Japońska lekcja


czwartek 14/04/2011

Wyobrazcie sobie, że coś się pochrzaniło w kosmicznym mechanizmie, pękła pod nami skorupa i ziemia nagle zatrzęsła się w środku Europy.  Budzimy się rano a tu żyrandole pospadały, ściany popękały, pół Polski w gruzach, elektrownie zrujnowane, wodociągi uszkodzone… Wokół wrzask, krzyki, lament i nalot demonów. Sklepy rozkradzione, bankomaty porozbijane a zdesperowani mieszkańcy z domową siekierką w ręku bronią swego dobytku przed rabusiami. Gdyby rozdawano paczki z garstką ryżu ludzie tłoczyliby się kupą, wpychali  do kolejek, zajmowali miejsca wciąż na nowo żeby tylko więcej zgarnąć dla siebie: A Pan tu nie stał! Nie wyobrażam tez sobie też, aby kilkaset tysięcy Polaków tak cicho i bez szemrania zajmowało swój metr kwadratowy do życia w prowizorycznych magazynach, halach sportowych i na dworcach… Każdy by narzekał i rozpychał się łokciami. Dzieci dostawałyby w skórę, ( bo rodzice muszą odreagować), faceci dostawaliby zawałów a staruszkowie konali bez pomocy.  Już nie wspomnę o tym, że  parlamentarzyści obrzucaliby się obelgami. Ostatecznie wyszłoby na to, że to  premier zaniedbał, nie uprzedził, nie przewidział i rząd natychmiast do dymisji!  A co dalej…? Nad Wisła zapanowałby chaos, bandytyzm, kompletna ruina, degradacja i upadek ludzkiej godności w dniach próby! Strach pomyśleć!

 Oglądam japońską tragedie ze struchlałym sercem, ponieważ jestem babcią japońskiej wnuczki – przysposobionej wprawdzie, ale bardzo kochanej.  Momoe wychowała się w Polsce. W szkole była zawsze najlepsza uczennicą choć lekcje odrabiała na okiennym parapecie a mieszkała głównie w samochodzie, bo matka Japonka była nieporadna a Ojciec Polak nieodpowiedzialny. Czteroletnia uznała naszą rodzinę za własną i tak zostałam jej babcią. Matka uczyła dziewczynkę ukłonów oraz słów grzeczności: dziękuje, proszę, przepraszam było na każdym kroku i uśmiech i dyg. Wyjechały potem obie do Ameryki i tam kilkunastoletnia Momoe natychmiast odrzuciła amerykańskie obyczaje. Nie przeszkodziło jej to uczyć się pilnie. Uzyskała licencjat z prawa międzynarodowego i wyjechała do Kraju Kwitnącej Wiśni.  I tu poczuła się u siebie! Pilna, pracowita błyskawicznie opanowała język w każdej wolnej chwili ćwicząc znaki magicznego pisma sylab i obrazów. Szybko awansowała na stanowisko producentki telewizji „Bloomberg”. Czy ktoś jej pomagał w tej życiowej wspinaczce wysokogórskiej? NIE!  Jej rodzina japońska, która zobaczyła ją po raz pierwszy, była raczej chłodna, niezbyt pomocna i wiecznie zapracowana. Poza tym na ich oko Momoe ma za długie nogi więc nie jest Japonką! Nie znała też japońskiej etykiety i nie wiedziała że radosna otwartość, której nauczyła się w Ameryce nie jest tu ceniona.

 Prawdę mówiąc Japończycy są strasznymi rasistami i zupełnie niezrozumiała jest dla nich imigracja a małżeństwa z cudzoziemcami uznają za naganne, podobnie jak wszelkie kontakty z obcymi. Ich kraj nie przyjmuje uchodźców, nie szanuje inności a zachodnie wykształcenie uznaje za przeszkodę w karierze.  Dzieci, które kończyły szkoły za granica musza przejść specjalne szkolenie by ich przerobić na Japończyków :) Dzięki Momoe wiem trochę więcej o Japonii i nie dziwię się, że tak wielu ludzi fascynuje i intryguje to społeczeństwo.

 W poszukiwaniu przepisu na cuda gospodarki Lech Wałęsa rozpoczął renowację naszego kraju od podróży do Japonii. Chodziły nawet  słuchy, że chce tłumaczyć Marksa na japoński :) Pojechał, zobaczył bogaty kraj biednych ludzi, którzy gnieżdżą się w klitkach, pracują długo i ciężko i tylko niektórzy mają szczęście, jeśli trafią do domu przed północą, by przespać osiem godzin. Za tą harówkę dostają dwa tygodnie wakacji, z czego biorą tylko jeden. Opieka społeczna jest marna, ruch związkowy prawie nie istnieje, więc postać naszego elektryka budziła zdumienie.  W Tokio wszyscy kłaniali mu się po pas, ale niczego więcej nie udało mu się dowiedzieć ani też zrozumieć. Lech Kaczyński z 2008 też wybrał się do Japonii i … pocałował w klamkę. Cesarz udawał chorego, premier nie miał czasu i tylko skromny gubernator oprowadzał parę prezydencką po zabytkach Kioto.   Prezydentowa zmierzyła kimono i było jej bardzo do twarzy… Polscy prezydenci udając się na te egzotyczne wizyty nie byli chyba odpowiednio przygotowani przez swoje służby, które nie poinformowały ich, że nie można wybudować drugiej Japonii bez Japończyków - są bardzo szczególnym, hermetycznym społeczeństwem  nie do przetłumaczenia na zachodnią mentalność. 

Plemię, które 9 tysięcy lat temu zajęło  malownicze wyspy na Pacyfiku ( a  jest tych wysp w sumie prawie 7000!) od początku odznaczało się  niezwykłą siłą i determinacją. Wyspy położone na ognistym pierścieniu ziemi są  nawiedzane stale przez kataklizmy, górzyste,  nieurodzajne i nie maja bogactw naturalnych tylko same wulkany… Ludzie musieli wypracować sposób zżycia, który zagwarantował im przetrwanie!

Idee Konfucjusza stanowi ramę ideową tego kraju: pokora, skromność, oszczędność, pracowitość, opanowanie, lojalność i szacunek dla władzy, dla tradycji i dla drugiego człowieka. Nie musisz mieć poczucia winy, że nie kochasz bliźniego – musisz go uszanować, pokłonić się, grzecznie go wysłuchać i  uprzejmie pożegnać. Dzieci pokłonów uczą się już  w szkole. Inny jest pokłon powitalny a  niżej musisz schylić głowę, jeśli przepraszasz i prosisz o wybaczenie i nie wolno pomylić tego z gestem podziwu, bo idąc z gratulacjami też skłaniasz się nisko obracając odpowiednio głowę….  Język ciała ułatwia życie Japończykom, ale dla innych jest niezrozumiały a nawet zabawny :) W Kraju Kwitnącej Wisni  edukację zaczyna się  bardzo wcześnie. Mali Japończycy  od 3 roku życia paradują w mundurkach najpierw do przedszkoli a potem szkół państwowych i prywatnych, które wpychają im do głów niesamowitą ilość wiedzy i nastawione są na indywidualne osiągnięcia a także nadzwyczajną dyscyplinę. Podobno regulaminy szkolne normują jak uczniowie powinni chodzić, stać, siedzieć, jak wysoko podnosić rękę i pod jakim kątem :)

 Zachodni mądrale twierdzą, że taki system wychowania produkuje ohydnych konformistów – Japończyk nie lubi konfliktów ani różnicy zdań. Na pewno szkoły nie uczą ich asertywności! Poza wiedzą ogólną młodzi Japonczycy poznaja etykietę, uczą się formułek grzecznościowych,  sposobow zachowania w różnych sytuacjach  i wzajemnej współpracy. Gdy dorosną wybiorą konkurencję  i rywalizację w zespole, rzadziej ścieżkę indywidualnej kariery…  „Gwóźdz, który wystaje musi być wbity” – ta techniczna maksyma znajduje w  Japonii społeczne zastosowanie. Niezbyt to miłe, przyznaję… 

I tak sobie żyją się w swoim światowym mocarstwie…. A cisną się na tych wyspach!  Jest ich tam aż  140 milionów, aglomeracja Tokio liczy sobie milionów 36, czyli mniej więcej tyle, co  Polska cała! Jak w takich warunkach nie potrącają się na ulicy ( a nie potrącają!)  a w metro nie depczą sobie po odciskach ( nie depczą!) to jedna z japońskich zagadek. Mają się nieźle, bo żyją najdłużej spośród społeczności naszej planety a na dodatek starców się tam szanuje! Godzilla, co pewien czas wychodzi z morza i niszczy ich ciężką pracę.  A oni spokojnie, z godnością, bez histerii znów biorą się do pracy i odbudowy….  Analfabetyzm w Japonii nie istnieje, bezrobocia też nie ma –  zawsze przecież można stworzyć parę etatów ludzi, którzy będą się kłaniać cały dzień albo stojąc na ulicy przepraszać przechodniów za utrudnienia z powodu robót drogowych :)  Rodzina jest dość mocna a rozwody głównie na emeryturze, bo żaden sąd nie pozwoli na rozstanie małżonków posiadających dzieci. Nie ma sierot i dzieci ulicy, nie ma też samotnych matek -  takich,co to  chciałyby urodzić sobie dziecko… Każde dziecko musi mieć matkę i ojca! Jak ojciec ucieknie  to  rodzina matki formalnie musi dziecko przyjąć a jak rodzina  je odrzuci to noworodek idzie do adopcji.  Przestępczość praktycznie też  nie istnieje (  w Ameryce np. rabusie  napadają  150 razy częściej) Na lotniskach nikt nie pilnuje bagażu a sprzedawcy wystawiają na noc towary przed sklepem dla reklamy – i nikt nie kradnie! Każdy mieszkaniec tego kraju,  czy  zamiatacz ulic czy to dyrektor koncernu Mitsubishi czy jego żona, która gotuje obiady i pierze skarpetki, wypełnia swoje obowiązki starannie, poświęcając temu większość czasu i energii. Myślę ze żona Premiera Noto Kana  też sama gotuje i sprząta a jej mąż z wielka gorliwością od rana do wieczora zajmuje się publicznymi sprawami.  Japończycy ufają władzy, choć zachodni politolodzy maja do niej wiele zastrzeżeń. W Japonii od 1948 lat rządzi ta sama jedyna partia, opozycja nie istnieje. Zachodni politolodzy twierdzą że rządzi tam szajka starych kolesiów, wspierająca się o mafię – jednak nikomu nie przychodzi do głowy, aby podważać stare struktury. Badania, jakości życia, zlecone przez ONZ wykazały, ze poziom zadowolenia z życia jest u Japończyków bardzo wysoki. Nie wątpią ani przez chwile, ze Kraj Kwitnącej Wiśni jest krajem kwitnącego szczęścia – najlepszym z możliwych na tej planecie!

Jak  to się wszystko  dzieje? Po pierwsze jest to społeczeństwo wpólnotowe – pomagają sobie nawzajem i wiedzą, że mogą nawzajem  na siebie liczyć.   Po drugie w odróżnieniu od reszty świata, uznają hierarchię i szanują swoje autorytety. I to chyba to  jest właśnie to, co trzyma ich RAZEM. Jesteśmy „ spojeni jak ziarnka ryżu „  mówi popularne japońskie  przysłowie. Być może nawet odczuwają lęk przed pełną wolnością bo  wygodniej im by  autorytety podejmowały decyzje i  przyjmowały za nie  odpowiedzialność.   Erich Fromm miałby tam świetne pole do sprawdzenia swoich teorii ! Ktoś kiedyś zwrócił mi uwagę, ze Japonia podobnie zachowuje się na arenie międzynarodowej. Trzyma zawsze z tym, kto  w świecie  ma najwyższy autorytet, jest najsilniejszy. Na początku XX wieku silne były Niemcy wiec oni z Hitlerem. Kiedy Japonia uderzała na Perl Harbour wydano oświadczenie, że Japonia wchodzi aktywnie  do wojny, ponieważ uważa że każdy kraj powinien wiedzieć gdzie jego miejsce. Wierząc w hierarchie i autorytety chcieli przywołać Amerykę do porządku i dać jej po nosie, ale się nie udało.  USA stały się potęgą i Japonia usłużnie zaczęła je wspierać. Teraz zwęszyli że świat się zmienia, wiec trzymają z Chinami…

 Moja Wnuczka ma japońskie geny i muszę powiedzieć ze identycznie zachowuje się w życiu. Z wielkim szacunkiem odnosiła się do nauczycielek w Polsce. Szuka w swoim otoczeniu ludzi  mądrzejszych,  z autorytetem i oni prowadza Ją w górę.  Namawiam Momoe, aby wróciła do Polski – ale gdzie znalazłaby u nas  autorytety!? Ludzie, którzy czegoś dokonali, którzy się wyróżnili z tłumu zostali u nas wdeptani w błoto, ośmieszeni i opluci. „Opieranie się na autorytetach jest fałszem”- powiedział Jarosław Kaczyński w 2007 roku wypowiadając wojnę wykształciuchom i  łże-elitom. No i stało się! Socjologowie są zdumieni, bo młodzież polska ma idoli a nie ma autorytetów! Z obowiązku bąkają coś o rodzicach i czują się zobowiązani do uhonorowania Jana Pawła II. A poza tym – pustka. Autorytety pospadały u nas z  cokołów! Stąd do anarchii tylko jeden krok….  Sejmowy młokos śmiał oświadczyć z trybuny, że polski Premier, jako człowiek bez honoru jest śmieciem. Taka sytuacja nie byłaby możliwa w Japonii! Pan Poseł najpierw musiałby się głęboko przed Premierem ukłonić i wygłosić formułkę, która obowiązuje, gdy Japończyk zwraca się do Wysokiego Urzędnika

 Japończycy ufają też telewizji  choć nie maja zbyt wiele czasu na  gapienie się w ekran a telewizja jest nudna jak flaki z olejem – jednakże  potrafi być wspaniałym przyjacielem w trudnych dniach a kto chce się dowiedzieć więcej niech poczyta felieton tejże autorki na portalu dziennikarskim ( http://www.sdp.pl/felietony)

 Japoński sposób  życia  jest dla nas nieuchwytny i niezrozumiały. „Uważaj na japońskiego managera – pisze John Mole w poradniku „Uważaj na maniery” Im wyższą pozycję ma w swojej firmie tym więcej trudu sobie zadaje by ukryć swoje ambicje i umiejętności.  Negocjacje z nimi mogą doprowadzić cię do szału, bo nigdy nie odczujesz z ich strony presji ani dominacji a i tak zrobią, co zechcą kłaniając Ci się  po pas…”

 Tak wiec w Japonii wszystko jest  odwrotnie jak u nas. My, Ludzie Zachodu jesteśmy indywidualistami:  antyhierarchiczni, egoistyczni, nastawieni nie na wzajemna pomoc, ale walkę i rywalizację. Japonia jest uporządkowana i powściągliwa.  W kraju przodującej elektroniki tylko 2% Japończyków rejestruje się na Facebooku. W Polsce ponad 30 procent lansuje się na portalu ile wlezie i zamieszcza na Facebooku intymne zdjęcia a nawet prześwietlenia i… badania treści własnych żołądków!  Japończycy wolą być anonimowi i    kryją się za maską uprzejmości.  My nie przejmujemy się konwenansami: walimy  ostre słowa prosto z mostu a obrażony na honorze na pewno nie popełni u nas hara-kiri lecz będzie się odgryzał i  obrażał wszystkich naokoło.  Japończycy dążą do jednomyślności - my uznajemy za bohatera tego, kto ma odwagę być sam przeciw wszystkim!

 Za tak uformowaną  japońską osobowość jednak się płaci i koszty są wysokie: samodyscyplina tłumi ich radość życia i hamuje twórcze talenty. Japońskich laureatów Nobla można na palcach jednej ręki policzyć a Ameryka ma tych wyróżnionych  prawie 200 !   

 Nie wiem czy chciałabym żyć w Japonii? Raczej nie… I tak by mnie tam nie przyjęto i  nie zaakceptowano, jako skażonej zachodnim indywidualizmem! Chciałabym raczej wziąć trochę z tamtego systemy a trochę z naszego… Z pewnością Polska byłaby silniejsza gdybyśmy potrafili lepiej współpracować a nawet osłabili w sobie  okrutny przymus ducha  rywalizacji! Japonii przydałoby się większe otwarcie na inne wartości niż tylko praca i obowiązek a przede wszystkie nie powinni wbijać tych wystających gwoździ i bardziej uszanować twórcze, niekonwencjonalne jednostki. Tak sobie myślę…

 Jednakże – i tu chce powiedzieć cos bardzo ważnego! -  w godzinach próby i kryzysu tamto społeczeństwo funkcjonuje  bardzo sprawnie i z wielka godnością. Odwrotnie jak u nas. Katastrofa Smoleńska przerobiła Polskę na piekielny kocioł niezgody. Jedyna nadzieja w tym, że Ci najbardziej kłótliwi i ziejący nienawiścią będą się kiedyś smażyć w piekle! Może nawet w tym samym kotle, który sami dla siebie zgotowali…

 

 

 


Moje najnowsze wpisy

 

BIM! BOM!

czwartek 05/07/2018

BIM BOM!  Wybija godzina historii!  Polska rozdygotana w strajkach i protestach, obciach w Brukseli na całego, dwuwładza sądów, paraliż policji, służba zdrowia mdleje, kobiety szykują…


Zagadka nieśmiertelności

sobota 31/03/2018

WIELKA SOBOTA i wielka cisza. Milczą kościelne dzwony…. Czekamy na cud Zmartwychwstania.  Niby wierzymy  ale i powątpiewamy. Boimy się że kres życia jest ostateczny a…


Kto chce niech czyta

piątek 16/03/2018

Napisze dziś o przygodzie mojego życia, o potrawach z raju niebieskiego, o tajemnicy raka i o zagubionych śladach naukowych ścieżek… Kiedyś, kiedyś, jako młoda dziennikarka…


Gorący temat

sobota 10/02/2018

Mamy pretensje dziś do rodziców i do dziadków za to ze nie byli aniołami! Tak, mamy im za złe! Wojny nie pamiętam. Pamiętam jednak jak…


Jak sie rodzą naziści ?

poniedziałek 22/01/2018

Naziści… czy jest taka nacja w Europie?  Wiek XX ujawnił ich w milionach hailujących Hitlerowi. Teraz tez są enklawy tu i tam. Zagnieździ się i…


Wolności opcja atomowa

czwartek 21/12/2017

 W studio TVN Kalisz i Dorn komentują na bieżąco.. „Dokonania wewnętrzne Kaczyńskiego można jakoś zrozumieć, co nie znaczy akceptować - mówi Dorn – Polityka zagraniczna…


Australijski sen

poniedziałek 27/11/2017

Mój Bratanek Michał Antkowski (właściciel firmy turystycznej  KIRIBATI CLUB) podróżuje  właśnie po Australii… Obejrzyjcie Jego   rewelacyjne zdjęcia! I ja tam kiedyś byłam , i…


Migration Landscape

wtorek 31/10/2017

Huragan Grisza hula po Europie nie zważając na granice a ja spoglądam na mapę Europy i świata i widzę jak fale migrantów, niczym  fale oceanu …


Uniwersał w kwestii zdrowia

sobota 21/10/2017

Młodzi lekarze głodują , Płaszczak  cynicznie chce sprawdzać ile schudli  a KurWizja rozpuszcza plotki , ze  niektórzy na wyjazdach  jedli kanapki z kawiorem a jak…


Manna z nieba

niedziela 15/10/2017

PiSowi leci w górę, wszyscy się dziwią a ja nie. Polska szarobura, ciężko pracująca, ma w nosie wolności, sędziów konstytucyjnych czy mianowanych, bo ważne jest…