Jestem skończonym estetą


poniedziałek 20/11/2017
1

I nic na to nie poradzę, i jest mi z tym dobrze i nie chcę tego zmieniać. Natura jest jaka jest; szukam w niej naturalnego piękna, tego czegoś, co przykuwa uwagę, każe na chwilę albo na dłużej zatrzymać się, pochylić… Hołduję estetyzmowi jest dla mnie czymś tak naturalnym, że nie wnikam skąd się u mnie wziął. Najpewniej jest to przyczyna wrażliwości w jaką zostałem wyposażony przez naturę a później mogłem o nią (tylko) właściwie dbać.

Zapewne dlatego, to co w przyrodzie naturalne, nawet kiedy nie jest to cud malina, zachwyca mnie, ujmuje a wszystkie poprawione przez człowieka, a zwłaszcza tych, co to na tabliczkach swoich gabinetów mają wyryte złotymi zgłoskami „gabinet estetyki naturalnej”, „dzieła” , że się wyrażę slangiem ulicy – walą po oczach.

To „walenie po oczach” poprawionej estetyki naturalnej (co za zbitek słów?!doprawdy) nie nastąpiło nagle, nie spadło jak grom z jasnego nieba, nie objawiło się okrzykiem ekstazy kobiecego orgazmu, to efekt mozolnej pracy wielu z tych, którzy mają gabinety i marzą o tym aby mieć tych gabinetów więcej i więcej z nich wycisnąć. A że człowiek, zwłaszcza część tej piękniejszej strony jest próżny niczym rybie pęcherze paproszonego w wigilię Bożego Narodzenia karpia, to zarobek jest tak pewny jak śmierć i podatki; tylko efekt, niestety, niewiele ma wspólnego z estetyką, tym bardziej naturalną.

Regularnie oglądam turnieje tenisa (inne, ulubione dyscypliny też) i zdarza się, że oglądnę pojedynek tych wielkich sprzed dekady i wcześniej. Właśnie miałem przyjemność obejrzeć (nie przyznam się który to już raz) finał turnieju wielkoszlemowego French Open pomiędzy Coria noszącym przydomek El Mago a Gaudio. Piękny pojedynek dwóch Argentyńczyków grających  niebywale widowiskowo jak dajmy na to dziś Rafa Nadal, Federer, czy wschodzące gwiazdy tenisa: Zwerew, Szapowałow.

Finał rozegrany w 2004 roku wygrał Gaudio, choć to Coria pierwszy miał dwie piłki mistrzowskie. I tak na marginesie tego turnieju i tamtego okresu zbliżamy się do sedna mojego felietonu. Ponad dekadę temu, dokładnie 13 lat, ludziom już się mocno poprzewracało w głowach, ale jeszcze nie tak bardzo jak dziś.

Przy okazji tych dawnych pojedynków rozgrywanych dekadę, dwie i więcej temu przyglądam się kibicom. Interesuje mnie ich ubiór, gesty i sposób zachowania. Przyglądam się jak wyglądali wtedy i jak wyglądają dziś kibice tenisa, dyscypliny uważanej za biały sport.
Prawie równolegle. bowiem w oczekiwaniu na półfinał w Londynie – turniej rozgrywany rokrocznie na zakończenie sezonu, w którym udział bierze ośmiu najlepszych singlistów i tyleż par męskiego debla – obejrzałem powtórkę Coria kontra Gaudio po czym już przeniosłem się do czasów współczesnych czyli do londyńskiej areny O2.

Wydaje mi się, że spora część współczesnej widowni tenisa, ale nie tylko, udaje się nie tyle obejrzeć pojedynek graczy, a po to aby ujrzeć siebie na telebimie zawieszonym wysoko nad ich głowami. Nie wiem ile dokładnie taki widz – oglądacz telebimu – jest w stanie obejrzeć gry na żywo: dziesięć, piętnaście minut, a może mniej? Trzeba mieć na uwadze, że oprócz uważnego śledzenia telebimu i ruchu wielu kamer najeżdżających na widownię, to widz taki ma jeszcze kilka innych – jakże ważniejszych niż oglądanie pojedynku na korcie – spraw do ogarnięcia: telefon, nie wiem czy do przyjaciela, czy może do jego żony, a może odwrotnie; pójść kupić sobie coś do zjedzenia i picia, a potem, co jest oczywiste, jak nieoczywiste jest to kto w końcu wygra(ł) ten ćwierćfinał, półfinał i finał, pójść zrobić siusiu. I tak w kółko Macieja. Zachowanie sporej części kibiców w ujęciach kamer pokazuje ich stosunek do grających, pokazuje ich mentalność nabytą próżnością w galeriach handlowych: kupię nie kupię, połazić warto.

W całym tym zgiełku widz celujący zostaniem stadionowym celebrytą nawet nie ukrywa swojej próżności: jak jebnięty w czambuł wymachuje, podskakuje i stroi różne, najczęściej głupie, miny do jednej z kamer, które krążą nad widownią niczym gwiazdy naszego Układu wokół Słońca.
Cholernie dziwny ten świat zmanipulowany przez media do takiego stanu, że nikomu wcześniej nawet nie śnił się taki upadek wartości opakowany w kolorowy papierek za napisem: „postęp i nowoczesność”.

Świat pustogłowych celebrytów masowo naśladuje młodzież, ale nie tylko; podatność na pustogłowie i próżność wynikającą z owego, jakże smutnego, faktu towarzyszy coraz liczniejszej armii mamusiek swych córek, od których chcą wyglądać ( i o zgrozo! wyglądają) młodziej: tutaj sobie naciągną, a tam wygładzą, tu powiększą a tam wstrzykną.

Świat zaczyna się definiować na nowo – współcześnie: kobiety zaczynają przypominać manekiny z domu handlowego – a może już nimi się stały, a sprytny pan w białym kitlu tylko poprawił gesty plastikowej ręki, podkręcił wygląd ust: przypominają teraz, przepraszam bardzo, świńską dupę.
Na całe szczęście zachowałem odrobinę zdrowego instynktu i współczesną kobietę, jeśli już, to całuję w… dłoń.
A wracając jeszcze do londyńskiej areny O2; wczorajszy finał singla wygrał Dimitrow, który w trzech odsłonach pokonał pogromcę światowej jedynki i dwójki Belga, Goffin.
Kubot i Melo przegrali finał Masters. Warto zaznaczyć, że Kubot zajmuje pierwsze miejsce na światowych listach tenisa jako deblista. Brawo!


Komentarze 1 Dodaj komentarz

 

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


siedem × = 14

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Przejmowanie majątków: budynki, fabryki, tereny i place

niedziela 18/02/2018
0

Postanowiłem na starość stać się bogatym człowiekiem, a co tam będę sobie żydził, pomyślałem i zarządziłem sobie samemu w myśl porzekadła: kazał pan zrobił sam…


Podwyżki płac w sektorze edukacji. Kpina, czy prowokacja?

piątek 09/02/2018
0

Nie powiem, lubię zmiany, dobre zmiany najbardziej. Czyli czas aby wreszcie coś zmienić Niemiecki portal WP zawiesił u siebie na stronie głównej tekst opracowany przez…


Bajka nie bajka. Rzecz druga i następne

piątek 09/02/2018
1

Z całości wyłania się obraz Stwórcy, którego jedni nazywają Bogiem inni Buddą – o Żydach się nie wypowiadam, bo oni nie mają żadnego boga, nie…


Systemowa lewaczka, czy inna kobieta?

czwartek 08/02/2018
0

Chciałoby się powiedzieć: ludzie listy piszą. Pojawił się kolejny, wcale niezawoalowany atak na Polskę, na Polaków. Tym razem do jednego worka z napisem „Polak, antysemita,…


Idzie wojna. Rzecz pierwsza i następne

wtorek 30/01/2018
1

Poznałem kiedyś takiego kolesia, który na dobiegu poprzedniego systemu wymalował na swoim samochodzie marki „Syrena” polskiej produkcji (Polska produkuje jeszcze jakieś samochody?) stopy przez całą…


Parabola literacka, czy coś więcej?

poniedziałek 29/01/2018
0

Abstrahując od tego, czy serce premiera Morawieckiego bardziej bije dla Polski, czy kraju jego matki pozwolę sobie na smutną refleksję: Kiedy trafiam na trudne słowo…


Nazywam się Morawiecki, Mateusz Morawiecki…

piątek 08/12/2017
1

Nigdy nie ukrywałem – nie widziałem powodu – swojej niechęci do wszystkich prezesów i tzw. elit politycznych, co to ledwo potrafią się wysłowić, że o…


A kiedy pałac w gruzach już legnie

sobota 02/12/2017
0

Od jakiegoś czasu  coraz częściej i głośniej mówi się o potrzebie wyburzenia Pałacu Kultury – takie swoiste zarzucanie wędki bez przynęty i baczne obserwowanie powierzchni…


Tekst mocno niecenzuralny: Zanim przyjdą po Tuska

wtorek 21/11/2017
3

Nie jestem (już) dziennikarzem więc z automatu zwolniony jestem z konieczności: zachowania staranności; sprawdzenia informacji u co najmniej dwóch źródeł i jeszcze kilku innych powinności …


Totalna opozycja, a Radziwiłł 2.0

niedziela 05/11/2017
0

Nie ma dobrych wiadomości, przeważają te złe. Na jeden ognik dobrej nadziei natychmiast  wylewane są hektolitry wody i pomyj. Polska ma być taka jaką była.…