Trochę baśni na co dzień


wtorek 22/05/2018
20

Dawno nie wyjeżdżałam gdzieś dalej poza Warszawę. Miło jest podróżować w maju. Słońce świeci, złoci się rzepak, ptaszki śpiewają… Tymczasem w Warszawie ciągle trwa oblężenie Sejmu przez niepełnosprawnych, a ludzie biegają nerwowo z  jednej manifestacji na kolejny  protest.

Jednak  im dalej od stolicy, tym coraz mniej wszyscy przejmują się walką o władzę, byleby ta władza dała im spokojnie żyć, a pieniądze, które im w postaci podatków zabiera, potem sprawiedliwie dzieliła. Więcej, odkryłam, że są ludzie, którzy potrafią w obecnej rzeczywistości odizolować się od tego wszystkiego, stworzyć własny świat, na poły realny, na poły bajkowy.

Do takich ludzi należy niewątpliwie p. Dariusz Miliński, który jakiś czas temu osiadł w Pławnej koło Lwówka na Dolnym Śląsku. Malarz z urodzenia – malował od zawsze i na wszystkim. W młodości, jak sam o sobie mówi, był lumpem. Co zarobił, to przepił, zażywał i wąchał co się dało, nawet nie wiem czy ktoś go jeszcze pamięta, z płynem „Tri” włącznie… Czas  jednak mijał, młodzieniec się ustatkował, szczęśliwie ożenił, spłodził dzieci. A, że lubił o 5 rano wstawać i pracować, to nawet ze 3 obrazki  dziennie udawało mu się zmalować. Obrazki jednak, chociaż on sam ze śmiechem twierdzi, że to Nikofory,  zaczęły rosnąć w cenie i zyskiwać uznanie. Nie jestem krytykiem sztuki, więc zacytuję tutaj innych:” Miliński umieszcza swe wielkie teatrum wyobraźni na pograniczu epok, tej dawnej z jej prawdziwymi królewnami w gotyckich czepcach i ubogimi czeladnikami w znoszonych ciżmach z długimi na piędź noskami ,wśród ubogich chatek jak z mistrza Boscha, Brueghela…  Jednocześnie każe swym bohaterom jeździć na całkiem współczesnych motocyklach niekiedy i siadać na giętych krzesłach Thoneta.

Najważniejszy jednak sygnał ponad, lub też pozaczasowości obrazów Milińskiego płynie, jak na rasowego malarza przystało, z połączenia kryteriów estetycznych i zasad dobrej, mistrzowskiej roboty z całkiem współczesnym metier, czy też emploi artysty ze współczesnymi więc regułami operowania barwą, światłem i budową płaszczyzny oraz wiedzy o nich. Z gotyku w jego północnej odmianie artysta przejął dokładność rysunku i takiejże, wręcz skrupulatnej opisowości”.

Gdyby Miliński na tym poprzestał, to byłby, chociaż bez akademickiego dyplomu, malarzem jakich wiele. On poszedł dalej. Swój dom-galerię, gdzie wystawia obrazy otoczył baśniowym Disneylandem. Jest tam wielka głowa Ducha Gór, jest średniowieczna osada, z koniem trojańskim wewnątrz, a vis a vis postawił zameczek otoczony podwórkiem pełnym rzeźb zwierząt i ludzkich postaci. Tam organizuje warsztaty nie tylko dla okolicznej młodzieży ale i studentów. We wnętrzu zameczku mieści się obecnie Teatr Lalek, w którym przedstawia się  dawne i nowe legendy śląskie. Wcześniej wraz z synami prowadził teatr wędrowny. Własnym sumptem stworzył Muzeum Przesiedlonych i Wypędzonych. Skrzętnie zbiera wszystkie okruchy życia dawnych mieszkańców tych stron od pożółkłych fotografii począwszy, na starych butach kończąc. Teraz kończy remont wiekowej  szachulcowej chałupy z myślą o ludziach, którzy chcieliby poczuć klimat dawnych lat. Szykuje dla niech nawet odpowiednią odzież. Szczyt swojej fantazji jednak chyba osiągnął, gdy zbudował kopię Arki Noego, 40 metrów długą, zapraszając do niej oczywiście rzeźbione zwierzęta i zbierając w niej różne sakralne przedmioty. Ubezpieczył się na życie?  Swoją miłością do sztuki, swoim widzeniem świata zaraził sąsiadów i można rzec, że powstało tu coś na kształt artystycznej wioski. Niektórzy uczą się od niego, niektórzy współpracują  a nawet zarabiają na życie.

I do tego  na poły baśniowego  świata ciągną teraz ludzie nie tylko z Polski, aby ogrzać się ciepłym humorem gospodarza. W każdym podobno drzemie dziecko, ale nie każdy jest artystą.


Komentarze 20 Dodaj komentarz

 
  1. Pingback: writeaessay

  2. Pingback: Cialis 5 mg

  3. Pingback: Generic cialis

  4. Pingback: Cialis coupon

  5. Pingback: can i buy cialis without a prescription

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


siedem × = 56

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Śpijmy spokojnie

wtorek 16/10/2018
0

Niebawem wybory. Trudno od nich uciec. Strach wyjść z domu nawet do śmietnika, bo już dopada człowieka kurier na rowerze z ulotką. Nie można wychylić…


Czy artyście wolno więcej

wtorek 09/10/2018
0

Jakiś czas temu pisałam o filmie poświęconemu ikonie kina czyli Jean Luc Godardowi, w którym jego autor  obszedł się ze swoim bohaterem dość ostro pokazując…


Biały miś

wtorek 02/10/2018
0

Aby odpocząć od  przedwyborczej atmosfery, gdzie zrobiło się już bardzo gorąco a drwa rąbie się tak ostro, że wióry lecą  już we wszystkie  strony, chcę…


Jak poczuć się lepiej

wtorek 25/09/2018
0

Nie wiem jak Państwo, ale mnie wielokrotnie zdarzało się wściekać, że urodziłam się i mieszkam w Polsce. Głównym powodem mojej frustracji były w takich momentach…


Europa new

wtorek 18/09/2018
0

Parę dni temu prezydent Duda stojąc na tle kolorowych pań z miejscowego zespołu folklorystycznego oraz pięknie odrestaurowanego za unijne pieniądze leżajskiego Dworu Starościńskiego z właściwą…


Czego uczą reformy

wtorek 11/09/2018
0

Zaczął się rok szkolny a z nim  jęki rodziców: a to, że tornister za ciężki, a to, że lekcje trwają za długo, a to, że…


Aniołów brak

wtorek 04/09/2018
0

Coraz więcej ludzi znika mojego życia – takich,  których nie znałam, ale podziwiałam, albo też znanych mi i bliskich. Zniknęli mężczyźni, w których podkochiwałam się…


Bareja i inni

wtorek 28/08/2018
0

Tak się jakoś złożyło, że w tym roku zetknęłam się z ludźmi i miejscami które dla niektórych są święte, a raczej jak się teraz mawia…


Francuszczyzna

wtorek 21/08/2018
0

Tak się w moim życiu składa, że łazi za mną francuszczyzna, Przy tym chcę wyjaśnić, że pod słowem „łazi” nie rozumiem namolnej natarczywości, bo odbywa…


Nawet w upał

wtorek 14/08/2018
0

Upały latoś takie, że człowiek rusza się jak mucha w smole i przestaje się dziwić południowym nacjom, że leniwe i nic tylko by pod palmą…