Byłem w KGB; mam papiery


niedziela 11/06/2017
11

Jakoś tak wyszło, nasza rozmowa z tej zwykłej zaliczanej do rozmów typu o dupie Marynie niepostrzeżenie zeszła na zupełnie inne tory. Siedzieliśmy wygodnie, ukryci przed wścibskim okiem ciekawskich sąsiadów i prażącym słońcem południa, na solidnej ławce ustawionej pod wielkim orzechem włoskim. Tutaj pozwolę sobie zauważyć, że drzewo nie ma najlepszej energii – mało co pod takim chce urosnąć, no chyba że bratki i stokrotki, które potrafią wyrosnąć na przerwach … w betonie. Korzenie orzecha włoskiego są bardzo ekspansywne potrafią ziemię dookoła wyjałowić, że hej. No, ale jak to w przyrodzie bywa, coś za coś.

Mój rozmówca, Czesław nagle posmutniał jego głos stał się bezbarwny a wzrok uciekał w przestrzeń zupełnie jakby coś z niej chciał wyczytać. Zauważyłem, że nogi skrzyżował pod ławką i przygarbił się cały. Spojrzałem na niego z zaciekawieniem starając się dociec powodu nagłego zmiany tempa naszej dyskusji.

Wiesz – zaczął – chciałbym ci coś powiedzieć, bo tobie mogę zaufać. Patrzyłem na niego z zaciekawianiem nie przerywając .

– Byłem… – w tym miejscu jakby się zawahał lub chciał się wycofać z wcześniejszego zamiaru powiedzenia mi czegoś, co tylko, jak sam podkreślił, mógłby mi powiedzieć. Zachęcająco skinąłem głową, aby kontynuował.

– Byłem w KGB… wyrzucił jednym tchem i wzrok wbił głęboko w ziemię. Zamurowało mnie. A on posmutniał jeszcze bardziej. I oto widzę człowieka, który w jednej sekundzie stał się bezradny niczym mały chłopiec i tak jako on wyglądał; jego ciało zawisło na opartych rękach, które silnym chwytem trzymały siedzisko ławki. Milczałem zmieszany nagłym wyznaniem nie wiedząc jak mam zareagować. W mojej głowie niczym po Rondzie Waszyngtona krążyła jedna myśl: „ To nie możliwe, to nie może być prawda”.

Znaliśmy się dobry szmat czasu i choć był ode mnie starszy o prawie dekadę, to był moim serdecznym przyjacielem, super sąsiadem o którym, jak mi się zdawało, wiedziałem wszystko tak samo jak i on o mnie.

Czesław sam przerwał tę ciągnącą się niezręczność słowami – Mam papiery, przyniosę. Po czym podniósł się z ławki i już po chwili zniknął za drzwiami swojego domu.

Zacząłem się rozglądać po ogrodzie zupełnie jakbym był tutaj pierwszy raz, a wszystko co mnie otaczało włącznie z moim ogrodem za płotem było mi zupełnie nowe i nieznane. Zdumienie i zarazem ciekawość  – Ici, j’ai une idée très compliquée, très brouillon, obraz człowieka, którego, jak mi się jeszcze przed momentem wydawało, znałem na wylot.

W końcu ta niemiłosiernie długo trwająca pauza dobiegała końca. Czesław podszedł do mnie z papierową teczką. Usiadł i rozwiązał tasiemki zawiązane w kokardkę. Otworzył i spojrzał na mnie. Wyjął zawartość i wręczył mi zapytując – Znasz się na tym? Wzruszyłem bezradnie ramionami i odrzekłem – Niby skąd? – jednocześnie zerkając na okładkę cienkiego zeszytu, na którym widniało ręcznie naniesione niebieskim tuszem nazwisko mojego sąsiada: Czesław K. W górnej prawej części była data, a pod spodem pieczątka z treścią: NZOS PRAKTYKA LEKARZA RODZINNEGO….

Poczułem wielką ulgę. Otworzyłem. Ze środka rozwinęły się wąskie kartki papieru z zapisem badań EKG.

Czesław – przykro mi, ale nie znam się, nie jestem lekarzem. Ale mam prośbę. Więcej to mnie strasz, proszę. A wyniki pewnie będą dobre.

Mam jeszcze flaszeczkę tej mojej nalewki, która ci tak bardzo smakowała. Wypijesz? Uśmiechnął się. Pewnie dopiero teraz do niego dotarło, że mimo podobieństw, to jednak istnieje wielka różnica między KGB a EKG.

– Pewnie, napijmy się – odrzekł już nieco weselszy.

Uf…


Komentarze 11 Dodaj komentarz

 
  1. Information very well applied.! essay about college education [url=https://essayssolution.com/]writing services[/url] proposal for dissertation

       Odpowiedz
    0
    0

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


× siedem = 28

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Koleżanki i koledzy lekarze!

sobota 10/10/2020
2

Tytułem wstępu. Nie pamiętam już kiedy ostatnio polecałem czyjś tekst – w tym przypadku apel – zawieszając taki na swoim blogu. Skoro nie pamiętam musi być, że…


Współudział w przestępstwie?

czwartek 08/10/2020
2

  Ziemia kręci się ze stałą prędkością krążąc po swojej orbicie. Polska dyplomacja też się kręci niczym pies za własnym ogonem albo g..wno w przerębli.…


Sezon na szczaw i mirabelki

środa 29/07/2020
0

Od kilku dni w radio (tylko trójkowych wiadomości jeszcze słucham) toczą się spekulacje na temat: kto zostanie, a kto odejdzie z tzw. rządu. Piszę „tzw.”…


Można pieprzyć różne dyrdymały, o covid19 też

poniedziałek 27/07/2020
0

Przyznaję, że nie wiem o co tak naprawdę chodzi z całym tym covidem z tą pandemią, dla której zabrakło ustawy* aby zgodnie z literą prawa…


Snując się po okolicy

wtorek 21/07/2020
0

Początek roku nie rokował dobrze, ale też nie zapowiadał, że będzie aż tak źle, że o dobrze można zapomnieć – wykreślić to słowo na trwałe,…


Jana Kowalika przypadeczków ciąg dalszy

poniedziałek 13/07/2020
6

W głowie Jana Kowalika dudniło niczym w pustej blaszanej beczce po rozpuszczalniku TRI: „Nie będziesz miał cudzych Bogów przede mną”; „Nie pożądaj żony bliźniego ani…


Przypadeczki i przypadki – rzecz o niby niczym

sobota 11/07/2020
0

Tyle na głowę tak nagle się zwaliło, i wszystko za sprawą wirusa oznaczonego jako covid19. Dwa metry odstępu między nami, co drugie miejsce wolne w…


Zbrodnie komunistyczne będą nadal ścigane

piątek 03/07/2020
0

Taką informację można było usłyszeć pierwszego dnia lipca, w wiadomościach porannych (ja nadal naiwnie słucham radiowej trójki wierząc, że Kuba Strzyczkowski, któremu z kolei nie…


Jeśli to prawda

środa 06/05/2020
0

że Gowin (ludzie Gowina) dorwał się do Totalizatora Sportowego, to całe to zamieszanie w przepychankach sejmowych ma zupełnie inny wymiar. Nigdy nie miałem najmniejszej wątpliwości,…


Szewski mat lub obrona francuska

niedziela 29/03/2020
12

W gabinecie prezydenta Warszawy głośniej od wentylatora pracowały myśli prezydenta i jego sekretarza. Chodził jeden z drugim w tę i tamtą stronę i głowili się,…