Panie Hiob, z czym do gości…?


wtorek 22/04/2014
6

Zamiast wielkopostnych rekolekcji zafundowałam sobie katharsis w postaci spektaklu  „Milczenie o Hiobie” w Teatrze Narodowym. Pamiętacie może  głos  z „Księgi Hioba”, (V wiek p.n.e) ?
„ Żył w ziemi Us człowiek imieniem Hiob. Był to mąż sprawiedliwy, prawy i bogobojny. Miał siedmiu synów i trzy córki. A  majętność jego była wielka.,.”
Ale  tak się potem porobiło, ze najeźdzcy wyrżnęli mu owce, ogień spalił domostwo, pomarły dzieci a ciało Hioba rozpadało się ogarnięte trądem… Okropna historia!

Na teatralnej scenie Hioba  nie ma. Narrator ( Cezary Kosiński) opowiada jego historię a potem zjawiają się przyjaciele Hioba, którzy – jak w biblijnej przypowieści – przyszli, aby go wesprzeć.. Aktorzy,  niczym  jakaś komisja egzaminacyjna, albo też przemądrzali paneliści,   rozsiadają się  za stołem i  wydaje się,  że  za chwilę odbębnią przed nami religijną debatę… Ale nie ! Nic takiego się nie dzieje. Stół nagle odjeżdża  i  odjeżdża też gdzieś temat hiobowego nieszczęścia.   Aktorzy kolejno opowiadają własne historie mierząc się z cierpieniem osobistym ,  bliskich swoich   i dalszych oraz ludzkości całej a nawet przyrody!

Ciekawe jak Piotr Cieplak tworzył ten spektakl ? Wygląda na to, że nie było z góry określonego planu,  ale raczej szedł za głosem serca czyli za instynktem artysty. Po prostu pakował do spektaklu to, co mu się przypomniało, co mu w duszy zagrało, co mu się przed oczami przywidziało… Różne rzeczy znalazł w zakamarkach pamięci: fragmenty pamiętników. wywiady prasowe,  notatki, wiersze i pieśni – nizał to jak korale naszyjnika i powstał spektakl dziwny nad dziwnymi! Nie przeszkadza mi   forma, w której tak niewiele miejsca zajmują losy Hioba z doliny Us..  Biblijna postać jest  jedynie pretekstem do filozoficznych rozważań.   Jako widz kontaktowałam się nie z Hiobem ale  raczej z Piotrem Cieplakiem – tak właśnie… Patrząc na scenę Teatru Narodowego miałam wrażenie jakbym dotykała WPROST umysłu i serca twórcy przedstawienia.

Czy to jest widowisko teatralne?  Nie wiem… Może happening , odtwarzany co wieczór? Albo egzotyczny koncert z muzyka Kormoranów, graną na różnych brzęczykach, przeszkadzajkach i… kroplach wody?  A możne to jest wykład, podczas którego aktorzy nie muszą się uczyć roli,  bo tylko odczytują cudze notatki. Ciała aktorów stale są  w ruchu, same w sobie stają się wieloznaczną sztuką gestu . A więc to tylko performance czy raczej  instalacja wizualna…? Wszystko to razem jest na scenie Teatru Narodowego. I jeszcze jest to spektakl, gdzie nie ma akcji, dialogu, rozmów, gdzie nic się nie dzieje. Jest zestaw monologów, nawet słabo ze sobą powiązanych. Każdy aktor grzmi na swój temat. . Dominika Kluźniak odczytuje wstrząsając relacje świadków pacyfikacji getta, obok klekocze Zamachowski i opowiada o polskich bocianach, Łapiński w kaskadzie srebrnych włosów wspomina osobiste nieszczęście czyli utratę ukochanego kotka… Opowieści od sasa do lasa i zupełnie nie wiadomo co ma do nieszczęść Hioba czapla, która bardzo cierpi, bo nie może stanąć na jednej nodze…
W finale te wszystkie cierpienia i niby-cierpienia zostają spięte klamrą zaczarowanego pejzażu  amfiteatru rozświetlonego błękitami, zwieńczonego pełgającymi w półmroku błyskami świateł żyrandoli, wypełnionego melorecytacjami aktorów  a na drugim dźwiękowym planie… kwilenie niemowląt.  Życie odradza sie mimo bólu, nieszczęść i cierpienia. Oto i cała tajemnica bytu. .

Jednak w tym scenicznym galimatiasie są sceny i słowa. które poruszają do głębi bo jest tam samo życie: szczęście i udręka, cierpienie i radość w jednym. Krytycy zjechali przedstawienie zarzucając, że jest bez morału i niczego nie wyjaśnia. A co tu jest do wyjaśniania? Życie jako takie nie daje się absolutnie wyjaśnić w kategoriach rozumu ani żadnych innych! A że w życie wpisane jest cierpienie – to oczywista oczywistość. „Życie każdego człowieka jest historią jego klęski” – pisał mistrz mojej młodości Jean Paule Sartre.. Przecież nikt jeszcze nie nie wyszedł z życia żywy !

Zastanawiam się czy biblijny bohater może być bohaterem naszych czasów?  Chyba nie…. Po pierwsze Hiob nie był wcale tak bardzo nieszczęśliwy! Co drugi człowiek niemal traci obecnie dobytek : oszukają go spadkobiercy, rodzina wyrwie mu z gardła,   korporacja nie wypłaci,  przegra na giełdzie, oszuści wyeksmitują go z mieszkania, banki zabiorą mu ostatnią koszulę i są setki innych powodów, że musi zbankrutować. Miliony ludzi  tracą obecnie dorobek  życia i tracą dzieci też… Jak już uda się im wychować potomstwo to nagle dzieciaki staja się obce, odszczekują, poniżają „wapniaków” i  żadnego z nimi tematu do rozmów,,,. Niektóre porzucają rodzinne gniazda,  wyjeżdżają w świat szukać szczęścia, wieść o nich ginie  i za nic maja rady starych ojców. Trąd… paskudna sprawa. To trwa latami ale szybko się nie umiera… Rak za to – tak popularny w naszych czasach –  wykańcza błyskawicznie i w mękach! Bo w naszych czasach każdy na coś choruje a  lista dolegliwości wszelkich jest bardzo długa. Pan nam nie zaimponuje, panie Hiob. Każdym człowiekiem miota los i cierpienie i musimy sobie radzić!

Tak więc Hiob nie był wcale takim nieszczęśnikiem za jakiego się podawał. Nie był też samotny! Miał przy sobie miłosierną żonę, która polewała go wodą – jak to widać na obrazie Alberta Durera…Inny malarz ( Gaspare Traversi) uwiecznił jak  żona Hioba stara się rozruszać Męża i nawet – jak to kobieta – podpuszcza go na Niebiosa i namawia by pokłócił się z Bogiem.

Miał tez Hiob przyjaciół. Siedmiu wiernych przyjaciół siedziało obok niego 7 dni i nocy, współczuli mu i pomagali w cierpieniu. A pokażcie mi dziś takich! Jak się komuś noga podwija to zaraz przyjaciele się ulatniają  a bywa,  że  czmychają gdzie pieprz rośnie. To samo dzieje się z żonami, które troskliwie polewają wodą facetów nadzianych forsą a nie tolerują nagich nieszczęśników bez kasy!

Denerwuje mnie np, bierność Hioba! I na co On czeka -  ten wychudły starzec, dziękujący Panu Bogu za udręki? A do roboty, Panie Hiob! Poprzepadały stada to trzeba odhodować nowe owieczki! Rodzina się rozpadła – nie panu jednemu się to zdarzyło… A posklejać co można i rozejrzeć się wokół… Jest tam może w pobliżu jakaś samotna kobieta i porzucone dziecko, któremu mógłby Pan okazać miłość i opiekę? Życie Pana nabrało by sensu i nie leżał by Pan jak łazarz pod schodami czekając na boże zmiłowanie… To Pan nie wie, Panie Hiob , ze Pan Bóg pomaga tym co sami sobie pomagają!? Aż tyle zmieniło się w naszym myśleniu przez ostatnie 7 tysięcy lat! Z choroby też można się wyciągnąć tak czy inaczej  i zacząć nowe życie. Ogólnie to nie da się w życiu ominąć cierpienia, bo każdemu jest przypisane i nawet nie wypada się nim chwalić Panie Hiob! Pan sobie zrobił ze swego nieszczęścia sztandar i czuje się Pan wywyższony! No nie… Pan Bóg dal nam  wszystkim wolną wolę i dopiero  jak się Pan z tego marginesu wydobędzie to będziemy bić brawo. Nie wcześniej.

Hiob podobno nie rozumiał dlaczego spotyka go nieszczęście… A któż to rozumie? Dlaczego fatum pada na tego a nie innego? Jednak Hiob nie pozbył się nadziei i ostatecznie doczekał nagrody. A cóż maja począć Ci, którzy cierpieli katusze niewinnie i bez żadnej przyczyny wtrąceni do wiezień, torturowani, rozstrzeliwani,  konając padali na ziemie  przekonani ze świat jest tak straszliwie  okrutny i niesprawiedliwy! Przyjacielskich pomocnych rąk  tez przy nich nie było tylko podkute buty cynicznych  siepaczy   Ból Hioba to drobnostka w porównaniu do cierpień tych, co byli prowadzeni  do gazu albo ginęli w stalinowskich kazamatach -  tych, zabijanych w tył głowy, rozszarpywanych , masakrowanych w Afryce, Azji i na wszystkich kontynentach.  Myślę, że tym, co walczyli o jakąś idee i w jej służbie oddawali życie, było umierać łatwiej…

Czy my, ludzie współcześnie żyjący jesteśmy inni w porównaniu do naszych biblijnych przodków? Czy inaczej przeżywamy porażki i niepowodzenia?
Biologicznie chyba niewiele się zmieniamy.  To świat wokół się zmienił i skomplikował. Skala cierpień i udręczeń psychicznych współczesnego człowieka jest nieporównanie większa,  bo większa jest ludzka samotność i ogólne poczucie nieprawości.
Ale dość tych wielkopostnych nastrojów! Na szczęście ból i radość występują w parze, jak pisała Wisława Szymborska…

„kiedy zło tryumfuje, dobro się utaja;

gdy dobro się objawia, zło czeka w ukryciu.

Jedno i drugie nie do pokonania

ani do odsunięcia na bezpowrotną odległość.

Dlatego jeśli radość, to z domieszką trwogi,

jeśli rozpacz, to nigdy bez cichej nadziei.

Życie, choćby i długie, zawsze będzie krótkie.

Zbyt krótkie, żeby do tego coś dodać”

 

 

 

 

 

 


Komentarze 6 Dodaj komentarz

 
  1. incontri gay caserta e provincia Top gay dating site in usa incontri gay bosco
    incontri gay a vigevano ni cobro ni pago malaga incontri gay pГЁalermo
    luoghi incontri gay romagna murocontactos madrid incontri sesso gay brescia
    incontri gay a genova mil anuncios pasion lugo siti di incontri gay gratis
    gay bacheca incontri uolala coruГ±a bakeca incontri genova gay
    incontri gay pt contactos gays en huelva incontri gay siena
    incontri gay sansepolcro amistad en cantabria gay viterbo incontri
    incontri gay a terracina contactos gay cadiz incontri gay per sesso
    incontri gay a balestrate sauna gay bcn incontri torino gay

       Odpowiedz
    0
    0

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


+ 4 = jedenaście

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

BIM! BOM!

czwartek 05/07/2018
69

BIM BOM!  Wybija godzina historii!  Polska rozdygotana w strajkach i protestach, obciach w Brukseli na całego, dwuwładza sądów, paraliż policji, służba zdrowia mdleje, kobiety szykują…


Zagadka nieśmiertelności

sobota 31/03/2018
220

WIELKA SOBOTA i wielka cisza. Milczą kościelne dzwony…. Czekamy na cud Zmartwychwstania.  Niby wierzymy  ale i powątpiewamy. Boimy się że kres życia jest ostateczny a…


Kto chce niech czyta

piątek 16/03/2018
4

Napisze dziś o przygodzie mojego życia, o potrawach z raju niebieskiego, o tajemnicy raka i o zagubionych śladach naukowych ścieżek… Kiedyś, kiedyś, jako młoda dziennikarka…


Gorący temat

sobota 10/02/2018
6

Mamy pretensje dziś do rodziców i do dziadków za to ze nie byli aniołami! Tak, mamy im za złe! Wojny nie pamiętam. Pamiętam jednak jak…


Jak sie rodzą naziści ?

poniedziałek 22/01/2018
1

Naziści… czy jest taka nacja w Europie?  Wiek XX ujawnił ich w milionach hailujących Hitlerowi. Teraz tez są enklawy tu i tam. Zagnieździ się i…


Wolności opcja atomowa

czwartek 21/12/2017
0

 W studio TVN Kalisz i Dorn komentują na bieżąco.. „Dokonania wewnętrzne Kaczyńskiego można jakoś zrozumieć, co nie znaczy akceptować - mówi Dorn – Polityka zagraniczna…


Australijski sen

poniedziałek 27/11/2017
0

Mój Bratanek Michał Antkowski (właściciel firmy turystycznej  KIRIBATI CLUB) podróżuje  właśnie po Australii… Obejrzyjcie Jego   rewelacyjne zdjęcia! I ja tam kiedyś byłam , i…


Migration Landscape

wtorek 31/10/2017
3

Huragan Grisza hula po Europie nie zważając na granice a ja spoglądam na mapę Europy i świata i widzę jak fale migrantów, niczym  fale oceanu …


Uniwersał w kwestii zdrowia

sobota 21/10/2017
2

Młodzi lekarze głodują , Płaszczak  cynicznie chce sprawdzać ile schudli  a KurWizja rozpuszcza plotki , ze  niektórzy na wyjazdach  jedli kanapki z kawiorem a jak…


Manna z nieba

niedziela 15/10/2017
18

PiSowi leci w górę, wszyscy się dziwią a ja nie. Polska szarobura, ciężko pracująca, ma w nosie wolności, sędziów konstytucyjnych czy mianowanych, bo ważne jest…