Jana Kowalika przypadeczków ciąg dalszy


poniedziałek 13/07/2020
7

W głowie Jana Kowalika dudniło niczym w pustej blaszanej beczce po rozpuszczalniku TRI: „Nie będziesz miał cudzych Bogów przede mną”; „Nie pożądaj żony bliźniego ani żadnej rzeczy, która jego jest”; „Jest pan piąty w kolejce – nie mogę pana obsłużyć”; „Raz dwa lewa, raz dwa lewa”; „Bez maseczki pana nie obsłużymy”…

Kiedy wreszcie dotarł do swojego mieszkania na Wzgórzu Świętego Maksymiliana opadł ciężko na twardym siedzisku narożnika i zatopił wzrok w błękicie nieba stykającego się z wodami Bałtyku.

Tej nocy spał źle. Kowalikowi śniła się: nasza klasa, nasza Basia, szalona Majka Skowron wytatuowana na całym ciele w szatańskie wersety. Śniły się Kowalikowi towarzysze: Breżniew, Gierek i Milewski, których ścigał nieugięty J. Edgar Hoover. Śnił się jego ulubiony kubek pusty do połowy, szukał tego kto wypił brakującą połowę. Kowalikowi przyśnili się młodzi sąsiedzi z trójką dzieci – wszyscy biegali nago krzycząc: jesteśmy enerdowską awangardą swingersów. W tym śnie też pojawił się Edgar – tym razem ścigał Polańskiego, który zgwałcił całą rodzinę sąsiadów.

Wyrwał się wreszcie z tych snów zupełnie ich nie rozumiejąc. Była piąta trzydzieści, trzynastego w poniedziałek. Włączył radio i niecierpliwie nasłuchiwał wiadomości, kto wygrał te wybory. Nerwowo spoglądał na poszarzałe niebo i delikatnie udrapowane wody Bałtyku.

O szóstej dalej niczego się nie dowiedział, od siódmej trzydzieści zaczął obgryzać paznokcie wpierw u jednej ręki chwilę później u drugiej; bliżej ósmej w ruch poszły palce lewej a potem prawej nogi, a tuż po ósmej, kiedy redaktor ogłosił, że prawie pewne, że wygrał ten nieparzysty obgryzł skórkę dwudziestego pierwszego palca.

Podszedł do okna i spojrzał w dół na ścianę muralu, na którym jaskrawymi barwami mieniła się tęcza. Ujrzał jak matka z synem i córką z wielką wprawą „rozpędzili” tęczę i nanieśli na ścianie biało-czerwoną wstęgę, na której wielkimi literami napisali: „Bóg, Honor, Ojczyzna”.

Jan Kowalik otworzył na oścież okno aby zaczerpnąć nieco świeżego powietrza. Usłyszał jak z okien jedni bili brawo, a drudzy gwizdali z niezadowolenia. Kowalik ocenił, że jednych i drugich było miej więcej po równo.

Wyszedł na korytarz i delikatnie zapukał do drzwi swoich młodych sąsiadów z dziećmi: Dzień dobry pani Kasiu, idę do sklepu. Kupić wam chleb, a może mleko – zapytał grzecznie zaspaną młodą kobietę zaglądając przez jej prawe ramię szukając w mieszkaniu Hoovera. – Dziękuję panie Janie. Mamy wszystko. Ale… jak już pan wróci z zakupów zapraszamy na herbatę. Dzieciaki zapewne się ucieszą z pana wizyty. Wie pan jak one pana lubią.

Jan Kowalik żwawo zbiegł po betonowych stopniach schodów nie zważając na nic. Nie liczył stopni i nie wybierał co drugiego. Nie założył też maseczki w sklepie kiedy kupował chleb Oliwski, mleko i pachnące bułeczki z jagodami dla dzieciaków Kasi. A kiedy pani zza lady zapytała: „a maseczka?” Odpowiedział pytaniem na pytanie”: „a ustawa?” Po czym zabrał swoje zakupy i nucąc pod nosem „Na mojej ulicy mieszkają niewolnicy” wyszedł ze sklepu mijając zdumionych zamaskowanych ludzi. Odwrócił się jeszcze i zauważył, że ludzie w kolejce zaczynają zdejmować maseczki i żywo gestykulują.


Komentarze 7 Dodaj komentarz

 

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


siedem − 6 =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Koleżanki i koledzy lekarze!

sobota 10/10/2020
2

Tytułem wstępu. Nie pamiętam już kiedy ostatnio polecałem czyjś tekst – w tym przypadku apel – zawieszając taki na swoim blogu. Skoro nie pamiętam musi być, że…


Współudział w przestępstwie?

czwartek 08/10/2020
2

  Ziemia kręci się ze stałą prędkością krążąc po swojej orbicie. Polska dyplomacja też się kręci niczym pies za własnym ogonem albo g..wno w przerębli.…


Sezon na szczaw i mirabelki

środa 29/07/2020
0

Od kilku dni w radio (tylko trójkowych wiadomości jeszcze słucham) toczą się spekulacje na temat: kto zostanie, a kto odejdzie z tzw. rządu. Piszę „tzw.”…


Można pieprzyć różne dyrdymały, o covid19 też

poniedziałek 27/07/2020
0

Przyznaję, że nie wiem o co tak naprawdę chodzi z całym tym covidem z tą pandemią, dla której zabrakło ustawy* aby zgodnie z literą prawa…


Snując się po okolicy

wtorek 21/07/2020
0

Początek roku nie rokował dobrze, ale też nie zapowiadał, że będzie aż tak źle, że o dobrze można zapomnieć – wykreślić to słowo na trwałe,…


Przypadeczki i przypadki – rzecz o niby niczym

sobota 11/07/2020
0

Tyle na głowę tak nagle się zwaliło, i wszystko za sprawą wirusa oznaczonego jako covid19. Dwa metry odstępu między nami, co drugie miejsce wolne w…


Zbrodnie komunistyczne będą nadal ścigane

piątek 03/07/2020
0

Taką informację można było usłyszeć pierwszego dnia lipca, w wiadomościach porannych (ja nadal naiwnie słucham radiowej trójki wierząc, że Kuba Strzyczkowski, któremu z kolei nie…


Jeśli to prawda

środa 06/05/2020
0

że Gowin (ludzie Gowina) dorwał się do Totalizatora Sportowego, to całe to zamieszanie w przepychankach sejmowych ma zupełnie inny wymiar. Nigdy nie miałem najmniejszej wątpliwości,…


Szewski mat lub obrona francuska

niedziela 29/03/2020
16

W gabinecie prezydenta Warszawy głośniej od wentylatora pracowały myśli prezydenta i jego sekretarza. Chodził jeden z drugim w tę i tamtą stronę i głowili się,…


Rozmyślania w czasach zarazy

piątek 27/03/2020
0

Patrzę na kosa, który sfrunął z wielkiego orzecha włoskiego na ścieżkę przecinającą ogród na dwie części: jego czerń pięknie odcina się od pobielonych drzew. W…