Jeśli to prawda


środa 06/05/2020
0

że Gowin (ludzie Gowina) dorwał się do Totalizatora Sportowego, to całe to zamieszanie w przepychankach sejmowych ma zupełnie inny wymiar.

Nigdy nie miałem najmniejszej wątpliwości, że polski Sejm i Senat, że cała ta władza są skorumpowane do cna, do ostatniej suchej nitki. Że polityczna korupcja miała i ma miejsce. Przyznam, że owszem miałem (kilka razy) nadzieję, że odpowiednie służby mające za zadanie ochronę państwa przed zagrożeniami tak zewnątrz jak od środka zadziałają i nie bacząc na interesy prezesów, naczelników i innych cwanych gap wezmą się do roboty i pozamykają tych, którzy cierpią na chroniczną chorobę „brudnych rąk”, że nie będą się oglądać na „polityczną poprawność”, że prawo będzie dla nich tylko prawem, itd.
Naiwny byłem, to fakt. Okazuje się, że wyszlachetniała pewnej nocy milicja przebrała się w nowe mundury z napisem „Policja” dalej jest tylko milicją (tą razą już nie „obywatelską” tylko polityczną) i wiernie służą pierwszemu sekretarzowi partii (tej czy tamtej, wsjo rawno).

Mieć nadzieje i się zawieść to rzecz niby prosta i taka oczywista, że aż nie ma sensu jej wałkować na grubość i szerokość kliszy filmowej i wycinać z niej pojedynczych kadrów aby się im przyjrzeć pod światłem. Człowiek (ponoć) jest tak skonstruowany, że potrafi przeżyć każdy zawód włącznie z miłosnym, to co dla niego (…) zawieść się na (pozwolicie państwo, że dla oddania właściwości rzeczy w tym miejscu pozwolę sobie splunąć – tfu) polityku. Wszak kolejnym razem mogą sobie wybrać innego – i rzeczywiście wybierają nie bacząc na to, że mentalność (bolszewicką starych towarzyszy) dziedziczy się podobnie jak posady i szereg przywilejów, którymi hojnie obdarowała swoich wiernych towarzyszy komunistyczna władza, której sztandar wyprowadzono na XI Zjeździe PZPR.

Ten sztandar w rzeczywistości przeniesiono w bezpieczne, lepsze miejsce (Magdalenka) i uczyniono z niego sztandar przechodni, który jest przekazywany każdej kolejnej władzy postkomuny ubranej w cudowne wręcz ozdrowieńcze hasełka takie jak „demokracja” i „wolność”, którymi opatrzono PRL-bis. I podobnie jak za czasów, które tak naprawdę wcale „słusznie” nie minęły urządza się happeningi podlane polskim sosem wolnościowym niejakiego samozwańca Piłsudskiego. Teraz, tym samym „szlakiem” podąża Wielki Mistrz żydowskiej Intrygi – Jarosław Kaczyński z hufcami budowniczych Polin z Braunem na czele i żydowską marionetką prezydenta, Andrzeja Dudy.

Uformowana rzeczywistość po tak zwanej komunie przypomina szczepioną gruszę na pniu wierzby. Zresztą w szeroko pojętym ogrodnictwie nastąpiła moda na wszelkie szczepienia, a że lubię świat przyrody w tym owe szeroko pojęte ogrodnictwo plus sadownictwo więc nie czuję się zbytnio zaskoczony tym co widzę w ogrodach i szkółkach.
Zatem obserwuję bez zbędnego zdziwienia jak świat przyrody z tym nowymi odmianami i szczepieniami został przenicowany do świata polityki.
Wracając na chwilę do posła Gowina to, to co tego polityka wyróżnia to zaangażowana interesowność jego i jego bliskich.

Polityka w polskim wydaniu jeszcze nigdy nie miała się gorzej niż w tej chwili.

Z jednej strony od trzydziestu lat mamy na scenie politycznej polityka, który tę sztukę konsekwentnie realizuje nie bacząc na koszty i przyjaźnie: tutaj oczywiście mam na myśli intelektualistę z Żoliborza.
Z drugiej strony mamy tę mizerotę intelektualną pozbawioną wszelkich cech przyzwoitości.
Pierwszy buduje nam pod nosem państwo dwojga narodów par excellence POLIN.
Z kolei druga strona, tzw. totalna opozycja ugruntowana za niemieckie pieniądze dąży do realizacji rozbiorowej Polski. Jedna i druga razem wzięci – choć oficjalnie tego nie mówi żadna ze stron – dążą do likwidacji i tak kulejącego państwa polskiego.

Pierwsza strona zasłania się katolicyzmem, a z tego co obserwujemy na przestrzeni ostatnich lat katolicyzm, ten modernistyczny twór, w Polsce jest tak samo prawdziwy jak kawa z dyskontu Biedronka.

Druga strona rzecz jasna prezentuje „wartości” antykatolickie optując za światem Szatana.
Nie wiem jak to jest i nie wiem kiedy i gdzie, i czy na pewno Bóg dogadał się z Szatanem, że jest jak jest. Powiem tylko, że obserwując poczynania katolików w żołądku zbierają mi się treści, których nie można inaczej, że tak napiszę – wysłowić  jak przez ich zwymiotowanie.
Biegają tacy po dziesięć razy dziennie do kościoła i modlą się w nim aby sąsiadowi lub bliskiemu Bóg wydłubał oczy, aby sprawił że będą cierpieć głód, biedę i wszystkie choroby tego świata, a po wyjściu ze świątyni łypią wszechwidzącym okiem wokoło aby potem donieść gdzie trzeba i na kogo trzeba, zapominają o swoich przewinach, zakłamaniu i interesowności podobnej do tej jaką ma w sobie Gowin. Ale na ich ustach wiecznie żywe są „szczęść Boże” i „Bóg zapłać”. Te cechy rozpoznawcze zakamuflowanych cwaniaków nie omijają rzecz jasna polityków rzekomo reprezentujących obóz narodowo katolicki.

Czy Gowin przejedzie się na swoim zagraniu i czy faktycznie chodzi o zablokowanie wyborów, czy może jest to kolejna klasyczna ucieczka tego posła do przodu? Biorąc pod uwagę, że czas trudny, że Mateusz Morawiecki na siłę szuka pieniędzy, a przy okienku kasowym T.S. pierwszy stoi Gowin i ani myśli dopuścić „obcych” to możliwe, że o tę kasę poszło?
To oczywiście moje spekulacje, do których czuję się uprawiony jako zwykły zjadacz chleba.

Ja wiem, doskonale to rozumiem, że Konstytucja kulawa jak chód Kwaśniewskiego na grobach w Charkowie gwarantuje mi wolność wypowiedzi, ale wiem również i to (…), że ta sama konstytucja nie gwarantuje mi wolności po wypowiedzi.

Dochodzą mnie słuchy, że „dyktator” prowadzi rozmowy z Konfederacją aby wraz z nią poprowadzić Polskę w bezkresne objęcia Polin. Zatem stajemy się kolejny raz świadkami nowego rozdania. Czy i tym razem Kaczyński utonie samotnie na bagnie, czy mądrzejszy o doświadczenia z czasów pierwszego rządzenia, kiedy to na ołtarzu złożył ofiarę w osobie śp. Leppera wyciągnie właściwe wnioski zabezpieczając sobie przedpole i ugra jeszcze więcej niż ma na dzień dzisiejszy?
Wszak po coś się puszcza kontrolowany przeciek w temacie rozmów z ewentualnym przyszłym koalicjantem. Gdyby do takich zmian (przedwczesne wybory parlamentarne połączone w prezydenckimi) doszło, to znając aspiracje Grzegorza „szczęść Boże” ten zostałby jak nic szefem służb mundurowych, aby zaprowadzić w przyszłym państwie (…) izraelską modłę.

Bardzo szybko połapałem się na tym, że „szczęść Boże” Bruna jest tak prawdziwe jak kawa z „Biedronki” za niecałe 10 złotych paczka, że cała ta troska o Polskę jest równie prawdziwa jak wspomniana kawa plus wolność i demokracja.

A co na to wszystko Suweren? Dawno temu zrozumiałem, o czym niejeden raz pisałem w swoich felietonach, że społeczeństwo jest w opłakanej kondycji, że nie ma żadnej siły – i długo jej nie będzie, która mogłaby zdobyć się na heroiczny wysiłek i skoczyć władzy do gardła; dajmy na to, tak na dobry początek, wyrwać klejnoty rodzinne Gowinowi i wsadzić mu je usta, co byłoby jednoznacznym sygnałem dla reszty „wiecznych wędrowców”, zdrajców i sprzedawczyków aby sami odeszli zostawiając to co zrabowali, aby zabrali ze sobą swoich wszystkich krewnych i pociotków ze spółek skarbu państwa i innych miejsc, w których żerują niczym hieny przy padlinie.

Tutaj trzeba radykalnych zmian a nie kosmetycznych zabiegów przy pomocy wacików z nadrukiem „wolność i demokracja”. Tutaj w pierwszej kolejności potrzeba szybkich działań a dopiero potem ustanowienia prawa na nowo bez zbędnych dodatków typu „sprawiedliwość”.
Polska powinna pójść drogą Szwajcarii i wybić się na neutralność. Dlaczego? Dlatego, że wiele interesów krzyżuje się właśnie w Polsce i wystarczy je umiejętnie pogodzić. Ale, aby tak się mogło stać wpierw trzeba ogłosić zakończenie festiwalu kłamstw, zakończyć chocholi taniec i – rzecz jasna, odsunąć raz na zawsze całościowo wszystkie ustalenia z Magdalenki wraz z jej graczami.
Tyle tylko, że tak się nigdy nie stanie. Polacy zostali sprytnie skłóceni. Młodych wiąże lichwa w obcych bankach, a starzy mentalnie są w czarnej murzyńskiej dupie, z której żydostwo i okolice robi sobie używanie.

Nie aspiruję (…) do miana ułożonego publicysty, który tzw. polityczną poprawnością autocenzuruje to, co ma zamiar napisać lub powiedzieć. Myślę i piszę i choć wiem, że nie jestem na tym polu osamotniony (w tym miejscu pozdrawiam wszystkich blogerów i publicystów mających kawałek charakteru i za nic strach) to żałuję, że wciąż nas mało tak…


Komentarze Dodaj komentarz

 

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


− 8 = jeden

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Koleżanki i koledzy lekarze!

sobota 10/10/2020
2

Tytułem wstępu. Nie pamiętam już kiedy ostatnio polecałem czyjś tekst – w tym przypadku apel – zawieszając taki na swoim blogu. Skoro nie pamiętam musi być, że…


Współudział w przestępstwie?

czwartek 08/10/2020
2

  Ziemia kręci się ze stałą prędkością krążąc po swojej orbicie. Polska dyplomacja też się kręci niczym pies za własnym ogonem albo g..wno w przerębli.…


Sezon na szczaw i mirabelki

środa 29/07/2020
0

Od kilku dni w radio (tylko trójkowych wiadomości jeszcze słucham) toczą się spekulacje na temat: kto zostanie, a kto odejdzie z tzw. rządu. Piszę „tzw.”…


Można pieprzyć różne dyrdymały, o covid19 też

poniedziałek 27/07/2020
0

Przyznaję, że nie wiem o co tak naprawdę chodzi z całym tym covidem z tą pandemią, dla której zabrakło ustawy* aby zgodnie z literą prawa…


Snując się po okolicy

wtorek 21/07/2020
0

Początek roku nie rokował dobrze, ale też nie zapowiadał, że będzie aż tak źle, że o dobrze można zapomnieć – wykreślić to słowo na trwałe,…


Jana Kowalika przypadeczków ciąg dalszy

poniedziałek 13/07/2020
7

W głowie Jana Kowalika dudniło niczym w pustej blaszanej beczce po rozpuszczalniku TRI: „Nie będziesz miał cudzych Bogów przede mną”; „Nie pożądaj żony bliźniego ani…


Przypadeczki i przypadki – rzecz o niby niczym

sobota 11/07/2020
0

Tyle na głowę tak nagle się zwaliło, i wszystko za sprawą wirusa oznaczonego jako covid19. Dwa metry odstępu między nami, co drugie miejsce wolne w…


Zbrodnie komunistyczne będą nadal ścigane

piątek 03/07/2020
0

Taką informację można było usłyszeć pierwszego dnia lipca, w wiadomościach porannych (ja nadal naiwnie słucham radiowej trójki wierząc, że Kuba Strzyczkowski, któremu z kolei nie…


Szewski mat lub obrona francuska

niedziela 29/03/2020
16

W gabinecie prezydenta Warszawy głośniej od wentylatora pracowały myśli prezydenta i jego sekretarza. Chodził jeden z drugim w tę i tamtą stronę i głowili się,…


Rozmyślania w czasach zarazy

piątek 27/03/2020
0

Patrzę na kosa, który sfrunął z wielkiego orzecha włoskiego na ścieżkę przecinającą ogród na dwie części: jego czerń pięknie odcina się od pobielonych drzew. W…