Pani Chirac zajmuje się mikrofonami. Ludwik Dorn przemawia po europejsku, i po francusku.


czwartek 08/03/2007

Wczorajszy popołudniowy wyścig korespondenta z czasem zaprowadził mnie najpierw do Pałacu Elizejskiego. Rzecznik prasowy prezydenta urządził tam konferencję prasową przed szczytem Rady Europejskiej w Brukseli.

Mówił o walce z ociepleniem klimatu, o potrzebie obniżenia emisji gazów cieplarnianych o 20 procent do roku 2020. Było trochę kontrowersji na temat energii jądrowej. To wszystko było w potem w mediach.

Dość zaskakujące było za to inne wydarzenie. W sali, w której dziennikarze z różnych mediów czekali na rzecznika, pojawiła się nagle żona prezydenta, Bernadette Chirac, w towarzystwie dwóch innych osób. Widać było, że oprowadza gości po swoim domu, pokazała naszą salę pod dużym szklanym dachem, następnie przeszła do sąsiedniej, bardzo okazałej sali balowej z pięknymi żyrandolami.

W pewnym momencie zwróciła się do jednego z umundurowanych strażników i zapytała: „Czy zostały przygotowane mikrofony na posiedzenie Rady Ministrów?” Strażnik odpowiedział twierdząco.

Każda żona prezydenta organizuje sobie swoje życie pierwszej damy na swój sposób, stosownie do własnej osobowości, ambicji i możliwości. Nie przypuszczałem jednak, by żona prezydenta zajmowała się takimi prozaicznymi (choć istotnymi) sprawami jak nagłośnienie, w sensie dosłownym, posiedzeń rządu pod przewodnictwem jej męża. Wiedziałem, że pani Chirac lubi wszystko kontrolować i trzymać rękę na pulsie. To nieprzewidziane spotkanie w oczekiwaniu na konferencję prasową dało znakomity przykład tego jej upodobania.

Wydarzenie bez znaczenia, ale dość zabawne i symptomatyczne.

Po Pałacu Elizejskim zajrzałem do chwilę do Hotelu Meridien niedaleko Porte Maillot, gdzie rządząca partia UMP organizowała dzień debat poświęconych obronie – francuskiej i europejskiej. Z Polski przyjechał Ludwik Dorn. Jego wystąpienie brzmiało bardzo pro-europejsko, miało wiele kurtuazyjnych akcentów pod adresem gospodarzy. Wygłosił je zresztą nawet po francusku. Przedstawił podejście Polski do kwestii wspólnej obrony eurpopejskiej, które mogłoby się wydać identyczne z podejściem francuskim, oprócz jednego może punktu.

Dla wicepremiera wspólna obrona europejska nie może być konkurencyjna wobec NATO. Zdaniem Francuzów – może. Zdaniem większości francuskich polityków, zbudowanie poważnej autonomicznej obrony naszego kontynentu może pozwolić Europie na uniezależnienie się od NATO, czyli od USA. Czegoś takiego polski wicepremier nie powiedział, ale czy przypadkiem nie myślał o tym cichcem? W końcu jeśli myśli się poważnie o zbudowaniu porządnej obrony europejskiej, będzie ona siłą rzeczy narzędziem europejskiej niezależności.

PS. Jestem jednym z bardzo nielicznych blogerów w tym portalu, których wpisy nie są umieszczane ani na stronie głównej „Wirtualne Media”, ani w codziennym Newsletterze. Skutek tego jest taki, że prawie nikt ich tu nie czyta. Oczywiście szefowie portalu mają prawo decydować o tym, kto zasługuje na pierwszą stronę i newsletter. Ja z kolei mam prawo wyrazić swoje niezadowolenie.

Jest to blog ludzi pracujących w mediach. Jestem akredytowany przy francuskim Ministerstwie Spraw Zagranicznych jako stały korespondent Polskiego Radia. Moja praca dziennikarska nie jest hobbystyczną zabawą. Okazuje się, że wejście do Pałacu Elizejskiego jest dla mnie znacznie łatwiejsze, niż znalezienie się na stronie głównej WM.

Dlatego też postanowiłem, że przestanę prowadzić blog w tym portalu. Tych, którzy czytają mnie tutaj (a jest ich może 10 osób dziennie), zapraszam do www. salon24. pl. Te same wpisy w tamtym portalu są czytane przez średnio 400 – 700 osób dziennie, i są obficie komentowane.

.


Moje najnowsze wpisy

 

Pokrzywiona oś zła

wtorek 06/03/2007

Dzisiejszy „Le Figaro” cytuje za BBC rezultaty międzynarodowego sondażu przeprowadzonego w 27 krajach (w tym i w Polsce). Oto link do artykułu: http://www. lefigaro. fr/international/20070306.…


Szkoła muzułmańska, z chustami

poniedziałek 05/03/2007

Pod Lyonem zaczęły się dzisiaj zajęcia w trzeciej we Francji szkole muzułmańskiej - gimnazjum i liceum. Z czasem ma się ona stać największą z nich.…


Sarkozy’ego wizja bezpieczeństwa europejskiego i stosunków z USA

sobota 03/03/2007

Niewykluczone jest, a nawet dość prawdopodobne, że Nicolas Sarkozy zostanie za kilka miesięcy prezydentem Francji. Z jego konferencji prasowej poświęconej francuskiej polityce zagranicznej (600 dziennikarzy…


Francuski paradoks, czyli o tym, jak lewactwo zalęgło się w amerykańskim biznesie

czwartek 01/03/2007

Francja to kraj wysokich podatków – zarówno tych od dochodów osobistych, jak i od zysków firm. Jest to również kraj, w którym praca kosztuje drogo.…


Wildstein ponad wszystko!!!!!!!!

wtorek 27/02/2007

W Iraku 18 dzieci ginie w zamachu bombowym. W Madrycie toczy się proces zamachowców z dworca Atocha. Hamas po raz pierwszy mówi o możliwości politycznego…


Na paryskim bruku

wtorek 27/02/2007

W „Le Figaro” ukazał się artykuł poświęcony Polakom, którzy w ostatnich latach przyjechali szukać szczęścia w Paryżu. Ten artykuł można przeczytać tu: http://www. lefigaro. fr/france/20070226.…


Polityczna poprawność – przeciw, a nawet za !

niedziela 25/02/2007

Co rusz ktoś w polskich mediach papierowych lub elektronicznych wyrusza do boju przeciwko tak zwanej politycznej poprawności. W dzisiejszej „Gazecie Wyborczej” Jacek Szczerba omawia wczorajszą…


Le Pen wspomina 11 września – na swój sposób

czwartek 22/02/2007

Jean-Marie Le Pen lubi prowokować. Najnowszym tego przykładem był jego wywiad dla dziennika Ť La Croix ť, w którym powiedział, że zamachy 11 września 2001…


Legia Honorowa pogrzebana

czwartek 22/02/2007

W niewielkiej wsi odległej może o 30 kilometrów od Paryża został dzisiaj pogrzebany Maurice Papon, skazany w roku 1998 na 10 lat więzienia za współudział…


Kura walczy z kogutem, gęś czai się do ataku, a Maria Skłodowska robi karierę ministerialną

wtorek 20/02/2007

Francuską kampanią wyborczą zainteresowali się Niemcy. Ale raczej z przymrużeniem oka. Organizatorzy karnawału w Kolonii postanowili zakpić sobie przyjaźnie (naprawdę, kpiny nie muszą być koniecznie…