Pomysłodwaca protestu przeciwko koncertowi gwiazdy osiągnął odwrotny efekt od zamierzonego. Został znienawidzony. Za to na występ Madonny przyjedzie znacznie więcej osób niż się spodziewano.
Nieznany wcześniej radny Marian Brudzyński postanowił się wypromować. Znalazł sobie świetny sposób na zaistnienie w mediach. Założył Komitet Obrony Wiary i Tradycji Narodowych "Pro Polonia". Pierwsza akcja – protest przeciwko koncertowi Madonny. Za co? Za termin – 15 sierpnia – Wniebowstąpienie Matki Boskiej. Szkoda, że Brudzyński zauważył to tak późno. Gdyby zaczął protestować w lutym, kiedy ogłoszono datę koncertu, dzisiaj byłby pewnie prawie tak sławny jak królowa popu.
Niestety jego akcja nie zyskała uznania w środowiskach kościelnych, na czym mu najbardziej zależało. Wówczas złagodniał i zapowiedział protest w trakcie show. Wyobraźcie sobie babcie z różańcami w rękach stojace w szeregu pod siatką lotniska na Bemowie. One śpiewają pieśni maryjne, a w oddali Madonna wykonuje "Like A Prayer". Obok nich kibole z bejsbolami. To dopiero byłby pokaz. O tym koncercie usłyszałby cały świat.
Jednak Maryjan B. stwierdził, że nie chce, aby doszło do zamieszek. Słusznie. Ale chyba zabrakło mu sugestywnych pomysłów. Otóż wczoraj zażądał, aby robotnicy budujący scenę na koncert zostali sprawdzeni, czy aby mają pozwolenie na pracę w Polsce. Niestety nie wiedział, że większość z nich to zatrudnieni specjalnie do tego zadania Polacy. Dodatkowo wysłał pismo do Sanepidu, aby ekipa gwiazdy została przebadana, czy nie przywlokła nam tu świńskiej grypy lub innego cholerstwa.
Drogi Maryjanie, co bierzesz, że masz tak cudowne pomysły? Weź więcej, może wówczas nie zauważysz, że większość osób po prostu się z ciebie śmieje.
A najgłośniej powinna śmiać się sama Madonna. Wyobrażam sobie co może myśleć – co za ciemnogród, gorzej niż w najbardziej konserwatywnym państwie muzułmańskim. Ale z drugiej strony zaciera ręce – taka bezpłatna reklama jest na wagę złota. A ona nawet nie kiwnęła palcem. Pewnie przypomniała sobie z rozrzewnieniem stare czasy. W 1990 roku podczas Blond Ambition Tour musiała tłumaczyć się przed koncertem w Rzymie, że jej zamiarem nie jest obrażanie uczuć religijnych. Zaraz potem o mało nie aresztowała ją policja w Toronto, bo tamtejszej władzy nie spodobały się gesty przypominające masturbację, jakie wykonywała podczas "Like A Virgin". I to tylko dwa zdarzenia spośród całej serii, jaką Mad zafundowała światu 20 lat temu.
Ale ostatnio Mrs Ciccone jest niemalże świętoszką. Czymże jest protest jakiegoś pojedynczego księdza, kiedy trzy lata temu występowała (w słusznej sprawie) na krzyżu w cierniowej koronie? Paradoksalnie podczas obecnego tournee Sticky & Sweet nie ma żadnych religijnych podtekstów. Jest za to show na najwyższym poziomie, które na warszawskim Bemowie obejrzy prawdopodobnie aż 100 tysięcy fanów.
Szkoda tylko, że ludzie pokroju Brudzyńskiegu tak psują naszemu krajowi opinię. W oczach świata jesteśmy jeszcze większym zaściankiem niż przed tym skandalem. Co mądrzejszym pozostało powtórzyć za autorem wczorajszego happeningu: "Wyluzuj Polsko!".
Ten fotomontaż zawisł wczoraj na warszawskim moście ze słusznym napisem: "Keep Rocking Poland!".
Więcej: www. wideoport al. p l
P. S. Dla tych, którzy nie wierzą, że ta sprawa nie interesuje zagranicznej opinii publicznej mam przykład zaprzeczający tej opinii: http://www. reuters. com/article/entertainmentNews/id USTRE57C46920090813
.