Po-covidowe dziury w głowie


czwartek 13/01/2022

Mamy trzynasty dzień stycznia, czwartek, nie piątek choć dla mnie to nie ma większego znaczenia. Inaczej rzecz się ma kiedy trzynastka wypada w poniedziałek. Ale o lękach i ich podłożu później.

Zastanawiam się czy kilka tygodni to dwa tygodnie, czy – jak mi się zdaje – więcej niż dwa, co najmniej trzy. No ale szanowna Komisja Lekarska ZUS wie lepiej. Przecież to oni mnie przyjmują, a nie na odwrót.

A skoro jest jak jest to widocznie tak ma być. Czy musi to zgoła inne zagadnienie, które mocno ociera się o paradoks funkcjonowania państwa i jego ścisłego zaplecza, jakim niewątpliwie jest ZUS, z którego państwo wyciąga kasę jak ze skarbonki. Ile wyciąga? Myślę, że tak około ¾ z wpływu gotówki pod postacią składek: emerytalna, rentowa, chorobowa. Resztę zostawia dla orzeczników i komisji lekarskich. Ci z kolei w tak zwanym rozpasaniu siedzą cicho w ciepełku i orzekają raz jako orzecznik inną razą jako komisja. Żyją tłusto.

Słyszał może ktoś aby pracownicy ZUS kiedykolwiek upominali się o więcej pieniędzy dla siebie? Ja przynajmniej nie przypominam sobie takiej sytuacji. No, ale to ja i być może taka miała miejsce, ale ja od kilku miesięcy – więcej niż dwa – mam pocovidowe dziury w głowie i być może pod którąś z nich mieściły się dane dotyczącej takiej sytuacji.
Trudno, dziura to dziura.
Ale tak tylko na pozór gdyż w żaden znany mi sposób nie potrafię tych dziur zasypać jakimiś danymi. Starych nie ma a nowe trudno pozyskać, a nawet kiedy jakimś cudem się uda, to wrzucając je (dane) do dziury to owa natychmiast je pożera?

Pukam się w czoło, czyli rzecz ujmując fachowo w kość czołową: głowa to dość skomplikowany „mechanizm” samych kość liczy sobie osiem z dodatkami szczęki i żuchwy. Potrafi mieć różny kształt i wielkość. Nie podejmę się jednak ich określaniem, tym zajmowali się ludzie Hitlera.

Gdyby dzisiaj Adolf się jakimś cudem obudził (nasz ZUS, och gdyby tylko zechciał…) to oszalałby z radości przeglądając skład kadry narodowej w piłce kopanej, że o całej reszcie (komm nach hause, Angeli Merkel) nie wspomnę.

Zdaje mi się, że już wspomniałem, że dzisiaj jest czwartek trzynastego stycznia, ale nie jestem pewien. Niczego nie jestem pewny. To że wiem, że mamy czwartek, to wiem z kalendarza w komputerze, na smartfonie i zegarku.

Gdybym miał opisać siebie jaki jestem, co czuję i jak widzę świat uwzględniając fakt przyjęcia dwóch dawek szczypawki na Pf, to miałbym i łatwo i trudno. Łatwo, odsyłając do notki: „Jestem już innym człowiekiem”; trudno, starając się opowiedzieć, napisać jaki mam stosunek do świata, ludzi i zwierząt a też rzeczy materialnych.

Od niematerialnych zacznę. Nie zrywam się jak kiedyś i nie pędzę do okna aby podejrzeć budzący się dzień – a jednak pamiętam, że tak robiłem. Obecnie, od czasu trzykrotnego przechorowania „choroby” zmyślonej i nadanej niemalże całej ludzkości – trzy razy po, co najmniej tygodniu! Wstaję trzy, cztery razy w nocy aby wypuścić sunię na ogród, a potem leżę i pozwalam bylejakości pałętać się w mojej głowie.

Ludzie – wiem, że są, że jest ich tak wiele, że spiskujący sięgają po „środki redukujące” aby przerzedzić ten gąszcz, który ich zdaniem zabiera im tlen i tak niezbędną przestrzeń życiową, też mnie zaczynają coraz mniej obchodzić. Straszne i wcale nie śmieszne. Ludzie jak ludzie ale pośród nich wszak są jeszcze kobiety…

Zastanawiam się czy przypadkiem nie mam uszkodzonego nerwu wzrokowego albowiem jakoś w przytępiony sposób podchodzę do piękna zwłaszcza kobiety. Kiedyś, przed szczypnięciem, wystarczyła nanosekunda abym właściwie mógł zdiagnozować owe piękno lub jego brak zaledwie zerkając na kobietę. Teraz „program oceniający, szeregujący” muli niczym komputer przeładowany niezdefragmentowanymi plikami. Dziury robią swoje. Na przykład wstaję z kanapy i mam zamiar pójść zrobić sobie kawę. Jestem w kuchni i chwilę to trwa zanim sobie przypomnę po kiego tutaj jestem i co mnie do niej przywiało.

Zdarzało mi się kiedyś mieć mroczki przed oczami ale tylko po wielkim trwającym dłuższy czas wysiłku. W tej pocovidowej poszczepiennej rzeczywistości wystarczy że spuszczę głowę w dół lub staram się zadrzeć wyżej a już migoczą mi plamy z przewagą białych i fioletowych, co jest kurewsko niefajne.

Jak mam sam ze sobą lepszy kontakt to się zastanawiam oceniając te nowe przypadki i przypadeczki Wiktora S., czy u mnie czasem na stałe nie zameldowali się ci dwaj znani na całym świecie Niemcy. Chciałbym oczywiście wykluczyć taką ewentualność i próbuję dostać się do własnej skrzynki meldunkowej, ale mózg jest tak pokrętny, że wpierw wyprowadza mnie na „spacer” podczas którego zastanawiam się o co mi chodzi a potem wlecze mnie po ciemnych i dziwnych zakamarkach, których póki co nie będę opisywał, bo się jeszcze połaszą na nie Quentin Tarantino i postanowi nakręcić Pulp Fiction 2.0, czy David Fincher i po swoim „Siedem” nakręci Siedem do potęgi którejś, a nie daj Panie Boże, że zajrzy tam Martin Scorsese, który jak nic nakręci nowego „Taksówkarza” albo „Wyspę tajemnic”, czy „Infiltrację”.

Jeśli chodzi o „Wyspę tajemnic”, to zdaje się, że jest mi do niej blisko a może bliżej, o ile już w niej nie uczestniczę.
Tak to się kończy kiedy pozwalasz sobie na eksperyment medyczny i wyrażasz nań pisemną zgodę. Dzisiaj w radio usłyszałem, że spokojnie z tym dawkami przypominającymi, że coś tam coś, że szydło z worka wychodzi, czy jakoś tak…

Znaczy się będą wieszać?

Jednak zanim zaczną to ja wpierw pokopię się z koniem – znaczy się ZUS-em. Relacja z tego „kopania” będzie. Opiszę ją w notce: „Jak ZUS da”


Moje najnowsze wpisy

 

Nieco(inny)dziennik Wiktora S

poniedziałek 17/01/2022

Nieco(inny)dziennik Wiktora S 16.01.2022 Czym jest złudzenie głębi poznawczej Od jakiegoś czasu chciałem napisać rzeczowy felieton z dziedziny, która interesuje i dotyczy mnie bezpośrednio. Psychologia…


A kiedy stanę się strachem na wróble

niedziela 09/01/2022

Jest niedziela dziewiąty dzień stycznia Anno Domini 2022. wyjmuję nową czystą kartkę papieru (Pusty dokument) z nadzieją, że uda mi się na niej skreślić choćby…


Wypruty narodowy nerw

środa 05/01/2022

"Łączy nas słowo (nie rzucone na wiatr…)" – Sabina Kuśmicka W telegraficznym skrócie – aby słów zaoszczędzić i nie zajmować tak cennego czasu opiszę jak zdemontowano…


Jestem już zupełnie innym człowiekiem?

sobota 04/12/2021

Tytuł jak tytuł może wiele mówić albo być zachętą dla czytelnika aby ten dał się skusić i zdecydował zajrzeć co się pod nim kryje a…


Kiedy wszystko się pier…li

czwartek 02/12/2021

To jest tak. Zdrowie jak to zdrowie czasem jest i funkcjonuje bez zarzutu, a czasem się sypnie jak paciorki zerwanego różańca. I jak masz szczęście…


Śmierć lekarza rodzinnego

niedziela 28/03/2021

Na każdego przychodzi koniec i nie jest to żadne odkrycie i w zasadzie nic nowego nie wnosi. Człowiek, jak powiadają, to nie samochód, a pacjent…


Rasizm, seksizm i… Co jest z nami nie tak?

niedziela 21/02/2021

Już od jakiegoś czasu media bez wizji wałkują temat wyjmowania ze znanych nam obrazków co rusz to kogoś lub czegoś nowego. Ostatnim takim wyjęciem jest…


Od strąków fasoli do szybkich mutacji

niedziela 14/02/2021

Wszystko takie piękne i dorodne: jabłka jak malowane i każde, jedno w jedno, takie same. Wielkość i kształt i kolor, każde z tej samej strony…


Targały nim miłość, pożądanie i zdrada, chęć posiadania i rozdawania jednocześnie

czwartek 04/02/2021

Kiedy czytam, że „nowe warianty wirusa” B 1.1.7 nie będą wybaczać tym którzy nie stosują się do wytycznych, to za każdym takim przesłaniem uruchamia się…


Raport z zasnutego dymem miejsca

niedziela 24/01/2021

Blisko południa zaczyna przebijać słońce przez grubą warstwę jednorodnych watowych chmur z których rano prószyło coś na podobieństwo śniegu. W ogrodzie resztki onego po ostatnim…