Moje 3 grosze


piątek 18/10/2013
1

      Wszyscy Polacy znają się na 2 rzeczach: na medycynie i na piłce nożnej. No, to babcia też. Może  dlatego i służba zdrowia i piłka nożna tak kiepsko w Polsce wyglądają.

Skoro babcia też, to i ja wtrącę swoje 3 grosze na temat  piłki nożnej. Oglądam ją z pasją  niegodną staruszki w moim wieku, zwłaszcza ligę hiszpańską. Obudzona w środku nocy mogę wyliczyć podstawowe składy Realu Madryt czy Barcelony tzn. mogłam, bo tej jesieni po ostatnich transferach te składy się nieco pozmieniały. Problemem ubiegłego roku  było tylko np. czy najpierw w ataku zagra Karim Benzema a zmieni go potem Higuain czy odwrotnie.

Reprezentacja narodowa  Hiszpanii zaś wiadomo było: w połowie składała się z zawodników Realu i w połowie  z Barcelony. Wszystko poukładane i przewidywalne. Trener Vincente del Bosgue na swoim stanowisku trenera reprezentacji narodowej tkwi niezmiennie od 2008 r.

    My czyli  Polacy zachowujemy się akurat odwrotnie. Zmieniamy trenera niemal co roku zaś trener zmienia skład kadry częściej niż rękawiczki. Ostatni trener Waldemar Fornalik jest w tej dziedzinie rekordzistą. Za swojego panowania powoływał do kadry ponad sześćdziesięciu zawodników, „używał” trzydziestu czterech. Ze składu Smudy  biorącym udział w Euro w ostatnim meczu z Anglią grało tylko dwóch: Lewandowski i Błaszczykowski. Każdy kto obserwuje duże turnieje piłkarskie, w tym również taki laik jak ja, widzi, że na ogół drużyny, nawet te wielkie, na początku grają nieco nieporadnie i potem z meczu na mecz stają się coraz lepsze dzięki zespołowemu zgraniu.

Jak któryś z mądrzejszych komentatorów powiedział: jeżeli nie ma się wielkich indywidualności, które mogą same wykreować jakieś ciekawe akcje, to jeżeli ma się zespół przeciętny  należy z nimi tłuc opracowane wcześniej schematy. Jak rozumiem – każdy wie gdzie ma stać i komu podać…

Nie jestem teoretykiem piłkarstwa ale nawet ja, zwykła babcia zdążyłam zauważyć, że najogólniej rzecz biorąc na boiskach królują obecnie 2 style gry.

Jeden nazwałabym stylem Guardioli polegającym na słynnej tiki-taka czyli wymianie krótkich, płaskich podań. (tu pamiętamy słynne awantury o długość i wilgotność trawy). Barcelona osiągała w tym mistrzostwo i potrafiła wymienić ich kilkanaście nie tracąc piłki. Było to czasami nużące dla oka ale nieuchronnie prowadziło zawodników Barcy w pobliże bramki przeciwnika.

      Na przeciwstawnym biegunie postawiłabym styl wypracowany przez Mourinho z Realem Madryt. Polegał on na błyskawicznym kontrataku czyli długim przerzucie piłki  na skrzydło, kopnięciu piłki na drugi słupek bramki i dośrodkowaniu, które kończyło się golem. Nazwałam to na swój użytek grą „na  lenia”. Ci lenie musieli jednak biegać z szybkością niemal Usaina Bolta.

Oglądając mecz Polaków z Anglią stwierdziłam, że Polacy nie potrafią ani jednego ani drugiego. Nie potrafią ani tiki-taki, bo tracą piłkę po trzecim podaniu ani kontrataku, bo jeżeli nawet ktoś szybko pobiegnie z piłką i przerzuci na skrzydło, to  brak zawodnika na tzw. zamku. Mówiąc krótko – nie ma komu podać.

Nie szanujemy piłki: podając ją z autu  trafiamy w przeciwnika  zamiast do własnego zawodnika, zaś Szczęsny dobry w bramce, bezmyślny jest  jako piłkarz, wykopując piłkę  byle dalej ze skutkiem jak wyżej. O żałosnej celności podań – tej podstawowej jak mi się wydaje umiejętności piłkarskiej już nawet nie wspomnę. Nasza gwiazda piłkarska czyli Lewandowski  a miałam takie odczucie podczas oglądania wszystkich meczów eliminacyjnych, z wyjątkiem ostatniego na Wembley, bardziej myślał o całości swoich drogocennych nóg, które chce dobrze  sprzedać czy to do Bayernu czy jak teraz czytamy do Realu, niż o ofiarnym angażowaniu się w walkę. Czekał aż mu piłkę podadzą. A że nie podawali, to i wynik żałosny.

     Nie o kadrze narodowej chcę  jednak pisać ale o jej zapleczu. Dziwimy się jak to się dzieje, że taki duży kraj, bo blisko 40 mln jak Polska sklasyfikowany jest w piłkarskim rankingu na 69 miejscu. Jak to się dzieje, że takie małe kraje  jak Bośnia, Holandia, Portugalia czy ostatnio Szwajcaria plasują się od nas znacznie wyżej.

A no, trzeba spojrzeć na to co dzieje się tam na dole czyli na młodzież i jej szkolenie.

Otóż w wielu krajach przy wielkich klubach funkcjonują szkółki piłkarskie. Wszyscy naczytaliśmy się o wspaniałej szkółce Barcelony – La Masi, która produkuje młode talenty niczym na kurzych farmach brojlery, z których zasila nie tylko własny klub ale sprzedaje je  potem na prawo i lewo. Jej hunterzy jeżdżą po całym świecie (nie tylko Hiszpanii) i polują na zdolne dzieciaki. Jej wychowankiem jest uznawany obecnie za najlepszego piłkarza na świecie – Messi, którego ściągnięto z Argentyny jako dziecko, wraz z rodzicami, łożono na jego wychowanie, szkolenie a nawet leczenie słynnymi już hormonami wzrostu. Drugi wielki piłkarski talent Cristiano Ronaldo również jako młody chłopak został ściągnięty z odległej Madery do szkółki Sportingu Lizbona. Bez rodziców, wyśmiewany za prowincjonalny akcent, często łykający łzy upokorzenia, jednak dzięki ciężkiemu treningowi połączonemu z talentem i ambicją wyrósł na najdroższego obecnie piłkarza świata.

   Tymczasem w Polsce… Owszem, są szkółki piłkarskie ale żadna z nich nie ma internatu, nie ściąga zdolnych dzieci z całej Polski, nie łoży na ich utrzymanie i szkolenie. Owszem, nawet mamy teraz  szkółkę Barcelony w W-wie. Składki które trzeba tam uiszczać przekraczają jednak możliwości przeciętnej rodziny, nie mówiąc o biednej. A dzieci na treningi trzeba dowozić.

     Mam przykład jak wygląda szkolenie dzieci pod bokiem, na przykładzie własnego wnuka. Od ponad 2 lat gra w piłkę w jednym z klubów na obrzeżach W-wy, bo tam mieszka. Klub dysponuje boiskiem oraz zapleśniałym baraczkiem udającym szatnię. Żadnego prysznica ani nawet umywalki. Spocone dzieci  myją się dopiero w domu. Na podwórku toi-toi zamiast toalety. Rodzice co miesiąc płacą 150 zł na utrzymanie klubu i trenera. Kupują dzieciom korki, koszulki, spodenki, getry, ochraniacze,  kurtki… Na mecze dojeżdżają dzięki sponsorowi czyli tatusiowi jednego z zawodników, który tak się dobrze składa, ma firmę transportową. Innych sponsorów brak, chociaż ta drużyna plasuje się w czołówce ligowych rozgrywek dla tej kategorii wieku. No i tak będą jeździć i grać aż im się to znudzi. Nie znam kwalifikacji i nie śmiem oceniać umiejętności ich trenera.

Nawet tak mizerny klub i granie w nim jak z tego widać pociąga za sobą niemałe koszty, na które wielu rodziców nie stać, zwłaszcza, gdy tych dzieci mają kilkoro.

Tak więc niejako już na starcie część dzieci z tych ubogich rodzin jest od sportu odcięta. A jak przykłady ze świata uczą, to właśnie dzieci pochodzące z tzw. społecznych dołów czy nizin wykazują największą ambicję i mają największą motywację do ciężkiej pracy, bo dzięki sportowi właśnie mogą zrobić i karierę i niezłe pieniądze.

I tak doszłam do sedna sprawy. Nie wystarczy wybudować orliki, aby wyfrunęły z nich orły. Te małe ptaszki trzeba dokarmiać i patrzeć jak rosną. A potem dopiero wybierać co dorodniejsze sztuki.

I sprawa druga – nasza kadra trenerska. Gdy patrzę a zwłaszcza słucham, gdy jeden z drugim „fachowiec” nie potrafi nawet sklecić składnego zdania po polsku, to niestety lęgną mi się wątpliwości co do ich kompetencji, inteligencji i tego wszystkiego co powinien mieć dobry trener:  - taktyk, wychowawca i szkoleniowiec. Wypuszczajmy ich w świat. Niech też się uczą!

Może wtedy doczekamy się w Polsce dobrej piłki. Z próżnego i Salomon nie naleje.

 

 

 

 

 

 

 


Komentarze 1 Dodaj komentarz

 
  1. No, jesli mamy takj WSPANIAŁE BABCIE, tak zorientowane w stylach gry na boisku, tak zaangażowane w budowanie personalne druzyn to GORĄ NASI!
    Kolezance Renacie dzięki za ciekawe refleksje a ja tak zastnawiam sie…dlaczego nikt nie bierze pod uwage kandydatury damskiego selekcjnera? Kto wie…?

       Odpowiedz
    0
    0

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


8 − pięć =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Bajki i baśnie

wtorek 17/09/2019
2

Mam to szczęście, że pierwszą nitkę warszawskiego metra wybudowano tuż pod moim nosem tzn. miejscem zamieszkania i często z niego korzystam, zwłaszcza, gdy mam jechać…


Ach, ta okropna polityka!

poniedziałek 09/09/2019
0

Patryk Vega reżyser filmu, “Polityka”, który w ub. tygodniu wszedł na ekrany w jednym z wywiadów wyznał, że wcześniej polityką w ogóle się nie interesował.…


Zemsta przyrody

wtorek 03/09/2019
0

Niedawno, gdy do Warszawy zaczęła zbliżać się burza, moi warszawscy i podwarszawscy znajomi zaczęli się szybko nawzajem informować na Fb u kogo grzmi i błyska,…


Ostro doje...ć

wtorek 27/08/2019
1

Od dłuższego czasu żyjąc w Polsce można nie chodzić do kina lub teatru, jeżeli ktoś lubi filmy akcji lub groteskę. Nawet nie ruszając się z…


Idzie jesień

wtorek 20/08/2019
1

Lato ściele już kobierce na łąkach dla pani jesieni - napisała poetycko na Fb Anna Maria Nowakowska i pokazała kwiaty wrzosów. Jeszcze dwa tygodnie, koniec…


Felieton feministyczny

wtorek 13/08/2019
2

Ech - pomyślałam – zrobiłam się ostatnio monotematyczna i ponura, bo piszę tu głównie o polityce albo o topielcach. Są wakacje, ludzie chcieliby poczytać coś…


Czy coś się stało?

wtorek 06/08/2019
3

No, właśnie… Czy w Polsce coś się stało, bo niektórzy jak gdyby niczego nie zauważyli. Kraj istnieje, jego instytucje też, bezrobocie spadło, a niektórym nawet…


Brunatnystok

wtorek 30/07/2019
1

Do tej pory nie pisałam nic na temat gejów, czy LGBT jednak wydarzenia w Białymstoku, który teraz wiele osób nazywa Brunatnymstokiem zmusiły i mnie do…


Skok na główkę

wtorek 23/07/2019
1

Nie chcę być złośliwa, ale ostateczna decyzja Kosiniaka- Kamysza, aby PSL osobno stratował w wyborach a nie w koalicji z PO, Nowoczesną i innymi partiami…


Ach, te wybory

wtorek 16/07/2019
2

Zazwyczaj co roku o tej porze z moich felietonów niczym potwór z jeziora Loch Ness wynurza się problem topielców i braku otwartych basenów w Polsce.…