Jamais!


wtorek 06/02/2018
1

Jean-Luc Godard był tym w filmie kim Picasso w malarstwie. Dokonał tego, że wszystko stało się potem możliwe – tak między innymi stwierdził ambasador Francji  Pierre Levy przed  premierowym pokazem filmu  „Ja, Godard”, w warszawskim  kinie „Muranów”w  ramach „Nocy Idei” zorganizowanej już po raz drugi przez Instytut Kultury Francuskiej. Tematem przewodnim  tego spotkania  będzie „l’Imagination au pouvoir”, czyli „Wyobraźnia u władzy”, jeden ze sloganów maja 68 we Francji -  kontynuował  ambasador i przedstawił twórcę tego filmu Michela   Hazanaviciusa opromienionego sławą Oscarów otrzymanych  w 2012 r. za film „Artysta”.

Wychowana od dzieciństwa na filmach włoskiego neoralizmu, a potem na filmach francuskich rozsiadłam się zatem wygodnie w fotelu, aby obejrzeć tę ikonę kina Nowej Fali, bo w 2002 roku w plebiscycie magazynu filmowego „Sight and Sound”  krytycy umieścili Godarda na trzecim miejscu w rankingu dziesięciu reżyserów wszech czasów. W latach 60-ych niektóre jego filmy można było obejrzeć w Polsce, ale on sam wydawał mi się tak odległy jak mieszkaniec innej planety. Dziś w dobie Internetu możemy o każdym wiedzieć niemal wszystko, wtedy w latach 60-ych do Polski docierały informacje skąpe i ocenzurowane.

Jak się okazało film nie został zrobiony w pozycji na klęczkach, w „hołdzie dla artysty”, ale jest  fragmentem biografii  Godarda potraktowanej niekiedy w konwencji komediowej, z nutką ironii właściwej filmom Woody Allena, której podstawą były wspomnienia jego ówczesnej żony Anny Wiazensky. Akcja toczy się w latach 60-ych, gdy  reżyser jest  już po swoich największych sukcesach filmowych i uznany jako wielki artysta. Właśnie zamieszkał ze swoją ukochaną, młodziutką aktorką Anną i zrealizował film : ”Chinka”. Tu młodszym czytelnikom trzeba wyjaśnić, że Godard podobnie jak niemal cała elita intelektualna ówczesnej Francji sympatyzował z różnymi odłamami  lewicowymi – zaczytywano się wtedy  Marksem, Michaiłem Bakuninem, Wilhelmem Reichem. Jean Paul Sartre jeździł na Kubę, a komunista  Louis Aragon nawet do ZSRR, gdzie nawiasem mówiąc pokazywano mu wyłącznie wzorcowe kołchozy i oddziały fabryczne. Sam Godard poszedł o krok dalej, bo związał się z ruchem maoistycznym. Niestety, i Godard i inni mieli blade  pojęcie  jak w praktyce wyglądają te zwodnicze utopie, a film „Chinka” opowiadający o maoistycznej grupce w Paryżu, nawet  w chińskiej ambasadzie wzbudził śmiech i politowanie. No, ale właśnie nadszedł rok 1968 i z nim zaczęły się bunty najpierw studentów, do których potem dołączyli się robotnicy, a z Francji przeniosły się do innych krajów na świecie. Godard uczestniczy w tych protestach, ba nawet w ramach solidarności pomagał w zerwaniu Festiwalu w Cannes, nie mniej pokazany jest jako człowiek, który nie rozumie tak naprawdę ani robotników, ani studentów i właściwie podoba mu się tylko rewolucja jako taka. Sam podeptał już wcześniej niemal wszystkie kanony tradycyjnego kina i rozgląda się bezradny i zły w którą pójść stronę. Tworzy grupę Dziga Wiertow, ale eksperymentalne filmy nikt nie chce kupić i wyświetlać. Rozpada się też jego małżeństwo. Na tym film się kończy, ale wiemy, że Godard wraca na duży ekran i zdobywa ponownie uznanie w 1983 r., gdy na Festiwalu Wenecji otrzymuje Złote Lwy. Dodajmy też, że reżyser nie pokazuje Godarda jako miłego, sympatycznego człowieka, ale raczej jako  wiecznie niezadowolonego z siebie, momentami opryskliwego faceta, a w życiu prywatnym okrutnie zazdrosnego męża.

A ja po projekcji zadałam sobie pytanie: czy w Polsce możliwe byłoby zaistnienie takiej postaci i otoczenie jej szacunkiem? Jamais! Nigdy! Nawet Wajdzie wytykano grzechy młodości i jego „Pokolenie”. W Polsce nikt nie ma prawa eksperymentować, szukać i błądzić.


Komentarze 1 Dodaj komentarz

 

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


dwa − 2 =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Na kwaratannie

poniedziałek 23/03/2020
0

Wiadomo… Ludzie zawsze dzielili się na tych co mają szczęście i na tych co mają pecha w życiu… Czasem też to szczęście zmienne bywa, co…


Myjąc ręce

wtorek 17/03/2020
1

Jak Państwo pewnie zauważyli, oczywiście Ci co czytają moje felietony, do tej pory nie wspomniałam słowem o koronawirusie i sama starałam się żyć do tej…


Zaraźliwe emocje

poniedziałek 09/03/2020
14

Proszę Państwa! Byłam na Konwencji. Wyborczej ma się rozumieć, bo słowo konwencja ma w języku polskim kilka znaczeń i można ją np. przestrzegać, poddać się,…


Rząd się wyżywi

wtorek 03/03/2020
58

Czy Polska jest jeszcze krajem praworządnym i demokratycznym? – pyta coraz więcej osób. Czy praworządność jest już w kompletnej zapaści? – martwią się uczestnicy konferencji…


Trzymaj się

poniedziałek 24/02/2020
4

Tak się w moim życiu składa, że dość często, nie tylko racji wykonywanego zawodu, ale też tak prywatnie napotykam w swoim życiu ludzi, którzy potem…


Lewą czy prawą

wtorek 18/02/2020
52

Wróciłam właśnie ze spotkania dziennikarzy z ambasadorem Markiem Prawdą, a dokładniej z dyrektorem Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce i chciałam w pierwszej chwili opisać Państwu…


Brytole

wtorek 11/02/2020
16

31 stycznia Brytyjczycy wypisali się z Unii Europejskiej. I właściwie to nie powinnam o nich pisać, bo nie jestem ekspertem od spraw międzynarodowych, a brytyjskich…


Moda na nostalgię

wtorek 04/02/2020
59

Na dworze zima szara, ciemna i smutna, w polityce branie się za łby i słowa, które już dawno przestały być eleganckie, a tu jeszcze ze…


Raj na ziemi

wtorek 28/01/2020
7

Obejrzałam w ubiegłym tygodniu dokumentalny film : “Gauguin na Tahiti. Raj utracony” i zaczęłam się zastanawiać czy istnieje takie miejsce na ziemi na ziemi, gdzie…


Kasta w todze

poniedziałek 20/01/2020
4

Do pisania o togach czuję się upoważniona, chociaż teraz jestem tylko zwykłą felietonistką. Po pierwsze mam takie samo wykształcenie jak sam Minister Sprawiedliwości, a doświadczenie,…