Pomnik na Marsie


wtorek 27/11/2018
0

Nie wiem, czy ktoś prowadzi takie statystyki, ile mamy np. pomników w Europie. Jestem jednak przekonana, że w takim obliczeniu ilu mieszkańców przypada na jeden pomnik, Polska znalazłaby się w czołówce. Samych pomników papieża Jana Pawła mamy już ponad 700, a dogania go Lech Kaczyński. Kochamy pomniki, nagrobki, z lubością grzebiemy w historii spierając się kto był większym politykiem: Piłsudski, Dmowski, a może wspomniany Kaczyński, kto był zdrajcą, a kto bohaterem. Polska obrócona jest przodem do historii, do tego co było.

Patrzenie w przyszłość podobno jest cechą ludzi odważnych. Przyszłość bowiem jest nieznana, budzi lęk. Przeszłość jest oswojona, chociaż i tu czasem może nas jeszcze coś zaskoczyć.

Zmęczona historią z radością przeczytałam przeto obwieszczenie, że w warszawskim Koneserze na Pradze ma odbyć się uroczystość zakończenia II edycji konkursu o nazwie „Jutronauci”, adresowanego jak należy się domyślać do ludzi młodych, z głowami pełnymi pomysłów. Uradowana, zadzwoniłam do mojej córki proponując, aby udała się tam ze mną wraz z dziećmi, bo przecież dzieci uwielbiają roboty i wszelkie nowinki techniczne. Moja córka dała jednak odpór mówiąc, że roboty owszem, mogą być, ale z tektury, a dzieci mają zaplanowany ten dzień inaczej.

Rozpędzona postanowiłam zatem sama zanurzyć się w tej „jutrzości” i w mroźny, sobotni ranek pojechałam do Konesera, czyli obiektu będącego połączeniem dawnej, neogotyckiej, industrialnej architektury z nowoczesnością.

No i okazało się, że opakowanie przerasta zawartość. Pani w eleganckiej, czerwonej sukni, w złotych szpilkach wraz z nie mniej elegancko ubranym panem ogłaszali nazwiska zwycięzców poszczególnych kategorii nie precyzując cóż to takiego konkretnie ten i ów laureat wymyślił. W dodatku przyjęto konwencję oskarową, czyli najpierw przedstawiano nazwiska kandydatów do nagrody głównej, zaś jurorzy, którzy poprzedzali każde wręczenie, wygłaszali ogólnikowe peany mówiąc, że pomysły były wspaniałe, a oni mieli kłopot kogo wybrać. Przy tym wszystkim miałam niemiłe uczucie, że starają się bardziej wyeksponować siebie, niż powiedzieć coś konkretnego o owych pomysłach.

Sądząc z tego co z tej okazji zaprezentowano w wielkich pomieszczeniach dawnej fabryki wódek, to projekty były skromne (sfinansowane jak się domyślałam ze środków własnych studentów, czy młodych absolwentów), niektóre ciekawe, inne moim zdaniem „od czapy”, będące tylko ciekawostką. Robota nawet najmniejszego tam się nie uświadczyło, co najwyżej można go było sobie samemu zrobić z klocków Lego, z czego moje wnuki już dawno wyrosły.

Co więcej, moja praktyczna natura zastanawiała się jak pożytecznie np. zastosować można maszynę, która kreśli jakieś esy floresy, mające ilustrować jakość mojego przytulenia się do drugiej osoby. Już bardziej użyteczny wydał mi się elektryczny koksownik, który zaczynał pracować, gdy na grzejnikach pojawiała się trzecia ręka, czyli dołączał się do nas drugi osobnik.

Chociaż sponsorów było sporo z „Gazetą Wyborczą” i Sebastianem Kulczykiem na czele, to nagrody wydały mi się skromne – była to możliwość podjęcia studiów w jakiejś uczelni i praca pod okiem jurora-moderatora. Najbardziej chyba jak myślę, ucieszył się młody muzyk – Andrzej Konieczny, który został zaproszony na tydzień pod Los Angeles do pracowni Mikołaja Stroińskiego, kompozytora muzyki między innymi do gier video, w tym do trzeciej części „Wiedźmina”. Pytanie tylko – kto ma finansować tę podróż? Wychodząc pomyślałam sobie, że póki co, w Polsce bardziej opłaca się grać w piłkę, lub zostać trzeciorzędnym politykiem. A na polskie wynalazki jutra lepiej nie czekać. Chociaż… może niebawem jakiś pomnik na Marsie zaproponujemy? Czyj? No, przecież wszyscy wiemy…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

.


Komentarze Dodaj komentarz

 

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


− cztery = 1

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

"Dobra zmiana"

wtorek 18/12/2018
0

Nie chcę tu pisać o polityce, która się kryje za tym pojęciem, ale konkretnie o filmie Konrada Szołajskiego, pod takim tytułem, który obejrzałam kilka dni…


O co chodzi tym Francuzom

wtorek 11/12/2018
1

Proste rozwiązania jak się okazuje nie zawsze są skuteczne. Mógł się o tym przekonać ostatnio Emmanuel Macron, który jako człowiek nowoczesny i rozumiejący potrzeby czasu,…


Trochę o kobietach

wtorek 04/12/2018
0

A ja bym chciała, aby dzień 28 listopada był świętem państwowym! – wystrzeliła z pomysłem, jak to ona, Kazimiera Szczuka – i byśmy tego dnia…


Nie usypiajmy

wtorek 20/11/2018
0

Pamiętam z czasów mojej młodości, że najlepszym środkiem nasennym była dla mnie lektura „Historii państwa i prawa” Karola Koranyiego, która dla wszystkich kandydatów na prawników…


Dawno temu w Afryce

środa 14/11/2018
1

Podobna historia przytrafiła mi się dopiero drugi raz w życiu. Pierwszy raz, to było jeszcze w Białobrzegach, w latach 70-tych, gdy pod czas pobytu na…


Kobiety niepodległe

wtorek 06/11/2018
0

Ha! Muszę się przyznać, że wybierając się parę dni temu do Muzeum Sztuki Współczesnej w W-wie na wystawę pt. „Kobiety Niepodległe” spodziewałam się zupełnie czegoś…


Moja baaardzo długa noc

wtorek 30/10/2018
2

     Proszę Państwa! To była moja najdłuższa doba bez snu! Dłużej tylko rodziłam dziecko, bo 36 godzin. No, ale rodziłam  wieki temu, w dodatku…


Kto i jak

czwartek 25/10/2018
4

Wiem, wiem… Felieton powinien być lekkim, niemal rozrywkowym „kawałkiem” do poczytania w gazecie, a ja  tu  znowu wyjeżdżam z wyborami… W momencie, gdy Państwo będą…


Śpijmy spokojnie

wtorek 16/10/2018
3

Niebawem wybory. Trudno od nich uciec. Strach wyjść z domu nawet do śmietnika, bo już dopada człowieka kurier na rowerze z ulotką. Nie można wychylić…


Czy artyście wolno więcej

wtorek 09/10/2018
1

Jakiś czas temu pisałam o filmie poświęconemu ikonie kina czyli Jean Luc Godardowi, w którym jego autor  obszedł się ze swoim bohaterem dość ostro pokazując…