymuje. Potem już tylko kawałeczek i około 18.30 będę w lokalu wyborczym. Na wszelki wypadek założę sobie słuchawki na uszy i rzecz oczywista maseczkę na usta, przyłbicę z wentylatorkiem nad głową. Nie dam sobie zmącić żadnym podszeptem, że ten drugi jest lepszy od tego pierwszego. Potem obiad z rodziną. Ale zaraz! Będzie 12 lipca, niedziela a to oznacza, że w tę niedzielę to ja robię obiad dla rodziny u siebie w Gdyni. No trudno na stacji paliw kupię po hot-dogu i też jakoś będzie. Tylko mam nadzieję, że oni (żona z córką i synami) w tym czasie nie pojadą do mnie do mnie na umówiony obiad. Zadzwoniłbym do nich, ale jest sobota szósty, parzysty dzień, a więc odpada.

Sobota minęła szybko. Ani żona ani córka, ani synowie nie zdzwonili – widocznie pomyli liczenie dni.

W niedzielę chwilę po czwartej Jan Kowalik zerwał się na równe nogi i porannej toalecie zjadł pospiesznie śniadanie i ruszył na dworzec. Tam ustawił się w niewielkiej kolejce do kasy i kiedy miał już poprosić o bilet do Krakowa i powrotny pani uprzejmie poinformowała Kowalika, że nie może go obsłużyć albowiem jest piąty w kolejce po bilet, a zgodnie z obowiązującym prawem może obsłużyć tylko co drugą osobę:

„Proszę stanąć raz jeszcze w drugiej kolejce, do odjazdu pociągu ma pan 7 minut” – zaproponowała uprzejmie pani zza okienka po czym wywiesiła karteczkę „kasa chwilowa nieczynna z przyczyn technicznych”. Jan Kowalik rozejrzał się po opustoszałym holu dworca i stwierdził, że obok niego stoją sami nieparzyści. W ich oczach tliło się rozczarowanie równe temu jakie Kowalik miewał kiedy za głębokiej komuny stał w kolejce za dywanem, a kiedy wreszcie przyszła jego kolej pani ekspedientka zaproponowała mu dwie pary męskiego obuwia w rozmiarze 45. Na próżno próbował tłumaczyć, że nosi numer 43.
„Zamieni pan z kimś kto ma dwa dywany i jedną parę dziurawych butów na zimę”

Tymczasem z peronu drugiego ruszał pociąg do Krakowa. Jan Kowalik posmutniały wracał do domu uważając aby stąpać na co drugi kafelek chodnika.

 


Komentarze Dodaj komentarz

 

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


× 3 = osiemnaście

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Koleżanki i koledzy lekarze!

sobota 10/10/2020
2

Tytułem wstępu. Nie pamiętam już kiedy ostatnio polecałem czyjś tekst – w tym przypadku apel – zawieszając taki na swoim blogu. Skoro nie pamiętam musi być, że…


Współudział w przestępstwie?

czwartek 08/10/2020
2

  Ziemia kręci się ze stałą prędkością krążąc po swojej orbicie. Polska dyplomacja też się kręci niczym pies za własnym ogonem albo g..wno w przerębli.…


Sezon na szczaw i mirabelki

środa 29/07/2020
0

Od kilku dni w radio (tylko trójkowych wiadomości jeszcze słucham) toczą się spekulacje na temat: kto zostanie, a kto odejdzie z tzw. rządu. Piszę „tzw.”…


Można pieprzyć różne dyrdymały, o covid19 też

poniedziałek 27/07/2020
0

Przyznaję, że nie wiem o co tak naprawdę chodzi z całym tym covidem z tą pandemią, dla której zabrakło ustawy* aby zgodnie z literą prawa…


Snując się po okolicy

wtorek 21/07/2020
0

Początek roku nie rokował dobrze, ale też nie zapowiadał, że będzie aż tak źle, że o dobrze można zapomnieć – wykreślić to słowo na trwałe,…


Jana Kowalika przypadeczków ciąg dalszy

poniedziałek 13/07/2020
7

W głowie Jana Kowalika dudniło niczym w pustej blaszanej beczce po rozpuszczalniku TRI: „Nie będziesz miał cudzych Bogów przede mną”; „Nie pożądaj żony bliźniego ani…


Zbrodnie komunistyczne będą nadal ścigane

piątek 03/07/2020
0

Taką informację można było usłyszeć pierwszego dnia lipca, w wiadomościach porannych (ja nadal naiwnie słucham radiowej trójki wierząc, że Kuba Strzyczkowski, któremu z kolei nie…


Jeśli to prawda

środa 06/05/2020
0

że Gowin (ludzie Gowina) dorwał się do Totalizatora Sportowego, to całe to zamieszanie w przepychankach sejmowych ma zupełnie inny wymiar. Nigdy nie miałem najmniejszej wątpliwości,…


Szewski mat lub obrona francuska

niedziela 29/03/2020
16

W gabinecie prezydenta Warszawy głośniej od wentylatora pracowały myśli prezydenta i jego sekretarza. Chodził jeden z drugim w tę i tamtą stronę i głowili się,…


Rozmyślania w czasach zarazy

piątek 27/03/2020
0

Patrzę na kosa, który sfrunął z wielkiego orzecha włoskiego na ścieżkę przecinającą ogród na dwie części: jego czerń pięknie odcina się od pobielonych drzew. W…