Ratujcie maluchy przed głupotą…


poniedziałek 04/11/2013
4

Ratuj maluchy  ale przed głupotą a raczej lenistwem rodziców…

Tak, tak… lenistwem.

Od dłuższego czasu trwa debata nad tym czy posyłać 6-latki do szkoły a grozi nam w tej sprawie nawet ogólnonarodowe referendum jako, że zebrano już milion podpisów.

Koronne argumenty przeciwników wcześniejszej edukacji brzmią:  nie kradnijmy dzieciom dzieciństwa oraz – szkoły nie są gotowe na przyjęcie takich małych dzieci.

Tak się składa, że jestem babcią 6-letniej wnuczki, która we wrześniu poszła do szkoły i to co napiszę dalej nie jest czystym teoretyzowaniem ale wnioskami płynącymi z autopsji.

Państwo Elbanowscy, którzy drą szaty z powodu wcześniejszej edukacji, piszą listy do premiera,  spotykają się z nim, podburzają opinię publiczną, wydają mi się wielce podejrzani. Przekonałam się bowiem, że jeżeli ktoś wymachuje dzieckiem niczym sztandarem i krzyczy, że chce jego dobra  najczęściej nie walczy o szczęście dziecka ale… o swoje własne interesy.

Ileż to matek w momencie rozwodu karze swoich byłych mężów  broniąc im dostępu do dzieci, bo chcą załatwić jakieś swoje sprawy:  powoduje nimi  chęć zemsty,  chcą wyższe alimenty,  czy Bóg wie co tam jeszcze.

     W wypadku szkoły chodzi przede wszystkim o… wygodę rodziców.  Dziecko w przedszkolu może przebywać od rana do godz. 18-ej,  co w dużych miastach jest bardzo wygodne dla pracujących matek. Z reguły jest pod dobrą opieką. W przedszkolu dostaje śniadanie, obiadek – z reguły 3 daniowy, podwieczorek…

Dzieci chodzą na spacery, bawią się i uczą. Jednym słowem sielanka a matka może spokojnie pracować.

Pójście dziecka do szkoły zaburza ten ustalony świat. I wiem coś o tym.

Moja wnuczka, gdy trafiła do przedszkola od razu została zakwalifikowana do grupy rok od niej wiekowo starszej. Jest wysoka, dobrze fizycznie rozwinięta, intelektualnie takoż  – ma starszego brata od którego wiele się uczy a i ja przykładałam do niej  „rękę” dbając o jej rozwój.

A zatem mogła iść do szkoły w wieku 5 lat.  I ja byłam za takim rozwiązaniem.

I wtedy moja córka stanęła okoniem zasłaniając się jej brakiem dojrzałości emocjonalnej. Wnuczka  „powtarzała”  zatem  jeszcze rok w przedszkolu.

A co oznaczało jej pójście do szkoły?

Ano przede wszystkim to, że trzeba ją wcześniej odbierać, bo ileż takie małe dziecko może siedzieć w świetlicy. W dodatku panie „świetliczanki” z reguły  ograniczają się tylko do baczenia, aby dzieci się nie pozabijały  czyli nie zrobiły sobie krzywdy.  Poza tym trudno jest zorganizować jakieś sensowne zajęcia dla dzieci w różnym wieku. Obiady w szkole, przynajmniej u moich wnuków są skromne  – składają się tylko z jednego dania a zatem albo jest tylko zupa albo danie drugie. Jest rzeczą oczywistą, że to nie wystarcza i trzeba dla nich w domu też robić posiłek, zwłaszcza, gdy intensywnie uprawiają sport i szybko rosną.

Choćby to co wyliczyłam,  oznacza, że pracująca matka musi do pomocy zorganizować kogoś z rodziny lub płatną opiekunkę.

Dodam, że moje wnuki chodzą do przeciętnej szkoły publicznej szkoły położonej na obrzeżach W-wy.  Szkoła jest czysta, jest specjalnie ogrodzony plac zabaw dla małych dzieci, w klasie kącik zabaw. Szkoła ta od wielu lat prowadzi „zerówki”  a więc przystosowała się już do małych dzieci. Posiłek maluchy jedzą osobno, aby nie były potrącane czy wypychane przez dzieci starsze.

Moja wnuczka chodzi do szkoły chętnie, tym bardziej, że nastawialiśmy ją do niej pozytywnie. Gdy była mała i chodziłyśmy odbierać ze szkoły jej starszego brata, zabierała mu plecak zakładała na swoje ramiona i dumnie kroczyła do domu.

Jedyny minus jaki spostrzegłam, to ten, że czasami wracała ze szkoły zmęczona.

Ja też, jak sobie przypominam  czasy szkolne,  przez pierwszy tydzień po feriach wracałam do domu z bólem głowy odzwyczajona od wrzasku . Oczywista, cudownie byłoby, gdyby klasy w polskich szkołach były mniej liczne, dzieci nie chodziły na tzw. zmiany czyli raz na godz. 8-mą,  a raz dajmy na to na 12-tą.  Niestety, ciągle nie jesteśmy krajem bogatym , warunki nauczania mamy jakie mamy, co nie oznacza, że mogłyby być lepsze.

Nie bójcie się zatem rodzice posyłać dzieci do szkół w wieku 6 lat. Nie taki diabeł straszny jak go malują! 

Na tym jednak nie koniec moich wywodów. Zdaję sobie sprawę, że mówię tu o dzieciach przeciętnych.  Postęp medycyny sprawił jednak, że mamy coraz więcej tzw. wcześniaków a zatem dzieci, które muszą doganiać w rozwoju swoich kalendarzowych rówieśników. Koleżanka mojej córki urodziła bliźnięta  ważące jedno ponad  400 g , drugie 600 g. Cud, że żyją. Dziś dziewczynki mają 5 lat. Są wysokie ale  fizycznie wiotkie i kruche i mają jeszcze  duże problemy z mówieniem.  Ja ich nie rozumiem i matka musi  robić za tłumacza.  I tych dziewczynek nie wyobrażam sobie już za rok w szkole.

I dlatego optuję, za dowolnością w posyłaniu dzieci do szkoły. Niech rodzice razem z psychologami  decydują czy posłać dziecko już do szkoły czy lepiej poczekać. Dzieci rozwijają się skokowo  jak wiemy. Takie rozwiązanie wydaje  mi się najbardziej sensowne  i zadowalające wszystkich.

 

 

 

 


Komentarze 4 Dodaj komentarz

 
  1. Na pewno tego nie przeczytacie, KOCHANE dzieciaki SZEŚCIOLATKI, ale wasi Rodzice przeczytają i może pomyślą trochę swoimi zajumanymi rozumkami…. Jak już jesteście na tym pokatolikowanym, rzekomo polskim ŁEZ PADOLE…. To nie uczcie się NIGDY chodzić, potem zapierajcie się nogami i rękami przed szkołą….. Nie uczcie się mówić, oraz nie uczcie się ani czytać ani pisać…. Bo z tą chwilą gdy się tego nauczycie, to będziecie musieli do końca swego zasśmiechniętego życia, ZAPIERPAPIER na kościółki gigasekty religijnej rzymskiej, których SĄ TYSIĄCE, a która to gigasekta religijna, kiedyś po ich urodzeniu się, przechwyciła dla siebie rozumy waszych Rodziców i uczyniła ich swoimi spolegliwymi służącymi…. Ta religijna gigasekta rzymska, która się panoszy w rozumach Polaków i pokatolikowanych skutecznie WOLAKÓW… Nie uczy nasze dzieci kultury osobistej i Miłości do Ludzi, oraz Miłości do własnych rodziców. Rzymska gigasekta po to chciała się dostać po 1989 roku do polskich szkół publicznych, by finezyjnie w nich uczyć małego dzieciaka, spolegliwości w OFIARODAWANIU jego kasy w jej kierunku…. To wychodzi dopiero z pokatolikowanych skutecznie Wolaków, gdy POLAK i POLKA dorośnie i gdy znajdzie się w innym kręgu cywilizacyjnym… Każdy z Czytelników tego, co tutaj napisałem wyżej. (Nie zdaje sobie w ogóle sprawy z tego wielkiego problemu cywilizacyjnego, jaki każdy Polak wynosi z polskiej szkoły publicznej, która powinna go ukształtować do życia społecznego, a w rzeczywistości kształci/ a raczej produkuje z niego tylko i wyłącznie ZOOMBIE i sługusa dla religijnej gigasekty Katoli… Który to ZOOOMBIE, w milionach sztuk „LUDU BOŻEGO” będzie się SAM dzielił z bossami tej gigasekty gdy dorośnie, swoją ZAPRACOWANĄ kasą, a konkretnie zyskami ze swojej pracy.. Co pozwoli bossom tej gigasekty religijnej (OFIAROBIORCOM) dobrze pośród nas żyć, PASOŻYTUJĄC NA NAS i nie pracując nic dla Polski i Polaków. Dzisiaj każdy może sobie sam wyrobić zdanie o tym, jak jesteśmy silnie pokatolikowani i zaspoleglizowani i zmanipulowani, czyli rzekomym DOBRYM SŁOWEM zamieniającym się w słowo ZŁE spedofilowani… Do bycia indywidualnym OFIARODAWCĄ, dla tylko i wyłącznie tej gigasekty religijnej Katoli i jak mocno, jesteśmy wszyscy w tym kierunku popsuci intelektualnie za młodu, przez pokatolikowanych wcześniej, przez tę gigasektę KATOLI – To nam serwuje w polskich szkołach ich wredna Polakom gigasekta religijna.. ONI swoimi naukami na siłę instalowanymi w małym dziecku, (jest to indoktrynacja ukierunkowana celowo do wypracowania odruchu bezwarunkowego OFIARODAWANIA) zmieniają naszym dzieciom genetyczne, wrodzone i empatyczne dostosowanie do życia pospołu (społecznego) z innymi Ludźmi. Generalnie wszyscy więc od najmłodszych lat jesteśmy w szkołach PEDOFILOWANI przez katabasów religijnnych, jak nie ich genitaliami, to rzekomym DOBRYM SŁOWEM zamieniającym się w skutecznie pokatolikowanym Polaku i Polce w…. SŁOWO ZŁE ! …. Stąd problem z tym, co się Brytyjczykom w ich głowach nie mieści, odnośnie naszego wychowywania dzieci. Tam, na Wyspach, angielskie religijne wariaty mistyczne, nie muszą zabiegać u swoich wiernych dla siebie, o specjalnie wychowanych i spolegliwych ofiarodawców, bo są oni dobrze opłacani z budżetu ANGLII i nie muszą brytyjskich dziatek w tym celu pedofilować rzekomym DOBRYM SŁOWEM itd…. Problem ten będzie stale narastał wszędzie tam, gdzie Polacy się znajdą za granicą, by żyć z dala od swego pokatolikowanego do szpiku kości kraju i jego sterowanego z tylnej kanapy przez gigasektę Katoli SPOŁECZNEGO burdelu moralnego… Między innymi dlatego że kapłan religijny będąc w potrzebie pieniężnej, jest w stanie spedofilować psychicznie drugiego człowieka do spolegliwości, (nie tylko małego dzieciaka ale także dorosłego) SŁOWEM mówionym a nie tylko swoimi genitaliami. Dlatego polskie dziatki nie idźcie do szkoły aby się uczyć o tym jak być ZOooMBIE.

       Odpowiedz
    0
    1
  2. Ciekawy artykuł. Podoba mi się przedstawienie opinii na podstawie analizy własnych doświadczeń. Wydaję mi się, że autorka ma rację w tym, że gdy ktoś wymachuje dzieckiem jako sztandarem tak na prawdę broni interesu własnego.Ile też mężczyzn wypowiada się na temat tego co kobietom jest potrzebne i co dla nich dobre. Nadgorliwość niestety gorsza od tego o czym stare porzekadło mówi. Znam dzieci, które poszły o rok wcześniej do szkoły i świetnie sobie radzą – wiele zależy od podejścia rodziców, ich zaangażowania, chęć partycypacji w rozwoju dziecka. Gorzej jak rodzice hołdują zasadzie, że na barkach państwa spoczywa obowiązek edukacji, bo rodzice wszak swój czas poświęcają na pracę. Takie podejście rozluźnia więzi rodzinne, sprawia, że dziecko oddala się od rodziców i co gorsze często ma kłopoty emocjonalne w szkole. Często obserwuje dzieci, ich zachowanie i widzę korelacje pomiędzy ich umiejętnością wyciągania wniosków, swobodnej wypowiedzi a tych samych umiejętności ich rodziców oraz ogólnego zaangażowania opiekunów w interakcje z dziećmi. Tak więc może nie byłabym taka odważna w słowach, ale autorka ma rację – to lenistwo rodziców i interes własny sprawiają, że mają panikę w oczach myśląc o posłaniu dziecka wcześniej. Stracone dzieciństwo? Zachłanne państwo w ramach reformy emerytalnej? A jak podmiot tej reformy – dziecko – jest w stanie to oszacować? Czy jest uniwersalna miara okresu beztroskiego dzieciństwa?

       Odpowiedz
    0
    4
  3. Nie poślę swoich dzieci do szkoły w wieku 6 lat NAWET jeśli taki wprowadzą obowiązek.
    I nie ma to nic wspólnego z moją wygodą bo nie chodzą do przedszkola, nie mam problemu z pracą, a mój 5 letni syn czyta swobodnie i pisze (choć na komputerze).

    Nie poślę ich do szkoły bo to zabranie dzieciom 1/6 ich DZIECIŃSTWA.
    I takiej podłości się nie dopuszczę bez względu na jakiekolwiek zewnętrzne okoliczności.

       Odpowiedz
    1
    0
  4. Ciekawy i potrzebny głos w ważnej sprawie! Za rodzicielskim lenistwem stoi NIEWIEDZA. Na świecie coraz wcześniej zaczyna się obowiązkowa edukację.W Europie na ogól od 6go roku. Japonii od 3-go roku życia, we Francji od 4- go, W Szwecji i Australii pielęgniarka przychodzi do domu i daje niemowlętom ćwiczenia do przerobienia, które matka obowiązana jest wypelniać. To sa ćwiczenia na orientacje przestrzenna, na doskonalenie zmysłu słuchu i wzroku dziecka na komunikowanie się z niemowlęciem a więc uczenie go relacji społecznych W Japonii i Chinach maluchy maja np obowiązkowe lekcje widzenia, czyli doskonalenie umiejętności patrzenia na odległość i na bliskie dystanse. Za taka koncepcja stoją odkrycia neurofizjologii – pierwsze lata dziecka to kształtowanie się struktur mózgu, Im wcześniej dziecko podejmie naukę tym jego mozg będzie sprawniejszy, Opóźnianie edukacji pod hasłem zabierania dzieciństwa jest KRZYWDZENIEM DZIECI. One w przyszłości będą gorsze niż ich wcześnie wyedukowani rówieśnicy.
    Dziecko to nie jest zabawka To mały człowiek ktory rozumie i czuje znacznie więcej niż myślimy.
    Kliknijcie na to co poniżej. Oto przykład jak matka komunikuje się ze swoim 10-miesięcznym synkiem…http://demotywatory.pl/4229462/Sprobuj-sie-nie-wzruszyc-przy-tym-filmie

       Odpowiedz
    0
    1

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


sześć × = 24

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Młody, naiwny

poniedziałek 11/11/2019
0

Darujcie drodzy Czytelnicy, że znowu napiszę o filmie, ale tak się składa, że akurat mamy wysyp dobrych, a nawet bardzo dobrych filmów politycznych. Mówiąc o…


Młody Ziuk

wtorek 05/11/2019
0

Ten film obejrzałam w towarzystwie uczniów z zespołu szkół nr 23 w Warszawie i zrazu byłam tym przerażona, jako, że na sali oprócz mnie było…


Na pal

wtorek 29/10/2019
1

Niedawno wiele osób usłyszało o istnieniu w Polsce takiego miasteczka położonego na Mazowszu nad rzeką Wkrą jak Lubowidz, a to za sprawą curiozalnej wypowiedzi jego…


Portfel i różaniec

wtorek 22/10/2019
1

Wybory, wybory i po wyborach… Sceny politycznej tym razem nie wywróciły, ale jednak wniosły pewne zmiany. Co sądzą o nich mądrzy ludzie zajmujący się badaniem…


Lepiej doczytać

wtorek 15/10/2019
1

To wydanie tygodnika i mój felieton czytać będę Państwo znając wyniki tegorocznych wyborów. Ja pisząc to, jeszcze ich nie znam, ale nawet delfijska Pytia w…


Nerwowy październik

wtorek 08/10/2019
26

Dzisiaj Facebook przypomniał mi piękne, ciepłe dni z początku października na zdjęciach zrobionych przez mnie pięć lat temu w Lesie Kabackim. Tu pan na spacerze…


Korki

wtorek 24/09/2019
13

Od czasu do czasu, chociaż się przed tym bronię, rzeczywistość przypomina mi bez patrzenia w lustro jak bardzo jestem stara. Weźmy dla przykładu takie korki……


Bajki i baśnie

wtorek 17/09/2019
5

Mam to szczęście, że pierwszą nitkę warszawskiego metra wybudowano tuż pod moim nosem tzn. miejscem zamieszkania i często z niego korzystam, zwłaszcza, gdy mam jechać…


Ach, ta okropna polityka!

poniedziałek 09/09/2019
4

Patryk Vega reżyser filmu, “Polityka”, który w ub. tygodniu wszedł na ekrany w jednym z wywiadów wyznał, że wcześniej polityką w ogóle się nie interesował.…


Zemsta przyrody

wtorek 03/09/2019
1

Niedawno, gdy do Warszawy zaczęła zbliżać się burza, moi warszawscy i podwarszawscy znajomi zaczęli się szybko nawzajem informować na Fb u kogo grzmi i błyska,…