Tumult nad Łodzią


wtorek 09/07/2013

Wczoraj w warszawskim kinie „Atlantic” obejrzałam film dokumentalny Leszka Ciechońskiego pt. „Tumult nad Łodzią” i  długo wahałam się czy napisać niniejszy felieton.

Wahałam się, bo autora  znam dość dobrze, lubiłam go i doceniałam to co robi.

Tym razem jednak muszę mu postawić zarzut braku obiektywizmu, chociaż przed takowym broni się jak może.

Leszek, chociaż filmowy samouk, dobrze wie, że opisując jakiś konflikt powinien przedstawić racje obu stron . Argumentów strony przeciwnej w tym filmie  nie ma  i nie można tu się bronić stwierdzeniem, że pani X odmówiła wypowiedzi do kamery.  Bohaterów tego dramatu jest bowiem sporo  a w ostateczności  zawsze można posłużyć się komentarzem czyli lektorem, którego  reżyser używa, owszem ale do innych celów. Narratorem tej opowieści jest Jerzy Kropiwnicki – prezydent Łodzi  a więc reprezentant jednej racji.

O czym jest ten film? Niewtajemniczonym powiem krótko:  o Festiwalu  Camerimage, który przez  9 lat odbywał się w Łodzi i o pomysłach budowy tamże Centrum Kongresowo – Festiwalowego a także rewitalizacji starej elektrociepłowni i przeznaczeniu jej na studia filmowe.

Dokładnie fakty wyglądały tak:

W 2006 r. Rada Miejska w Łodzi zdecydowała oddać za niecałe 3982 zł Fundacji Sztuki Świata zabytkową EC1. Fundację założyli w styczniu 2006 r. dyrektor festiwalu Camerimage – Marek Żydowicz, amerykański reżyser – David Lynch i Andrzej Walczak – architekt i współwłaściciel firmy Atlas. Umowa zakładała, że władze miasta zainwestują pieniądze swoje i  Unii Europejskiej w rewitalizację budynku, a fundacja sfinansuje jego wyposażenie. W EC1 planowano studio dźwiękowe Lyncha, centrum sztuk i bibliotekę, a obiekt miał być częścią Nowego Centrum Łodzi.

Wszystko było tak pięknie niemal jak w bajce, bo jeszcze znany architekt amerykański Frank. O.Gery (którego matka i dziadkowie pochodzili z Łodzi ) zrobił  super nowoczesny projekt owego centrum  tak,  że  wszyscy doznali zawrotu głowy.  Łódź będzie jak Bilbao – powtarzali – bo tam nowoczesne Muzeum Sztuki  im. Guggenheima napędziło do upadającego miasta turystów i nakręciło koniunkturę.

Otoczenie wokół takiego miasta też musi porządnie wyglądać – zadecydowano i zapadła decyzja między innymi o budowie podziemnego dworca.

Potem jednak zaskrzeczała rzeczywistość. Z projektu wycofał się Andrzej Walczak. Potem radni, którzy  głosowali „za” wycofali się z tego. Doszły zawirowania polityczne – z funkcji prezydenta  miasta w drodze referendum  został usunięty Jerzy Kropiwnicki – orędownik tego projektu.  Równocześnie zaczęli zbiegać się politycy PO –  minister Cezary Grabarczyk i  poseł Iwona  Śledzińska – Katarasińska prężyli swoje wątłe muskuły wrzucając pierwsze łopaty cementu do betoniarki przy  wmurowywaniu kamienia węgielnego.  Niezaproszony oficjalnie autor tego projektu Marek Żydowicz stał  tymczasem skromnie pod płotem.

Zaczęły się kwasy, spory, podejrzliwość, patrzenie na ręce…

Obrażony Marek Żydowicz zabrał swoje zabawki i przeniósł Festiwal do Bydgoszczy.

Nowa prezydent miasta – Hanna Zdanowicz  tymczasem zaczęła liczyć ile ten projekt  będzie faktycznie kosztować. Poleciała do Los Angeles (niektórzy mają to jej za złe) i porozmawiała z architektem.

Okazało się, że będzie to kosztować nie 500 mln zł ale 2 razy tyle. Radni zaczęli się zastanawiać dlaczego oddano spółce  Lynch – Żydowicz  teren za symboliczną złotówkę i w  efekcie, dzięki decyzji sądu, odkupili ten grunt.

Potem zaczęli przypatrywać się umowie  ze spółką i dostrzegli, że jest tak skonstruowana, że miasto nie ma tu nic do powiedzenia, bo większościowym udziałowcem jest spółka Łódź Center czyli fundacje Marka Żydowicza, których jest prezesem.

W dodatku miasto już wyłożyło 5 mln złotych za projekt architektoniczny a spółka nic, bo nie można na 6 mln szacować loga Lyncha i Camerimage, które wnieśli jako aktywa.

W dodatku sam Żydowicz pobierał od miasta co miesiąc pensję w wysokości 17 tys. zł.

W odpowiedzi na to Żydowicz  zrewanżował  się doniesieniami o korupcji w urzędzie miasta, bo podobno  architekt Walczak usiłował przekonać w ten sposób prezydent Zdanowską do swoich pomysłów architektonicznych w oparciu o niemieckie firmy.

Efekt końcowy… Żydowicz procesuje się z prezydent Zdanowicz o zniesławienie.  Festiwalu w Łodzi nie ma a i pewnie z pięknych planów i inwestycji  guzik wyjdzie. Polskie piekło.

I tylko szkoda, że części tego o czym tu napisałam w tym filmie nie ma.

W kinie „Atlantic” oprócz autora filmu  pojawił się po projekcji Jerzy Kropiwnicki i Marek Żydowicz. Długo i wzruszająco opowiadali o swoich dobrych chęciach i tych „złych”, którzy ich utrącali.

Wg Kropiwnickiego najgorsi są ci młodzi z PO, którzy są  chciwi, bezwzględni, pazerni…

I kiedy tak słuchałam, doszłam do wniosku, że najgorzej jest jak do wszystkiego wciska się polityka.

Rozumiem i rozgrzeszam częściowo Leszka Ciechońskiego, który by bardzo pragnął, aby Łódź stała się naszym Hollywoodem. Ja też bym chciała, chociaż zapewne ani moja noga ani przeciętnego Łodzianina  by tam nigdy  nie postała.  Projekt Franka O. Gery`ego jest naprawdę oszałamiający. Podziwiam Marka Żydowicza, ze wspaniałe, fantastyczne pomysły.

Wygląda jednak na to, że nawet przy zgodnej współpracy, Łodzi nie byłoby na to stać.

Tymczasem winę za fiasko tej fantazji przypisuje się wyłącznie złej woli samorządu związanego  PO.

Do kina „Atlantic” przyszło niedużo osób,  góra 40. Jak się jednak zorientowałam z ich wypowiedzi, włącznie z prowadzącym tę rozmowę red. Stefanem Truszczyńskim – sekretarzem ZG SDP-u – intencją tego pokazu  była kompromitacja Platformy Obywatelskiej.

Siedząca na sali p. Maria Dłużewska – współautorka  filmu wyprodukowanego przez  „Gazetę Polską” pt. „Mgła” nie szczędziła superlatywów twórcy filmu  a Kropiwnickiego i Żydowicza porównała do Garego Coopera czyli szeryfów walczących  z gangiem łotrów o dobro swojego miasta.

Po referendum  o odwołanie  prezydenta Warszawy  -  Hanny  Gronkiewicz- Walz szykuje się nam kolejne – w Łodzi.

Działacze PiS-u  już zbierają tam podpisy. Łatwo obiecać, że Elbląg będzie czwartym portem Polski a Łódź – Holywoodem…

 


Moje najnowsze wpisy

 

La Madraque

wtorek 24/08/2021

       Przepraszam, bo tak bez ”żadnego trybu” ot tak “z czapy” chcę Wam dziś napisać trochę o B.B. która przez dwie dekady czyli…


Mądre głupoty

wtorek 31/03/2020

I o czym tu biedny człowieku możesz napisać felieton kiedy od trzech tygodni siedzisz na zadku w domu łykając piguły, wycierając nos i pokasłując. A…


Na kwaratannie

poniedziałek 23/03/2020

Wiadomo… Ludzie zawsze dzielili się na tych co mają szczęście i na tych co mają pecha w życiu… Czasem też to szczęście zmienne bywa, co…


Myjąc ręce

wtorek 17/03/2020

Jak Państwo pewnie zauważyli, oczywiście Ci co czytają moje felietony, do tej pory nie wspomniałam słowem o koronawirusie i sama starałam się żyć do tej…


Zaraźliwe emocje

poniedziałek 09/03/2020

Proszę Państwa! Byłam na Konwencji. Wyborczej ma się rozumieć, bo słowo konwencja ma w języku polskim kilka znaczeń i można ją np. przestrzegać, poddać się,…


Rząd się wyżywi

wtorek 03/03/2020

Czy Polska jest jeszcze krajem praworządnym i demokratycznym? – pyta coraz więcej osób. Czy praworządność jest już w kompletnej zapaści? – martwią się uczestnicy konferencji…


Trzymaj się

poniedziałek 24/02/2020

Tak się w moim życiu składa, że dość często, nie tylko racji wykonywanego zawodu, ale też tak prywatnie napotykam w swoim życiu ludzi, którzy potem…


Lewą czy prawą

wtorek 18/02/2020

Wróciłam właśnie ze spotkania dziennikarzy z ambasadorem Markiem Prawdą, a dokładniej z dyrektorem Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce i chciałam w pierwszej chwili opisać Państwu…


Brytole

wtorek 11/02/2020

31 stycznia Brytyjczycy wypisali się z Unii Europejskiej. I właściwie to nie powinnam o nich pisać, bo nie jestem ekspertem od spraw międzynarodowych, a brytyjskich…


Moda na nostalgię

wtorek 04/02/2020

Na dworze zima szara, ciemna i smutna, w polityce branie się za łby i słowa, które już dawno przestały być eleganckie, a tu jeszcze ze…