Trochę dywagacji w sprawie edukacji


wtorek 14/02/2017
9

 

Osobiście uważam, że aby być nauczycielem (- ką) po pierwsze trzeba być odpornym na bóle głowy. Sama pamiętam z czasów szkolnych, gdy szłam do szkoły po wakacjach przez tydzień bolała mnie głowa, zanim nie przyzwyczaiłam się do szkolnego harmideru. Gdy już jako matka, odbierałam córkę ze szkoły byłam przerażona szarańczą, która z wrzaskiem wybiegała z klasy, ciskała tornistrami o podłogę i biegła dziko wrzeszcząc do szatni. Może w niemieckich szkołach jest ciszej, bo tam „ordnung mus sein”, ale np. w takich duńskich szkołach już w latach 80-ych panował absolutny luz. Wiem to od mojej córki, która przez miesiąc uczestniczyła tam w szkolnych zajęciach.

 

O tym, że nie mogłabym być nauczycielką przekonałam się już dawno, bo jako studentka skończyłam kurs dla instruktorow zuchowych. Gdy kończyłam zajęcia w szkole, do ktorej się zgłosiłam, okazywało się, że jestem tak kochaną druhną, że do domu odprowadzała mnie gromadka dzieci uczepiona do mnie niczym winogrono, które nijak nie chciało się ode mnie oderwać. Taki nadmiar uwielbienia też wydał mi się zbyt męczący i na dłużsżą metę nie do wytrzymania. Jednym słowem uważam, że aby zostać nauczycielem trzeba mieć oprócz wiedzy specjalne predyspozycje i nie każdy do tego zawodu się nadaje, podobnie jak nie każdy może zostać lekarzem.

 

Wiele ostatnio mówimy o szkolnictwie w związku z reformą fundowaną nam obecnie przez minister A. Zalewską. Z ciekawości poszłam na VI debatę organizowaną przez KOD-wską Sekcję Edukacji poświęconą strukturom edukacyjnym w różnych krajach europejskich. Wzory bowiem należy czerpać od najlepszych. Ci, którzy trochę edukacją się zajmują, nie od dziś wiedzą, że wg badań PISA (Programme for International Student Assessment) – czyli międzynarodowych badań koordynowanych przezOrganizację Współpracy Gospodarczej i Rozwojuod 1997 r., bo od wtedy te badania zaczęto, na człowym miejscu znajduje się… Finlandia. Na tej debacie, że tak powiem z „pierwszej ręki”, bo z ust pani Sari Ericsson – pracownika naukowego Uniwersytetu w Helsinkach mogliśmy usłyszeć na czym ten system polega i skąd bierze się jego sukces. Co ciekawe, dzieci w szkole fińskiej zaczynają naukę dopiero w 7 roku życia (wiadomo, ciemno tam dłużej), w dodatku siedzą w szkołach krócej niż inne dzieci i mają mniej zadawane do odrobienia w domu. Tłumaczenie fińskiego fenomenu zacznijmy od tego, edukacja jest tam publiczna i bezpłatna – począwszy od żłobka, na studiach kończąc. Od ub. roku nawet edukacja przedszkolna jest obowiązkowa. Dzieci w szkole otrzymują przez cały dzień darmowe posiłki. Obowiązuje też rejonizacja tzn. dziecko chodzi do tej szkoły, do której ma najbliżej. W jednej ławce siedzi zatem dziecko ministra i dajmy na to sprzątaczki. Klasy są małe – 20 osób w jednej grupie. Gdy jakieś dziecko nie nadąża w nauce, jest zespół, który nad nim czuwa i mu pomaga. Obowiązek nauki trwa do 16- go roku życia. Potem można wybrać bądź szkoły zawodowe, bądź ogólnokształcące. Aby dostać się na studia, trzeba zdać egzaminy wstępne. I tu dochodzimy do sedna sprawy. Jak się okazuje w Finlandii ogrmnym prestiżem cieszy się właśnie zawód nauczyciela. Na 100% starających się dostaje się na ten kierunek tylko 10%. Każdy nauczyciel musi mieć co najmniej stopień magistra. Jeżeli kończył inny kierunek i chce uczyć, musi jeszcze zrobić specjalne kursy pedagogiczne. Oczywista nauczyciele są też dobrze opłacani. I w nich właśnie czyli w doskonałych nauczycielach pani Ericsson upatrywała główny sukces fińskiego szkolnictwa. W Polsce akurat stosuje się odwrotną praktykę – na kierunki nauczycielskie trafiają mówiąc brzydko tzw. odpady, czyli te osoby, które nie zakwalifikowały się na zwykłe studia magisterskie. Dobrzy nauczyciele kształcą dobrych uczniów – zakończyła swój wywód pani Ericsson. Dodam tu jeszcze, że fiński nauczyciel ma sporą swobodę w nauczaniu i nikt go nie nęka kontrolami z kuratoriów. Finlandia to duży kraj, większy od Polski, posiadający tylko 5 mln mieszkańców. Ważny zatem jest każdy obywatel i jego wykształcenie. Taki model edukacji może nie każdemu się spodobać. To egalitarzym w skrajnej postaci – powiedzą niektórzy. Mnie on się podoba. Orły i geniusze też w nim sobie jakoś poradzą…

 


Komentarze 9 Dodaj komentarz

 
  1. Ciekawe więc dlaczego to nie fińscy naukowcy dostają nagrody Nobla czy dokonują najwięcej interesujących odkryć naukowych tylko amerykańscy?
    A w fenomen badań PISA za grosz nie wierzę – już 11 lat temu wykładowcy na studiach doskonale i w przystępny sposób wytłumaczyli na czym on polega – w skrócie na prymacie testów w edukacji.
    Test 1-krotnego wyboru jak będzie miał farta rozwiąże na 100% również klasowy cymbał. Czy to świadczy o większym poziomie edukacji?
    Przypuszczam,że wątpię…

       Odpowiedz
    0
    0
  2. Niczego nie cenzuruję, niczego nie wyrzucam…

    Zamieściłam komentarz który nie został opublikowany.
    Zawierał tylko słownikową definicję.

       Odpowiedz
    0
    0
  3. Do p. Agnieszki Pawlak… Przysięgam, niczego nie kasowałam. Pewnie popełniła Pani jakiś błąd. Proszę spróbować jeszcze raz.

    No wie Pani…!!!
    Moje wykształcenie uniemożliwia popełnianie TAKICH błędów.
    Aby sprawdzić kim jestem wystarczy Google…

    Jako prawniczka powinna Pani wiedzieć iże „raz to przypadek, drugi raz to recydywa”…;)

    A co do meritum [nie będę dywagować!] niejaki Murray N. Rothbard*
    pisze obnażając wiele problemów z jakością tzw. powszechnej edukacji. Istotnymi są m.in. przymus nauczania i obniżanie poziomu edukacji, by wszyscy uczniowie mogli opanować materiał (na czym cierpią osoby bardziej zdolne).

    „„Skutkiem edukacji postępowej jest zniszczenie niezależności myślenia u dziecka, a w istocie stłumienie jakiegokolwiek myślenia. Zamiast tego dzieci uczą się czcić pewne bohaterskie symbole (narodowe), lub podążać za dominacją „grupy”.
    Indywidualizm jest tłamszony uczeniem dostosowywania się do „grupy”. (…) W rezultacie dzieci są uczone, by doszukiwać się prawdy raczej
    w opinii większości, niż we własnym, niezależnym rozumowaniu lub w opiniach specjalistów najlepszych w danej dziedzinie. Dzieci są
    przygotowywane do udziału w demokracji poprzez udział w dyskusjach na temat bieżących wydarzeń bez wcześniejszego zdobycia
    systematycznej wiedzy (na temat polityki, ekonomii, historii), która jest konieczna, by móc rozmawiać na takie tematy.”

    ——————-
    *Murray N. Rothbard – https://pl.wikipedia.org/wiki/Murray_Rothbard

       Odpowiedz
    0
    0
  4. Myślałam że Pani zaniemogła – zdarza się.
    Jeśli jednak Pani żyje i się produkuje to czy doczekam się publikacji mojego komentarza który Pani od 2 marca „moderuje”?

    P.S. Archiwizuję swoje komentarze – dla potomnych.

       Odpowiedz
    0
    0
  5. Przemądra Pani Agnieszko! Nie wiem kim Pani jest, bo osob o tym imieniu i nazwisku w Googlach sporo. Przeczytałam Pani komentarz.
    Skoro my dziennikarze tak sobie tylko „dywagujemy”, to po pierwsze po co Pani to czyta, po wtóre sama może pani swoją mądrość niezwykłą obwieszczać światu, zamiast się tak ograniczać do złośliwych komentarzy.
    Po trzecie – nie wiem czy Pani wie czym jest felieton. Na pewno nie artykułem naukowym.
    Poza tym „upierdliwość” z jaką Pani to robi każe mi się w pani osobie domyślać zwykłego, tj. płatnego trolla.

       Odpowiedz
    0
    0

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


9 × dwa =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Swojacy

środa 13/12/2017
0

Wszyscy znamy to powiedzenie, że sukces ma wielu ojców a porażka jest sierotą. Kiedy już do tej porażki dojdzie, a nawet jeszcze wcześniej dochodzi jednak…


Król jest nagi

wtorek 05/12/2017
2

Chyba Państwo również zauważyli, nie tylko ja, że ostatnimi czasy słowo Ukraina przestało pojawiać się w nagłówkach gazet i rzadko mówi się o niej w…


Stop hejtowi

poniedziałek 27/11/2017
2

O wszechobecnym hejcie już pisałam w swoich felietonach i to raczej w tonie kpiąco-drwiącym. Co gorsza, wszyscy już do hejtu się przyzwyczailiśmy, co nie oznacza,…


Prawe dzieci

poniedziałek 20/11/2017
2

Przepraszam Państwa, że ja jeszcze powrócę do tematu Marszu Niepodległości, ale sprowokował mnie do tego Wieceminister Sprawiedliwości - Michał Wójcik, który bodajże, o ile dobrze…


Tak być powinno

poniedziałek 13/11/2017
0

Nie wiem jak było w innych miastach, nie mniej ja w Warszawie miałam w dniu 11 listopada uczucie, że w domach pozostali tylko obłożnie chorzy…


Podpatrywanie natury

niedziela 12/11/2017
0

O kurczę pieczone!  O czym tu pisać, kiedy wszystko w dobie tej rewolucji jest polityczne: i szkoła, i sądy, i handel, a nawet czas, bo…


Moja recepta

piątek 10/11/2017
0

W obecnych rozgrywkach politycznych, co nietrudno zauważyć, kibicuję drużynie teoretycznie słabszej czyli opozycji, bo między innymi tak mam, że nie lubię iść do przodu z…


My, pierwsza brygada

wtorek 07/11/2017
1

Jak dobrze pójdzie to w tym roku przez Warszawę w dniu odzyskania niepodległości przejdą co najmniej 3 duże pochody. Każdy niby z tego samego czyli…


Brzydka panna Europa

wtorek 31/10/2017
0

Czy Unia Europejska przestała się podobać Polakom? Jaki jest ich stosunek do Europy i jaka jest w tym rola polskiego Kościoła? Na te pytania starali…


Jak być bogatym

wtorek 24/10/2017
0

Ostatnio nawet małe dzieci w Polsce dowiedziały się, że nie warto zostać lekarzem. No, chyba jedynie tylko wtedy, gdy potraktują swoją pracę jako misję. Te…