Dinozaury na Woronicza


niedziela 30/12/2012

Zaproszono mnie ostatnio do Telewizji w charakterze eksponatu muzealnego… Świąteczne spotkanie byłych pracowników, więc niby jestem na miejscu odpowiednim, ale bez identyfikacji. Nie uważam siebie za emerytkę ani za seniorkę, bo ciągle coś piszę, kombinuję, pracuję od świtu i kontynuuję te drogę, którą mi wyznaczyła kiedyś gwiazda betlejemska…. Na Woronicza było bardzo miło, śpiewały chory parafialne, dzieci z pobliskiego Domu Kultury tez śpiewały skakały i tańczyły a  ludzie poznawali się po latach i padali sobie w ramiona….

Para młodych dziennikarzy- konferansjerów polowała na dinozaury, wiec i na mnie trafiło: „Opowiedzcie, Babciu jak to kiedyś było…” A było, było… nawet się Wam nie śniło jak  było….

  Zjawiłam się w TV na Woronicza  gdy byłam mniej więcej w wieku tych mlodych prezenterów (służbowe przeniesienie z Polskiego Radia, skąd starano się pozbyć niewygodnych i dać ich TV na pożarcie) Wiec, kiedy przyszłam do TV to… pomyślałam że……  chyba zwariuję!!!  Z dziennikarskimi wyzwaniami i pisaniem scenariuszy świetnie sobie od razu radzilam, ale  telewizyjnej techniki długo nie byłam w stanie ujarzmić…. Studia do nagrań były wówczas w fatalnym stanie, wszystko się waliło, nic nie kontaktowało, doprowadzenie programu do anteny było udręka nie do opisania!

Nagranie zaczynało się zwykle  od wezwania serwisu, bo trzaskały reflektory, kamery „:prószyły” albo „mgliły” dekoracje spadały gościom na głowę. Z telekinem nie można się było porozumieć inaczej jak tylko latając na trzecie piętro tam i z powrotem ( windy nie działały). Ostatecznie Kierownik Produkcji stał na środku studia i dawał sygnał startu telekina machając rękami jak marynarz na wachcie. A najstraszniejsze było to, ze w pracy zespołów w pełnej krasie objawiała się nasza natura – a przy każdym programie telewizyjnym jest zaangażowanych ok 50 osób na III piętrach iu pełen wybor osobowści  niczym w podręczniku psychologii.

 Miałam potem  okazje zobaczyć jak pracuje TV BBC i ABC – tam każdy punktualnie zgłasza się na swoje stanowisko i pilnuje, aby wykonać perfekcyjnie to, co do niego należy. O czymś takim w polskiej telewizji można było tylko pomarzyć! 

 Nasze   ekipy studyjne rzadko wtedy były zainteresowane doskonałością własnej    pracy –     kazdy świetnie wiedział  natomiast  co inni powinni robić i  wtrącał się w nie swoje….:)  Dźwiękowiec, który miksuje glosy ze studia zamiast dbać o to by miały one właściwy poziom natężenia –  caly czas interesował się np. tekstem, czytanym przez lektora z tzw. „dziupli” i poprawiał zdania komentarza, bo „on by to inaczej napisał…” Każdy kamerzysta brał się do reżyserii. Realizator krytykował scenografa i przewracał plan według swego widzi-mi-się.. Scenograf–artysta więc się zapierał i   bronił zaciekle koncepcji  swojego dzieła. Tworcy wyraźnie dążyli do zwarcia  bezpośredniego więc  trzeba bylo ich rozdzielać. Z tego polskiego  przedsiębiorczego indywidualizmu   robiła się w studio  gigantyczna awantura: wszyscy się  ze sobą  kłócili i naprawdę trzeba było mieć nerwy jak postronki żeby to przetrzymać!  A kiedy wreszcie dobijaliśmy do końca nagrania ( nic nie było wtedy na żywo, wszystko się nagrywało a potem montowało) z reżyserki odzywał się złowieszczy głos:” Nie nagrało się,  Powtarzamy! Wszyscy na miejsca!  Od początku!” 

 Koszmarem moich wspomnieniowych snów  są tez  przepychanki  i  walki podjazdowe  w potyczkach  o stoł przeglądowy i  stanowiska montażowe. Kolejki przed dyspozyturą ustawiały się od rana, każdy się podlizywał jak mógł paniom z dyspozytury ( łącznie z przynoszeniem kwiatów i czekoladek), aby tylko dostać upragnione stanowisko do pracy- czasem od 3-ciej nad ranem…

Wbrew temu, co w Polsce wówczas opowiadano nie zarabialiśmy dużo a warunki były naprawdę bardzo trudne. W pokoju. nr 6 na parterze –  gdzie były pomieszczenia  redakcyjne – na 16 m kw gnieździło się 20 osób ( nie bylibyśmy w stanie wejść do pokoju gdyby wszyscy przyszli do pracy): cztery biurka, jedna zdezelowana maszyna do pisania i dwa krzesła. Tak zaczynali swoja telewizyjna karierę Wojciech Mann,. Magda Umer. Grażyna Torbicka i…niżej skromnie  podpisana.  Nie ma czego zazdrościć  umęczonym telewizyjnym  dinozaurom, młodzi koledzy…

 Ale na pewno, młodzi dziennikarze, moglibyście nam pozazdrość atmosfery twórczej  współpracy w redakcjach  i  serdecznych przyjaźni, które hartowały się w tych bohaterskich warunkach. Nie było wtedy na ekranie   ani oper mydlanych ani westernów ani policyjnych zagadek.   Filmy  z zagranicy sprowadzano  jak  na lekarstwo.  Trzeba więc  było  atrakcyjnymi własnymi  pomysłami ( żadnych licencji  i  formatów importowanych! )  zapełnić program od rana do wieczora. A polityków w nadmiarze też  nie wolno było wtedy  pokazywać. Królował Pierwszy Sekretarz Partii, który zazwyczaj otwierał dziennik TV, a inni politycy  mogli mignąć na ekranie  co najwyżej  przez 10 sek. Takie były dyrektywy

. Ale my, oddolni wyrobnicy tego telewizyjnego młyna, nie myśleliśmy  wcale o polityce!- Pracowaliśmy dla własnej satysfakcji i pracowaliśmy z pasją.   Każdy  nowy projekt był   omawiany przez wszystkich ,  wspólnie dyskutowaliśmy,  koledzy dopowiadali i artystycznie rzeźbili pomysł.  Pomagaliśmy sobie, bo inaczej padłaby antena i wszyscy wylecieliby na zbity pysk.

 Teraz na Woronicza są salony, ruchome schody, wytłumione ściany, gabinety uruchamiane fotokomórka i inne cuda… I co? I nic… A gdzie twórcze zespoły?

 Krążą Dyrektorzy, krążą Prezesi… Zmieniają  się tabliczki na gabinetach, przychodzą wciąż nowi ludzie, może bardziej kreatywni bardziej odpowiedzialni i uspołecznieni – a może i wcale nie…? Ale nie oni decydują o tym, co  widać na ekranie! Potrzebny jest wysiłek twórczych zespołów, bo w telewizji pracuje się zespołowo – na każdy program składa się wysiłek kilkudziesięciu profesjonalistów, którzy, muszą ze sobą zgodnie współpracować, zrozumieć się i polubić. To wszystko niestety zostało rozwalone przez poprzednie ekipy -  zburzone i rozpędzone na cztery wiatry!

Młodzi dziennikarze zapytali mnie nietaktowanie ( bo przed wielką publicznością)  czy podoba mi się dzisiejsza telewizja… Szczerze odpowiadam: NIE! Nie podoba mi się telewizja seriali i kłótliwych polityków.  Każdy Prezes krzyczy głośno ze  nie ma pieniędzy i nie ma, za co robić programu ( i dawać tych milionowych odpraw dyrektorom…:) A gdyby jakiś szczęśliwy miliard spadł na publiczną telewizję jak grom z jasnego nieba – czy wiele by się zmieniło? Obecnie jest w produkcji  19 nowych seriali. I po co?  Fabuły podobne jak krople wody: jakiś pan, z jaka panią i jeszcze trzecia pani się w to miesza… Ci sami aktorzy, podobne wnętrza.  Żaden serial nie jest na tyle dobry, by go sprzedać z zyskiem za granicę.   Więc gdyby ten miliard spadł telewizji na głowę byłoby tych seriali jeszcze więcej!  Ale po co?  Na jeden półgodzinny  serialowy odcinek Telewizja odpala producentowi   150.000 zł a przecież można by te sumę  rozłożyc, podzielić i poświęcić na realizację  3 –4 świetnych programów dyskusyjnych, reportaży, filmów, dokumentów, cykli edukacyjnych – ludzie w Polsce tego pragną i nudzą się telewizją  seriali….  Z tym   ze forma musi być  oryginalna i z pomysłem   a zespoły też trzeba pielęgnować, aby te pomysły ożywczo  tryskały z głów.  A tu nikomu się nie chce: studia niewykorzystane, wspaniały najnowocześniejszy sprzęt czeka w uśpieniu… Łatwiej nakręcać  serialowa maszynkę do zarabiania pieniędzy dla  zewnętrznych producentów…. Czy nie  tak?

Inny problem – po co komu  aż tylu polityków na ekranie? Nigdzie na świecie tego nie ma! Polityka się bierze  do studia telewizyjnego tylko wtedy gdy  ma coś do powiedzenia.  U nas na okrągło politycy komentują każde wydarzenie, pchaja sie na ekran i plotą bzdury o sprawach, o których   nie mają pojęcia: GMO, in vitro, energetyka jądrowa – jak leci…  Zaprasza się polityczne  koguty, rozwścieczone bulteriery, żarloczne  rekiny i  ostre piranie – a niech się leją, niech się zagryzają i  naparzają na oczach milionów! Najprostszy, najbardziej prymitywny model dziennikarstwa. Tyle ze nic z tego nie wynika.

Na Woronicza pusto teraz i… bardzo luksusowo. Lśnią lakierowane  posadzki, przestrzenie pięknie komponowane jak w teatrze… Ale wystrojeni aktorzy nie przechadzają się już po korytarzach tak jak kiedyś, bo nie realizuje się teatrów, wybitni profesorowie i sławni artyści nie dyskutują już w kawiarenkach, bo dziś nikt ich przed kamerę nie zaprasza. Studia zamknięte na głucho. Niedobitki dziennikarzy, reżyserów i operatorów, których jeszcze nie zdążyli pozwalniać, przemykają się niepewnie pod ścianami, by czmychnąć w popłochu do ubikacji, gdy pojawi się jakiś Boss z Zarządu…. Pamiętacie scenę z filmu Wajdy, gdy niepokorna dziennikarka – Krystyna Janda idzie korytarzem na Woronicza a jej cenzor – redaktor ze strachem zamyka się toalecie. To teraz – jest odwrotnie!.  Szkoda, szkoda, bo przecież  takie wspaniale teraz  wyposażenie, tak niesamowite możliwości!

Gmach Telewizji na Woronicza oblewany jest przez publicystów pomyjami oraz nieprzejrzystą czarną farbą..;.;.Niesłusznie –  przecież nie wszystko jest tam beznadziejne Jest np. dość marginalny w  strukturze tego  telewizyjnego kolosa Zakład Zarządzania Zasobami Ludzkimi a w nim komórka, która pomaga pracownikom w życiowych sprawach. – i robi to bardzo dobrze.  Kapelusze z glów, Panie i Panowie!

 Świat obecnie nieprawdopodobnie się komplikuje i jednostka sobie nie radzi.  W krajach zachodnich wiadomo już od dawna, ze każda społeczność musi mieć swojego welfare i swojego  social worker, który jak firmowy cauch pomaga ludziom rozwiązywać ich problemy.   Taka osoba w krajach rozwiniętej  demokracji jest bardzo ważna i bardzo ceniona. Zamiast tysiąca petycji, wysyłanych przez desperatów chaotycznie do różnych instytucji, zamiast zawracania głowy urzędnikom – jeden człowiek, który potrafi pokierować, pomóc i załatwić co trzeba. Takim cudotwórcą jest  na Woronicza  KAJETAN KASZTELEWICZ – człowiek wielkiej osobistej charyzmy i umiejętności osiągania celów społecznych. Potrafi tez robić cos z niczego jak choćby to ostatnie  świąteczne spotkanie seniorów, zasilone nie pieniędzmi, ale ofiarną  pracą i  dobrymi emocjami. Szczerze chce mu tu oddać hołd i podziękować w imieniu wszystkich.

 Tak wiec okiem dinozaura na  świat spoglądając powiem, że całość telewizyjna wydaje mi się  obecnie wycofana i nie nadąża…. Jedynie skromny Zakład z bloku H na Woronicza pracuje nowocześnie jak w najbardziej awangardowej TV! Tak trzymać! A jeśli mowa o standardach, o wartościach to dobrze byłoby Panie Prezesie Braun, aby ten społeczny  duch i wartości reprezentowane przez   Zakład  Zarządzania Zasobami Ludzkimi TVP SA miały większe znaczenie, także w ofercie programowej.  Tak myślę…

 

 

 


Moje najnowsze wpisy

 

BIM! BOM!

czwartek 05/07/2018

BIM BOM!  Wybija godzina historii!  Polska rozdygotana w strajkach i protestach, obciach w Brukseli na całego, dwuwładza sądów, paraliż policji, służba zdrowia mdleje, kobiety szykują…


Zagadka nieśmiertelności

sobota 31/03/2018

WIELKA SOBOTA i wielka cisza. Milczą kościelne dzwony…. Czekamy na cud Zmartwychwstania.  Niby wierzymy  ale i powątpiewamy. Boimy się że kres życia jest ostateczny a…


Kto chce niech czyta

piątek 16/03/2018

Napisze dziś o przygodzie mojego życia, o potrawach z raju niebieskiego, o tajemnicy raka i o zagubionych śladach naukowych ścieżek… Kiedyś, kiedyś, jako młoda dziennikarka…


Gorący temat

sobota 10/02/2018

Mamy pretensje dziś do rodziców i do dziadków za to ze nie byli aniołami! Tak, mamy im za złe! Wojny nie pamiętam. Pamiętam jednak jak…


Jak sie rodzą naziści ?

poniedziałek 22/01/2018

Naziści… czy jest taka nacja w Europie?  Wiek XX ujawnił ich w milionach hailujących Hitlerowi. Teraz tez są enklawy tu i tam. Zagnieździ się i…


Wolności opcja atomowa

czwartek 21/12/2017

 W studio TVN Kalisz i Dorn komentują na bieżąco.. „Dokonania wewnętrzne Kaczyńskiego można jakoś zrozumieć, co nie znaczy akceptować - mówi Dorn – Polityka zagraniczna…


Australijski sen

poniedziałek 27/11/2017

Mój Bratanek Michał Antkowski (właściciel firmy turystycznej  KIRIBATI CLUB) podróżuje  właśnie po Australii… Obejrzyjcie Jego   rewelacyjne zdjęcia! I ja tam kiedyś byłam , i…


Migration Landscape

wtorek 31/10/2017

Huragan Grisza hula po Europie nie zważając na granice a ja spoglądam na mapę Europy i świata i widzę jak fale migrantów, niczym  fale oceanu …


Uniwersał w kwestii zdrowia

sobota 21/10/2017

Młodzi lekarze głodują , Płaszczak  cynicznie chce sprawdzać ile schudli  a KurWizja rozpuszcza plotki , ze  niektórzy na wyjazdach  jedli kanapki z kawiorem a jak…


Manna z nieba

niedziela 15/10/2017

PiSowi leci w górę, wszyscy się dziwią a ja nie. Polska szarobura, ciężko pracująca, ma w nosie wolności, sędziów konstytucyjnych czy mianowanych, bo ważne jest…