Nocny padalec


piątek 28/11/2014
1

Jest cisza wyborcza więc napiszę o czymś innym.

Pamiętam czasy, gdy dziennikarze rozstrzygali problemy etyczne swojego zawodu w rodzaju: czy należy  być tylko obiektywnym, chłodnym  obserwatorem zdarzeń czy też angażować się  np. w pomoc dla umierających czy słabszych?

Teraz w swoich rozważaniach obsunęliśmy się parę pięter w dół dosięgając dna. Takie myśli towarzyszyły mi, gdy  w ubiegłym tygodniu oglądałam film pt. „Wolny strzelec” w reżyserii Dana Girloya , który pokazano  dziennikarzom przed oficjalną premierą  w kinie Atlantic w Warszawie.

Zacznę od pytania: czy należą Państwo do kierowców, którzy jadąc szosą zwalniają nie po o to, aby udzielić pomocy ofiarom ale po to, aby sobie  popatrzeć na wypadek?  Lubią relacje z napadów, rabunków i zabójstw?

Jeśli tak, to właśnie dla takich odbiorców wiadomości TV amerykańskiej , podupadającej stacji pracuje główny bohater tego filmu. Reporterem stał się przypadkiem, bo dowiedział się, że na takich newsach można nieźle zarobić. Wcześniej był drobnym złodziejem kradnącym siatki druciane i włazy do kanałów. Jest inteligentny i szybko się uczy, że aby być lepszym od innych należy być pierwszym na miejscu zdarzenia jeszcze przed konkurencją a nawet policją. Nie tylko pierwszym ale i jak najbliżej ofiary. Stacja, która kupuje materiał wprawdzie ostrzeże telewidza, że zdjęcia są drastyczne ale tym chętniej je kupi i pokaże. Słupki oglądalności rosną.

Nasz bohater, który przerobił w Internecie roczny kurs biznesowy, nie tylko posiadł korporacyjny język ale nauczył się też negocjacji czyli targowania o cenę a także przekonania, że najważniejszym kryterium jest zysk a cel uświęca środki.

Los mu sprzyja, bo w końcu znalazł się pierwszy w domu, w którym doszło do  strzelaniny.

Filmuje dom z zewnątrz, wchodzi do środka, pokazuje krew i kolejne 3 ofiary.

Zeznając przed policja zataja, że widział sprawców napadu, zna ich twarze a nawet numer rejestracyjny  samochodu, którym uciekli. Postanawia być reżyserem dalszego ciągu wypadków, aby będąc na miejscu  móc sfilmować  scenę ich ujęcia.

Śledzi więc zabójców i w dogodnym momencie powiadamia policję, że ci których szukają,  siedzą w przeszklonym barze. Akcja przebiega zgodnie ze scenariuszem, dochodzi do strzelaniny. Aby akcję  jeszcze podkręcić, nasz bohater  świadomie wystawia na strzał swojego współpracownika i filmuje jego agonię. W TV odnosi sukces, tylko inteligentna policjantka  rozszyfrowuje jego grę.

W dyskusji, która miała miejsce po filmie podkreślano, że  pokazany tam  człowiek miał ewidentnie patologiczne cechy a tytuł filmu  w oryginale brzmiący: „Nightcrawles” fatalnie został przetłumaczony, bo dosłownie oznacza – nocnego padalca  lub glistę, bo takich zwrotów używają Amerykanie.

Oczywiście,  wszyscy obecni  potępiali jego zachowanie na przykład przenoszenie zwłok w inne, lepiej oświetlone miejsce, aby zdjęcie było lepsze utrudniając w ten sposób pracę przybyłej później policji. Stwierdzano, że praca tego człowieka, to nie jest prawdziwe dziennikarstwo.  Wypominano grzechy polskich stacji telewizyjnych. Słuchałam tego  ze smutkiem, bo oznacza to jedno: dziennikarskich hien zacznie nam przybywać. A winę za to ponoszą również ci, którzy chcą to oglądać i czytać.

 

 

 

 

 

 

 

.

 

 


Komentarze 1 Dodaj komentarz

 
  1. To, niestety, smutna prawda. Prawie od dekady doświadczamy nasilania tendencji podkręcania spirali „jako pierwsi jesteśmy na miejscu zdarzenia”

    Cisza, powiada Pani? Nie wiem, czy dobrze to, czy źle, ale skoro jest, to trzeba ten detal uszanować.

    Ukłony

       Odpowiedz
    0
    0

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


8 × trzy =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Żona dla księdza

wtorek 21/05/2019
0

Jeżeli mam jakich stałych czytelników, to powinni oni zauważyć, że nigdy do tej pory nie poruszałam w swoich felietonach spraw  kościoła, ani religii. Niech każdy…


Kochajmy się

wtorek 14/05/2019
0

Każdy maturzysta wie, że tak właśnie brzmiał tytuł ostatniej księgi obowiązkowej lektury każdego Polaka czyli “Pana Tadeusza”. Tymczasem obecny dyskurs polityczny i nie tylko obraca…


Co mnie to obchodzi

wtorek 07/05/2019
0

Wybory do Europarlamentu coraz bliżej. Niektórzy dostają już nerwowej gorączki, ale większości, mówiąc językiem kolokwialnym, zwisa to i powiewa. Zwłaszcza my – Polacy chodzimy na…


Kiełbasa nie dla każdego

piątek 26/04/2019
1

No, to doczekaliśmy się w Polsce niezłego bałaganu, którego przynajmniej ja nie pamiętam od przełomowego roku 1989. Dzieci nie chodzą już ponad pół miesiąca do…


Potęga tradycji

sobota 20/04/2019
2

Wielki Tydzień przyniósł nam w tym roku wydarzenia takie, których można było się spodziewać, a mam tu na myśli strajk nauczycieli, ale też kompletnie nieoczekiwane…


Duma, narodowa duma

wtorek 16/04/2019
3

krzyczą na swoich wiecach i marszach Wszechpolacy. Tymczasem moje poczucie dumy narodowej coraz bardziej blednie. A zbladło ono nie tylko po książce Małgorzaty Szejnert “Wyspa…


Pies z Flandrii

wtorek 09/04/2019
3

Podróże kształcą jak wiadomo. Zmuszają nas też do porównań. Otóż będąc w Belgii, a konkretnie w Antwerpii stanęliśmy na niedużym placu przed Katedrą Najświętszej Marii…


Nasz europejski dom

środa 03/04/2019
3

Jeśli ktoś czyta moje felietony, to wcześniej już dowiedział się, że ostatnio byłam w Belgii. Podobno, kiedy urodzi się mały Belg dostaje od razu w prezencie…


Jadąc do Brukseli

wtorek 26/03/2019
2

Wybory do Europarlamentu tuż, tuż pomyślałam więc, że warto by i ten parlament i stolicę Europy – Brukselę obejrzeć z bliska. Tym bardziej, że nadarzyła…


Felieton o ..... Maryni

niedziela 17/03/2019
0

Na początku lat siedemdziesiątych Wojciech Młynarski napisał, a Kabaret “Dudek” śpiewał piosenkę : “O ….. Maryni”. Zaczynała się tak: Swą ekspansją kulturową kapitalizm Niejednego już…