Wszystko na sprzedaż


piątek 28/03/2014

 

Niepełnosprawne dzieci i ich rodzice biwakują w Parlamencie. Na korytarzach materace, łóżka polowe, czajniki i nocniki a wiktuały na parapetach okien. W powietrzu fruwają pampersy, waciki, strzykawki, pigułeczki i buteleczki. Przejść trudno, rozmawiać ze strajkersami też trudno. Politycy się wiją jak na mękach, bredzą, ględzą, plotą trzy po trzy. Premier zlany potem odparowywał ciosy – a wyzwiska padały gęsto – a ponieważ nic z siebie nie był w stanie wykrztusić, w końcu położył uszy po sobie i uciekł z podkulonym ogonem. Tylko Poseł Mularczyk zasiadający w bliższej loży dba o całość spektaklu, odzywa się czasem z budki suflera i do kamery robi miny świętego Łazarza. Ciekawa jestem jak długo wytrzyma poseł Mularczyk i jego podopieczni? A,co tam!  Jedzenie mają najwyższej klasy ze Stołówki Sejmowej, przystojniacy ze Straży Marszałkowskiej są do ich stałej dyspozycji i nawet dbają, by ktoś nie skrzywdził okupantów złym słowem. To widowisko multi-mizerii otoczone jest kamerami i dziennikarzami.  Nowe gwiazdy pierwszej wielkości błyszczą na ekranach w primetime. Premier zjawił się następnego dnia już wyprostowany i z podniesioną twarzą, i złożył propozycje nie do odrzucenia. Świadczenia dla matek opiekujących będą rosły i kroczyły aż osiągną w 2016 poziom średniej krajowej. Tylko średniej? Ja się dziwię! Przecież to strasznie mało! Czy wystarczy/ A asystent  posła Libickiego dostaje 6000!? A jaką kasę biorą Posłowie i Senatorowie aż wstyd napisać! „Mamy jednakowe żołądki” krzyczały matki i groziły, że doniosą do Moskwy, do samego Putina a także do Prezydenta Obamy pójdą z reklamacją.

 Nie będę brnąc dalej bym nie była posądzana o cynizm jak zdarzyło się to Palikotowi, który jako doświadczony biznesmen, szczerze wyjawił, że na ludzkim nieszczęściu  zbija się świetnie  polityczny kapitał! Nie może się taki posł-oseł wykazać na mównicy, bo nie ma nic do powiedzenia, więc rozdziera szaty na korytarzu przy sparaliżowanej dziewczynce i wyborcy od razu uznają go za Anioła! Takie czasy! Wszystko jest na sprzedaż, na ludzkim cierpieniu też można się wzbogacić.

 Jeśli ktoś oburzony zarzuci mi tu twardość serca to powiem, że życie w ogóle jest twardym doświadczeniem. W następnym sejmowym korytarzu mogliby się rozbić dorośli niepełnosprawni ( pochód wózkowiczów już stoi przed Sejmem) którzy wegetują na mini-zasiłkach i bez opieki. A jakby ustawa pielęgnacyjna weszła w życie to zaraz by się chętni do   opieki znaleźli! A emeryci niesprawni już i z demencją, dogorywający na głodowych świadczeniach, choć ciężko pracowali całe życie!? A dzieci opuszczone, bite i zabijane w patologicznych rodzinach i w państwowych szpitalach, które sieroty z Domu Dziecka traktują inaczej niż bobasy z nadzianych rodzin, sypiących lekarzom złotem…. 400 polskich pełnosprawnych dzieci, chce umrzeć każdego roku i połowa tych prób samobójczych kończy się pogrzebem! Dzieci!!! Czasem zaledwie kilkuletnie wysyłają rozpaczliwy sygnał, którego nikt nie odbiera…. Gdyby wszyscy oni zjawili się na Wiejskiej, stworzyłby się Majdan większy niż na Ukrainie, blokada naszego parlamentu byłaby całkowita a także blokada naszego rozumu jako że stałoby się jasne, że to wszystko to wina Tuska! Nie, nie dam się zwariować!

Oczywiście matkom – opiekunkom trzeba pomóc. Dla mnie jednak ważniejszy jest los tych chorych  dzieci. Nikt nie powinien ich stygmatyzować. Ostatnie przedstawienie w Teatrze Narodowym w Warszawie ( „Milczenie o Hiobie”) budzi refleksje nad prawami porządku Nieba i decyzjami Najwyższego. Krytycy zjechali spektakl: że brak morału, nie ma zakończenia i nie ma  wyjaśnienia… A jak wyjaśnić cierpienie, które ślepy los zsyła tylko na niektórych? Dlaczego cierpienie  dotyka  tych a nie  innych? Jak udźwignąć takie brzemię? Ciężar jest nie do zniesienia jeśli przygniata dwa pokolenia: rodziców i ich potomstwo. Bo jak przygotować kalekie dzieci do życia, by nie były dla innych ciężarem?

Patrzę na protest sejmowy zdesperowanych matek i myślę, że dla dzieci niepełnosprawnych ważna jest miłość rodzinna  ale także  ważne  jest, by nauczyły się żyć w miarę swych ograniczonych możliwości, „ Ja przecież nie oddam swojego dziecka do świetlicy terapeutycznej miedzy obcych !” mówi jedna z matek, która właśnie niańczy dziewczynkę na wózku. A dlaczego, proszę Pani? Że tam będzie dziewczynce mniej wygodnie, że będzie musiała być samodzielna a nie czekać aż Pani Jej usłuży? A przecież Pani kiedyś odejdzie i co ? Zostawi Pani samo to bezbronne wobec życia dziecko, które teraz Pani niańczy jak niemowlaka?  Kalekie dzieci muszą przekroczyć próg domu, poznać relacje międzyludzkie  i wyjść do ludzi, do obcych ludzi, bo przy nadopiekuńczej matce  życia się nie nauczą. Wcześniej czy później zderzą się z trudnościami ponad miarę. Widzę na telewizyjnym  ekranie , że dziewczynka na wózku nie chce aby matka ją karmiła, odsuwa jej rękę. Siedzi prosto przy stole i  sama smaruje sobie chleb. Nie jest więc tak źle! Mogłaby w przyszłości, gdy dorośnie,  wykonywać wiele prac… Kiedyś była w Polsce spółdzielczość inwalidzka, która umożliwiała nawet najciężej niepełnosprawnym zarabianie na siebie przez wykonywanie prostych prac. Dlaczego wszystko wylano z kąpielą transformacji?  !

.Jako studentka w latach siedemdziesiątych jeździłam na zmywak do Londynu. Właśnie wchodziło w życie pokolenie dzieci uszkodzonych przez lek dla kobiet ciężarnych – Thalidomid . Nie wiem czy ktoś jeszcze tę lekcję pamięta? Pół wieku temu kilkadziesiąt tysięcy dzieci ( tylko w Europie) urodziło  się bez kończyn albo z łapkami foki, wyrastającymi wprost z korpusu. Ich matki zażywały w ciąży lek Thalidomid, który prowokował  wady rozwoju płodu. Widziałam wtedy w Anglii   te  dorosłe   już dzieci -  ofiary Thalidomidu… W Urzędzie Pracy w Londynie,  gdzie wywieszane były oferty zatrudnienia , były specjalne ogłoszenia tylko dla nich: „potrzebna spikerka do stacji metra… – tylko dla ofiary Thalidomidu” . „Do obserwacji wizualnej ruchów miejskich potrzebny asystent – tylko dla ofiary Thalidomidu…”  Stanowiska pracy dobierano tak by kalcetwo nie było przeszkodą. Nikt się nie dziwił, nie protestował i nie pokazywano „dziwolągów ” w telewizji .W żaden sposób nie traktowano ich inaczej. Koncert Tony Delendeza z Nikaragui, przyciągał tłumy fanów  latynoskiej muzyki i nikt nie zwracał uwagi na kalectwo artysty. Tony, którego matka zażywała Thalidomid urodził się bez rąk. Natura rekompensowała mu głosem i został sławnym śpiewakiem grając na gitarze …nogami. W BBC , zaraz przy wejściu,  też siedziała wtedy roześmiana panienka o migdałowych oczach i   bez obu rąk. Obsługiwała centralę telefoniczną… nogami. A  na ekranie telewizora w holu BBC szła transmisja na żywo, bo królowa Elżbieta wręczała właśnie Specjalną Nagrodę  kobiecie z zespołem Downa, która bardzo się zasłużyła jako staranna sprzątaczka. Ci ludzie nie byli odrzuceni, zmarginalizowani – żyli, pracowali jak wszyscy, bo kiedyś podano im pomocną dłoń i wszyscy traktowali ich  z życzliwością . Każdy człowiek znajdzie miejsce w  życiu. Chodzi tylko o jedno – wyrównanie szans.

Chore dziecko to największe nieszczęście, które może się zdarzyć rodzicom, rodzinie i społeczeństwo. Wszystko co możemy dla nich zrobić jako cywilizowani ludzie to przyjąć ten ślepy los, który nie ma ludzkiej miary i wspólnie dzwigać krzyż.    Dla mnie nie ma takiej kategorii ludzkiej jak „niepełnosprawni”. Ciała jednych są takie a czasem są inne -  ale wszyscy jesteśmy ludzkimi istotami, właścicielami podobnych uczuć i nieśmiertelnej duszy… Prezydent Roosevelt też jeździł na wózku a był przywódcą świata w najtrudniejszym dla świata momencie!

 Słucham wypowiedzi innej bojowniczki strajku okupacyjnego w Sejmie i nasuwa mi się nowy problem…. Młoda matka uzasadniała potrzebę podwyżki świadczeń: „ Przecież ja jak chce gdzie wyjść to muszę wynajmować ludzi i im płacić żeby zostali z moim dzieckiem...” Przykre – współczuję… A gdzie Ojciec dziecka? Gdzie jego bracia, siostry? Gdzie jest rodzina? Czy nie ma sąsiadów, przyjaciół, i znajomych żeby pomogli? Społeczeństwa zachodnie utrzymują równowagę wcale nie dlatego że  tam Premier z budżetu  ludziom   daje i daje … Po prostu tamte społeczeństwa są przygotowane też do obywatelskiej pomocy wzajemnej.. WIEM, bo sama pracowałam w Australii przed laty w ruchu self-help i podziwiałam ten wspaniały system samo-naprawiającego się społeczeństwa. W Melbourne np. (1,5 mln mieszkańców) w latach osiemdziesiątych było 4.5 tysiąca grup samopomocowych spieszących sobie ze wzajemną pomocą. Próbowałam te idee zaszczepić w Polsce po powrocie ale mi się nie udało. Potrzebne jest wsparcie polityczne bo musi być USTAWA.

Kiedyś zaproszono mnie na Miodową na Konferencje w Episkopacie: „ „Kościół w Polsce a społeczeństwo obywatelskie”… Dużo mówiono o kółkach różańcowych a kiedy zabrałam głos i próbowałam opowiedzieć o ruchu self-help, który świetnie zmieściłby się w każdej parafii – prowadzący Konferencje Ojczulek brutalnie skrócił moja opowieść . Zwrócono mi potem uwagę, że naraziłam się okropnie, bo niepotrzebnie wspomniałam o „Armii Zbawienia” -  Kościół Katolicki nie wpuścił do Polski Armii Zbawienia, bo jest to organizacja protestancka. Szkoda.  „Armia Zbawienia” wykorzystuje siłę i energię tysięcy zachodnich emerytów, którzy jako woluntariusze wspomagają młodych  w potrzebie i niepełnosprawnych… Nic im się nie płaci. Nie są do kupienia. Ofiarowują swój czas i serce za darmo.

A teraz napisze coś, co bardzo się nie  spodoba fundamentalistom. Oto tajemnica, którą powierzył mi muzułmanin Shahab, irański architekt z niemieckim paszportem. ” U was, na Zachodzie,  obowiązuje indywidualizm – powiedział Shahab – każdy  dba o swoje interesy przeciwko innym. Z  innymi się nie liczy.  Filarem islamu jest jałmużna, ale rozumiana szeroko.  Nie chodzi  tylko o   litościwe  dawanie pieniędzy biedakom ale przede wszystkim współczucie i opiekuńczą pomoc.  W islamie jest tak, że każdy,   aby zasłużyć się Allachowi, musi sobie wybrać innego człowieka w potrzebie  i pomagać mu. Każdy kimś się opiekuje i  czuje się z tym dobrze, bo robi coś dla drugiego.   Taki jest nakaz naszej religii! Dlatego społeczeństwa muzułmańskie są w  większej równowadze i nie akceptują waszego  wyścigu szczurów.” Ciekawe, prawda?

 

 

 

 

 


 

 

 

 

 

 

.,..

?

 

,

 


Moje najnowsze wpisy

 

BIM! BOM!

czwartek 05/07/2018

BIM BOM!  Wybija godzina historii!  Polska rozdygotana w strajkach i protestach, obciach w Brukseli na całego, dwuwładza sądów, paraliż policji, służba zdrowia mdleje, kobiety szykują…


Zagadka nieśmiertelności

sobota 31/03/2018

WIELKA SOBOTA i wielka cisza. Milczą kościelne dzwony…. Czekamy na cud Zmartwychwstania.  Niby wierzymy  ale i powątpiewamy. Boimy się że kres życia jest ostateczny a…


Kto chce niech czyta

piątek 16/03/2018

Napisze dziś o przygodzie mojego życia, o potrawach z raju niebieskiego, o tajemnicy raka i o zagubionych śladach naukowych ścieżek… Kiedyś, kiedyś, jako młoda dziennikarka…


Gorący temat

sobota 10/02/2018

Mamy pretensje dziś do rodziców i do dziadków za to ze nie byli aniołami! Tak, mamy im za złe! Wojny nie pamiętam. Pamiętam jednak jak…


Jak sie rodzą naziści ?

poniedziałek 22/01/2018

Naziści… czy jest taka nacja w Europie?  Wiek XX ujawnił ich w milionach hailujących Hitlerowi. Teraz tez są enklawy tu i tam. Zagnieździ się i…


Wolności opcja atomowa

czwartek 21/12/2017

 W studio TVN Kalisz i Dorn komentują na bieżąco.. „Dokonania wewnętrzne Kaczyńskiego można jakoś zrozumieć, co nie znaczy akceptować - mówi Dorn – Polityka zagraniczna…


Australijski sen

poniedziałek 27/11/2017

Mój Bratanek Michał Antkowski (właściciel firmy turystycznej  KIRIBATI CLUB) podróżuje  właśnie po Australii… Obejrzyjcie Jego   rewelacyjne zdjęcia! I ja tam kiedyś byłam , i…


Migration Landscape

wtorek 31/10/2017

Huragan Grisza hula po Europie nie zważając na granice a ja spoglądam na mapę Europy i świata i widzę jak fale migrantów, niczym  fale oceanu …


Uniwersał w kwestii zdrowia

sobota 21/10/2017

Młodzi lekarze głodują , Płaszczak  cynicznie chce sprawdzać ile schudli  a KurWizja rozpuszcza plotki , ze  niektórzy na wyjazdach  jedli kanapki z kawiorem a jak…


Manna z nieba

niedziela 15/10/2017

PiSowi leci w górę, wszyscy się dziwią a ja nie. Polska szarobura, ciężko pracująca, ma w nosie wolności, sędziów konstytucyjnych czy mianowanych, bo ważne jest…