Paradoksy


wtorek 17/07/2018
6

Przez ostatnie dni oczy świata  były wpatrzone nie tylko w Mundial, ale i wylot jaskiń Tham Luang w Tajlandii, gdzie szybsze niż zazwyczaj opady monsunu uwięziły 4 km od wyjścia  grupkę dwunastu  chłopców i ich niedużo starszego opiekuna. To miała być miła wycieczka – picnic po wygranym meczu piłki nożnej. Niczyjej tu nie było winy. Na ślad chłopców natrafiono dopiero po 9 dniach i dokonało tego dwóch wytrawnych brytyjskich nurków- ratowników.  Na pomoc  stawiło się wielu wolontariuszy z całego świata, włączyła się tajska armia, lekarze i kto żyw i kto miał pojęcie co w takim wypadku czynić należy. W sumie około 1000 osób. Z trzech opcji ratowania uwięzionych tj. drążenia otworu w skałach, czekania aż monsun się skończy oraz ratowania przez holowanie dzieci przez zalane korytarze, zdecydowano się na tę ostatnią.  Sęk w tym, że ci chłopcy  nigdy nie nurkowali, a większość nawet nie potrafiła pływać. Nauka nurkowania w takich warunkach, gdy ciemno, a dzieci osłabione i wychudzone głodem, zziębnięte, musiała ograniczyć się tylko do minimum. Tymczasem w TV trwały dyskusje czy lepiej podczas ewakuacji podać dzieciom środki uspokajające czy  lepiej nie, bo powinny współpracować. Mnie przekonał jeden z polskich ratowników, który stwierdził, że z dwojga złego wolałby holować bezwładny worek niż stoczyć walkę ze spanikowanym i agresywnym, bo walczącym o życie nastolatkiem. A i tak same przygotowania pochłonęły ofiarę. Zginął z braku tlenu jeden z tajskich  komandosów. Po kilkudniowych przygotowaniach, precyzyjnym podziale zadań wydobyto pierwszą czwórkę, następnego dnia kolejne 4 osoby i na koniec pozostałą piątkę. Wszyscy trafili wprost do szpitala na kwarantannę, badania,  podleczenie infekcji i dojście do sił. Ogólnie jednak dominował ton zachwytu, że jak na to co ta trzynastka  przeżyła, to jej stan jest świetny.

A mnie  tym momencie przypomniała się historia 33 górników w zawalonej kopalni złota i miedzi w San Jose w Chile  w  2010 roku. Górnicy spędzili wtedy pod ziemią 69 dni i na powierzchnię wydobyto ich przy pomocy specjalnej kapsuły w wydrążonym wcześniej szybie.  Świat wówczas też był w euforii.

Sąd jednak  uznał, że nie ma wystarczających dowodów na to, że właściciele nie zastosowali odpowiednich środków bezpieczeństwa. Górnicy owszem  otrzymali emerytury, ale były one tylko dodatkiem do pensji. Musieli wrócić do pracy.  Do pracy na dole wróciło tylko dwóch, czy trzech. Dla reszty, to było zbyt duże obciążenie psychiczne. Wielu musiało długo walczyć z depresją i lękami.

Nie wiemy jaki ślad w psychice tajskich  chłopców pozostawią  ich przeżycia. Najmłodszy miał 11 lat. Czy fakt, że byli tak młodzi to lepiej czy gorzej? W dodatku, my Europejczycy skłonni jesteśmy przypisywać moim zdaniem nadmierne umiejętności panowania nad własnym ciałem i umysłem ludom azjatyckim, wierząc w  cudowne właściwości wschodnich  praktyk medytacyjnych, jogi, diet itp.

A tak na marginesie tych zdarzeń jeszcze jedna refleksja. To pięknie, że w  obliczu takich katastrof świat potrafi się jednoczyć, a ludzie o różnych kolorach skóry i poglądach nieść sobie pomoc. Mam jednak odczucie, że w ostatnim przypadku mieliśmy do czynienia z czymś w rodzaju mistrzostw świata w ratownictwie jaskiniowym.  To były swoiste zawody sportowe pod szczytnym hasłem. Cały świat na to patrzył, a tajskie dzieci były urocze i sympatyczne – to mali piłkarze. Na dodatek akcja zakończyła  się  happy endem, a my lubimy dobre zakończenia.

Dlaczego jednak równocześnie pozwalamy na utonięcia lub odsyłamy od kraju do kraju rozbitków na Morzu Śródziemnym? Dlaczego ratujemy jednego psa, który na krze spłynął Wisłą do morza, a inne skazujemy na głodową śmierć przywiązując drutem do drzewa? Świat jest pełen paradoksów…


Komentarze 6 Dodaj komentarz

 

Odpowiedz na „wtaletvceeAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


+ siedem = 14

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Francuszczyzna

wtorek 21/08/2018
0

Tak się w moim życiu składa, że łazi za mną francuszczyzna, Przy tym chcę wyjaśnić, że pod słowem „łazi” nie rozumiem namolnej natarczywości, bo odbywa…


Nawet w upał

wtorek 14/08/2018
0

Upały latoś takie, że człowiek rusza się jak mucha w smole i przestaje się dziwić południowym nacjom, że leniwe i nic tylko by pod palmą…


Ambicje i ambicyjki

wtorek 07/08/2018
2

Jestem zła, wściekła, rozdrażniona… Rzucam palenie, ale pomimo zapewnień producenta „Tabexu”, wcale  po 25 dniach używania leku nie jest łatwiej i nadal palić się chce.…


Postawione na głowie

wtorek 31/07/2018
13

Od pewnego czasu mam takie uczucie, że wszystko czego do tej pory się uczyłam, wszystkie pewniki, a przede wszystkim prawa logiki stanęły na głowie. No…


Mój potwór

wtorek 24/07/2018
1

Od 1933 r. za sprawą właściciela pewnego hotelu nad jeziorem w Szkocji prasa brytyjska w okresie letnim regularnie pisze o pewnym  potworze zamieszkującym jezioro Loch…


Bitwa o sądy

poniedziałek 09/07/2018
0

Nie wiem jak Państwo, ale ja będąc młoda wcale nie marzyłam o spokojnym i dostatnim życiu. Nie powiem, że pociągało mnie życie awanturnicy, ale chciałam,…


Czekając na Macrona

wtorek 03/07/2018
12

Przyznaję, że istnieje na tym świecie wiele zjawisk, które się w  mojej pale tzn. głowie nie mieszczą. Wychowana w czasach socjalizmu miałam nawet problem z…


Niech żyje football

wtorek 26/06/2018
1

Oo czym tu pisać, gdy  człowiek chory i domu nie opuszcza, a różni sprawozdawcy sportowi od rana do nocy krzyczą mu do ucha : -…


Miłość bez wzajemności

wtorek 19/06/2018
1

  Miłość bez wzajemności to przykra sprawa. Kiedy jednak ta bezwzajemność trwa długo,  a zakochany zaczyna być namolny, ba wręcz molestuje swój obiekt, nasze współczucie…


Pożegnanie z "Puczepą"

wtorek 12/06/2018
0

Pewnie  większość z nas w wieku tak okołomaturalnym  leżąc na kanapie snuła marzenia o swojej przyszłości. Wszyscy widzieli przeważnie szeroką, słoneczną  autostradę zmierzającą prosto ku…