Pakta dla ACTA


poniedziałek 30/01/2012

W piątek stałam pod światłami na Rondzie de Gaulle’a w Warszwie - stałam i stałam, bo właśnie odbywały się konsultacje uliczne w sprawie ACTA.   Ulicą Nowy Świat  szli piękni dwudziestoletni, poprzebierani i swobodni, czasami w maskach, z transparentami, ze sztandarami, z młodzieńcza radością życia i brakiem wszelkiego lęku -  a maszerowali wprost pod Kancelarię Prezydenta! Wrzeszczeli przy tym radośnie, skakali i tupali trzymając się za ręce i śpiewali rymowanki: „Czy to w mieście czy w powiecie będzie wolność w Internecie!” Albo „ Tu Warszawa nie Bruksela, tu się ACTA nie popiera!”

A nie popiera!  Przekonał się o tym i Premier i Prezydent i minister Boni i inni notable, którym Anonimowi zablokowali strony internetowe i niezła była z tego zabawa na cały świat, że dumne państwo polskie padło na kolana od jednego hackerskiego kliknięcia.  Zdezorientowani urzędnicy pospiesznie uczyli się n błędach, eksperci wysilali umysły mędrkując w telewizjach  a politycy gwałtownie usiłowali przykleić się do manifestantów. Co to jest i dlaczego akurat w Polsce ujawnił się teraz taki potencjał ulicznego buntu?  Nikt do końca jeszcze tego nie wie… Są różne teorie, więc i ja mam swoją, bo uważam, że nie można patrzeć na polski grajdoł wedle końca własnego nosa. Żyjemy  w świecie globalnym i nie sposób nie zauważyć, że od kilku miesięcy młodzi wściekli wychodzą wszędzie na ulice i  wygrażają ojcom i dziadkom, za ten ich świat powariowany…

Nasi młodzi przespali marsze oburzonych, które pól roku temu wstrząsnęły planetą. Być może kryzys finansowy nie tak bardzo jeszcze trzepnął młodych Polaków po kieszeniach a ponadto była okazja pokazać się w różnych innych ulicznych konsultacjach: a to pod krzyżem to na tle pomników niepodległości.. A teraz się po prostu przebudzili.  Wydaje się, ze to, co obecnie obserwujemy na ulicach Warszawy i innych polskich miast to  ten sam ruch sprzeciwu oburzonych –  niezadowolonych… „ACTA były tylko zapalającą iskrą – ocenił podobnie prof.  Edmund Wnuk Lipiński – korzenie tego ruchu są znacznie głębsze” W pełni się zgadzam, panie Profesorze,  ale nie ze wszystkim… „Spokojnie! –  mówi bowiem dalej  prof. Wnuk-Lipiński- każde pokolenie musi pokazać swój bunt i chce sobie trochę manifestować. Spokojnie… Nie mają przywódców ani postulatów. To minie, to przejdzie …” Nie byłbym taka pewna! Myślę, ze obserwujemy raczej początek GLOBALNEJ KONTESTACJI.

Zbigniew Brzeziński czołowy teoretyk i entuzjasta panującego nam NWO (New World Order) stwierdził, że uczestnicy protestów kontestują… zasady zachodniej demokracji. „:TAK, mamy gdzieś Waszą „demokrację” telewizyjno – sondażową, która namaszczając medialne marionetki i okazuje nam iluzję politycznego wyboru! TAK, nie zgadzamy się, aby światem rządziły korporacje bankowe i stojący za nim ludzie, którzy za pośrednictwem waszych skorumpowanych mediów nazywają to tzw. „wolnością” … Jesteśmy GENERALNIE PRZECIW!”

 Wszystko, co teraz napiszę nie ma nic wspólnego z polityką!  Jest obojętne czy ta partia rządzi czy inna, czy jeszcze inna coś obiecuje bez pokrycia… To akurat w sprawie oburzonych i ACTA nie ma większego znaczenia!   Chodzi o zjawisko cywilizacyjne. Dzieje się  teraz w kraju nad Wisłą ale przecież wszedzie w  zachodnim świecie są podobne  problemy: społeczeństwa się atomizują a  ludzie cierpią z braku tożsamości i uciekają w wirtualny świat.

A teraz  dlaczego manifestanci stali mi się bliscy? Jak i oni żyję  na dole machiny  wielkiej zbiorowej niby-demokracji. Żyje mi się  raczej średnio i chciałabym wiele wokół zmienić…   Po pierwsze wydaje mi się, że ochrona danych osobowych poszła za daleko. Prawodawcy są dumni, że nazwisko i dane kazdego stały się tajemniczym dobrem niedostepnym dla innych…   A ja uważam że nie ma sie z czego cieszyć bo  zbytnia ochrona sprzyja społecznej izolacji i osamotnieniu jednostki!  Jestem anonimowo obrażana w internecie ( autorzy wpisów chronią swoje dane osobowe)  i codziennie dostaje  parę anonimowych  SMSów od oszukańczych firm, ktore  też chronia swoje dane  ( numer nieznany – czyżby?) Zlikwidowano   listy lokatorów i informacje o  numerach mieszkań – do własnego domu wchodzę na kod wystukując cyfry.  W instytucjach i urzędach to samo: kody, przepustki i agenci ochrony. STOP – ochrona danych! Niczego nie mogę się dowiedzieć, bo wszędzie szlaban: ochrona danych!  Książka telefoniczna utajniona jak w Moskwie za czasów Stalina… Spróbujcie cos znaleźć, czego nie znacie. Owszem, jest numer telefonu, ale nie dadzą wam adresu. STOP – ochronna danych!  Znacie adres, ale np. nie znacie numeru telefonu i jak tu go znaleźć  jak jest 40 operatorów telefonii i  każdy chroni swoje dane.  Info TP SA odpowiada mi np. ze nie ma w Warszawie Szpitala na Stępińskiej, bo oni go nie mają w  rejestrach. „U nas  nie ma, niech Pani szuka w Internecie…”  Całe szczęście ze mam  ten internet!  I  tak poszukując innych ludzi miotam jak ryba w sieci… A przecież z drugiej strony  wszyscy jesteśmy perfekcyjnie widoczni w kamerze Wielkiego Brata: mamy swoje teczki w skarbówkach, w gminach, w  urzędach, w dokumentacji  NFZ, w policyjnych rejestrach. Państwo ma nas stale na oku a raczej  na widelcu, kontroluje nas  jak w powieści Orwella – jeszcze chwila a będą wszczepiać chipy pod skore z uniwersalną informacją!  Ale sami miedzy sobą nie porozumiewamy się dobrze. STOP – ochrona danych! Jako społeczeństwo  jesteśmy  rozbici, pokawałkowani, zwaśnieni, nieznający się i nie rozumiejący nawzjem : bezokienne monady znane z myśli pitagorejskiej a potem upowszechnione w filozofii  Leibniza -  w XXI wieku jesteśmy podobni do tych   atomów natury, poruszających się chaotycznie, które nie są w stanie  kontaktowć się ze sobą… Moze jest w tym wszystkim cyniczny zmysł polityków, bo wiadomo, ze zatomizowne społeczeństo jest niezdolne do skutecznych działań? Faktem jest jednk ze rządzacy ( nie tylko politycy ale takze korporcje finansowe i gospodarcze)  okopują sie  w swoich twierdzach skąd patrzą wyniośle na obywatelski padół. Anonimowi nie mają innego wyjscia jak tylko tworzyc własny, paralelny  świat!   

Jako dziennikarz  stale dostaję zaproszenia na różne  konferencje   o  partycypacji i społeczeństwie obywatelskiem…  Niektóre programy firmuje  sam Prezydent Komorowski. W zaproszenich wygląda to wcale okazale. Szczerze jednak  mówiąc  społeczeństwo obywatelskie w  Polsce do tej pory   najlepiej  prezentuje sie w statystykch….Prezydent i Premier  nie powinni już dłuzej   tracić czasu na czytanie papierowych  sprawozdań a po prostu wyjrzeć na ulicę i zobaczyć jak z młodych. gniewnych formuje się  świadome spoleczenstwo obywatelskie – tyle ze jest to –  Panie Prezydencie!  Panie Premierze! -  młode społeczenstwo w obywatelskim nieposłuszeństwie!

Młodzi  z ulic Warszawy, Paryża, Londynu czy Chicago maja odwagę sygnalizować że czują się pod presją i że  nie ma radości bez wolności Nie podoba im sie też, ze  relacje ludzkie są u nas coraz mniej ludzkie a coraz bardziej handlowe! Jestem z innego pokolenia ale  też czuję, że życie staje się coraz bardziej opresyjne. Jako obywatel jestem stale obiektem manipulacji politycznych i medialnych, reklama wciska mi do głowy produkty, których nie chcę, lekarze i aptekarze żerują na moim zdrowiu, w sklepach mnie trują nie-widomo-czym, banki usiłują mnie obłupić. I tak niewiele ode mnie zależy… Czasmi czuje sie po prostu ubezwłasnowolniona organizacją społeczeństwa, w którym przyszło mi  żyć! Poza tym dźwigam na sobie straszny ciężar: świadomość afer, korupcji, złodziejstwa i  bezkarność  ludzkich nieprawości…. Jedno jest  pewne, ze musze za wszystko płacić! Czegokolwiek chce się dowiedzieć, np. o której odjeżdża autobus albo, jaki ma numer telefonu pobliski lekarz – musze zapłacić   informatorom-pośrednikom. Bilet do Opery kosztuje mnie 250 zł a 6 zł  litr benzyny abym mogła gdzieś pojechać i zobaczyć jak ten  świat wygląda…  Więc  się oburzam się i bywam po prostu wściekła i całe szczęście, ze jest ta furtkę do wirtualnego świata gdzie arie operowe mam za darmo, gdzie mogę na SKYPie godzinami rozmawiać z całym światem, a także obejrzec go okiem kamer i nawet z kosmosu,  gdzie bezpłatnie mogę się dowiedzieć wszystkiego i nawet nauczyć tego i owego, napisać szczerze, co myślę, gdzie mogę znaleźć myślących podobnie a nawet zdobyć przyjaciół i stworzyć swoje kółko towarzyskie  na Naszej Klasie albo w rodzinie Facebooka.  Homo sapiens jest wszak  zwierzęciem stadnym, potrzebuje innych do życia we wspólnocie. Nie chcę by mi zatrzasnęli furtkę internetowej wolności!

Szczerze powiem, że mnie się ACTA nie podoba i nie mam zaufania do kolejnej Wysokiej Komisji, która ma powstać i która będzie monitorować Internet.,  A przecież osobiście powinnam być zainteresowana, bo np. na portalu www.Chomikuj.pl znalazłam 160 stron swojej powieści – połowa książki „Inna wśród innych” ukradziona mi podstępnie i skopiowana sekretnie – za darmo… A niech będzie! Więcej ludzi przeczyta i dla mnie to już zysk. Nie wierzę by jakaś Wysoka Komisja kiedykolwiek zadbała o autorów. Pieniądze przypadną  pośrednikom a autorowi – rzucą z łaski parę żebraczych groszy, jeśli w ogóle coś rzucą… Może jestem naiwną idelistką bo  nie myślę kategoriami współczesnego   zmaterializowanego swiata… ?  Oczywiście, ze  tworcy powinni byc wspierani przez społeczeństwo ale kultura niech bedzie za darmo, niech pozostanie  w panteonie duchowym dobrem wspolnym!  

Domyślam się  dlaczego Ambasada Amerykańska dzwoniła pytając o rezultaty glosowania nad podpisaniem układu ACTA…  Ameryknie  są właścicielami nowoczesych technologii,  zdominowali  też światowy przemysł filmowy i muzyczny. Mając w ręku prawa Umowy  ACTA ( które sami wymyślili,  choć nie ratyfikowali)  podreperują siebie niezle narodowy budżet i wycisną z nas miliardy dochodząc bezwzględnie praw intelektualnej własności..

Przyznajmy też ze wszyscy nie nadążamy za eksplozją komunikacyjnych technologii. Tego już nie można powstrzymać i wirtualny świat nie da się okiełznać! Naukowe mądrale wypowiadające się obecnie w telewizji, załamują ręce, że młodzi ludzie coraz bardziej żyją w paralelnej internetowej rzeczywistosi… O niczym innym to nie świadczy jak tylko o tym, że świat w realu jest niedoskonały! 

 


Moje najnowsze wpisy

 

BIM! BOM!

czwartek 05/07/2018

BIM BOM!  Wybija godzina historii!  Polska rozdygotana w strajkach i protestach, obciach w Brukseli na całego, dwuwładza sądów, paraliż policji, służba zdrowia mdleje, kobiety szykują…


Zagadka nieśmiertelności

sobota 31/03/2018

WIELKA SOBOTA i wielka cisza. Milczą kościelne dzwony…. Czekamy na cud Zmartwychwstania.  Niby wierzymy  ale i powątpiewamy. Boimy się że kres życia jest ostateczny a…


Kto chce niech czyta

piątek 16/03/2018

Napisze dziś o przygodzie mojego życia, o potrawach z raju niebieskiego, o tajemnicy raka i o zagubionych śladach naukowych ścieżek… Kiedyś, kiedyś, jako młoda dziennikarka…


Gorący temat

sobota 10/02/2018

Mamy pretensje dziś do rodziców i do dziadków za to ze nie byli aniołami! Tak, mamy im za złe! Wojny nie pamiętam. Pamiętam jednak jak…


Jak sie rodzą naziści ?

poniedziałek 22/01/2018

Naziści… czy jest taka nacja w Europie?  Wiek XX ujawnił ich w milionach hailujących Hitlerowi. Teraz tez są enklawy tu i tam. Zagnieździ się i…


Wolności opcja atomowa

czwartek 21/12/2017

 W studio TVN Kalisz i Dorn komentują na bieżąco.. „Dokonania wewnętrzne Kaczyńskiego można jakoś zrozumieć, co nie znaczy akceptować - mówi Dorn – Polityka zagraniczna…


Australijski sen

poniedziałek 27/11/2017

Mój Bratanek Michał Antkowski (właściciel firmy turystycznej  KIRIBATI CLUB) podróżuje  właśnie po Australii… Obejrzyjcie Jego   rewelacyjne zdjęcia! I ja tam kiedyś byłam , i…


Migration Landscape

wtorek 31/10/2017

Huragan Grisza hula po Europie nie zważając na granice a ja spoglądam na mapę Europy i świata i widzę jak fale migrantów, niczym  fale oceanu …


Uniwersał w kwestii zdrowia

sobota 21/10/2017

Młodzi lekarze głodują , Płaszczak  cynicznie chce sprawdzać ile schudli  a KurWizja rozpuszcza plotki , ze  niektórzy na wyjazdach  jedli kanapki z kawiorem a jak…


Manna z nieba

niedziela 15/10/2017

PiSowi leci w górę, wszyscy się dziwią a ja nie. Polska szarobura, ciężko pracująca, ma w nosie wolności, sędziów konstytucyjnych czy mianowanych, bo ważne jest…