Pożegnanie z „Puczepą”


wtorek 12/06/2018

Pewnie  większość z nas w wieku tak okołomaturalnym  leżąc na kanapie snuła marzenia o swojej przyszłości. Wszyscy widzieli przeważnie szeroką, słoneczną  autostradę zmierzającą prosto ku domowi z pięknym współmałżonkiem, gronem wspaniałych dzieci i karierą, która będzie przynosić zaszczyty i pieniądze. Nikt przecież nie planuje chorób, nieszczęśliwych wypadków, plajty swojego biznesu, konfliktów i włóczenia się po sądach.

Jednak życie pisze swoje scenariusze i spycha nas niejednokrotnie z tej prostej autostrady na kręte ścieżki, a my nieoczekiwanie rozbijamy się na jakimś zakręcie i lądujemy na drzewie.

Podobnie i ja  nieoczekiwanie dla siebie, bo nic wcześniej nie zapowiadało jak mi się wydawało, nagłego załamania się kariery zawodowej, znalazłam się przed obliczem sądu, który miał zadecydować o mojej przyszłości. A  przecież zawsze byłam dobrą  obywatelką: nie biłam nie kradłam, nie oszukiwałam… nawet mandatów za złe parkowanie nie otrzymywałam, bo na ulicach wtedy było jeszcze dość miejsca, aby bez problemów postawić swoje auto. Tak. Nie wykazałam jednak należytego entuzjazmu wobec stanu wojennego jako członek „Solidarności” i pracodawca czyli TVP postanowił wyrzucić mnie wtedy z pracy posługując się eufemizmem pod nazwą: rekonstrukcja kadr. Komisja Pracy podtrzymała stanowisko Telewizji i po odwołaniu znalazłam się przed obliczem Sądu Pracy. Pierwsza sprawa się nie odbyła, bo nie stawił się przedstawiciel pracodawcy. Po ogłoszeniu decyzji o odroczeniu sprawy i przeniesienia jej na inny termin wysoki sąd w osobach trzech pań już nieformalnie zaczął mi doradzać jakie mam przynieść dokumenty i co mówić na następnej sprawie. Podczas kolejnej odsłony pojawił się mój bezpośredni szef i oznajmił dobitnie, że jestem dobrą dziennikarką i sąd do pracy mnie przywrócił.  Inna sprawa, to reakcja  na ten fakt niektórych ludzi w TVP, ale nie o tym chcę pisać.

Napisałam  tę historyjkę  z własnego życia dlatego, żeby uświadomić niektórym ludziom, że sprawy wobec których są obojętni, bo uważają, że ich osobiście nie dotyczą i nigdy nie dotkną, nagle któregoś dnia mogą się okazać bardzo ważne.

Do takich spraw zaliczam boje o Trybunał Konstytucyjny, Sąd Najwyższy, KRS i wszystko co dotyczy sądownictwa. Jak potoczyłoby się moje życie, gdyby ówczesny skład sądzący był gorliwym wykonawcą poleceń ówczesnej władzy?

Dlatego chodziłam  na protesty pod sądami biorąc udział w tzw. Światełkach, dlatego też wspierałam bardziej symbolicznie niż heroicznie moich kolegów  i koleżanki dyżurujących w tzw. Puczepie. Niezorientowanym wytłumaczę, że  tą nazwą ochrzczono przyczepę samochodową ustawioną na wprost Kancelarii  Urzędu Rady Ministrów, aby przypominać  o konieczności wydrukowania wyroków Trybunału Konstytucyjnego. Po 818 dniach licznik na niej stanął,  a w czwartek wieczorem przyczepa opuściła Aleje Ujazdowskie. Rząd pod naciskiem Unii Europejskiej  w końcu te wyroki opublikował.  Upór i konsekwencja przyniosły jednak rezultaty.

Teraz dowiedzieliśmy się, że negatywnie oceniono poczynania polskiego rządu również w raporcie ONZ  sporządzonym na podstawie wniosku jego przedstawiciela Diego Garcii-Sayana, który odwiedził Polskę jesienią 2017 roku. Padają w nim stwierdzenia, że partia rządząca wcale nie stara się zreformować sądownictwa, ale je sobie podporządkować. Tymczasem polski rząd wzrusza na wszystko ramionami, bo wolnoć Tomku w swoim domku… i nie widzi, że ten domek nie stoi już w ogródku o nazwie Polska, ale na  życzenie jego właścicieli stoi  we wspólnym parku o nazwie Unia Europejska. I szkoda tylko, że część jego mieszkańców  nazywana suwerenem słodko  śpi i nie widzi co się wokół niej dzieje.


Moje najnowsze wpisy

 

Mądre głupoty

wtorek 31/03/2020

I o czym tu biedny człowieku możesz napisać felieton kiedy od trzech tygodni siedzisz na zadku w domu łykając piguły, wycierając nos i pokasłując. A…


Na kwaratannie

poniedziałek 23/03/2020

Wiadomo… Ludzie zawsze dzielili się na tych co mają szczęście i na tych co mają pecha w życiu… Czasem też to szczęście zmienne bywa, co…


Myjąc ręce

wtorek 17/03/2020

Jak Państwo pewnie zauważyli, oczywiście Ci co czytają moje felietony, do tej pory nie wspomniałam słowem o koronawirusie i sama starałam się żyć do tej…


Zaraźliwe emocje

poniedziałek 09/03/2020

Proszę Państwa! Byłam na Konwencji. Wyborczej ma się rozumieć, bo słowo konwencja ma w języku polskim kilka znaczeń i można ją np. przestrzegać, poddać się,…


Rząd się wyżywi

wtorek 03/03/2020

Czy Polska jest jeszcze krajem praworządnym i demokratycznym? – pyta coraz więcej osób. Czy praworządność jest już w kompletnej zapaści? – martwią się uczestnicy konferencji…


Trzymaj się

poniedziałek 24/02/2020

Tak się w moim życiu składa, że dość często, nie tylko racji wykonywanego zawodu, ale też tak prywatnie napotykam w swoim życiu ludzi, którzy potem…


Lewą czy prawą

wtorek 18/02/2020

Wróciłam właśnie ze spotkania dziennikarzy z ambasadorem Markiem Prawdą, a dokładniej z dyrektorem Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce i chciałam w pierwszej chwili opisać Państwu…


Brytole

wtorek 11/02/2020

31 stycznia Brytyjczycy wypisali się z Unii Europejskiej. I właściwie to nie powinnam o nich pisać, bo nie jestem ekspertem od spraw międzynarodowych, a brytyjskich…


Moda na nostalgię

wtorek 04/02/2020

Na dworze zima szara, ciemna i smutna, w polityce branie się za łby i słowa, które już dawno przestały być eleganckie, a tu jeszcze ze…


Raj na ziemi

wtorek 28/01/2020

Obejrzałam w ubiegłym tygodniu dokumentalny film : “Gauguin na Tahiti. Raj utracony” i zaczęłam się zastanawiać czy istnieje takie miejsce na ziemi na ziemi, gdzie…