Kiedy coś się kończy i coś zaczyna


poniedziałek 31/01/2022

No i mamy po finale. Co mam na myśli zapewne jesteś ciekawy czytelniku. Nie, nie chodzi o żaden z udziałem naszych zawodników. Do żadnych takich nawet nie dojdzie. Na myśli mam Australię, a skoro Australia to i styczniowy festiwal tenisa. Sobota finał pań. Pominę milczeniem nie dlatego, że nie było w nim Igi tylko dlatego, że wygrała wcale nie lepsza. Coś paniom kiepsko idzie z myśleniem na korcie, a może już nawet w szatni, czy hotelowym pokoju. Nie ważne. Za to niedziela, tak jak w piosence:

W tygodniu jest sześć różnych dni

Czasami dobrych, czasami złych

Przekreślasz je wciąż dzień po dniu

Na siódmy dzień czekając już

I wreszcie masz niedzielę swą

I nagle nie wiesz, co zrobić z nią

No i mam tę swoją niedzielę i miłość, z którą wiem co zrobić. Godzina dobra – rano, za oknem niebo słońcem roześmiane, to i w duszy zaraz raźniej. Jakoś nie miałem problemu z obstawianiem kto wygra. Wiedziałem to z góry, a w piątek nawet przejeżdżałem koło bukmachera. Nie zajrzałem. Nie to, że wygrać nie chciałem. Tylko to, że przyjemność to żadna, kiedy wiesz, że wszystko jest ustawione.

Kto choć raz obstawił u bukmachera ten wie jak wyglądają zakłady i kogo i co w nich można obstawić. W tym finale Nadal kontra Miedwiediew gra szła o dwa przewodnictwa. Nadal o przysłowiowe „oczko”. Miedwiediew o zepchnięcie na drugie miejsce rankingu ATP lidera Novaka Djokovica.

Ktoś, kto zna się na tenisie średnio lub średnio dobrze, dajmy na to jak mój dobry kolega sąsiad, a lubi oglądać kiedy żółta piłeczka przelatuje sobie nad siatką raz w jedną raz w drugą stronę ten widzi jedno – wielki finał, milion razy większy niż ten gostka w czerwonych portkach, co to odbywa się tego samego dnia ale o innej porze.

A co widzi węszyciel spisku, taki dajmy jak ja i to na dodatek znający się wiele więcej na tenisie niż ci średnio znający się?

Widzę finał, nie taki jak w Chinach pół dekady temu, w którym Radwańska wymęczyła zwycięstwo grając przeciwko Szarapowej. Po tym zwycięstwie za milion dolarów Radwańskiej zamieściłem w Sportowych Faktach komentarz dość spory, w którym napisałem drukowanymi i cyrylicą, że Agnieszka Radwańska już nigdy nie wygra żadnego finału, ba nawet do żadnego się nie dostanie. Co prawda w tej materii nie radziłem się tokarza z Człuchowa. Do tego doszedłem sam składając lenistwo obu sióstr Radwańskich i kiepskie zaplecze doradców, co to znają się na układaniu drabinek, a nie na nowoczesnym nauczaniu gry w tenisa.

W rozgrywkach AO początkowo nie miał wziąć udziału Rafa Nadal, ale tylko początkowo. Kiedy zaczęły się perturbacje z Novakiem wiedziałem z sąsiadem, tym co średnio się zna na tenisie, ale za to bardzo zna się na polityce i tym wszystkim co się z nią wiąże, że Novaka wyrzucą z Australii. Tyle, że ja przewidziałem nagłe pojawienie się Rafy.

– Ale Nadal nie ma grać! Ma kontuzję i świrusa – odrzekł sąsiad.

– No ma, ale co z tego skoro jednego, który jest zdaniem federacji tenisa pyskaty i w ogóle, może zastąpić drugi, a na dodatek ranga turnieju może jeszcze się jakoś uratować wizerunkowo wstawiając tego, któremu do oczka brakuje jednego zwycięstwa. No i Rafę w Australii wręcz uwielbiają. – Ciekawe, ale nie możliwe – stwierdził.

Kiedy serbski tenisista odleciał samolotem do domu nagle na jednym z kortów w Melbourne pojawia się rzekomo kontuzjowany i chory na srovida Rafael Nadal, któremu nikt wizy nie sprawdzał, nikt w reżymowym systemie AO nie zalecał tygodniowej kwarantanny. Dzwoni do mnie sąsiad i mówi:

– Wiktor, dlaczego ty tego nie napisałeś wczoraj. To byłby dopiero news.

– Napiszę po turnieju i też będzie dobrze.

No to kreślę te koślawe słowa. A co zabroni mi ktoś trzymać w sobie to co wiem i dzielić się tym post factum? Nie. No to okej.

Wracając do bukmacherów. To jest specyficzna branża, którą kręcą tęgie głowy, a te mogą więcej niż, dajmy na to, Łukaszenka, czy Duda. Pula, ta oficjalna, nagród turnieju AO była ogólnie znana. Pula jaką zgarnęli najwięksi gracze, w tym w Polsce, nigdy nie zostanie ujawniona. Kto gra, a może inaczej – kto obstawia? Od zwykłych liczących na łut szczęścia po tych, których najszybsze łącza internetowe na świecie grzeją się do czerwoności aż do ostatniej sekundy. Inaczej niż w takiej kolekturze, gdzie skreślasz swoje typy lub grasz z maszyny (z maszyną nikt nigdy nie wygrał oprócz tych, którzy tę „maszynę” ustawiają) odbierasz swój szczęśliwy kupon i na tym twoja rola się kończy. Inaczej jest w grze, kiedy gra się online. Tyle tylko, że nie każdy może w ten sposób zagrać. Zupełnie tak jak z leczeniem srovida w szpitalach MSW. Nie każdy może.

Miłego tygodnia życzę wszystkim, a zwłaszcza tym od afixów, prefiksów i całej reszty przedrostów.

Kłaniam się.


Moje najnowsze wpisy

 

Wpływ NATO na utrzymanie pokoju

czwartek 02/06/2022

Patrząc na niechlubną historię postaci pełniących prominentne stanowiska w NATO (byli zbrodniarze nazistowscy), liczbę konfliktów i ofiar oraz efekty działań lidera sojuszu Temat. Oceń wpływ…


Propaganda Rosji kontra propaganda Zachodu

sobota 21/05/2022

Konflikt zbrojny na, a nie w, Ukrainie powstał celem obrony zwłaszcza rosyjskojęzycznej części tworu – Ukraina, której mieszkańcy opowiedzieli się w referendach za suwerennością. Incydentowi…


Jak Putin z onkologiem, a Kaczyński z grabarzem

sobota 02/04/2022

Drugi dzień kwietnia 2022 roku. Za oknem aura lekko zimowa chłodzi głowy tym roślinom, którym tak śpieszne było do wiosny. Przyroda ma swoje reguły i…


W mętnej wodzie ktoś sobie łowi

środa 16/03/2022

Teoretyczne państwo praktycznie nie funkcjonuje. Owszem działa jeszcze za sprawą impetu nadanego wcześniej.  Działa w oparciu dyspozycji wydanych wcześniej urzędnikom administracji na niskich szczeblach. Na…


O wojnie było już wszystko, prawie wszystko

poniedziałek 07/03/2022

Czy istnieje coś bardziej przerażającego niż wojna? Ktoś powie, ja potwierdzę, że owszem – klęski żywiołowe, które niekiedy potrafią zabrać tyle ofiar co niejedna wojna.…


Rozprawka o ludziach i Bogu

czwartek 24/02/2022

Nowocześni w świecie nowoczesnych rozpędzili się tak bardzo, że nawet Usain Bolt nie dałby rady dotrzymać im kroku. Trudno. Powiada się, że takie czasy. Może…


Bawi mnie cała ta narracja Pegasusem

środa 02/02/2022

Pegasus, czy bardziej passus nowoczesnej i ciągle rozwijającej się "gry w państwa". A skoro państwo, to aparat ucisku i przymusu. A skoro aparat przymusu, to…


Nieco(inny)dziennik Wiktora S

poniedziałek 17/01/2022

Nieco(inny)dziennik Wiktora S 16.01.2022 Czym jest złudzenie głębi poznawczej Od jakiegoś czasu chciałem napisać rzeczowy felieton z dziedziny, która interesuje i dotyczy mnie bezpośrednio. Psychologia…


Po-covidowe dziury w głowie

czwartek 13/01/2022

Mamy trzynasty dzień stycznia, czwartek, nie piątek choć dla mnie to nie ma większego znaczenia. Inaczej rzecz się ma kiedy trzynastka wypada w poniedziałek. Ale…


A kiedy stanę się strachem na wróble

niedziela 09/01/2022

Jest niedziela dziewiąty dzień stycznia Anno Domini 2022. wyjmuję nową czystą kartkę papieru (Pusty dokument) z nadzieją, że uda mi się na niej skreślić choćby…