Korki


wtorek 24/09/2019

Od czasu do czasu, chociaż się przed tym bronię, rzeczywistość przypomina mi bez patrzenia w lustro jak bardzo jestem stara.

Weźmy dla przykładu takie korki… Za czasów mojej młodości oznaczały tyle co zatyczki do butelek czy karafek. Ewentualnie bezpieczniki w elektrycznej instalacji oświetleniowej. Potem, bo w 1954 r. Adolf Dassler wymyślił słynne dziś i niezastąpione buty dla piłkarzy zwane dziś korkami.

Dopiero długo, długo potem zaczęliśmy nazywać w Polsce w ten sposób zatory w ruchu ulicznym spowodowane przez nagromadzenie się pojazdów.

No i najważniejsze – nikt w moich czasach szkolnych nie chodził “na korki”. A te korki właśnie przypomniała mi niedawna konferencja w Fundacji Batorego pt. “W jakim kraju chcemy żyć”, gdzie na pierwszy ogień dyskutanci wzięli właśnie problem edukacji.

I tu powrócę jeszcze do swojej młodości. W moim 100 tys. naonczas mieście były 4 Licea Ogólnokształcące (piąte utworzono 2 lata później). Gdy zaczynałam naukę w mojej klasie były 43 osoby, ale do matury dobrnęło o ile pamiętam 19 uczniów.

Reszta albo się wykruszyła, albo została na drugi rok, czyli powtarzała klasę. W sąsiedniej klasie było podobnie, w innych szkołach chyba też. Nauczyciele się nie patyczkowali, nie umiesz, nie chcesz się uczyć – do widzenia! A jednak pomimo wymagań, ostrego szkolnego reżimu nikt w mojej klasie nie brał korepetycji. Nie słyszałam też, aby działo się tak gdzie indziej.

Owszem, nasza nauczycielka matematyki, ostra, której wszyscy się bali, potrafiła jednak poświęcić swój czas i za darmo oczywiście, prowadzić dodatkowe zajęcia z chłopakami, którzy starali się potem o przyjęcie na Politechnikę. Wystarczała jej jak widać satysfakcja, że wszyscy jej podopieczni egzaminy na studia zdali z łatwością.

Słowo korepetycje nie istniało zatem w naszym słowniku, znaliśmy je tylko z przedwojennej literatury. Owszem, były płatne lekcje ale u prywatnych nauczycielek muzyki czy języków obcych. Nie wiem z czego to wynikało: z rozsądnego myślenia rodziców? Jesteś zdolny synku, córko – idziesz na studia, jeśliś mało bystry/a – idziesz do zawodówki…

Minęły lata, a nawet wiele lat i gdy moja córka oznajmiła mi, że mój wnuk chodzi na korepetycje z matematyki – oniemiałam. Czyżby w mojej rodzinie objawił się głąb? Nie, to niemożliwe, przecież było z niego inteligentne dziecko, w którego wychowaniu i ja miałam spory udział. Ktoś tu zawinił: szkoła czy uczeń?

Z analizy dokonanej przez Pawła Marczewskiego dowiedziałam się, że obecnie z płatnych korepetycji korzysta 34, 26% rodzin, czyli co trzecie dziecko doucza się dodatkowo poza szkołą, a w rodzinach, gdzie rodzice mają wyższe wykształcenie niemal co drugie. W dodatku rodzice przeznaczają na to niemałe pieniądze – średnio wynosi to 420 zł. Oczywiście należy dodać, że z korepetycji korzystają w wyższym stopniu mieszkańcy wielkich miast. Co więcej, rośnie z roku na rok odsetek uczniów uczęszczających do szkół niepublicznych. W tej chwili chodzi do nich wprawdzie tylko około 5% dzieci spośród 3,6 mln uczęszczających do szkół, to jednak gotowość posłania dziecka do takiej szkoły deklaruje 30% rodziców. Na przeszkodzie stoi tylko brak środków.

Nie trzeba geniuszu, aby stwierdzić, że w polskich szkołach dzieje się źle: nauczyciele nie potrafią uczyć, a tzw. podstawy programowe są przeładowane i należałoby je porządnie odchudzić. No, ale cóż, zamiast zajmować się tym co jest esencją szkoły tj nauczaniem zajmujemy się strukturą szkół i problemem jak upchnąć najwięcej uczniów w jednej sali. Jak to dobrze, że matura jawi mi się czasem i to tylko w złym śnie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Moje najnowsze wpisy

 

La Madraque

wtorek 24/08/2021

       Przepraszam, bo tak bez ”żadnego trybu” ot tak “z czapy” chcę Wam dziś napisać trochę o B.B. która przez dwie dekady czyli…


Mądre głupoty

wtorek 31/03/2020

I o czym tu biedny człowieku możesz napisać felieton kiedy od trzech tygodni siedzisz na zadku w domu łykając piguły, wycierając nos i pokasłując. A…


Na kwaratannie

poniedziałek 23/03/2020

Wiadomo… Ludzie zawsze dzielili się na tych co mają szczęście i na tych co mają pecha w życiu… Czasem też to szczęście zmienne bywa, co…


Myjąc ręce

wtorek 17/03/2020

Jak Państwo pewnie zauważyli, oczywiście Ci co czytają moje felietony, do tej pory nie wspomniałam słowem o koronawirusie i sama starałam się żyć do tej…


Zaraźliwe emocje

poniedziałek 09/03/2020

Proszę Państwa! Byłam na Konwencji. Wyborczej ma się rozumieć, bo słowo konwencja ma w języku polskim kilka znaczeń i można ją np. przestrzegać, poddać się,…


Rząd się wyżywi

wtorek 03/03/2020

Czy Polska jest jeszcze krajem praworządnym i demokratycznym? – pyta coraz więcej osób. Czy praworządność jest już w kompletnej zapaści? – martwią się uczestnicy konferencji…


Trzymaj się

poniedziałek 24/02/2020

Tak się w moim życiu składa, że dość często, nie tylko racji wykonywanego zawodu, ale też tak prywatnie napotykam w swoim życiu ludzi, którzy potem…


Lewą czy prawą

wtorek 18/02/2020

Wróciłam właśnie ze spotkania dziennikarzy z ambasadorem Markiem Prawdą, a dokładniej z dyrektorem Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce i chciałam w pierwszej chwili opisać Państwu…


Brytole

wtorek 11/02/2020

31 stycznia Brytyjczycy wypisali się z Unii Europejskiej. I właściwie to nie powinnam o nich pisać, bo nie jestem ekspertem od spraw międzynarodowych, a brytyjskich…


Moda na nostalgię

wtorek 04/02/2020

Na dworze zima szara, ciemna i smutna, w polityce branie się za łby i słowa, które już dawno przestały być eleganckie, a tu jeszcze ze…