Kasta w todze


poniedziałek 20/01/2020

Do pisania o togach czuję się upoważniona, chociaż teraz jestem tylko zwykłą felietonistką.

Po pierwsze mam takie samo wykształcenie jak sam Minister Sprawiedliwości, a doświadczenie, jeżeli chodzi o togi, to nawet od niego większe, bo przez 7 lat w todze zasiadałam w sądzie w charakterze ławnika. A ławnicy też noszą togi z fioletowymi wypustkami, zaś przy ferowaniu wyroku ich głos jest równie ważny jak sędziego zawodowego. Pan minister zaś, o ile mi wiadomo, mógł co najwyżej posiedzieć sobie na sali podczas studenckich praktyk w charakterze protokólanta.

Chce napisać parę słów o togach, bo po “Marszu 1000 tóg” u jednych wyczułam zazdrość, bo oni w żadnych togach nie chodzą (tacy posłowie np. w zwyczajnym ubraniu siedzą i przemawiają, gdy zaś wchodzą na salę lub ją opuszczają nikt z tego powodu nie wstaje), u drugich zaś słowa potępienia, bo jakże to – tak togę szargać i paradować w niej po ulicy.

Tym, którzy togi zazdroszczą od razu powiem – nie ma czego. Po pierwsze latem drapie i jest w niej gorąco, bo uszyta z czarnej co prawda lekkiej, ale wełny. Po wtóre – sądy oszczędzają na pralniach i zawsze wyjmując togę z szafy miałam lekkie obawy, że wyleci z niej mól albo posypie się cudzy łupież. Poza tym togi na ogół szyje się dla mężczyzn o słusznych wymiarach, więc rzadko trafiała mi się mniejsza. No i przez taką za dużą togę niemal nie postradałam życia. Właśnie opuszczaliśmy salę sądową udając się do przyległego pokoju narad. Tego dnia akurat byłam elegancka w butach na wysokich obcasach. Zapatrzona w plecy idącego przede mną sędziego zapomniałam, że stół sędziowski umieszczony był na podwyższeniu i wchodząc do salki narad trzeba było pokonać dwa schodki w dół. Toga zresztą była tak długa, że nie widziałam swoich stóp i podłogi. Spadając ze schodka instynktownie, na zasadzie tonący brzytwy się chwyta, złapałam za drzwiczki stojącej przede mną półotwartej szafy. Szafa się przechyliła i spadła z niej na mnie ustawiona na górze luzem i nie przymocowana niczym nadstawka. Nadstawka zrobiona była z ciężkiej i solidnej płyty paździerzowej. Moje szczęście polegało na tym, że nie spadła mi wprost na głowę, ale uderzyła w w lewy obojczyk i ramię. Na chwilę uderzenie i ból mnie przymroczyły, ale przytomności (co nie raz mi się zdarza) nie straciłam. Krwawe wylewy miałam długo, na szczęście kości były całe.

Wracając do togi. Nie miałam świadomości do tej pory, a sprawdziłam to dopiero teraz pisząc ten felieton, że tradycja noszenia tóg w polskim sądownictwie datuje się dopiero od przedwojny, a dokładnie od rozporządzenia ministra sprawiedliwości z dnia 25 czerwca 1929 r. Rozporządzenie głosi, że strojem urzędowym sędziów i prokuratorów przy rozprawach jest toga i biret. Toga jest suknią fałdzistą z lekkiego czarnego materiału wełnianego (kamgarnu) z płasko wyłożonym kołnierzem i bufiastymi rękawami oraz żabotem. Biret ma główkę skrojoną kulisto. Tekst rozporządzenia obejmuje prawie 2 kolumny druku z taką masą szczegółów, że lektura sprawia wrażenie, że czyta się poważny żurnal mody męskiej. Potem togi otrzymali adwokaci, a dopiero niedawno, bo w r. 1997 radcowie prawni. Wprowadzenie tóg poprzedziły długie dyskusje, czy podniesie to prestiż zawodu, czy wręcz przeciwnie – nie ośmieszy go. Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę sędziowie byli przepasani szarfami, zaś w okresie rozbiorów w każdym zaborze ubrani inaczej. W rosyjskim królowały mundury, w pruskim i austriackim togi. W PRL togi w zawodach prawniczych zachowano. Nie wiem tylko kto te togi zaprojektował. Naprawdę są bezkształtne, archaiczne (te wielkie, płaskie kołnierze) i niewygodne, zwłaszcza szerokie rękawy.

Cóż ja jednak narzekam! W krajach anglosaskich: w Anglii, Szkocji i Irlandii strój prawników nie zmienił się od 300 lat, z perukami z końskiego włosia włącznie!

 

 

 

 

 


Moje najnowsze wpisy

 

La Madraque

wtorek 24/08/2021

       Przepraszam, bo tak bez ”żadnego trybu” ot tak “z czapy” chcę Wam dziś napisać trochę o B.B. która przez dwie dekady czyli…


Mądre głupoty

wtorek 31/03/2020

I o czym tu biedny człowieku możesz napisać felieton kiedy od trzech tygodni siedzisz na zadku w domu łykając piguły, wycierając nos i pokasłując. A…


Na kwaratannie

poniedziałek 23/03/2020

Wiadomo… Ludzie zawsze dzielili się na tych co mają szczęście i na tych co mają pecha w życiu… Czasem też to szczęście zmienne bywa, co…


Myjąc ręce

wtorek 17/03/2020

Jak Państwo pewnie zauważyli, oczywiście Ci co czytają moje felietony, do tej pory nie wspomniałam słowem o koronawirusie i sama starałam się żyć do tej…


Zaraźliwe emocje

poniedziałek 09/03/2020

Proszę Państwa! Byłam na Konwencji. Wyborczej ma się rozumieć, bo słowo konwencja ma w języku polskim kilka znaczeń i można ją np. przestrzegać, poddać się,…


Rząd się wyżywi

wtorek 03/03/2020

Czy Polska jest jeszcze krajem praworządnym i demokratycznym? – pyta coraz więcej osób. Czy praworządność jest już w kompletnej zapaści? – martwią się uczestnicy konferencji…


Trzymaj się

poniedziałek 24/02/2020

Tak się w moim życiu składa, że dość często, nie tylko racji wykonywanego zawodu, ale też tak prywatnie napotykam w swoim życiu ludzi, którzy potem…


Lewą czy prawą

wtorek 18/02/2020

Wróciłam właśnie ze spotkania dziennikarzy z ambasadorem Markiem Prawdą, a dokładniej z dyrektorem Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce i chciałam w pierwszej chwili opisać Państwu…


Brytole

wtorek 11/02/2020

31 stycznia Brytyjczycy wypisali się z Unii Europejskiej. I właściwie to nie powinnam o nich pisać, bo nie jestem ekspertem od spraw międzynarodowych, a brytyjskich…


Moda na nostalgię

wtorek 04/02/2020

Na dworze zima szara, ciemna i smutna, w polityce branie się za łby i słowa, które już dawno przestały być eleganckie, a tu jeszcze ze…