Kiedyś teczki, dziś nagrania z Domu uciech


poniedziałek 04/11/2019
2

Dziś w grze udział biorą ci co Rejtanem kłaść się mają zamiar… Śmiać się, czy płakać ze śmiechu ?

Próbuję oprzeć się o skałę, ale każda rozsypuje się w pył…

Przyznam, że nie wiem w co i o co toczy się polityczna gra. Że gra, nie mam najmniejszych złudzeń. Politykę uprawia się inaczej – chyba, że przyjmiemy słowa pewnego niemieckiego kanclerza za prawdziwie, a wtedy wszystko stanie oczywiste. Czy jasne? Nie, nie jasne, albowiem jasności w temacie uprawiania polityki przez polski rząd nie ma żadnej. Nie ma jej od samego początku przemian, które miały miejsce w ‘89/91.

Wtedy byłem za radykalnym rozwiązanie problemu i od samego początku byłem przeciwny Bolkowaniu. Może dlatego, że byłem blisko tamtego miejsca, że mieszkałem i żyłem tuż obok, że znałem ludzi, którzy pracowali dla tej nieszczęsnej pacynki, którą ulepiła SB. Przyznam, że był to majstersztyk – wynieść na piedestał, dać klasie robotniczej kogoś kto wywodził się z nizin społecznych: te z których wywodzi się Lech należały do patologii, z identycznej, jeśli nie większej wywodzi się Danusia. Trzeba być arcymistrzem, aby narodowi zagrać na nosie i kogoś takiego postawić na czele. Myślę, że dożyję czasu kiedy ów Konstruktor – to wcale nie był Czesław Kiszczak – postanowi pstryknięciem palca obalić tego pionka, którego ów przywdział w szaty króla.

Szachy to zaiste gra królewska i każdej innej daleko do niej. Oj, bardzo daleko. Jednym pstryknięciem palca obali ten mit plując wszystkim w talerz strawy, którą wyznawcy Bolkowej teorii albo przełkną albo wyplują z obrzydzeniem. Jak już wspomniałem byłem dość blisko tamtego miejsca, znałem ludzi z bliskiego otoczenia Bolka;  rozmawiałem z człowiekiem, który do dziś boi się publicznie wystąpić i powiedzieć prawdę. A, że żyjemy w takim państwie w jakim żyjemy, to wcale się nie dziwię takiej postawy – bezpieczeństwo to rzecz najważniejsza, a życie mamy jedno. Byłem blisko, ale nie na tyle aby stać się jednym z uczestników czy bezpośrednich świadków. Pewne sprawy trzeba trzymać w ukryciu jak asy w rękawie bo nigdy nie wiadomo kiedy mogą się przydać. Dlatego też temat bolkowej historii możemy odłożyć na później.

Gangsterzy (część dziś posiada status świadka koronnego) grupy „Młynka” dysponowali sporą, jak na czasy ich działalności, gotówką, byli dziani i jak przyszła im ochota wyskoczyć na dyskotekę do Berlina to z odłożonego sztapla dolarów brali nie więcej nie mniej tylko centymetr. Szanowny Czytelniku – centymetr dolarów!? Mało kto wie ile to pieniędzy, jaka kasa. Kończąc wywód o Bolku warto wspomnieć, że w tamtych czasach bolkowania do siedziby „S” przychodzili esbecy i jawnie brali pieniądze z kosza na bieliznę (tak przez jakiś czas były gromadzone) i nigdy nie zostały one rozliczone. Ile ich było? Grubo więcej niźli grupa „Młynka” zdołała „zarobić” w czasie całej swojej działalności.

Dziś mamy inne czasy i inny problem. Problem jest bardzo złożony i rozłożony zarazem. Potrzeba dość sporej wiedzy, aby odpowiednio nazwać pewne zjawiska, które towarzyszą naszej niewesołej rzeczywistości. Obok pewnych szans, które pozornie przysparzają nam korzyści mamy wiele więcej zagrożeń, o których oficjalnie się nie mówi. Bez opisania tych zjawisk obraz będzie właśnie taki jaki widzimy na co dzień; taki jaki podaje się nam w mediach: telewizja, radio, prasa.

Doskonale zdaję sobie sprawę z przykrego faktu jakim jest brak wiedzy i świadomości ogromnej rzeszy społeczeństwa w każdej grupie wiekowej. Nieliczni wiedzą w czyich rękach pozostają poszczególne media, reszta nie jest tym faktem zainteresowana. Warto pochylić się nad tym powszechnym wręcz braku zainteresowania.

Podstawowym źródłem tego braku jest lęk.  A skoro lęk to jakie mogą, jakie są, jego źródła. Raz jeszcze, ostatni oprę się o czas bolkowania – a to dość długi, niestety, okres. Wydawać by się mogło, że pionek na szachownicy niewiele znaczy, ale ich większa ilość potrafi zablokować, a nawet zamatować króla. W okresie wspomnianych przemian – co za perfidia mediów i części politologów, publicystów, historyków aby te haniebne działania dla polskiego społeczeństwa, dla polskiego narodu nazywać: „przemianami społecznymi”.
Ale właśnie w perfidii tkwi siła: plują a ty mówisz, że pada… W tamtym okresie pionkiem był każdy robotnik. Jeśli spojrzymy na dane statystyczne, to na planszy szachownicy tych pionków było dużo za dużo. Groźba, że połapawszy się zechcą raz jeszcze wystąpić przeciw władzy była realna, zatem trzeba było coś zrobić. Na scenę postawili dwóch speców od prywatyzacji Balcerowicz i Lewandowski. Ci z szachownicy usunęli nadmiar pionków – likwidacja całych sektorów przemysłu niemalże do zera spowodowała, że ta nieliczna, obliczona na swoistą grę pod publiczkę i publikę międzynarodową ilość pionków, zachowywała się tak jak gracz sobie tego zażyczył. Gra toczyła się tak długo aż doszło do klasycznego pata i tak oto Szare Eminencje przenicowali peerelowski socjalizm i do gry dopuścili dwóch ważnych graczy:  PO-PiS.

Wróćmy jednak do lęku. Nie bez kozery przytoczyłem fakt likwidacji całych sektorów gospodarki. Leciał etat za etatem, kto był cwany i kuty na cztery nogi ten uwłaszczył się na rozkradanym majątku, którego po biedaczce PRL nie potrafią rozkraść do dziś – tyle tego było. Nagle całe rodziny zostawały wyrzucone poza nawias – z dnia na dzień rodzice stawali się bezużyteczni ze statusem osoby bezrobotnej. Ten obraz faktycznej bezsilności –miotania się między pracą dorywczą za pięć złotych, a zasiłkiem od Kuronia towarzyszył dzisiejszym trzydziestolatkom i ich młodszemu o kilka lat pokoleniu.

Scena polityczna pozornie ruchoma, pełna gadających głów, w rzeczywistości została zabetonowana dwoma siłami – platforma oficerów PO i równie kutym na cztery nogi cwaniaczkom z tzw. centrum (PC) które po malwersacjach finansowych przechrzciło się na Prawo i Sprawiedliwość. Ich twórcy nie zdradzili jednak czyje i jakie prawo oraz jaka i dla kogo ma być owa sprawiedliwość.

Wspomniane pokolenie trzydziestolatków przeszyte lękiem i bezradnością ich rodziców i opiekunów, pokolenia, które rzekomo wygrały wolność i demokrację za nic miało i ma zdanie ich rodziców i opiekunów – nie stanowią dla nich autorytetu. Skoro rodzic albo nagle stracił autorytet albo też nigdy nim nie był dla własnego dziecka, to taki autorytet trzeba było stworzyć. Tak nagłej przerwy – brak ciągłości w tradycjach – nie odnotowano nigdy wcześniej. Tego nie była w stanie uczynić nawet II WŚ i krwawe czasy istnienia Peerelu z milicją, SB i ORMO. Rodziny trzymały się razem i im większy był terror – aresztowania, bicie, morderstwa tym więź była większa. W autorytet rodzica wierzyła większość dzieci.

Przyszło nowe – kuglarze od socjotechnik wymyślili nowego boga. Stał się nim pieniądz, łatwość uzyskania kredytu i sięgnięcia z półki co się tylko zamarzy.  To nic, że bożek ma twarz lichwiarza jeśli jesteś blisko obrazu nie jesteś w stanie objąć całości gołym okiem, a jeśli ostrzega cię rodzic, to co on może wiedzieć skoro nic nie uczynił aby było lepiej i jaką wartość mogą mieć jego słowa skoro wciąż dokonuje złych wyborów. Nic nie jest w stanie zatrzymać tej faktycznej zmiany jaka ma miejsce w ostatnich kilku latach – młody człowiek wie, że jedno życie to niewiele, że jego życia nie ma prawa, ani tym bardziej obowiązku, nikt poza nim przeżyć. I to jest prawda, fakt, który wybrzmiewa wolnością jednostki. Jak długo ta wolność potrwa? Dekadę, dwie a może ciut mniej czy duuużo więcej to nieistotne. Czyż nie jest prawdą fakt istnienia konfliktu pokoleń? Czy w dobie, kiedy wszystko odbywa się wcześniej, szybciej i głębiej koniecznie trzeba skąpić sobie doczesności życia? Czy jest choćby jeden przykład na poparcie życia wiecznego? Czyż nie podupadł na zdrowiu autorytet Kościoła jeszcze bardziej niż autorytet rodzica? Jeśli te autorytety kuleją, to nowy autorytet każdy tworzy po swojemu według swoich potrzeb i jeśli uzna za błąd stworzy lub sięgnie po już gotowy raz jeszcze i jeszcze. Czyż nie jest prawem każdego błądzić? Czy aby na pewno Biblię tłumaczą nam ci, którzy powinni? Czy może powinni zostawić to (tłumaczenie) każdemu tak jak na stan ducha i świadomości potrafi?

Każdy ma prawo do bycia szczęśliwym i szczęście, na całe szczęście, nie posiada jednej skodyfikowanej definicji; każdy z nas inaczej pojmuje i każdy inaczej przeżywa. Emocje i życie, życie i przeżywanie są jak linie papilarne. Czy jest sens kopiowania linii papilarnych? Jeśli ktoś to czyni, to czyż nie ma na celu jednego – okraść nas z naszych własności.

Dla pokolenia 30 plus i tych nieco młodszych nazwiska: Jaruzelski, Kiszczak, Balcerowicz, Kuroń, Wałęsa i setki innych nie mają żadnego znaczenia. Mają mniejsze znaczenia i mniejszą wartość od zepsutej kawiarki, którą oddali właśnie do utylizacji i w jej miejsce kupią sobie nową – napiją się kawy, wejdą w swój wirtualny świat, który dla mojego pokolenia (60 plus) staje się tak samo trudno-dostępny jak dla mnie i moich rówieśników upragniony, znany z filmów, reklamówek Pewexu i Baltony, Zachód.  Jeśli przyjmiemy, że wszystko płynie, to po co zatrzymywać czas? Po co zakłamywać rzeczywistość,  budować ją na ruinach naszych klęsk?

Tak, jak nie wystarczyłoby mi życia aby oddzielić ziarno od plew, tak nie widzę potrzeby stawiania drogowskazów. Łatwo zostać moralizatorem, trudniej wytłumaczyć się z własnych błędów. Zapewne zawsze znajdziemy setki wytłumaczeń, wykrętów i spłyceń – przerzucenia części, a może całej winy na czas, w którym przyszło nam żyć, na obiektywne trudności, które nas i nasze działanie lub jego zaniechanie mają wytłumaczyć?

Jeśli pisane jest mi niebo lub piekło, to czy mam moralne, albo jakiekolwiek inne prawo zabierać tam kogokolwiek ze sobą? Pójdziemy każdy tam gdzie pójść (…) musi zabierzemy te swoje mądrości, wygrane i porażki, pochwalimy się Stwórcy, że wygraliśmy wolność i demokrację dla naszej Ojczyzny i jakoś tak w całym tym zamęcie zapomnieliśmy o jednej wartości dodanej, z której ta Ojczyzna została (za naszą czy bez naszej winy) odarta – Suwerenność.

Jeśli miałbym się określić po której stronie sporu stoję, to jednoznacznie jestem po stronie Wyszkowskiego. Czy to oznacza, że mam prawo czuć się wygranym? Przeciwnie, zmarnotrawiony czas na kopanie się koniem, którego podkuła SB pozwolił na odejście od celu głównego. I czas i jego rozpiętość spowodowała, że zatracona została rzecz właściwa.

Dziś w grze udział biorą ci co Rejtanem kłaść się mają zamiar… Śmiać się, czy płakać ze śmiechu ?


Komentarze 2 Dodaj komentarz

 
  1. Thank you for sharing this useful article information. I am really impressed with the article you provided. [url=https://geometrydash2.co]geometry dash[/url]

       Odpowiedz
    0
    0

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


pięć × = 35

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

W zasadzie chciałem tylko

czwartek 10/10/2019
0

Skomentować post Lotnej link: https://lotna.neon24.pl/post/151015,polaku-nie-spij-bo-cie-okradna I korespondującym z postem uczestnikom. Szanowna Autorko, wszak okupanci* nie po to przejęli wszystkie media, nie po to ciemnemu ludowi…


A może by tak do Australii uciec na chwilę?

poniedziałek 07/10/2019
0

I choć mamy polską złotą jesień to chłodem powiało już mocniej w depresję wpadła rtęć na termometrach za oknem jabłka lśnią czerwienią niczym bombki na…


Oborniki Śląskie – miasto bez lipy

niedziela 08/09/2019
0

Jest takie ogłoszenie społeczne w radiowej trójce,  w którym głosu udziela dr Tomasz Rożek. Treść owej bezpośrednio koresponduje z tym co chcę napisać, co spędza…


Felieton nie(co?)inny

sobota 13/10/2018
0

Zewsząd rozlega się kwik i pochrząkiwanie: to paradnie wystawili się na ogląd ludzki i podziw, a czasem na zwyczajną zazdrość i zawiść kandydaci do koryta.…


Kwadrans po dwudziestej drugiej: kazanie po Kazaniu

niedziela 24/06/2018
0

Nie wiem co wspólnego z polską dumą narodową mają: Boniek, Nawałka i polskie flagi utopione w morzu piwa (marki nie wymienię, aby nie zostać posądzony…


Pierdole, czyli odmiana przez przypadki

środa 18/04/2018
0

Można wyjąć dowolny fragment z dowolnego miejsca w literaturze. Mendel wykazał, że geny są zasadniczo niepodzielne, genetycznej zarazy nie da się już nigdy cofnąć. („Krzyżówka…


Jak Gowin uczy pokory a ksiądz oskarża Kornela

piątek 06/04/2018
0

Kilka dni temu natknąłem się na dwa wpisy, które na chwilkę dłużej niż zwykle przykuły moją uwagę. Oto znalazł się ksiądz, który oskarża seniora Morawickiego,…


Dwojakość durnej z(a)miany

poniedziałek 02/04/2018
3

Najważniejszym zadaniem jest dobre uszczelnienie[…]żeby pełną parą dać swoim nawet gdy oni obcy. Gdybym był spowiednikiem – szczęście że nim nie jestem – nie dałbym…


Naprawa państwa jest/powinna być prosta

sobota 10/03/2018
0

Tak prosta i oczywista jak, dajmy na to, wymiana zamka w drzwiach, naprawa cieknącego kranu, czy postawienia ogrodzenia. Jeśli stwierdzamy, że coś się zepsuło albo…


Muszę przeprosić brata i moich synów też

czwartek 08/03/2018
0

za to, że im nie powiedziałem całej prawdy, którą poznałem dopiero wczoraj – więc nie mam żalu do dziadków i mojego ojca, do matki, wujków…