Nie usypiajmy


wtorek 20/11/2018
1

Pamiętam z czasów mojej młodości, że najlepszym środkiem nasennym była dla mnie lektura „Historii państwa i prawa” Karola Koranyiego, która dla wszystkich kandydatów na prawników była obowiązkowa, a jej treść należało wkuć i recytować na pamięć. Już nawet patrząc na okładki tego parotomowego dzieła zaczynałam ziewać. Później podobnie było przy czytaniu dzieł znanej socjolożki Antoniny Kłoskowskiej, a zwłaszcza jej „Kultury masowej”. Parę lat później, gdy poważnie zainteresowałam się psychologią, a zwłaszcza nową wtedy w Polsce psychologią humanistyczną, a mój znajomy zaczął mi podrzucać nowości wydane w USA, przekonałam się, że można nawet o nauce pisać językiem ciekawym, przystępnym, obrazowym, a czasem nawet dowcipnym. Niestety, w Polsce do dziś panuje przekonanie, że każda publikacja, aby mieć polor naukowy musi być napisana hermetycznym językiem, najlepiej, aby było w niej jak najwięcej mało znanych terminów i oczywiście przy użyciu bardzo długich okresów zdań. W przeciwnym razie będzie ona niepoważna. Ta reguła obowiązuje w Polsce do dziś również w wypowiedziach wielu osób i w debatach naukowych. Do tej zasady stosuje się na przykład Zbigniew Ziobro, bo gdy zaczyna mówić, obawiam się o jego zdrowie. Zanim postawi kropkę i weźmie oddech zazwyczaj mija bardzo dużo czasu.

Szlachetnym wyjątkami od tej reguły są prof. M. Matczak, który właśnie dzięki przystępnemu i obrazowemu językowi zdobył ogromną popularność tłumacząc wcale niełatwe niuanse prawne, czy prof. M. Fikus, która potrafi mówić o problemach inżynierii genetycznej tak, że nawet ja, która nie mam o tym zielonego pojęcia, jestem w stanie zrozumieć.

A powodem tych moich wspomnień stała się ostatnia debata, której przysłuchiwałam się w Fundacji Batorego. Zwabił mnie tam jej tytuł ”Uchodźcy z liberalnej demokracji w Polsce i gdzie indziej.” Niestety, zebrane tam grono szacownych panelistów (ich nazwiska litościwie przemilczę) było tak nudne, że w pewnym momencie musiałam się szczypać, aby nie zasnąć. A wydawać by się mogło, że mamy ostatnio tyle pytań i problemów do rozwiązania, że dyskusja o nich powinna u nas wywoływać wypieki na policzkach. Na przykład, czy słusznie było jak twierdzi A. Smolar, że po 1989 zapatrzeni na mityczny Zachód zastosowaliśmy taktykę imitacyjną, to znaczy bezrefleksyjnie przeszczepialiśmy różne rozwiązania tam zastosowane również u siebie z przekonaniem, że przyszłość należy do demokracji liberalnej. W dodatku uważaliśmy, że te procesy integracyjne i globalizacyjne obejmą cały świat. Wolny rynek miał regulować procesy gospodarcze. Państwo zaś miało być słabe, w tym rozumieniu, że miało być tanie i jak najmniej wtrącać się do obywateli i urządzać im życie.

Tymczasem Kaczyński i PiS po objęciu władzy zaczęli robić wszystko odwrotnie – głoszą mit silnego państwa, scentralizowanego, którym kieruje nieomylny wódz, który palcem wskazuje co zrobić, a nawet kogo i za co ukarać. Tymczasem brak mi w środkach masowego przekazu, zwłaszcza TV, prawdziwej dyskusji jak ma wyglądać przyszła Polska. O tej publicznej nawet nie wspomnę, zaś stacje komercyjne kierujące się wskaźnikiem oglądalności, jeżeli już mówią o polityce, to skupiają się na aferach, skandalach, wypadkach samochodowych, lubując się przy tym w pokazywaniu tzw. pyskówek, a nie prawdziwej dyskusji. W tym miejscu za sprawą wydanej właśnie biografii Jacka Kuronia pióra A. Bikont i H. Łuczywo oraz wspomnień jego bliskich, spowodowanych tą właśnie publikacją, pomyślałam, że brak nam kogoś takiego, który by z nami rozmawiał przy pomocy szklanego ekranu. Kuroń lubił rozmawiać, nawet z oponentami, a jednocześnie jak nikt miał wyczulony słuch na sprawy społeczne. Szkoda, że nie żyje. Jego wieczorynki dziś bardzo by się nam przydały.


Komentarze 1 Dodaj komentarz

 

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


6 × = czterdzieści osiem

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Polska do poprawki

wtorek 25/06/2019
1

Proszę Państwa, nie znam się na ekonomii dlatego o niej napiszę! A tak na serio, nie znam się naprawdę, bo pobierane pół wieku temu przez…


Przygody pewnego chomika

wtorek 18/06/2019
1

Marek Falenta ze swoimi tłustymi, wydatnymi policzkami i okrągłymi oczkami przypomina mi chomika. Nie wiem jednak czy chomiki są ambitne: w dzień śpią, ożywiają się…


Ab ovo

wtorek 11/06/2019
2

Pełna łacińska sentencja brzmi: ab ovo ad mala, co w dosłownym tłumaczeniu brzmi: od jajek do jabłek, a w języku polskim może brzmieć “od zakąski…


Ale jednak

wtorek 04/06/2019
3

Już był w ogródku, już witał się z gąską… Niektóre sondaże wszak mówiły nawet o przewadze KE nad PiS-em. A teraz wszyscy huzia, na Józia,…


Żona dla księdza

wtorek 21/05/2019
1

Jeżeli mam jakich stałych czytelników, to powinni oni zauważyć, że nigdy do tej pory nie poruszałam w swoich felietonach spraw  kościoła, ani religii. Niech każdy…


Kochajmy się

wtorek 14/05/2019
0

Każdy maturzysta wie, że tak właśnie brzmiał tytuł ostatniej księgi obowiązkowej lektury każdego Polaka czyli “Pana Tadeusza”. Tymczasem obecny dyskurs polityczny i nie tylko obraca…


Co mnie to obchodzi

wtorek 07/05/2019
0

Wybory do Europarlamentu coraz bliżej. Niektórzy dostają już nerwowej gorączki, ale większości, mówiąc językiem kolokwialnym, zwisa to i powiewa. Zwłaszcza my – Polacy chodzimy na…


Kiełbasa nie dla każdego

piątek 26/04/2019
1

No, to doczekaliśmy się w Polsce niezłego bałaganu, którego przynajmniej ja nie pamiętam od przełomowego roku 1989. Dzieci nie chodzą już ponad pół miesiąca do…


Potęga tradycji

sobota 20/04/2019
2

Wielki Tydzień przyniósł nam w tym roku wydarzenia takie, których można było się spodziewać, a mam tu na myśli strajk nauczycieli, ale też kompletnie nieoczekiwane…


Duma, narodowa duma

wtorek 16/04/2019
3

krzyczą na swoich wiecach i marszach Wszechpolacy. Tymczasem moje poczucie dumy narodowej coraz bardziej blednie. A zbladło ono nie tylko po książce Małgorzaty Szejnert “Wyspa…