Nieco(inny)dziennik Wiktora S


poniedziałek 17/01/2022

Nieco(inny)dziennik Wiktora S

16.01.2022

Czym jest złudzenie głębi poznawczej

Od jakiegoś czasu chciałem napisać rzeczowy felieton z dziedziny, która interesuje i dotyczy mnie bezpośrednio. Psychologia całkiem niedawno należała do tych dyscyplin, które wegetowały na obrzeżach nauki. Jednak wraz z rozwojem cywilizacji okazało się, że Psychologia to coś więcej niźli pogadanka na temat dysfunkcji w rodzinie i związanego tym spieprzonego dzieciństwa.

Z wiadomych jedynie sobie przyczyn odłożyłem ten temat ad acta licząc na lepszą okoliczność przyrody. Żartuję rzecz jasna, temat jest na tyle zamulony, że trudno się doń dostać.

Spójrzmy zatem na otaczającą nas rzeczywistość. Jedni powiedzą, że jest szara inni że jest dobrze gdyż nie wyobrażają sobie sytuacji, kiedy po przebudzeniu idą za potrzebą do toalety – czynią to po ciemku aby nie budzić reszty domowników. Spuszczają po sobie wodę, a potem chcą umyć zęby odkręcają kran a tam sucho – nic nie leci nawet kapka wody. No to w pierwszym odruchu zapalają światło, ale i tu głucho i ciemno. Jeszcze niedospani idą do tablicy z bezpiecznikami aby załączyć to co się ich zdaniem rozłączyło. Ale tutaj jest wszystko na zielono. Zatem problem tkwi po za domem.

Wody nie ma światła nie ma, no idą sobie zaparzyć kawę – wody w czajniku została wystarczająca ilość, że śmiało można zaparzyć kawę dla siebie i partnerki w niektórych okolicznościach partnera. Odkręcają kurek od gazu a tutaj ani nic nie pstryka – wiadomo iskrownik jest na prąd – no zostają zapałki. Kuźwa gdzie one mogą być.

Wtem przypominasz sobie, że pudełko z zapałkami z numerem telefonu do poznanej na ostatniej zakładowej imprezie kobiety masz w kieszeni marynarki.

Po cichu skradasz się do swojej szafy z ubraniami jakbyś nie szedł wyjąć z marynarki zwyczajnego pudełka zapałek a zupełnie nagą kobietę. Sumienie.

W końcu udaje się ci za którymś razem zapalić zapałkę i tak rozświetloną przykładasz do kurka pod czajnikiem. Zapałka dogasa parząc opuszki palców, a gazu nie ma. No to dupa myślisz sobie.

Pewnie jakaś grubsza awaria gdzieś na osiedlu i upewniasz sam siebie w tym przekonaniu uchylając żaluzje. „Ciemno wszędzie, głucho będzie, co to będzie, co to będzie” przedzierają się mickiewiczowskie „Dziady”. Odruchowo sięgasz po komórkę spoglądasz na stan baterii. Spoko są jeszcze cztery kreski. Wpierw wybierasz numer do Pogotowia energetycznego; klikasz raz jeden raz drugi i jeszcze z siedem. Nie ma żadnego sygnału.

Zatem wybierasz numer alarmowy „112”. Po drugiej stronie „kabla” masz rozmówcę, który beznamiętnie wydaje ci komendy w końcu się wkurwiasz i zadajesz pytanie „kiedy ogłoszą koniec srandemii!?”.

Druga strona na chwilę się zawiesza po czym słyszysz informację, że nie jesteś uprawniony do stawiania tego typu pytań i ten incydent został zgłoszony jako naruszenie zasad bezpieczeństwa.

Już wiesz, że gadałeś z botem.

Faktycznie ciemno i głucho. Zastanawiasz się dłuższą chwilę czy faktycznie ten bot zgłosił „incydent” do jakichś służb, a jeśli tak, to kto za chwilę może do ciebie zapukać dostawszy się na ostatnie piętro dziesięciopiętrowego wieżowca schodami. Nim skończyłeś ową dywagację z samym sobą do twojego mieszkania wpadł podmuch, który rzucił ciebie pod sam kaloryfer w salonie.

Wizyta antyterrorystów nigdy nie jest zapowiedziana i jak już wpadają razem z drzwiami do twojego mieszkania to cała reszta odbywa się bez jakiejkolwiek kurtuazji za to lecą wszystkie z możliwych słów zaliczanych do wulgarnych. I już ciebie wloką na pół ubranego, bardziej na pół rozebranego i zaliczasz zjazd dolnych partii ciała po kolejnych stopniach schodów p.poż. liczysz: jeszcze tylko trzy piętra. Dam radę, myślisz sobie. Uf i wreszcie lądujesz we wnętrzu ciemnej suki.

No i właśnie takich sytuacji większość chce uniknąć świadomie idąc w konformizm z obecnie panującym systemem. Owszem popsioczysz w gronie znajomych aby pokazać żeś gieroj jakich mało. Oni odwdzięczają się tym samym i po obaleni kilku kolejek i zeżarciu wszystkiego co podali udajecie się do swoich wziętych na kredyt mieszkań z nadzieją, że jak jutro wstaniesz aby pójść do kibelka to będzie woda, światło, gaz i ciepłe kaloryfery, a na parter zjedziesz działającą windą, a nie na piechotę. A kiedy sięgniesz po komórkę lub otworzysz komputer to będziesz mógł dalej skrolować, klikać, dawać polubienie i udostępniać bezmyślnie oddając się automatyzacji zachować.

Od 27 listopada, czyli od ustabilizowania się organizmu po przebytej sezonowej grypie, minęło trochę czasu i śmiało mogę powiedzieć, że na moich komórkach szczypnięcie z 26 sierpnia wywołało spore spustoszenie jest ono na tyle silne, że organizm konwertuje pliki przeprowadza defragmentacje „dysków” przez co czuję się jak las w którym wpierw trąba powietrzna a potem pilarze dokonały spustoszenia.

P.S.

Czasz niepostrzeżenie umknął, że wczoraj stało się dziś.

Jutro, znaczy się dziś będzie o Michniku.

 

Nieco(inny)dziennik Wiktora S

17.01.2022

A – jak antysemityzm

Wczorajszy dzień rozmył się jak narysowane serce na piasku nadmorskiej plaży. Osobiście wolę może od gór. Do gór mam zaledwie chwilę do morza (to zależy od dwóch czynników. Pierwszy, czy nie zależy ci na niczym i popierdzielasz jak ten szalony, czy bardzo kochasz przepisy i na drodze stajesz się pierdołą – zawalidrogą)

Moje motto brzmi: Nie mam czasu, strachu ani pieniędzy.

Za oknem szaro-buro – wiatr zaczyna robić porządki po swojemu. Zdaje mi się, że miałem coś napisać o: Aaaaa miii miii…tam nie zależy, czyli o Adamie Michniku, który tak po pijaku jak trzeźwemu kochał generała Jaruzelskiego twierdząc, że to prawdziwy patriota. I tutaj w zasadzie można by postawić kropkę. Tyle tylko, że rozbierając Michnika na części pierwsze kropki nie da się postawić w ogóle, a to dlatego, że sam Michnik jest jak reaktor jądrowy i rozczepia się ciągle i ciągle.

Internety są przebogatą skarbnicą wiedzy. Raz pokazują jak Michnik w więziennych łachmanach pije wódę z innym generałem, Kiszczakiem. A innym razem, kiedy w warunkach wolnościowych podczas zmontowanej przez SB demonstracji podnosił wysoko rękę wołając „tu jestem” aby tamci, esbecy i zomowcy przypadkiem go nie poturbowali.

O czym tu pisać kiedy tyle jest wiadomych a jeszcze więcej niewiadomych. Kiedy się odniesiemy do brata Michnika, Stefana, który jest już w żydowskim niebie; gorący orędownicy Adama podnosząc te ich wielce wymowne aj waj twierdzą: to tylko brat, a Adam za zbrodnicze czyny brata odpowiadać nie może. Może i nie może. A może i nawet nie może. Ale Michnik, tak Stefan śp., jak Adam nie są „sercem” narysowanym na piasku nadmorskiej plaży. Żadna fala nie zmyje przewin jednego i drugiego. Każde cofnięcie się morskiej fali odkrywa coraz wyraźniej nie serce a głęboko wyżłobioną listę zbrodni na Narodzie Polskim i zamiast serca odsłania Gwiazdę Dawida. I staje się jasne, kto zacz.  j

Jeden „zacz” i drugi „zacz” ostrym zadziorem wbili się w polską narodową tkankę.

Jeden nie żyje i żadne „świeć Panie nad jego duszą” ani cholerne powiedzenie: o zmarłych mówi się dobrze albo(…) nic:

de mortuis aut bene aut nihil o zmarłych należy (mówić) tylko dobrze albo (nie mówić) nic (PWN), zwyczajnie nie wchodzi rachubę. Niezapłacone krzywdy nigdy nie zostają przebaczone chyba, że ofiara (tych krzywd) sama to uczyni. Nic nie wiadomo, aby jakkolwiek ofiara przebaczyła swoim oprawcom, w tym Stefanowi Michnikowi i nie dlatego, że nie chciała tylko dlatego że nie mogła. Umarli, a było ich około 12 tysięcy (ofiary  Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie), jak ryby – głosu nie mają.

Adam Michnik podobnie jak Monika Olejnik (podobne korzenie), kreują właściwy kierunek debaty publicznej wg klucza jakże podobnego do stalinowskiej narracji. Jak wroga jest to narracja wystarczy prześledzić to co jest zapisane na szpaltach GW.

Miało być o Michniku, to jest, że tyle, że zbyt ubogo… Ta „ubogość” nie wynika z lenistwa czy niewiedzy piszącego tylko z tego, że piszący świadomie prowokuje Czytelnika aby ten zechciał sam poszukać smaczków o jednym i drugim Michniku, a przy okazji zahaczył o Monikę Olejnik „pasącej” się w tym samym ogródku.

Do jutra, jak Bóg da.


Moje najnowsze wpisy

 

Propaganda Rosji kontra propaganda Zachodu

sobota 21/05/2022

Konflikt zbrojny na, a nie w, Ukrainie powstał celem obrony zwłaszcza rosyjskojęzycznej części tworu – Ukraina, której mieszkańcy opowiedzieli się w referendach za suwerennością. Incydentowi…


Jak Putin z onkologiem, a Kaczyński z grabarzem

sobota 02/04/2022

Drugi dzień kwietnia 2022 roku. Za oknem aura lekko zimowa chłodzi głowy tym roślinom, którym tak śpieszne było do wiosny. Przyroda ma swoje reguły i…


W mętnej wodzie ktoś sobie łowi

środa 16/03/2022

Teoretyczne państwo praktycznie nie funkcjonuje. Owszem działa jeszcze za sprawą impetu nadanego wcześniej.  Działa w oparciu dyspozycji wydanych wcześniej urzędnikom administracji na niskich szczeblach. Na…


O wojnie było już wszystko, prawie wszystko

poniedziałek 07/03/2022

Czy istnieje coś bardziej przerażającego niż wojna? Ktoś powie, ja potwierdzę, że owszem – klęski żywiołowe, które niekiedy potrafią zabrać tyle ofiar co niejedna wojna.…


Rozprawka o ludziach i Bogu

czwartek 24/02/2022

Nowocześni w świecie nowoczesnych rozpędzili się tak bardzo, że nawet Usain Bolt nie dałby rady dotrzymać im kroku. Trudno. Powiada się, że takie czasy. Może…


Bawi mnie cała ta narracja Pegasusem

środa 02/02/2022

Pegasus, czy bardziej passus nowoczesnej i ciągle rozwijającej się "gry w państwa". A skoro państwo, to aparat ucisku i przymusu. A skoro aparat przymusu, to…


Kiedy coś się kończy i coś zaczyna

poniedziałek 31/01/2022

No i mamy po finale. Co mam na myśli zapewne jesteś ciekawy czytelniku. Nie, nie chodzi o żaden z udziałem naszych zawodników. Do żadnych takich…


Po-covidowe dziury w głowie

czwartek 13/01/2022

Mamy trzynasty dzień stycznia, czwartek, nie piątek choć dla mnie to nie ma większego znaczenia. Inaczej rzecz się ma kiedy trzynastka wypada w poniedziałek. Ale…


A kiedy stanę się strachem na wróble

niedziela 09/01/2022

Jest niedziela dziewiąty dzień stycznia Anno Domini 2022. wyjmuję nową czystą kartkę papieru (Pusty dokument) z nadzieją, że uda mi się na niej skreślić choćby…


Wypruty narodowy nerw

środa 05/01/2022

"Łączy nas słowo (nie rzucone na wiatr…)" – Sabina Kuśmicka W telegraficznym skrócie – aby słów zaoszczędzić i nie zajmować tak cennego czasu opiszę jak zdemontowano…