Tęsknię za TVN CNBC Biznes


niedziela 16/03/2014

Jestem dziennikarzem ekonomicznym, ale i również inwestorem, który dzisiaj czuje wielką stratę po zmianach jakie zaszły w portfolio grupy TVN. Rynek mediów jest jak każdy inny – projekty nierentowne muszą zostać całkowicie wykasowane lub zrestrukturyzowane i doskonale to rozumiem. Jednak została osierocona grupa bardzo cennych odbiorców, którzy dzień zaczynają od giełdowych wykresów, a kończą podsumowaniem dnia na rynkach. Chociaż teraz trudno powiedzieć czy dzień nie kończy się jedynie na zerknięciu na zamknięcie rynków w USA, bo w telewizji już nic dla nich nie ma.

Rynek kapitałowy w Polsce, tak jak i polski inwestor indywidualny są na początku swojej drogi rozwoju. Wydaje mi się nawet, że giełda swoim profesjonalizmem przerosła inwestorów, którzy nadal wiele muszą się nauczyć, których portfele inwestycyjne są jeszcze skromne, i którzy bardziej od strategii inwestycyjnej, szukają konkretnej rekomendacji: „kup Pan te akcje, bo tanio”. CNBC Biznes miało poziom absolutnie światowy. Nie chcę kadzić kolegom po fachu, ale poziom wiedzy dziennikarzy jak Rafał Hirsch czy Paweł Blajer to absolutny top i śmiało można powiedzieć, że wiedzą przerastali niejednego bankowego analityka. Kanał jednak okazał się za mało rentowny, bo… był za dobry dla polskiego inwestora? A może mamy za mało inwestorów? Zaryzykuję tezę, że mamy za mało ludzi w Polsce interesujących się pieniędzmi. Znacznie łatwiejsze w odbiorze jest oglądanie przekrzykujących się polityków i dziennikarza, który udaje, że moderuje debatę niż np. analizy rynku kawy na świecie. Koniec końców, nasza latte będzie droższa, bo cos wydarzyło się na rynkach, a nie dlatego, że politykom zachciało się podnosić cenę.

Walki na Majdanie a teraz nerwowa sytuacja na Krymie stały się dla mediów tematem numer jeden, co jest oczywiście zrozumiałe. Jednak mało kto umie wytłumaczyć odbiorcy o co tak naprawdę chodzi i jakie konsekwencje niosą za sobą poszczególne scenariusze. Doskonale tłumaczą to dziennikarze TVN Biznes i Świat, którymi co chwilę posiłkują się koledzy ze stacji-matki, czyli TVN24. Podczas gdy newsowa telewizja skupia się na pokazywaniu w kółko jednego nagrania Majdanu, gdzie widać ludzi ciągnących za sobą rannych lub policję atakującą demonstrantów, dziennikarze Biznes i Świat idą o kilka kroków dalej i tłumaczą jakie mogą być sankcje wobec Rosji, rysują mapę wpływów oligarchów ukraińskich, pokazują ceny surowców na tle konfliktu. To jest wiedza, za którą niejeden odbiorca mógłby zapłacić! Ok, nie będę się rozpędzał. Ja mógłbym zapłacić. W dobie chaotycznego robienia mediów zgodnie z zasada „żeby się działo, żeby się klikało”, merytoryczna analiza jest na wagę złota.

Podczas problemów na Ukrainie, jestem wyjątkowo zainteresowany sytuacją spółek ukraińskich notowanych na GPW, reakcją naszego rynku, poszczególnymi akcjami i sezonem wyników. Tego już niestety nie obejrzę tak dokładnie. Chociażby sytuacja CDProjekt, spółki, która kreuje poniekąd wizerunek Polski na arenie światowej i która po decyzji o przesunięciu premiery Wiedźmina 3, zanurkowała o ponad 10 proc. już pierwszego dnia po informacji. Za czasów CNBC miałbym w studio prezesa Kicińskiego, rzeszę analityków i świetne materiały dziennikarzy, którzy rozwialiby wszystkie wątpliwości.

Trzymam kciuki, że jeszcze ktoś zauważy grupę zainteresowanych treściami, jakie oferowało CNBC Biznes. Ekonomia, gospodarka, ryki finansowe. Wiem, ze więcej ludzi w Polsce czeka na nową edycję tańca z gwiazdami niż sezon wyników spółek giełdowych, ale to nie powód żeby całkiem pomijać cenną (tak, chodzi mi również o zasobność portfela widza) grupę odbiorców. Chyba jednak trzeba będzie poczekać aż media przetrwają okres burzy i konsolidacji na rynku, a za lepszych czasów znajdzie się ktoś z sensownym modelem biznesowym.

No to się wyżaliłem. Tęsknimy za CNBC Biznes. Wpisujcie miasta :)

Tomasz Jaroszek