O sole mio


wtorek 05/09/2017
0

Vedi Napoli e poi muori” czyli zobacz Neapol a potem umrzyj. „Można o tym wszystkim mówić i opowiadać, można malować, ale to, co się widzi, przekracza wszelkie wyobrażenia. Brzegi, zatoki, Wezuwiusz, miasta, przedmieścia, zamki, wille! Wybaczam wszystkim, którzy w Neapolu odchodzą od zmysłów.” Tak pisał Johann Wolfgang von Goethe, który go wizytował w 1787 roku.

Tak się sklada, że we Włoszech jestem już po raz piąty. Za każdym razem byłam w innym miejscu, Raz to było wschodnie wybrzeże z Anconą, Rawenną, Wenecją, San Marino. Innym razem Włochy północne z Mediolanem, Padwą i San Remo. Byłam też w Rzymie, Florencji, Monte Casino, a nawet na końcu włoskiego buta czyli w Capo Vaticano oraz na Wyspach Liparyjskich. Zobaczyłam też kawałek Sycylii z Etną włącznie. Do obejrzenia pozostały mi tylko osławiony Neapol, Sorrento i tzw. Wybrzeże Amalfijskie. Przez przypadek, bo załatwialiśmy wyjazd w opcji „last minute”, wynajęliśmy dom w miejscowości Nerano, położonej jeszcze za Sorrento, schowanej za ogromną skałą. Na mapie w lini prostej to przysłowiowy rzut beretem, czyli osiem kilometrów. Jazda autobusem zajęła nam prawie godzinę po górskich serpentynach, tak wąskich, że przed każdym łukiem autobus trąbił dając znak, że nadjeżdża, a wymijanie się z innym pojazdem graniczyło z cudem. Jak potem stwierdziliśmy, wszystkie napotkane, miejscowe auta były dokladnie poobijane. Jako szczęście potraktowaliśmy fakt, że nie widzieliśmy jak dotąd żadnego, prawdziwego wypadku.

Pierwszego dnia oczywiście narzekaliśmy na zejście do plaży. Pół godziny wąziuteńkimi uliczkami a potem szosą, cały czas ostro w dół. No, dobrze… Zejść, to jeszcze pół biedy, ale jak potem wejść? Na szczęście okazało się, że za niecałe 2 euro jest autobus. Raz tylko nam się nie udało, bo była niedziela i ostatniego kursu już nie było. W naszym Nerano jak się okazało, chyba jednym z nielicznych miejsc na tym wybrzeżu, mogliśmy podejrzeć życie we włoskim, prowincjonalnym wydaniu. Życie to ogniskowało się wokół sklepu, w którym było niemal wszystko: od warzyw, chleba, mleka, po sieci rybackie i mnóstwo plastikowych drobiazgów. Nie wiem dlaczego, ale ten sklepik kojarzył mi się z Meksykiem. Może z racji kolorów? Przed sklepem na ogniście czerwonych, plastikowych krzesełkach i stołach nakrytych przeraźliwie zielonymi obrusami jedni lokalsi pili kawę, a drudzy obsiadali okoliczne murki popijając piwo. Na boisku obok kościoła dzieci do późnej nocy grały w piłkę nożną szkoląc adeptów piłkarskiej drużynie Napoli. W końcu do chłopaków przyłączył się wieczorami i mój wnuk. Pobliski kościół z piękną, lśniącą, białym marmurem posadzką i przepięknie inkrustowanymi ołtarzami pracowicie nam dzwonił odmierzając czas co pół godziny. Poznaliśmy sąsiadow, a córka dostała zaproszenie na wino…

Aby otrzeć się jednak o elegancki świat postanowiliśmy popłynąć któregoś dnia motorówką do osławionego, eleganckiego podobno Positano oraz Amalfi. A tam… turystyczne piekło. Po pierwsze gorąco. Pot zalewał oczy, a wszędzie schody, schody i schody… Kolana czuję do dziś. To nieduże miejscowości przyklejone do stromych skał. Ludzie zaś niczym mrówki faraona oblegają wszystkie te schody, uliczki, kawiarnie i plaże. Chińczycy, Japończycy, Anglicy, Francuzi, Polacy z Kanady…. Mnie najbardziej podobało się Amalfi z ryneczkiem, uroczą, starą fontanną z amorkami i figurkami oraz zabytkową katedrą pod wezwaniem Św. Andrzeja-Apostoła, do której też wiodą długachne i strome schody. Katedrę zbudowano w IX wieku i wiele starych jej elementów można oglądać do dziś w muzeum.

Generalnie powiem jednak, że Zatoka Neapolitańska faktycznie jest piękna, ale ja po jej obejrzeniu nie zamierzam zaraz umierać. Tyle jest jeszcze innych wspaniałych  miejsc na świecie do zobaczenia…


Komentarze Dodaj komentarz

 

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


siedem − = 4

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Paradoksy

wtorek 17/07/2018
1

Przez ostatnie dni oczy świata  były wpatrzone nie tylko w Mundial, ale i wylot jaskiń Tham Luang w Tajlandii, gdzie szybsze niż zazwyczaj opady monsunu…


Bitwa o sądy

poniedziałek 09/07/2018
0

Nie wiem jak Państwo, ale ja będąc młoda wcale nie marzyłam o spokojnym i dostatnim życiu. Nie powiem, że pociągało mnie życie awanturnicy, ale chciałam,…


Czekając na Macrona

wtorek 03/07/2018
0

Przyznaję, że istnieje na tym świecie wiele zjawisk, które się w  mojej pale tzn. głowie nie mieszczą. Wychowana w czasach socjalizmu miałam nawet problem z…


Niech żyje football

wtorek 26/06/2018
1

Oo czym tu pisać, gdy  człowiek chory i domu nie opuszcza, a różni sprawozdawcy sportowi od rana do nocy krzyczą mu do ucha : -…


Miłość bez wzajemności

wtorek 19/06/2018
1

  Miłość bez wzajemności to przykra sprawa. Kiedy jednak ta bezwzajemność trwa długo,  a zakochany zaczyna być namolny, ba wręcz molestuje swój obiekt, nasze współczucie…


Pożegnanie z "Puczepą"

wtorek 12/06/2018
0

Pewnie  większość z nas w wieku tak okołomaturlanym  leżąc na kanapie snuła marzenia o swojej przyszłości. Wszyscy widzieli przeważnie szeroką, słoneczną  autostradę zmierzającą prosto ku…


Guma do żucia w Windsorze

wtorek 05/06/2018
0

Ślub księcia Harrego z Meghan przykuł do telewizorów miliony ludzi. Jeszcze więcej podobno ślub  księcia Wiliama z Kate, a już rekordy pobił ślub księcia Karola…


Sfrustrowane anioły

wtorek 29/05/2018
0

W maju jak Polska długa i szeroka przetoczyła się fala komunijnych uroczystości. Właśnie w ubiegłą  niedzielę wróciłam z takowej,  która miała miejsce w Toruniu.  W…


Trochę baśni na co dzień

wtorek 22/05/2018
4

Dawno nie wyjeżdżałam gdzieś dalej poza Warszawę. Miło jest podróżować w maju. Słońce świeci, złoci się rzepak, ptaszki śpiewają… Tymczasem w Warszawie ciągle trwa oblężenie…


Obojętność versus desperacja

wtorek 15/05/2018
6

Przyznam się od razu na wstępie, że należę do grupy nadwrażliwców, którym robi się słabo na widok krwi i mdleją przy każdym boleśniejszym urazie. Wszelkie…